Firmowy tygiel kultur i narodowości. Jak różnorodność dodaje siły biznesowi

Zespół złożony z samych mężczyzn ma gorsze "osiągi", niż ten, w którym pracują także kobiety. Czasami przekłada się to na milionowe zyski (lub straty). Czy taka sama zależność dotyczy grup zróżnicowanych pod względem kulturowym i narodowościowym? Rozmowa z Katarzyną Mikołajczyk, Head of HR, Country Executive Poland z Nordea.

Bartosz Sendrowicz: Teamy, w których pracują kobiety są bardziej wydajne i kreatywne, niż te złożone wyłącznie z mężczyzn. Podobna zasada obowiązuje w zespołach mieszanych narodowościowo?

Katarzyna Mikołajczyk: - Tak, ale…

„Tak, ale”…brzmi prawie jak: - nie.

- Różnorodność jest generalnie dobra dla biznesu. Zarówno płciowa, jak i kulturowa. Siłę „pierwiastka kobiecego” i jego wpływ na wyniki firm bada się na zachodzie Europy i w USA przynajmniej od trzech dekad. I widać, jak silniejsza partycypacja kobiet w decyzjach działów, czy całych firm, poprawia wyniki, zwiększa innowacyjność przedsiębiorstw. To jest zresztą policzone. Podniesienie liczby decyzyjnych kobiet o 10 proc. przekłada się na wzrost zysku operacyjnego o 3,5 procent. W tym wymiarze różnorodność jest policzalna, ale dla zespołów mieszanych kulturowo takiego jednoznacznego wskaźnika nie ma.

Katarzyna MikołajczykKatarzyna Mikołajczyk fot. KM

Odwołuję się więc do pani doświadczenia.

- Z mojego doświadczenia i zdrowego rozsądku wynika, że międzynarodowe środowisko pracy sprzyja podniesieniu kreatywności, pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw, co może skutkować przełomowymi rozwiązaniami. Rzecz w tym, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, że np. dodanie Amerykanina do polskiego zespołu natychmiast i na pewno podniesie skuteczność całej grupy.

To może na przykładzie. Jak to wygląda w pani firmie?

- Nasza struktura organizacyjna nie opiera się na wyodrębnieniu zadań dla Polski, przeciwnie - standardem jest, że polskie zespoły współpracują z kolegami i koleżankami w krajach północnych. Pół-żartem, pół-serio mogę więc powiedzieć, że jesteśmy niemal ekspertami w relacjach z Duńczykami, Finami, czy Szwedami. Nasi pracownicy w Trójmieście, Warszawie czy Łodzi obsługują de facto klienta skandynawskiego. Przygotowują aplikacje i rozwiązania, które mają podnieść satysfakcję z produktów bankowych właśnie w Szwecji, Finlandii, Danii czy Norwegii. Taka charakterystyka pracy daje zupełnie inne spojrzenie na wykonywanie zadań i na współpracę. Oprócz ciekawych projektów bankowych i informatycznych, na co dzień uczymy się również nawiązywania profesjonalnych relacji z nieco bardziej stonowanymi Skandynawami.

I jak nam - Polakom - to idzie?

- Świetnie. Szacunek, otwartość, umiejętność słuchania oraz dobra komunikacja i każdy projekt międzynarodowy uda się doprowadzić do końca. (śmiech).

Nie wierzę, że nigdy nie ma zgrzytów w takich międzynarodowych kolektywach

- Każda z narodowości ma swoje odrębne tradycje kulturowe, zasób przekonań i uprzedzeń. Tyle, że jeszcze nigdy nie były one u nas osią konfliktu. Różnice poglądów, czy jak pan to ujął - zgrzyty, jeśli się zdarzają, to raczej ze względu na różnice osobowościowe. Oczywiście stereotypowo możemy przyjąć, że otwartość Włocha może być pesząca dla Polaka. Albo niemiecka skrupulatność może nie pasować do słowiańskiej duszy.

Albo nasze poczucie humoru do fińskiego…

- Na przykład. Ale w Nordea te wszystkie wymienione narodowości pracują, świetnie się uzupełniają i dogadują. I to tak sprawnie, że zastanawiam się, skąd w zasadzie takie stereotypy się wzięły? Bardzo ważną rzeczą, jest też to, że pracujemy w języku angielskim. Proszę zwrócić uwagę, że dla nikogo nie jest to język ojczysty. To sprzyja większej otwartości i cierpliwości.

Międzynarodowe środowisko pracy, czy język angielski jako „urzędowy”, są pożądane przez kandydatów?

- Naszą ofertę kierujemy przede wszystkim do Polaków i rzeczywiście kandydaci podkreślają, że dla nich ta międzynarodowość jest istotna. Pozwala na równoczesne rozwijanie dwóch obszarów kompetencyjnych. Na przykład na Pomorzu poszukujemy intensywnie Java developerów, inżynierów Big data, analityków, czy testerów. Mogą u nas szlifować nie tylko kompetencje programistyczne, ale też umiejętności językowe. Oprócz Polaków zatrudniamy również profesjonalistów z innych krajów: Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Włoch, Białorusi, Indii, no i oczywiście Skandynawów.

Czemu Duńczyk, Włoch, czy Hindus miałby wybrać np. łódzki lub trójmiejski oddział Nordea? Zakładam, że mając specjalistyczne, wymienialne kompetencje, może pracować wszędzie.

- Myślę, że w pierwszej kolejności są ciekawi kraju, dlatego w ogóle analizują oferty z tego regionu. Jeśli chodzi o samą firmę, to ujmę to tak: - jesteśmy ciekawym wyzwaniem zawodowym.

Czyli?

- Pracujemy m.in. nad wykorzystaniem w obsłudze klienta sztucznej inteligencji, rozwijamy i wdrażam, opartą na technologii blockchain, pan-europejską platformę handlową, „we.trade”. Poza tym mamy super atmosferę. Naszym DNA jest współpraca, a siłą różnorodność technologii, zadań i projektów. To z kolei umożliwia rozwój w ramach dowolnie wybranej ścieżki kariery. Pracownik, który dzisiaj jest developerem, jutro ma szanse stać się architektem lub project managerem. Jesteśmy otwarci i wspieramy takie zmiany, jeżeli są zgodne z potencjałem pracownika i potrzebami firmy. I to wszystko wsparte jest rozsądnym pakietem benefitów.

Załóżmy, że dofinansowanie sportu czy rozrywek i opieka medyczna są standardem. Co oferujecie pracownikom oprócz tego?

- Mamy na przykład pracowniczy program emerytalny, a dla osób przeprowadzających się z innych miejscowości, oferujemy również atrakcyjny, finansowy pakiet relokacyjny.
Stawiamy też na komfort pracy, co znajduje odzwierciedlenie w przygotowaniu funkcjonalnych i nowoczesnych biur o unikatowym designie, w nich się po prostu dobrze pracuje.

Więcej o: