Gazeta.pl Next >  natywna2 >  Jak rozkręcić własny biznes? Oto rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim rzucisz pracę w korporacji

Jak rozkręcić własny biznes? Oto rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim rzucisz pracę w korporacji

A A A
Jak rozkręcić własny biznes? Oto rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim rzucisz pracę w korporacji

Jak rozkręcić własny biznes? Oto rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim rzucisz pracę w korporacji

Do tej pory na pytanie: "ile mogę na tym zarobić?", właściciele małych firm odpowiadali wyłącznie w oparciu o własne przeczucia i bazujące na niepewnych przesłankach prognozy. Teraz dostają do ręki narzędzia, którymi mogą precyzyjnie zbadać rynek. Jak one działają?

Przyszedł Ci do głowy świetny pomysł na biznes albo produkt? Super! Każda firma zaczyna się od pomysłu. Za chwilę możesz być odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą. Zanim jednak zrezygnujesz z etatowej pracy w korporacji albo urzędzie, warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.

Bądź ze sobą szczery

Pierwsze z tych pytań jest kluczowe: czy masz cechy potrzebne, by odnieść sukces w biznesie?  I jakie to są właściwie cechy? Niestety, na to pytanie nie istnieje jedna, kompletna odpowiedź. Ale można wyszczególnić kilka cech charakteru, które będą przydatne na Twojej nowe drodze. Po pierwsze będzie to - niestety - pracowitość. Przedsiębiorcy pracują znacznie dłużej niż etatowcy, mają krótsze urlopy, a o swojej pracy praktycznie nie przestają myśleć.  Drugą ważną cechą jest odporność na porażki i przeciwności losu. Prowadzenie firmy to nieustająca walka, w której wiele bitew się przegrywa.

Klienci składają nieuzasadnione reklamacje, kontrahenci nie wywiązują się z umów, przelewy nie przychodzą na czas, a urzędnicy zdają się kończyć dodatkowe kursy z utrudniania życia przedsiębiorcom. 
Biznesmen musi też umieć zarządzać czasem i zadaniami. Prowadzący firmę, zwłaszcza na początku, kiedy nie może zasłonić się sztabem dobrze opłacanych fachowców, robi dziesiątki rzeczy, często jednocześnie - dba o księgowość, jest odpowiedzialny za obsługę klienta, ale również za zakup papieru do kasy fiskalnej.

Moim planem była intuicja - Kacper Ślepowroński, Rozkosze (fot. materiały prasowe)Moim planem była intuicja - Kacper Ślepowroński, Rozkosze (fot. materiały prasowe) Moim planem była intuicja - Kacper Ślepowroński, Rozkosze (fot. materiały prasowe)

Czego potrzebują inni?

Jednak największym kapitałem początkującego przedsiębiorcy jest jego kreatywność. Przecież firma jeszcze długo będzie opierać się na jego pomysłach i koncepcjach. I to od nich w dużej mierze będzie zależało, czy  odniesie sukces. Nie musi to być od razu pomysł na nowy model procesora czy silnika rakietowego, ważne jest natomiast, by odpowiadał on na rzeczywistą potrzebę potencjalnych klientów, na przykład rozwiązywał ich konkretny problem.

Przykładem takiego produktu są choćby szumisie - pluszaki emitujące szum, który usypia niemowlaki. Pozwoliły one tysiącom mam odłożyć wreszcie do łóżeczek swoje niechcące za nic w świecie zasnąć pociechy, które w towarzystwie szumisiów szybko zapadały w sen. Nic więc dziwnego, że pomysł błyskawicznie chwycił, a dziś szumiące miśki sprzedają się tysiącami  w kilkunastu krajach świata. 

Anna Skórzyńska wspomina, że pomysł na ten produkt przyszedł jej do głowy, gdy po raz kolejny - jak wielu rodziców - usypiała dziecko za pomocą szumu suszarki. Kiedy już maluch spał, zaczęła szukać takiego produktu w Internecie, przekonana, że znajdzie go bez problemu, tymczasem okazało się, że nic podobnego nie istnieje.

Człowiek żałuje tego czego nie spróbował, niż tego że nie zaczął - Anna Skórzyńska, Szumisie (fot.materiały prasowe)Człowiek żałuje tego czego nie spróbował, niż tego że nie zaczął - Anna Skórzyńska, Szumisie (fot.materiały prasowe) Człowiek żałuje tego czego nie spróbował, niż tego że nie zaczął - Anna Skórzyńska, Szumisie (fot.materiały prasowe)

Dobry pomysł na biznes nie musi być jednak aż tak oryginalny. Krzysztof Olszewski nie wynalazł autobusu, ani nawet autobusów niskopodłogowych. On tylko jako pierwszy doszedł do wniosku, że są one przyszłością i władze miast będą chciały płacić za nie więcej niż za klasyczne, wysokopodłogowe. Dziś jego Solarisy wożą pasażerów na całym świecie, od Warszawy aż po maleńki Reunion na Oceanie Indyjskim.

Co zatopiło niejedną firmę?

Jeśli już mamy konkretny pomysł i wiemy, że nadajemy się na przedsiębiorcę, możemy przystąpić do działania. Teraz trzeba określić timing naszego projektu biznesowego, czyli czas, w którym powinien być on wprowadzony na rynek. Zasada "im wcześniej, tym lepiej, bo czas to pieniądz" nie zawsze ma bowiem zastosowanie się sprawdza. Niektóre produkty lepiej sprzedają się latem, na inne jest tylko zapotrzebowanie w okolicy świąt. Warto o tym pamiętać przy uruchomianiu biznesu.

Mając już określoną datę rozpoczęcia działalności firmy, możemy opracować  jej biznesplan. Na początek nie musi to być formalny dokument, jakiego wymagałyby od nas banki czy instytucje oferujące fundusze unijne. Jednak dobrze jest spisać to, czym nasza firma będzie się zajmowała , jakie będą jej cele i jakimi drogami będzie do nich dochodziła. W ten sposób powstanie swojego rodzaju mapa, która okaże się bardzo pomocna, gdy będziemy zabiegani i pochłonięci rozwiązywaniem bieżących problemów. Biznesplan powinien zawierać zestawienie spodziewanych przychodów firmy i jej wydatków. Ważne, by przy jego tworzeniu nie przesadzić z optymizmem. Dochody większe od spodziewanych jeszcze nikomu nie zaszkodziły, ale niedoszacowanie kosztów zatopiło już niejedną firmę.

Wyrównaj swoje szanse

Właśnie na etapie tworzenia biznesplanu ujawnia się największy problem drobnych przedsiębiorców, a mianowicie brak możliwości dokładnego zbadania rynku. Na postawione sobie pytanie: "ile można na tym zarobić?", do tej pory właściciele małych firm zmuszeni byli odpowiadać wyłącznie w oparciu o własne przeczucia i bazujące na niepewnych przesłankach prognozy.

Teraz ten problem rozwiązuje "Testuj pomysł"  - nowa usługa ING Banku Śląskiego (testujpomysl.pl). Umożliwia ona drobnym przedsiębiorcom i osobom dopiero planującym założenie firmy przeprowadzenie profesjonalnych badań rynkowych. Polega to na tym, że najpierw tworzymy opis naszego produktu - możemy załączyć też krótką prezentację filmową.

Nie czekaj długo, tylko testuj swoje pomysły - Michał Malikowski, Wióry lecą (fot. materiały prasowe)Nie czekaj długo, tylko testuj swoje pomysły - Michał Malikowski, Wióry lecą (fot. materiały prasowe) Nie czekaj długo, tylko testuj swoje pomysły - Michał Malikowski, Wióry lecą (fot. materiały prasowe)

Następnie wybieramy docelową grupę osób, której opinię chcielibyśmy poznać. Określamy  płeć, wiek i miejsce zamieszkania naszych respondentów. Na koniec za pomocą specjalnego edytora tworzymy ankietę z maksymalnie pięcioma pytaniami, które chcemy im zadać. Na stronie internetowej projektu znajduje się wygodny edytor, ułatwiający tworzenie skomplikowanych pytań wielowątkowych, które pozwolą nam uzyskać bardziej precyzyjne dane. Kiedy zakończymy tworzenie ankiety, jest ona przesyłana do banku. ING zada nasze pytania 120 osobom z wybranej grupy docelowej, a następnie przedstawi nam wyniki sondażu.

Dzięki tej usłudze możemy z góry określić, jak będzie wyglądało zainteresowanie naszym projektem, jak powinien być on wyceniony i jakimi mechanizmami go promować. Informacje zebrane za pomocą ankiety pomogą odpowiedzieć na najważniejsze pytania, jakie stawiają sobie przedsiębiorcy. W praktyce ING Bank Śląski zrównuje w ten sposób nasze szanse w walce z dużymi firmami mającymi ogromne budżety na badania rynkowe i marketingowe. Pora więc na własny biznes!

Chcesz wiedzieć więcej, kliknij: TUTAJ

Najczęściej czytane