Tesla, Volkswagen, Apple, Samsung - wyścig po nowe kluczowe surowce zaczął się na dobre. To dopiero początek

.

. (.)

Kobalt i lit - bez nich nie będzie nowych smartfonów i samochodów elektrycznych. W ostatnich miesiącach mówi się o nich coraz więcej i nie dla wszystkich są to dobre wiadomości. To, co ma napędzać zyski wielkim firmom, na razie napędza gorączkowy wyścig po surowce.

Rośnie zapotrzebowanie na lit i kobalt

Budzące na początku powątpiewanie plany wizjonerów, takich jak Elon Musk, dotyczące masowości samochodów elektrycznych, przestały być mrzonkami. Stają się rzeczywistością, na tyle atrakcyjną, że nie ma koncernu motoryzacyjnego, który nie chciałby się pod ten trend podpiąć (a robią tak też firmy z innych branż, w tym naftowej). Coraz więcej samochodów elektrycznych wyjeżdża na drogi, firmy jedna po drugiej zapowiadają całkowite porzucenie produkcji samochodów z silnikami spalinowymi w perspektywie kilkunastu – kilkudziesięciu lat. Ba, przymierzają się do tego całe kraje, przy czym kluczowi są tu Chińczycy, już teraz największy rynek dla tego typu aut.

Rośnie popyt na auta elektryczne, rośnie popyt na surowce potrzebne do ich produkcji i zaczynają pojawiać się problemy. Do tych problemów dorzuca się jeszcze branża elektroniczna – smartfony, tablety i inne tego typu urządzenia lubimy wymieniać coraz częściej, do czego zresztą zachęcają nas ich producenci, wypuszczając coraz to nowe modele. Smartfony i auta elektryczne mają jeden wspólny element – baterie. I to o nie właśnie chodzi.

Kluczowe baterie

By wyprodukować baterie litowo-jonowe, wykorzystywane w samochodach elektrycznych i sprzęcie elektronicznym (ale także na przykład do magazynowania energii ze źródeł odnawialnych), potrzeba kilku niezbędnych metali i minerałów, w tym litu, kobaltu, niklu i grafitu. Największe emocje budzą ostatnio dwa pierwsze. Ich ceny szybują, a firmy technologiczne i motoryzacyjne na poważnie zaczynają się martwić, czy będą w stanie zabezpieczyć sobie ich dostawy i wykonać plany produkcyjne.

Kobalt, niepozorny srebrno-szary metal, w ciągu dwóch lat podrożał trzykrotnie, z 23,5 tys. dolarów za tonę na początku 2016 roku, do ponad 80 tys. dolarów pod koniec lutego tego roku. Widać to w notowaniach z Londyńskiej Giełdy Metali (LME).

Notowania kobaltuNotowania kobaltu źródło: London Metal Exchange

Litem na tej giełdzie handlować jeszcze nie można – choć w połowie ubiegłego roku zaczęła się ona zastanawiać nad wprowadzeniem kontraktów na węglan litu, na fali globalnego wzrostu zainteresowania tym metalem. Z branżowych doniesień wiadomo jednak, że i cena litu wyraźnie idzie w górę. Teraz to powyżej 20 tys. dolarów za tonę, podczas gdy trzy lata temu było to niespełna 6,5 tys. dolarów.

Ten wzrost zainteresowania potwierdza też najnowszy, coroczny raport S&P Global Market Intelligence – jego autorzy pokazują, że firmy wydobywcze w ubiegłym roku gwałtownie zwiększyły inwestycje w wydobycie metali nieszlachetnych, głównie kobaltu i litu właśnie.

Inwestycje w wydobycie kobaltu i litu powiązane z cenami tych metaliInwestycje w wydobycie kobaltu i litu powiązane z cenami tych metali źródło: World Exploration Trends, S&P Global Market Intelligence

Kobalt i lit na celowniku wielkich firm

Dwa lata temu Elon Musk uspokajał inwestorów mówiąc, że nie ma co obawiać się niedoborów litu, bo w jego bateriach wagowo znacznie więcej jest niklu i grafitu, a lit, stanowiąc około 2 proc., jest zaledwie "szczyptą soli w tej sałatce" (co pasuje o tyle, że wykorzystywany w technologii węglan litu ma postaćbiałego proszku). Ale już rok później menedżerowie Tesli przyznawali, że będą potrzebować więcej tego surowca.

Teraz, kiedy firma próbuje rozruszać produkcję swojego pierwszego "masowego" samochodu, czyli Modelu 3 (co jak na razie nie idzie jej rewelacyjnie), zaczyna szukać nowych źródeł surowca. W ostatnich kilku tygodniach pojawiły się doniesienia, że Tesla rozmawia z jednym z największych producentów litu na świecie – chilijską firmą SQM (która główne zakłady ma na pustyni Atakama). Tesla miałaby zbudować w Chile zakłada przetwarzania litu i współpracując z SQM, zabezpieczyć sobie dostawy tego kluczowego surowca - donosi Financial Times.

Z kolei Toyota kupiła niedawno spory (15 proc.) udział w australijskiej firmie Orocobre, która wytwarza lit w Argentynie. Inni japońscy producenci, jak Nissan, łączą siły z chińskimi firmami (Japończycy tracą powoli rolę największego światowego dostawcy baterii na rzecz Chińczyków).

Jeszcze więcej emocji niż lit budzi kobalt, być może dlatego, że rośnie mocniej i jego pozyskanie obarczone jest większym ryzykiem – o czym za chwilę. Pierwszy zorientował się Volkswagen, który jesienią ubiegłego roku ogłosił, że chce zawrzeć pięcioletni kontrakt na dostawy kobaltu. Na początku tego roku o planach podobnej umowy mówił BMW.

Potencjalny problem z zapewnieniem dostaw kobaltu to także koszmarny sen wielkich firm technologicznych. Według doniesień Bloomberga, Apple chce zabezpieczyć sobie bezpośrednie dostawy kobaltu i po raz pierwszy kupować go bezpośrednio od kopalń. Firma rozmawia w sprawie zawarcia kontraktów, które zabezpieczą dostawy na przynajmniej pięć lat. Negocjacje są tajne i niewiele więcej o nich wiadomo, a do zawarcia umowy wcale nie musi dojść, szczególnie, że dostawcy, mając perspektywę potencjalnego wzrostu cen, niekoniecznie mogą chcieć podpisywać długoterminowe kontrakty.

Nieco inny pomysł ma Samsung. Niedawno zapowiedział, że będzie inwestować w recykling starych urządzeń elektronicznych, na przykład telefonów komórkowych. W ten sposób będzie mogła odzyskiwać z nich między innymi kobalt i zapewnić sobie w ten sposób część jego dostaw. O recyklingu mówią też inni. Chiny właśnie ogłosiły, że planują rozpocząć pilotażowy program odzyskiwania baterii samochodów elektrycznych w czterech regionach kraju.

Czy kobaltu i litu może zabraknąć?

Ambitne plany firm motoryzacyjnych i technologicznych budzą obawy, czy przypadkiem nie zabraknie nam surowców do produkcji wszystkich tych samochodów i smartfonów. Zbadali to naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT). Ich zdaniem, w najbliższym czasie mogą nam grozić zatory w produkcji w związku z gwałtownym wzrostem zapotrzebowania na kobalt i lit, choć tego, że zabraknie nam surowców do wytwarzania baterii litowo-jonowych, na razie nie powinniśmy się obawiać.

Lit obecny jest w morzach i oceanach, ale choć łącznie jest go tam bardzo dużo, to procentowo jego zawartość w wodzie jest śladowa, więc nie pozyskuje się go w ten sposób. Są dwie inne metody – wydobywanie (skoncentrowany lit jest obecny w skałach w górnych warstwach Ziemi) albo odparowanie solanek, co jest bardziej powszechne. Takie wielkie solankowe jeziora znajdują się przede wszystkim w Ameryce Południowej. Bodaj najbardziej znanym jest wyschnięte już Salar de Uyuni w Boliwi, które wygląda jak ogromne, idealnie gładkie lustro.

Wyschnięte jezioro Salar de Uyuni w Boliwii, znajdują się tutaj duże zasoby lituWyschnięte jezioro Salar de Uyuni w Boliwii, znajdują się tutaj duże zasoby litu fot. Shutterstock

Produkcję litu  z solanki można w razie potrzeby dosyć łatwo przyspieszyć, nie trzeba budować do tego nowej kopalni.  

Ryzykowne Kongo

Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja z kobaltem. Lit pozyskuje się głównie w Ameryce Południowej i Australii. Większość kobaltu zaś pochodzi z jednego kraju, Demokratycznej Republiki Konga. I już to stanowi spore ryzyko. Sytuacji nie poprawia fakt, że Kongo to państwo niestabilne politycznie, z nieuporządkowaną gospodarką surowcową. Duże kopalnie kobaltu w tym kraju (kobalt to taki surowiec uboczny, pozyskiwany przy wydobyciu innych, na przykład miedzi) często należą do wielkich międzynarodowych korporacji, jak Glencore. Ale spora część tego surowca pochodzi z małych, tzw. rzemieślniczych kopalń, nad którymi nie ma większej kontroli. Według licznych doniesień warunki pracy bywają w nich bardzo złe, często zatrudniane są tam też dzieci.

Kopalnia kobaltu w KongoKopalnia kobaltu w Kongo Fot. Fairphone (Flicrk.com/CC BY-NC 2.0)

Kongijski rząd ma problem i z jednymi, i z drugimi. Według władz, zagraniczne firmy powinny płacić większe podatki za korzystanie z zasobów kraju. Chcą w związku z tym uznać kobalt za surowiec strategiczny i w związku z tym zwiększyć podatek nakładany na eksport tego metalu pięciokrotnie, do 10 proc. Ustawa w tej sprawie przeszła już przez parlament i czeka na podpis prezydenta, ale grupy lobbystów wywierają na niego nacisk, licząc na złagodzenie przepisów.

Do tego dochodzą kwestie etyczne. Rząd ogłosił, że wprowadzi nowe mechanizmy kontroli, by walczyć z wykorzystywaniem dzieci do pracy przy produkcji kobaltu i miedzi. Według szacunków Amnesty International, jedna piąta produkcji kobaltu w Demokratycznej Republice Konga pochodzi z nieformalnego wydobycia, w tym tego z wykorzystaniem pracy dzieci. W raporcie sprzed dwóch lat organizacja twierdziła, że pozyskany w ten sposób kobalt trafia do produktów największych firm, w tym Apple, Microsoftu, Tesli i Samsunga. Półtora roku później Amnesty International pochwaliło między innymi Apple i Samsunga za pilnowanie łańcucha dostaw.  

Czy jest alternatywa dla baterii litowo-jonowych? Firmy eksperymentują z zamiennikami i innymi technologiami, ale jak na razie, bez większego sukcesu. Wygląda więc na to, że jak na razie, uciekając od ropy naftowej, nie pozbędziemy się zmartwień związanych z innymi surowcami.

Zobacz także
Komentarze (36)
Tesla, Volkswagen, Apple, Samsung - wyścig po nowe kluczowe surowce - kobalt i lit - zaczął się na dobre. To dopiero początek
Zaloguj się
  • guru133

    Oceniono 13 razy 7

    Technologie idą do przodu.Zmieniają się zapotrzebowanie na surowce a u nas? Cięgiem wyngiel i 100 lat za dzikusami.:((

  • justas32

    Oceniono 14 razy 6

    Na szczęście Polska jest tak zacofanym cywilizacyjnie krajem - że żadne rzadkie surowce nie są nam potrzebne ...

  • Stanisław Stadnicki

    Oceniono 7 razy 3

    Polsce nie sa potrzebne żadne nowości czy nowa wiedza. Tu wystarczy modlitwa i harówka za grosze. By żyło się lepiej. Kaczyńskiemu rydzykowi oraz innym pisowsko kościelnym bydlakom. Te kondominium okrada Polskę i Polaków.

  • zsm-5

    Oceniono 3 razy 3

    Żelazo, miedź, niob, złoto i lit znajdziemy w dużych ilościach w Afganistanie. Dokładne dane o zasobach posiadają Ruskie i Jankesi.

  • red.beast

    Oceniono 2 razy 2

    dokad teraz plyna okrety wprowadzac demokracja albo szukac broni chemicznej ?

  • stachud

    Oceniono 8 razy 2

    Na szczęście nam do produkcji różańców rzadkich metali nie trzeba.

  • Gatts 1978

    Oceniono 6 razy 2

    W Polsce brakuje jeszcze kościołów i pomników bo to jedyna droga rozwoju ,która umocni Naszą pozycję w świecie.

  • swerd

    Oceniono 4 razy 2

    rozdupcymy niedługo tę planete w drobny mak.
    w myśl ekologii.
    zostanie człowiek, asfalt i beton

  • dublet

    Oceniono 8 razy 2

    Spoko, za kilka lat każdy Polak będzie mógł kupić sobie auto elektryczne. Tak mówią Rząd i Partia, a one nigdy nie kłamią!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje