;

Kto pompuje zatory płatnicze w Polsce? Państwo, zamiast z nimi walczyć, jeszcze się do nich dokłada

Zatory płatnicze

Zatory płatnicze (fot. Marta Kondrusik / gazeta.pl)

Kontrahent nie płaci firmie X za towar bądź usługę. Fiskusa to nie obchodzi, sięga po swoje, ściąga z X podatki. To dodatkowo pogrąża X, która wpada w tarapaty finansowe. Nie płaci swoim kontrahentom. Kolejne firmy wpadają w tarapaty. Im fiskus też nie pomaga. Tak tworzą się łańcuchy zatorów płatniczych. A zatory to jedna z największych bolączek polskiej gospodarki. - Będzie gorzej - zgodnie ostrzegają eksperci podatkowi.

Z raportu Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor z grudnia 2016 r. wynika, że 48 proc. firm ma problem z nieterminowym regulowaniem płatności przez swoich kontrahentów. Aż 91 proc. firm postrzega nieterminowe regulowanie płatności jako poważną przeszkodę prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Firmy narzekają na zatory płatnicze

Wśród przyczyn problemów z płynnością finansową "nieotrzymywanie na czas płatności za usługi" było zdecydowanie na pierwszym miejscu. Poskarżyło się na nie niemal 80 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Dalej były: silna konkurencja wymuszająca obniżkę marż i cen, brak zamówień, sezonowość działania, problem z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników, kurs walut obcych, kłopoty z dostępem do zagranicznych rynków i przerost zatrudnienia.

Badanie "Portfel należności polskich przedsiębiorstw" przeprowadzone przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce pokazało, że w drugim kwartale 2017 roku aż 86 procent firm, czyli o 5 punktów procentowych więcej niż w pierwszym kwartale, wskazało na kłopoty z otrzymaniem zapłaty od kontrahentów w umówionym terminie.

Według zaprezentowanego w zeszłym roku raportu Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, zatory płatnicze kosztują polskie firmy co najmniej 100 mld zł rocznie. To jedna z najważniejszych barier dla wzrostu inwestycji w naszym kraju. To przez nie nasze firmy są mniej wydajne, mają gorsze maszyny i technologie, nie tylko niż firmy zachodzie, ale też czeskie. Zatory najmocniej uderzają w mikro i małe przedsiębiorstwa. Tu spóźniona płatność najszybciej powoduje kłopoty w firmie, która nie dostała pieniędzy na czas. W efekcie ona też spóźnia się z zapłatą i tak tworzą się łańcuchy zatorów.

Skąd się biorą zatory

- Zatory mają dwa źródła - mówi Irena Ożóg, doradca podatkowy, była wiceminister finansów. - Jedno to relacje między przedsiębiorcami. Drugie to styk państwa z przedsiębiorcą - tłumaczy.

Jej zdaniem, w tej pierwszej grupie jedną z najważniejszych przyczyn powstawania zatorów jest poziom kultury biznesowej, znacznie odbiegający od tego, który jest standardem w krajach z rozwiniętą gospodarką. - Mocne przedsiębiorstwa, które nie mają kłopotów płynnościowych, wyciskają ile się da ze słabszych - mówi Irena Ożóg. - Państwo próbowało kilka razy wymusić tę kulturę na przedsiębiorcach, choćby narzucając maksymalne terminy płatności w obrocie gospodarczym, ale tego nie da się wymusić. Do tego musimy dojrzeć, a na to potrzeba czasu - rozkłada ręce była wiceminister finansów.

Przypomina też inne próby walki z zatorami. Jednak jej zdaniem ulga na złe długi w VAT czy zakaz wpisywania w koszty uzyskanie przeterminowanych płatności były tak skomplikowane, że niewiele dały.

Zdaniem Ireny Ożóg do kłopotów firm dokłada się też państwo. - Wystarczy spojrzeć choćby na długie terminy płatności, które w części przetargów państwo narzuca firmom - mówi ekspertka. - A przykład idzie z góry, ryba psuje się od głowy - dodaje.

Problemem jest też wstrzymywanie przez fiskusa zwrotów VAT dla firm. Pieniądze z tego VAT, zwłaszcza w mniejszych firmach, są uwzględniane w normalnej działalności. - Jeśli państwo ich nie zwraca, przetrzymuje, to ma to wpływ na płynność finansową takich firm - tłumaczy Irena Ożóg. - Oczywiście, czasem wstrzymanie zwrotu jest uzasadnione, bo jeśli jest podejrzenie, że mamy do czynienia z próbą wyłudzenia podatku, to nie można go przecież zwracać. Często jednak takiego uzasadnienia nie ma - dodaje.

Zwraca też uwagę, że część zatorów wynika z przyczyn obiektywnych. - Przedsiębiorcy nie mogą zapłacić, bo nie mają z czego. Bo na przykład biznes nie idzie tak dobrze jak by chcieli. Takie przypadki zawsze będą - mówi Irena Ożóg.

Bolesne zderzenie z realiami prowadzenia biznesu w Polsce

W zeszłym roku opisywaliśmy w Next.gazeta.pl perypetie jednej z naszych czytelniczek związane z prowadzeniem własnej firmy. Przypomnijmy. Kilka lat temu pani Joanna założyła firmę. Zmęczyła ją praca w korporacji. Chciała się sprawdzić na swoim. Niestety, już pierwszy duży kontrakt okazał się niewypałem. Kontrahent przyjął usługę firmy naszej czytelniczki, nie miał do niej najmniejszych zastrzeżeń, ale nie zapłacił. Nie żeby chodziło o jakieś ogromne pieniądze. Kontrakt opiewał na kilkanaście tysięcy złotych.

Na tym jednak zderzenie pani Joanny z rzeczywistością gospodarczą w Polsce się nie skończyło. Do jej drzwi zapukał bowiem urząd skarbowy. Na nic zdały się tłumaczenia, że pieniędzy nie ma, bo nieuczciwy kontrahent nie zapłacił. Fiskus ściągnął VAT. Domagał się też podatku dochodowego, który ostatecznie rozłożył na raty. Ale i na tym nie koniec. W kolejce po pieniądze ustawił się bowiem ZUS. Gdy pani Joanna nie płaciła, wszedł jej na konto i sam pobierał sobie pieniądze.

- W Niemczech, gdy przedsiębiorca nie zapłaci VAT, bo mu Hans nie zapłacił za towar, to skarbówka idzie do Hansa i pyta, dlaczego nie zapłacił - opowiadał nam Cezary Cieńkowski, adwokat, specjalizujący się w prawie gospodarczym. - Gdyby u nas to tak działało, to byłaby olbrzymia zmiana. Na korzyść. No, ale to byłoby trudne dla urzędników. Musiałaby się zmienić ich mentalność i podejście do podatnika - dodał.

Eksperci widzą problem

Eksperci podatkowi, z którymi rozmawialiśmy, nie widzą raczej możliwości stosowania w Polsce mechanizmu, o którym opowiadał mecenas Cieńkowski. Ale oczywiście widzą problem.

- Wprawdzie jest w ustawie o VAT przewidziana możliwość korekty podatku z nieopłaconych faktur, ale po pierwsze, aby dokonać obniżenia podatku o podatek z nich wynikający, trzeba wyczekać 150 dni. Po drugie, mechanizm ten nie wiąże się z kontrolą stanu dłużnika. Po trzecie, nie obejmuje podatku dochodowego i wreszcie po czwarte, nie służy odzyskaniu należności przez wierzyciela - dodaje Przemysław Hinc, doradca podatkowy, członek zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze.

- Problem rzeczywiście istnieje, bo podatek VAT staje się należny niezależnie od tego, czy kontrahent zapłaci zobowiązanie w terminie czy też nie. Co więcej, prawo do odliczenia podatku naliczonego u nabywcy nie jest powiązane z faktem dokonania płatności za fakturę od dostawcy. W pewnym sensie więc, nabywca zalegający z płatnością przez dłuższy czas, może kredytować swoją działalność VAT-em odzyskanym z faktury, której jeszcze nie zapłacił - mówi Tomasz Grunwald, doradca podatkowy z firmy KPMG.

Ich zdaniem państwo powinno próbować wesprzeć przedsiębiorców w walce z nieuczciwymi kontrahentami.

- Teraz, gdy organy podatkowe dysponują wieloma narzędziami kontrolnymi, z JPK [nałożony na firmy obowiązek dostarczania fiskusowi co miesiąc szczegółowych raportów, w jednolitej formie elektronicznej, na temat ich rozliczeń VAT] na czele, postulat włączenia się organów państwa w proces wsparcia przedsiębiorców w zakresie odzyskiwania długów i rugowania z rynku podmiotów nieuczciwych jest jak najbardziej uzasadniony - mówi Przemysław Hinc.

- Działaniem korygującym skłonności do kredytowania się odzyskanym VAT-em mogłoby być skrócenie 150-dniowego terminu w uldze na złe długi. Mechanizm korekty podatku należnego i naliczonego nie uległby zmianie, skróciłby się tylko terminy, po upływie których niepłacący należności nabywca utraciłby prawo do odliczenia podatku naliczonego, a dostawca mógłby obniżyć swój VAT należny. Wydaje mi się to rozwiązaniem stosunkowo najprostszym we wprowadzeniu - podpowiada Tomasz Grunwald.

Problem z zatorami jeszcze się pogłębi

Tymczasem jednak, jak twierdzi była wiceminister finansów, wiele rozwiązań wprowadzanych w ostatnim czasie w związku z walką rządu o uszczelnienie systemu podatkowego, ma negatywny wpływ na płynność finansową firm. - Od 1 lipca problem z zatorami płatniczymi jeszcze się pogłębi - prognozuje Irena Ożóg. - Wszystko przez podzieloną płatność VAT. Podatek ten nie będzie mógł być źródłem finansowania działalności operacyjnej wielu firm - tłumaczy.

Problem ten zauważa też Tomasz Grunwald. - Na istniejące obecnie w gospodarce zatory płatnicze nałoży się jeszcze niebawem mechanizm podzielonej płatności w rozliczeniu podatku VAT, który dodatkowo pogorszy płynność finansową przedsiębiorców. Ci ostatni będą mieli od lipca problem już nie tylko z niepłacącymi za faktury kontrahentami ale również z istotnym ograniczeniem możliwości korzystania z pieniędzy wpłaconymi przez kontrahentów na konto VAT - tłumaczy.

Mechanizm podzielonej płatności działa w ten sposób, że przy każdej transakcji cena netto za towar lub usługę jest wpłacana na rachunek bankowy dostawcy, natomiast kwota podatku odpowiadająca tej cenie trafia na odrębne konto bankowe, którym będzie zawiadywać fiskus. W tym celu utworzone zostaną nowego rodzaju rachunki bankowe, specjalnie przypisane do VAT.

Pieniądze zgromadzone na takim rachunku VAT będą cały czas należały do podatnika. Fiskus nie będzie mógł samodzielnie dokonywać operacji finansowych na tych rachunkach. Jednakże podatnicy będą mieli bardzo ograniczone możliwości użycia zgromadzonych tam pieniędzy. Z rachunku VAT podatnik od towarów i usług będzie mógł wyłącznie dokonywać przelewu na inny rachunek VAT oraz będzie mógł opłacać swoje zobowiązanie podatkowe z tytułu VAT do urzędu skarbowego.

- Pocieszeniem może być tylko stosunkowo tani kredyt w bankach - mówi Tomasz Grunwald.

A firmy padają

Pani Joanna, bohaterka naszej opowieści sprzed kilku miesięcy, najpierw zawiesiła działalność swojej firmy, potem ją zamknęła. Długi spłacała jeszcze przez wiele miesięcy. A jej sprawa przeciwko nieuczciwemu kontrahentowi do dziś ciągnie się w sądzie.

Zobacz także
Komentarze (31)
Kto pompuje zatory płatnicze w Polsce? Państwo, zamiast z nimi walczyć, jeszcze się do nich dokłada
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 16 razy 14

    Państwo myśli o smoleńsku, ogłupianiu ludzi, podlizywaniu się Kościołowi i jak zadowolić Moralnego Karła z Nowogrodzkiej - a nie o realnych problemach gospodarczych. Dla PIS ważne jest tylko żeby Rydzyk zapewnił im radiem frekwencję oszołomów na wyborach - a nie co się dzieje z Polską ...

  • kemor234

    Oceniono 13 razy 11

    Te "wyższe wpływy z VAT" to fikcja jest. Nie można na tym budować przyszłości Państwa.
    BEZ INWESTYCJI ZGINIEMY >>>

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 9 razy 7

    Czy tylko ja mam wrażenie, że żyję w kraju okupowanym przez sadystów?

  • anzimonek

    Oceniono 2 razy 2

    Szanowni Państwo. Już 28 osiem lat prowadzę własną niewielką działalność i zatory płatnicze były ZAWSZE. Zawsze też się o tym mówiło i NIKT NIGDY ŻADNEGO MECHANIZMU NIE ZASTOSOWAŁ. Państwo Polskie NIE JEST zainteresowane i nigdy nie było. Dlatego też NICZEGO się nie spodziewajcie. Będzie jak było albo i gorzej. Przechodźcie na płatności bezpośrednie. Jak jakaś firma nie chce się zgodzić na zapłatę od razu, to znaczy, że wam nie zapłaci. Państwo Polskie żadnego mechanizmu ochronnego nie wprowadzi, bo jest zainteresowane wyłącznie pasożytnictwem budżetowym.

  • Basia Spyrka

    Oceniono 2 razy 2

    I w ten wlasnie sposob doprowadza sie polske do ruiny gospodarczej!

  • Krestwan Wit

    Oceniono 1 raz 1

    jak to tak że Niemcy potrafią a eksperci mówią że Polacy nie potrafią, to może wysłać kogoś do Niemiec i niech się nauczy jak to robić

  • herp_derp

    Oceniono 1 raz 1

    Ale ważne, że minister ds. prezentacji może się chwalić ściąganiem VAT-u.

  • chrupolek

    0

    8 letni nierząd nakradł 250 mld PLN, obecnie mamy niemal nadwyżkę budżetową (gdyby nie 500+). Żadne firmy nie padają, chyba, że te które wyłudzały VAT, jak to miało miejsce w 8 letnimi okresie nierządu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje