160 znaków, które zmieniły nasze życie. Krótka historia SMS-a [FORMAT C:]

Daniel Maikowski
SMS ma 25 lat. Przez ostatnie ćwierćwiecze krótkie wiadomości tekstowe z technologicznej ciekawostki przerodziły się w jeden z ważniejszych kanałów komunikacji. Choć dziś SMS-y coraz częściej ustępują miejsca komunikatorom internetowym, to jednak wciąż chętnie z nich korzystamy.

3 grudnia 1992 roku brytyjski programista Neil Papworth wysłał do swojego kolegi Richarda Jarvisa wiadomość o treści „Merry Christmas”. Jarvis, który był pracownikiem sieci Vodafone, życzenia odczytał, ale nie mógł się zrewanżować. Powód był prozaiczny. Jego „przenośny” telefon Orbitel 901 nie pozwalał na wprowadzenie tekstu. Klamka jednak zapadła. Pierwszy SMS w historii został wysłany.

160 znaków

Siedem lat wcześniej inżynier Friedhelm Hillebrand siedział przy swojej maszynie do pisania w domu w Bonn i wpisywał kolejne losowe zdania oraz pytania, a następnie skrupulatnie sprawdzał, z ilu znaków składa się każda z tych wiadomości. Szybko zorientował się, że niemal każdy wymyślony przez niego tekst mieścił się w mniej niż 160 znakach.

To w zupełności wystarczy

pomyślał wyraźnie zadowolony z siebie Hillebrand.

SMS-owa rewolucja rozpoczęła się pod koniec lat 90-tychSMS-owa rewolucja rozpoczęła się pod koniec lat 90-tych fot. Kreg Steppe/Flickr.com/CC BY-SA 2.0

Hillebrand jako pracownik sieci Deutsche Telekom, w latach 80-tych XX wieku stał na czele komitetu ds. usług niegłosowych, który zajmował się opracowywaniem nowych pomysłów i rozwiązań dla GSM (Global System for Mobile Communication) – wówczas dopiero się rodzącego, a dziś najpopularniejszego standardu telefonii komórkowej. To właśnie on oraz Bernard Ghillebaert (France Telecom), uznawani są za „ojców” SMS-a. Kluczowa ideą, która stała za ich pomysłem, było wykorzystanie istniejących sieci telekomunikacyjnych do transmisji krótkich wiadomości tekstowych.

Co ciekawe, nie wszyscy podzielali opinię Hillebranda, co do limitu 160 znaków w SMS-ie. Niektórzy sugerowali, że okaże się on niewystarczający i nie pozwoli na to, aby krótkie wiadomości stały się w przyszłości popularnym komercyjnym rozwiązaniem. Jak się później okaże – bardzo się pomylili.

Gdy teoretyczne podwaliny zostały już położone, pozostała kwestia znalezienia sposobu na zaimplementowanie SMS-ów do standardu GSM. Hillebrand zauważył, że sieci komórkowe posiadają dodatkowy kanał radiowy, który wykorzystywany jest m.in. do informowania telefonu o sile sygnału, jak również dostarczania metadanych o połączeniach. Komunikacja głosowa odbywała się w sposób odseparowany, dlatego możliwe było wykorzystanie tego awaryjnego kanału do wysyłania SMS-ów.

Szukaliśmy taniego wdrożenia. Przez większość czasu ten kanał pozostawał wolny. Więc mieliśmy do dyspozycji wolne miejsce w systemie

wspominał Hillebrand w rozmowie z „Los Angeles Times”.

Nokia 3210Nokia 3210 fot. Nokia

Nokia rozpoczyna rewolucję

SMS-y nie od razu stały się jednak częścią naszego życia. Większość użytkowników telefonów komórkowych na początku lat 90-tych znajdowała się bowiem w tej samej sytuacji, co Richarda Jarvis – ich urządzenia nie pozwalały na wysyłanie krótkich wiadomości. Mogli je co najwyżej odbierać.

Wówczas do gry weszła Nokia. W 1993 roku fiński producent wypuścił na rynek serię telefonów z obsługą SMS. W tym samym roku – również w Finlandii – sieć Radiolinja zaoferowała swoim klientom pierwszą komercyjną usługę SMS. Rok później swoją premierę miała Nokia 2010, zdaniem ekspertów, pierwszy telefon na rynku, który w pełni potrafił wykorzystać potencjał drzemiący w SMS-ach.

Rozwój nowego kanału komunikacji nadal postępował jednak stosunkowo wolno. Wystarczy wspomnieć, że w 1995 roku przeciętny użytkownik telefonu komórkowego w USA wysyłał zaledwie 0,4 SMS-a miesięcznie. Niewątpliwie przeszkodą na drodze do ekspansji krótkich wiadomości tekstowych był fakt, że można było je wysyłać i odbierać jedynie w ramach jednej sieci. Oznaczało to, że klient Plusa nie mógł wysłać SMS-a do klienta sieci IDEA (dziś Orange), ani też do klienta Ery (dziś T-Mobile).

Sytuacja zmieniła się w 1999 roku, gdy SMS-y przekroczyły barierę jednej sieci. To rozpoczęło istną rewolucję. Już pod koniec 2000 r. przeciętny Amerykanin wysyłał średnio 35 SMS-ów miesięcznie. Nowoczesne telefony z wygodnymi klawiaturami, a także implementacja słynnego już słownika „T9”, który pozwalał na łatwiejsze wpisywanie krótkich wiadomości, sprawiły, że przesyłanie SMS-ów stało się bardziej intuicyjne. W 2002 r. na całym świecie wysłano już aż 250 mld SMS-ów.

Oszustwo SMS. Nie odpisujcie na te wiadomości!Oszustwo SMS. Nie odpisujcie na te wiadomości! Fot. PSDMOCKUPS / Robert Kędzierski

Królestwo naciągaczy

SMS-owa rewolucja miała jednak również swoją ciemną stronę. Oszuści i naciągacze bardzo szybko zwietrzyli okazję, aby na rosnącej popularności SMS-ów dobrze zarobić. Oczywiście kosztem nieświadomych ofiar. Do tego celu wykorzystywali (i wciąż wykorzystują) tzw. usługi Premium SMS.

Usługi Premium SMS w założeniu są oczywiście zgodne z prawem. Chodzi o specjalne krótkie numery telefonów (w Polsce rozpoczynające się od cyfr „7”, „8” i „9”), które są wykorzystywane do świadczenia takich usług jak: konkursy, loterie SMS, czy usługi informacyjno-rozrywkowe. W Polsce serwisy SMS Premium zostały uruchomione po raz pierwszy w marcu 2001 r. przy okazji premiery programu Big Brother. Widzowie mogli poprzez kosztujące kilka zł SMS-y głosować na uczestników reality-show.

Sęk w tym, że o ile w przypadku Big Brothera, czy podobnych programów, użytkownicy są świadomi tego, ile będzie kosztować ich wysłanie SMS-a oraz w jakim celu go wysyłają (chcą, aby z programu odpadł Gulczas, a nie Klaudiusz), o tyle ofiary oszustów żyją w błogiej (do czasu) nieświadomości).

Schemat oszustwa wygląda następująco: Ofiara otrzymuje SMS-a z fałszywą informacją o aktywacji kosztownej usługi Premium SMS, a następnie jest proszona o wysłanie odpowiedzi np. o treści „Rezygnuję”, o ile chce z owej usługi zrezygnować. Sęk w tym, że to właśnie ta druga wiadomość aktywuje kosztowną usługę premium. Na łamach naszego serwisu wielokrotnie pisaliśmy o przypadkach, gdy w wyniku działań naciągaczy klienci polskich sieci tracili kilkaset, a nawet kilka tys. zł.

Niestety polskie prawo często jest wobec oszustw bezradne, a wynika to m.in. z faktu, że rynek usług SMS Premium jest wciąż słabo uregulowany. Światełkiem w tunelu była niedawna zapowiedź minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej która postawiła sobie za cel ukrócenie tych praktyk. 25 urodziny SMS-a wydają się dobrym momentem, aby zlikwidować prawne eldorado, z którego korzystają naciągacze.

Liczba SMS-ów wysyłanych przez użytkowników polskich sieciLiczba SMS-ów wysyłanych przez użytkowników polskich sieci Grafika: Marta Kondrusik

Umarł król, niech żyje król?

Z danych Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego wynika, że szczyt popularności SMS-ów przypadł na rok 2010, gdy na  świecie wysłano ich 6,1 biliona, czyli aż 200 tysięcy na minutę. W ostatnich latach SMS-y coraz częściej przegrywają jednak starcie z darmowymi komunikatorami internetowym, takimi jak WhatsApp, Facebook Messenger czy Snapchat. W 2013 r. liczba wiadomości przesłanych przez użytkowników tych aplikacji po raz pierwszy była większa od liczby wysłanych SMS-ów, 

Pogłoski o śmierci SMS-ów wydają się dziś jednak zarówno przesadzone, jak i przedwczesne. Wystarczy wspomnieć, że tylko w czerwcu br. Amerykanie wymienili między sobą 781 mld SMS-ów, a mówimy tu o kraju, w którym zwrot w kierunku komunikatorów internetowych jest dziś szczególnie zauważalny.

Wciąż chętnie SMS-ujemy również w Polsce. Z danych UKE wynika, że w 2016 roku Polacy wysłali 50,2 mld wiadomości tekstowych, w porównaniu do 51,9 mld w roku 2015. Trend spadkowy jest widoczny już od 2012 roku, ale trudno mówić tu o jakimś katastrofalnym spadku zainteresowania SMS-ami.

Średnia liczba SMS-ów na jednego mieszkańca w wybranych krajach UEŚrednia liczba SMS-ów na jednego mieszkańca w wybranych krajach UE Grafika: Marta Kondrusik

W samej Unii Europejskiej SMS-y najbardziej lubią wysyłać Francuzi, którzy mogą pochwalić się powalającą średnią 264 wysłanych wiadomości przypadających na jednego mieszkańca (w skali miesiąca). Chętnie SMS-ują również Belgowie. Na drugim końcu skali znajdziemy z kolei Niemców oraz Włochów. Polska znajduje się tu mniej więcej w środku stawki - z 83 SMS-ami przypadającymi na jednego mieszkańca.

SMS wciąż ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych latach całkowicie zniknął z naszego życia. Choćby dlatego, że ma zasadniczą przewagę nad takimi alternatywami, jak Messenger, WhatsApp czy Snapchat. Aby go wysłać, nie musimy znajdować się w zasięgu sieci Wi-Fi, Bluetooth, 3G czy LTE. Gdy nowsze technologie zawodzą, stary poczciwy SMS często okazuje się jedynym skutecznym sposobem, aby szybko skontaktować się z naszymi bliskimi. Wszystkiego najlepszego drogi jubilacie!

Co łączy SMS-y i alfabet Morse'a?

Więcej o:
Komentarze (3)
Krótka historia SMS-a [FORMAT C:]
Zaloguj się
  • brytnej

    0

    Jakim cudem ów Hillebrand mógł być pracownikiem Deutsche Telekom w latach 80? Deutsche Telekom powstała z rozwalenia Deutsche Bundespost w roku 1995.

  • Przemek Bee

    Oceniono 4 razy -2

    dla uzytownikow iPhone jest jeszcze funkcja iMessage. To jest jakby whatsapp, tylko, ze miedzy uzytownikami iPhone. Nie trzeba nic instalowac - piszemy normalnego SMSa, ale jesli odbiorca ma rowniez iPhone to automatycznie mozemy:
    - wysylac obrazki, rysunki, emotki
    - wiadomosc nie ma limitu 160 znakow
    - wysylanie idzie przez internet a wiec nie placimy wedlug taryfy za wyslanego SMSa, chociaz oczywiscie zuzywamy pakiet internetowy, co moze swoje kosztowac.
    - widac, czy druga strona aktualnie pisze wiadomosc.

    taka bzdurka podobna do tego co oferuje whatsapp. mała a cieszy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX