Gazeta.pl Next >  nextplus >  Maciej Bukowski: Demografia, walka o zasoby i rewolucja technologiczna mogą przewrócić porządek światowy

Maciej Bukowski: Demografia, walka o zasoby i rewolucja technologiczna mogą przewrócić porządek światowy

A A A
Maciej Bukowski: Demografia, walka o zasoby i rewolucja technologiczna, mogą przewrócić porządek światowy,

Maciej Bukowski: Demografia, walka o zasoby i rewolucja technologiczna, mogą przewrócić porządek światowy,

Rządy, zwłaszcza te ulokowane w krajach peryferyjnych i półperyferyjnych - jak Polska, są dziś zupełnie nieprzygotowane do rewolucji technologicznej, do napięć zasobowych, do zmian demograficznych. Nasi politycy sprawiają wręcz wrażenie, że są zupełnie nieświadomi procesów wykraczających poza krajowe podwórko. A są to procesy, które mogą zupełnie przewrócić porządek światowy - mówi Maciej Bukowski, ekonomista, prezes Instytutu WiseEuropa.
Wróć do artykułu
Polecamy
Komentarze (27)
Maciej Bukowski: Demografia, walka o zasoby i rewolucja technologiczna mogą przewrócić porządek światowy
Zaloguj się
  • Oceniono 15 razy 11

    Prawdziwie wypunktowane główne problemy nadchodzących dekad: demografia, walka o zasoby, zagrożenia ze strony technologii. Kilku zabierających glos na forum od razu twierdzi, że to czarnowidztwo i teoretyzowanie oderwane od realiów. Tymczasem autor, całkiem, celowo, mówi o tym w formie bardzo złagodzonej, tak by czytelnicy mogli to przełknąć bez wielkiego bólu. Tymczasem suma tych problemów spowoduje drastyczne zmiany. Każdy z tych problemów jest powiązany z pozostałymi a łączna skala zmian jakie nas czekają jest niemożliwa do oceny prócz tego, że będzie dramatyczna.
    Walka o zasoby obywać się będzie zarówno wewnątrz gwałtownie przyrastających społeczeństw jak i pomiędzy przodującymi cywilizacyjnie ośrodkami. Przedsmak takiej walki mieliśmy w czasie wojny w Ruandzie, gdzie dwa plemiona się nawzajem, dosyć skutecznie, wyrzynały. Teraz mamy to w dawnej Birmie, gdzie wyrzuca się mieszkających od kilkudziesięciu lat przybyszów z Bangladeszu by zając ich ziemie. Podobna bezwzględna wojna plemienna trwa w Sudanie Południowym. W Nigerii sytuacja zmierza do uruchomienia takich walk. Niedługo dramatycznego wymiaru nabierze konflikt o wody Nilu. Głowni oponenci to Egipt i Etiopia, ale zaangażowanych będzie więcej.
    Eksplozja demograficzna w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Popaczmy, jak to jest powiązane z rewolucją technologiczną. Nowoczesne rozwiązania spowodowały, że każdy mieszkaniec tych ziem ma dostęp do, mocno podrasowanej, informacji o dobrobycie w Europie i wyobraża sobie raj na ziemi. Dalej: możliwości podróżowania na dowolne dystanse są obecnie tanie, bezpieczne i dostępne jak nigdy w historii nie bywało. I zagrożenie, o którym mówi autor wywiadu. Rozwój ekonomiczny ubogich krajów opierał się w ostatnich dziesięcioleciach na przenoszeniu pracochłonnej, stosunkowo prostej produkcji z bogatych krajów do biednych. Teraz taką produkcje przejmą roboty i automaty. Odzież i obuwie nie będą już szyć, procujący w koszmarnych warunkach mieszkańcy biednego południa, ale zautomatyzowane linie produkcyjne w Europie, Ameryce czy Japonii. Co się stanie z gospodarka Pakistanu, Egiptu, Bangladeszu czy Filipin? Nie będzie już budzącego taki gorący sprzeciw we wrażliwych środowiskach wyzysku. Ale co będzie? Może wzmożony szturm setek milionów desperatów na europejski raj? To tak jak protesty obrońców zwierząt przeciwko ciężkiej pracy koni wiozących turystów do Morskiego Oka. Alternatywą jest posłanie tych koni do rzeźni. Jaka będzie alternatywa na zlikwidowanie wyzysku w szwalniach Bangladeszu? Trudno o tym nawet pomyśleć.
    Najważniejsza konkluzja: Absolutnie nie jesteśmy przygotowani na wyzwania mentalne, moralne i egzystencjalne jakie pojawią się przed nami w najbliższych dziesięcioleciach. Eleganckich, miłych, humanitarnych i postępowych odpowiedzi raczej nie będzie.

  • prolemur

    Oceniono 5 razy 3

    Kolejny ekspert-wróżbita ze stajni Michnika, w styczniu 2016 niejaki Kuczyński prorokował na łamach wybiórczej:

    "Co się takiego stanie w 2017 roku?

    - Jeżeli wszystkie obietnice wyborcze rządu zostaną spełnione, to w 2017 r. czeka nas naprawdę potężny problem z budżetem i finansami państwa."

    //wyborcza.pl/1,155287,19540391,kuczynski-problemy-gospodarcze-zaczna-sie-w-2017-roku.html

  • Oceniono 2 razy 2

    Powinno być:
    Ekonomiści wielokrotnie szacowali tempo konwergencji, a więc to jak szybko kraje i regiony zapóźnione, są w stanie nadrabiać zaległości gospodarcze. Okazuje się, że jest to ok. 2 proc.[pp punkty procentowe?] rocznie. O tyle szybciej powinny się one przeciętnie rozwijać w porównaniu do krajów zamożniejszych, których poziom zamożności mają nadzieję z czasem osiągnąć. Te 2 proc. [pp] to właśnie tyle, o ile szybciej rosła gospodarka Polski, w porównaniu do strefy euro w ostatnich 27 latach. I tak też jest dziś..."

  • Oceniono 6 razy 2

    Tekst dość epigoński, bo te problemy były znane już piętnaście lat temu, ale dobrze, że się wreszcie pojawiają również w GW, a nie tylko na niszowych blogach. Dodam tylko, że
    (1) Nieprawdą jest, że potrzebujemy 50 tysięcy imigrantów. Zamiast nowych imigrantów, można zainwestować w w automatyzację przemysłu. Od wielu lat powtarzam do znudzenia, że w ciągu najbliższych kilku dekad _teoretycznie_ jest możliwe zastąpienie blisko połowy miejsc pracy automatami. Liczy się tylko koszt; jeżeli będzie dostępna tania siła robocza, nie będzie po co zastępować Ukraińców automatami do zbierania pomidorów (już są takie automaty, ale taniej jest wynająć imigranta, więc są mało popularne).
    (2) Dobrze, że wspomniano liczbę mieszkańców Afryki. Szkoda, że nie wspomniano, ilu mieszkańcóœ Afryki chciałoby wyemigrować do USA lub Europy. Nie wspomniano także o tym, że w wyniku zmian klimatu drastycznie spadnie produkcja żywności w Afryce - możliwe, że zostaną odwrócone wszystkie zyski ze wzrostu ostatnich kilku dekad. Nie wspomniano także o tym, że ludzie na półkuli północnej "produkują" więcej CO2 niż w Afryce. Wzrost liczby ludności = wzrost emisji CO2, więcej imigrantów do Europy/USA = wzrost emisji CO2

    Należy sobie zadać pytanie: czy jesteśmy gotowi przyjąć w krótkim czasie, ZBYT krótkim by pozwolić na asymilację, olbrzymią masę ludzi z odmiennych kręgów kulturowych? W ciągu zaledwie kilku dekad Polacy teoretycznie mogą stać się mniejszością we własnym kraju, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Co gorsza, nie będzie to oznaczało bynajmniej likwidację jakichkolwiek problemów. DOświadczenia ze wszystkich krajów pokazują, że asymilacja imigrantów zajmuje pokolenia; dzieci imigrantów z "czarnej" Afryki i MENA (middle-east + north afryka, arabowie) mają wciąż średnio niższe płace, gorsze wykształcenie, wyższą zależność od socjaly, nadreprezentatywność w przestępstwach. To będzie prowadziło do resentymentu i olbrzymich napięć społecznych oraz spadek dochodu narodowego; co więcej, imigracja masowa w sposób oczywisty będzie wymagał albo redystrybucji dochodów na niespotykaną skalę, albo doprowadzi do narastania nierówności społecznych. Do tego dojdzie spadek "asabiji", spójności społecznej, kapitału społecznego.
    c.d.n w odpowiedzi

  • niktalboktos

    Oceniono 1 raz 1

    Tekst jest dobry i do przemyslenia. Ale szczerze mowiac nie sadze zeby rządzący-decydenci sobie z takich rozważań nie zdawali sprawy. To nie tak. Czym innym jest szerokie spojrzenie ekonomisty, takie z punktu widzenia parametrow ekonomicznych i makroekonomii, a czym innym spojrzenie z punktu widzenia czlowieka-obywatela. Dla autora czlowiek to tylko konsument i tyle. Problem w tym ze człowiek to przede wszystkim żyjąca świadomie istota ludzka, a życie trwa wlaśnie tu i teraz. Dlatego chrzanić wskaźniki, jeśli 500+ ma pomóc iluś rodzinom wychować dzieci, a przecież wiemy ze pomoże nawet jeśli ta dzietność się nie zwiększy. To warto to bylo zrobić mimo wszystko. To nieco sprawiedliwszy rozdzial dobr i tyle.Zastanawiam się czy autor glosilby te same poglądy gdyby był chory i neizdolny do pracy lub miał trójkę dzieci i 4 tys dochodu... jeśli tak to chwała mu za to, rozumiem że zrezygnowalby z 500+ eby gospodarki nadmiernie nie obciążać. Trzeba zatem szukać kompromisu w którym konsument będzie potraktowany jak czlowiek a nie jak przedmiot. Tak przy okazji chciałem poinformować mędrca udzielającego wywiadu, ze ja jako konsument martwię się jednak co będzie z moim prywatnym budżetem w przyszłym roku i nie tylko. Takie nadmierne uproszczenia nie brzmią przekonująco.

  • djdustin

    Oceniono 5 razy 1

    Wróżbita. Czy coś z tych wróż "ekonomistów" poprzednio się sprawdziło? Czy w tej szklanej kuli widzą juz kolejny kryzys? Z zasady wszystko co przepowiadają idzie w odwrotną stronę-patrz prognozy Goldman Sachs na 2017. Nic im się nie sprawdziło.

  • Oceniono 9 razy 1

    Następny ekspert Gazety Wyborczej bredzi bez sensu ! -- Lata temu GW próbowała pisać na tematy gospodarcze poważnie ! -- Dzisiaj z pozycji ideologicznych ( w tle nienawiść do PIS ) kompletnie się pogubili i zaczynają się po prostu kompromitować ! -- A to ze jak przyjdzie kryzys to będzie gorzej to wszyscy dobrze wiedzą szanowni redaktorzy GW odpowiedzialni za pisanie o gospodarce !

  • normalny1977

    0

    Szokiem kulturowym to będzie rewolucja technologiczna w energetyce. Jeśli cywilizacje zachodnie uniezależnią się od dostaw ropy i gazu ziemnego. A jest do tego blisko. To koniec wojującego islamu, smogu i problemów Chin. Innej rewolucji nie będzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane