Oto, jak zmieniły się zagrożenia i sposoby zabezpieczeń smartfonów

Przestępcy działający w cyfrowym świecie stale zmieniają swoje metody. Sięgają po coraz nowsze narzędzia - takie, które zastrzeżone były dla służb specjalnych i najbogatszych firm świata. Jak chronić swoją firmę przed przestępcami wykorzystującymi nauczanie maszynowe i algorytmy? Na rynku jest rozwiązanie.

W ostatnim czasie doszło do kilku spektakularnych ataków cyberprzestępców. Jeszcze kilka lat temu ich przeprowadzenie na skalę globalną, byłoby niemożliwe. Dziś hakerzy dysponują jednak zupełnie nowymi narzędziami, które sprawiają, że znacznie więcej urządzeń jest potencjalnie narażonych na atak.

Wanna Cry obnażył słabość zabezpieczeń

Dwa najgłośniejsze wirusy, jakie zaatakowały w ciągu ostatnich dówch lat to WannaCry i NonPetya. Najgroźniejsze w nich jest to, że powstały w oparciu o tajny kod stworzony – wszystko na to wskazuje – przez amerykańskie służby. Nie chciały one oczywiście infekować komputerów na całym świecie. Stworzyły jednak narzędzie szpiegowskie, pozwalające dostać się do niemal dowolnego komputera.

Problem w tym, że na skutek wielu zaniedbań, ten supertajny kod wpadł w ręce cyberprzestępców. A ci połączyli narzędzie służące do inwigilacji terrorystów z kodem szyfrującym dyski i żądającym okupu. Ransomware, który do tej pory działał dość “na oślep”, zyskał więc jedną przewagę nad użytkownikami - możliwość błyskawicznego rozprzestrzeniania się. Wystarczyło dosłownie jedno zawirusowane urządzenie podłączone do firmowej sieci, by po dobie wszystkie były zainfekowane.

Wyciek tajnego kodu amerykańskich służb był przełomowy dla świata bezpieczeństwa. Zainfekowanych zostało ok. 300 tys. maszyn w niemal stu krajach. Trzeba było zatrzymać pracę w fabrykach, a usunięcie szkód często wiązało się z koniecznością wymiany całego komputerowego sprzętu. Słabość systemów zabezpieczeń w wielu firmach została obnażona - ofiarą ataku padły bowiem maszyny przestarzałe, korzystające z nieaktualizowanego systemu.

Hakerzy cię profilują

Przestępcy sięgnęli po kolejne potencjalnie groźne narzędzie - ostrzegają eksperci z McAfee. Wykorzystują algorytmy automatycznie śledzące naszą aktywność. Profilują, wybierając np.. przedsiębiorców. Do tej pory boty wykorzystywane przez hakerów działały na prostej zasadzie: zainfekować miliony komputerów, by okraść kilka osób. Teraz przestępcy będą otrzymywać “na tacy” informacje o tym, że dane urządzenie, na przykład smartfon,  jest cenny. W praktyce może to oznaczać, że właściciel firmy, niekoniecznie wielkiej korporacji, zostanie zaatakowany w kluczowym dla niego momencie. Na przykład tuż przed finalizacją kontraktu. Postawiony “pod ścianą”, w obliczu np. kar umownych, będzie bardziej skłonny zapłacić potencjalny okup.

Zmuszą cię do zapłaty

Trzeba pamiętać o tym, że przestępcy żądają naprawdę dużych pieniędzy - kilku tysięcy złotych za maszynę. O tym, jak bardzo są skuteczni, niech świadczy fakt, że kilka tygodni temu celem ataku przestępców padła jednostka amerykańskiej policji. Funkcjonariusze próbowali negocjować z hakerami, ci jednak pozostali nieugięci. Skoro policja w tej sytuacji okazała się bezsilna, jak uniknąć zapłaty okupu miałby przedsiębiorca?

Wirus ShedunWirus Shedun Fot. Pexels/Robert Kędzierski

Odkąd ekosystem urządzeń znacznie się zwiększył i odkąd chętniej korzystamy z aplikacji i usług online, przestępcom jest łatwiej nas zaatakować. Celem są już nie tylko komputery infekowane przez złośliwe załączniki. Nasz smartfon może stać się celem ataku za pomocą złośliwych aplikacji, które co jakiś czas pojawiają się nawet w sklepie Google Play. Możemy otrzymać fałszywe linki do pliku online, wiadomość SMS, powiadomienie z zainfekowanej strony. Tego typu infekcja smartfona może otwierać przestępcom furtkę do całej naszej firmowej sieci.

Jak się chronić?

Do tej pory specjaliści od cyberbezpieczeństwa uczyli nas, że musimy zachować zdrowy rozsądek, nie otwierać podejrzanych wiadomości, ostrożnie podchodzić do załączników. Te porady wciąż pozostają aktualne. Lepiej sięgnąć jednak po doskonalsze narzędzie. Skoro przestępcy do ataku wykorzystują zaawansowane technologie, warto sięgnąć po ochronę, która też wykorzystuje te instrumenty, ale w naszej obronie. Takim rozwiązaniem jest CyberTarcza Orange.

Cybertarcza Orange wykorzystuje sztuczną inteligencję

Nie jest to antywirus, aplikacja, nie trzeba jej instalować. To system inteligentnych algorytmów, i innych rozwiązań, które zwiększają bezpieczeństwo sieci w firmowych smartfonach. Zapora, nad którą bez przerwy czuwają specjaliści od cyberbezpieczeństwa, sprawdza, czy adres pod który się kierujemy w cyfrowym świecie, jest bezpieczny, czy informacja, która do nas dociera, nie pochodzi od przestępców.

Nieustanny monitoring sieci minimalizuje ryzyko ataku. Również w przypadku mniej doświadczonych użytkowników, którzy nie do końca wiedzą, jak można paść ofiarą cyberataku. CyberTarcza działa w tle i w większości przypadków nie pozwoli wejść w niebezpieczne linki przesyłane np. e-mailem lub SMS.

Komentarze (4)
Oto, jak zmieniły się zagrożenia i sposoby zabezpieczeń smartfonów
Zaloguj się
  • mille666

    Oceniono 3 razy 3

    coraz niższy poziom reklam...

  • karamurek

    Oceniono 1 raz 1

    Już się pogubiłem. Najpierw wszyscy oskarżają Ruskich o manipulacje w USA i Europie, teraz okazuje się, że to amerykańce mają wgląd do wszystkiego co dotyczy internetu i, jakby tego było mało, to jeszcze byli tacy niechlujni, że to cacko przejęli hakerzy. Na dodatek Ukraińska Prokuratura Generalna powiadamia świat, że złapali lwowskiego hakera, który zainfekował komputery w 50 krajach świata. No to jak to jest?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX