Xiaomi lepsze? Upadek i odrodzenie "chińskiego Apple". Czas rzucić wyzwanie największym

Daniel Maikowski
Chiński koncern, który przebojem wdarł się na rynek zdominowany przez Samsunga i Apple, ma za sobą bodaj największy kryzys w swojej krótkiej historii. Teraz firma chce jednak trafić na sam szczyt. I ma plan.

„Nawet świnia potrafi latać, gdy znajduje się w samym środku trąby powietrznej” - zażartował Lei Jun, prezes Xiaomi, gdy w 2015 roku dziennikarz „The Wall Street Journal” spytał go o przyczyny sukcesu jego firmy. 47-letni przedsiębiorca chciał w ten sposób zwrócić uwagę na fakt, że każdy startup może odnieść rynkowy sukces, jeśli tylko nauczy się podążać za gospodarczymi i społecznymi trendami. 

Gdy Lei Jun wypowiadał te słowa, Xiaomi znajdował się niemal na szczycie. Założona w 2010 r. firma w ciągu czterech lat stała się największym producentem smartfonów w Chinach, dystansując takie potęgi jak Apple czy Samsung. W 2014 r. startup sprzedał 61 mln smartfonów (!), czyli ponad trzykrotnie więcej niż rok wcześniej, a prognoza na rok 2015 zakładała przekroczenie granicy 100 mln sprzedanych urządzeń.

Rynek smartfonów w Chinach (2014)Rynek smartfonów w Chinach (2014) wyk. Marta Kondrusik

Sukces Xiaomi był tak duży, że niektórzy zaczęli określać Lei Juna mianem „chińskiego Steve'a Jobsa”, a jego firmę „chińskim Apple”. Jeszcze na początku 2015 r. wydawało się, że dalsza ekspansja jest kwestią czasu, a po podbiciu rodzimego rynku Xiaomi ruszy na podbój świata. 

Kłopoty w raju

Rok 2015 nie okazał się dla Xiaomi tak udany, jak prognozowano. Oficjalne dane firmy IDC mówiły o 71 mln sprzedanych smartfonów. Był to wynik gorszy od zakładanej sprzedaży na poziomie 100 mln, ale wystarczył, aby ugruntować pozycję firmy.

Potem przyszedł jednak fatalny 2016 rok, w którym Xiaomi udało się sprzedać zaledwie 41 mln urządzeń. Ten wynik sprawił, że Xiaomi spadło na piąte miejsce w zestawieniu największych producentów smartfonów w Chinach, dając się wyprzedzić nie tylko trójce lokalnych chińskich rywali (OPPO, Huawei i vivo), ale również amerykańskiemu Apple.

Rynek smartfonów w Chinach (2016)Rynek smartfonów w Chinach (2016) wyk. Marta Kondrusik

Przyczyn tej porażki sam Lei Jun upatrywał w problemach z łańcuchem dostaw, które miały wynikać ze zbyt szybkiego rozwoju jego firmy. To z kolei zmusiło Xiaomi do porzucenia marzeń o podbiciu nowych rynków, takich jak Brazylia i Indonezja.

Problemy Xiaomi wynikały również faktu, że firma postawiła na sprzedaż internetową, marginalizując współpracę z lokalnymi dystrybutorami. Ten błąd skrzętnie wykorzystali jej konkurenci. Pod koniec 2015 r. mieszkańcy Państwa Środka mogli kupić smartfony Oppo w 200 tys. sklepów w całym kraju, a urządzenia Vivo w 200 chińskich miastach. Tymczasem smartfony Xiaomi były praktycznie nieobecne w tym kanale sprzedaży.

"Xiaomi nie udało się dotrzeć do ludzi w mniejszych miastach i miasteczkach, podczas gdy konkurenci poszerzyli swoją działalność"

komentował Jin Di, ekspert firmy IDC w rozmowie z "Forbesem"

Zwrócił on również uwagę na problemy z jakością smartfonów  Xiaomi. W sytuacji, gdy konsument ma do wyboru kilka urządzeń o podobnej specyfikacji i zbliżonej cenie, to decyduje się kupić ten sprzęt, który budzi jego zaufanie. Niestety Xiaomi kilkakrotnie to zaufanie podważało. Można tu wspomnieć o wydanym w 2015 r.  Mi 4c, który miał problemy ze stabilnością czy o Mi5, którego obudowa łatwo ulegała uszkodzeniom.

Gdy wydawało się, że wszystko, co najlepsze, Xiaomi ma już za sobą, Lei Jun po raz kolejny udowodnił, że przyklejona mu łatka „chińskiego Jobsa” nie jest bezzasadna.

Globalna sprzedaż smartfonów Xiaomi (2012-2016)Globalna sprzedaż smartfonów Xiaomi (2012-2016) wyk. Marta Kondrusik

Ekosystem

Xiaomi szybko otrząsnęło się z porażki i postanowiło ratować się ucieczką do przodu. Lei Jun doszedł do wniosku, że jedyną szansą na nawiązanie walki z coraz silniejszymi chińskimi rywalami jest zaoferowanie klientom wartości dodanej – przywiązania ich do swoich urządzeń i usług. Tak powstał pomysł stworzenia "ekosystemu Xiaomi". 

Firma nawiązała współpracę z ponad setką startupów, które miały dostarczyć na rynek wachlarz urządzeń pod marką Xiaomi – od głośników, przez maszyny do gotowania ryżu, opaski, a skończywszy na wagach, termostatach i oczyszczaczach powietrza.

Spośród nowych urządzeń największym hitem sprzedażowym okazał się oczyszczacz powietrza. Nie jest tajemnicą, że w Chinach – podobnie jak w Polsce – smog od lat jest poważnym problemem. Problem w tym, że mieszkańcy Państwa Środka za wysokiej jakości oczyszczacze musieli dotychczas płacić kilkaset dolarów. Xiaomi stworzył więc startup, który opracował dla niego autorski oczyszczacz. Cena? Jedyne 105 dolarów.

Wang Xiang, wiceprezes koncernu w rozmowie z "Wired" zdradził, że w ciągu dwóch miesięcy od premiery Mi Air Purifier 2 Xiaomi stało się liderem segmentu w Chinach.

Podobnym sukcesem okazało się wprowadzenie do sprzedaży opasek fitness Mi Band. Wystarczy wspomnieć, że w sierpniu 2017 r. Xiaomi stał się największym producentem tych urządzeń na świecie, wyprzedzając tak znane marki jak Fitbit czy Apple. Swoją pozycję chiński producent podtrzymał również w trzecim kwartale ubiegłego roku.

Najwięksi producenci 'wearables' (Q3 2017)Najwięksi producenci 'wearables' (Q3 2017) wyk. Marta Kondrusik

Nowa strategia została powiązana z ekspansją stacjonarnych sklepów Xiaomi, które do tej pory nie stanowiły priorytetu. Sklepy Mi Home zaczęły pojawiać się nie tylko w Chinach, ale również w innych krajach m.in. w Indiach, gdzie – zgodnie z zapowiedziami – tylko w ciągu dwóch lat ma powstać 100 takich miejsc. 

Xiaomi nie zapomniało również o smartfonach, które wciąż są dla koncernu oczkiem w głowie. Jeszcze w październiku 2016 r. firma zaprezentowała bezramkowy model Mi Mix. Smartfon ten w pewnym stopniu wyznaczył rynkowy trend, za którym w 2017 roku podążyli najwięksi producenci – Samsung, Apple czy Huawei. Mi Mix udowodnił, że Xiaomi nie jest jedynie „chińskim naśladowcą”, ale firmą, którą stać na innowacje.

Xiaomi Mi Mix 2Xiaomi Mi Mix 2 fot. Bartłomiej Pawlak

W 2017 r. firma mocno postawiła również na rozwój autorskiego interfejsu MIUI, który jest rozwijany wraz z liczącą 300 milionów osób społecznością użytkowników. Firma wsłuchuje się w ich opinie i często wdraża proponowane przez nich rozwiązania.

Dziś, bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że społeczność Xiaomi jest – obok społeczności Apple – najbardziej oddaną grupą użytkowników w branży smartfonów.

Widać to na przykładzie Polski, gdzie Xiaomi nie jest wcale jedną z najpopularniejszych marek, a jednak ma spore grono wiernych i oddanych użytkowników. Określenie „Xiaomi lepsze”, które ma udowadniać wyższość produktów Xiaomi nad droższymi urządzeniami Apple i Samsunga, zdążyło już przejść do annałów polskiego internetu.

XiaomiXiaomi fot. Xiaomi

Xiaomi wróci na szczyt?

Nowa strategia Xiaomi zdaje się przynosić rezultaty. W 2017 roku firma powróciła na ścieżkę wzrostu, a znakomita sprzedaż pozostałych urządzeń z "ekosystemu Xiaomi" przełożyła się również na świetne wyniki w kluczowym dla Xiaomi segmencie mobilnym.

W trzecim kwartale 2017 roku firma osiągnęła największy procentowy wzrost sprzedaży spośród pięciu największych producentów smartfonów. Firma dostarczyła na rynek 27,6 mln urządzeń, co przełożyło się na rokroczny wzrost na poziomie 102,6 procent.

Dane sprzedażowe za cały 2017 r. nie są jeszcze dostępne, ale w swoim raporcie firma Strategy Analytics prognozuje, że jeśli Xiaomi utrzyma obecny trend wzrostu, to w 2018 roku może wyprzedzić Oppo, Huawei i Apple i stać się drugim – obok Samsunga – drugim największym producentem urządzeń mobilnych na świecie. 

Utrzymanie tego trendu nie będzie możliwe bez ekspansji na rynki zagraniczne. Chiny stają się dla Xiaomi zbyt ciasne. Firma obecna jest już na 60 rynkach, ale nie wszędzie przekłada się się to na wzrost. Chiński koncern na dobre zadomowił się w Indiach, które są dla niego drugim najważniejszym rynkiem. Kolejny cel? Indonezja i Brazylia.

Xiaomi przygotowuje się też do innego wyzwania. Z doniesień "Bloomberga" wynika, że firma planuje przeprowadzenie oferty publicznej (IPO) w tym roku i celuje w wycenę na poziomie 100 mld dol. W giełdowy debiut mają być zaangażowane dwa amerykańskie banki – Morgan Stanley i Goldman Sachs. IPO umożliwi Xiaomi nie tylko w pozyskanie kapitału, ale będzie potwierdzeniem wiarygodności firmy w oczach konsumentów.

To z kolei pomoże w spełnieniu wielkiego marzenia Lei Juna o podboju amerykańskiego rynku. Xiaomi – podobnie jak chiński rywal Huawei – już w ub. roku miało rozpocząć negocjacje z dwoma amerykańskimi operatorami, AT&T i Verizonem. Firma coraz głośniej myśli również o otwarciu swoich sklepów Mi Home na terenie USA.

To, co najgorsze, Xiaomi ma już za chyba sobą. Najbliższe miesiące pokażą czy chińska firma rzeczywiście jest gotowa, by rzucić rękawicę Samsungowi i Apple.

Co łączy smartfony z chińską propagandą komunistyczną?

Więcej o:
Komentarze (13)
Upadek i odrodzenie Xiaomi
Zaloguj się
  • Adam Radowiec

    0

    W tym wypadku osiągnąć szczyt to już początek drogi w dół. Tutaj liczy się sama podróż i stan, w którym xiaomi jest teraz powinien trwać jak najdłużej.
    Naprawdę chcecie produkować drogi szajs dla niby ludzi jak iple?
    A ten pazur którym rysujecie facjatę samsungowi, że można za normalne pieniądze zrobić coś dobrego i wcale drogie nie znaczy lepsze?
    Śmiać mi się chce z ludzi, którzy mają komórki za ponad 3tys zł i nie mają nic lepszego ode mnie.

  • mark woro

    0

    Mam xiaomi 5A Prime śmiga jak rakieta wcześniej miałem LG k10.

  • 0

    Dlaczego GO niema żadna sieć i nie promuje np. Play czy Nju ma tyle swoich konsumentów gdyby go wprowadzili to naprawdę bardzo wielu miało by bardzo dobry i niezawodny i le przy smarton od iphona

  • 0

    Mam Xiaomi 4a i jestem zadowolony i dziwię się co widzą w iphonah... Tylko firmę i nazwę kogo stać za 4 lub 6 tysięcy złoty gdzie za 350 zl można kupić Xiaomi mi 4a i jest le przy od iphona 6...

  • s.potter

    0

    Jakie problemy ze stabilnością ma 4c?

  • zoro_wieczorowo_poro

    0

    Niestety nie wszystkie aplikacje z google play współpracują z Xiaomi. Od kilku dni bawię się RedMi Note4 i :
    Najlepsza aplikacja do filmowania "Filmic Pro" jest niezauważana przez Xiaomi Note 4. Zainstalowana z "innych źródeł" nie ma większości ważnych funkcji i kaszani rozdzielczość. Podobne z aplikacją WatchTuner. Poza tym telefon fajny o dobrym ekranie i wystarczającej pamięci

  • drugifotopstrykacz

    0

    Super telefonik za super niska cenę. Przesiadek się z cholerne lumnii z systemem Windows 10

  • ruichi

    0

    Kupilem redmi 4x po przesiadce z samsunga i nie zaluje. Bateria trzyma 2 dni przy ciaglym uzywaniu, wszystko inne dziala bez zarzutu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX