Uwaga na dowody osobiste. Okazji do przejęcia tożsamości jest aż nadto

Przed kradzieżą tożsamości nie ma dziś stuprocentowej ochrony. Jak atakują złodzieje? Gdzie znajdują się luki w systemie? Jak bronić się przed oszustami i złodziejami?

Jest kwiecień tego roku. Legniccy policjanci zatrzymują 23-latka pod zarzutem fałszowania dokumentów. Wpadł na gorącym uczynku. Próbował zdalnie założyć konto w banku na dane widniejące w sfałszowanym dowodzie osobistym. Umowę miał podpisać za pośrednictwem kuriera. Ale ten zorientował się, że coś jest nie tak, ponieważ adres, na jaki była adresowana przesyłka, nie istnieje.

Mężczyzna okazał kurierowi dowód osobisty ze swoim wizerunkiem, ale pozostałe dane należały do kogoś innego. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli jeszcze kilka podrobionych dowodów osobistych. Grozi mu 5 lat odsiadki.

Odosobniony przypadek? Bynajmniej. Dekadę temu w strukturach Związku Banków Polskich stworzono system Dokumenty Zastrzeżone. System pozwala zastrzec skradziony lub zgubiony dokument tożsamości, dzięki czemu przestępcy nie mogą go użyć m.in. do wyłudzenia kredytu (więcej o tym i innych systemach zastrzegania dokumentów będę pisał w kolejnych odcinkach tego cyklu).

Jak podaje ZBP, w drugim kwartale 2018 r. oszuści próbowali wyłudzić kredyty o wartości ponad 90 mln zł. To tylko udaremnione przypadki. Ile pieniędzy udało się im ukraść na czyjeś nazwisko? Nie wiadomo.

W sumie od 2008 r. udaremniono już prawie 77 tys. prób wyłudzeń kredytów na łączną kwotę 4,25 mld zł!

Ktoś zapyta, a skąd oszust miał dane innej osoby? Okazji przejęcia danych jest aż nadto. Przypomnijcie sobie, komu i gdzie w ostatnim czasie pokazywaliście dowód osobisty. I nie chodzi tu o fizyczną kradzież dokumentu. Pokazujemy je w urzędach, na poczcie, w hotelach, dajemy się wylegitymować kurierom, którzy pośredniczą w zawieraniu umów bankowych czy telekomunikacyjnych, w wypożyczalniach rowerów czy sprzętu zimowego.

Mając dane w garści, wystarczy, żeby spreparować fałszywy dokument tożsamości. Fałszywe, tzw. kolekcjonerskie dowody osobiste na czarnym rynku chodzą już po kilkaset złotych.

Jakich socjotechnicznych trików używają złodzieje tożsamości, by wyłudzić od nas dane? Czytaj na www.subiektywnieofinansach.pl, w kolejnym artykule w ramach akcji "W obronie Twojej tożsamości".

Przelew weryfikacyjny, czyli luka w systemie

Jak oszuści mogą je wykorzystać? W dużym stopniu zadanie ułatwia im... nasza wygoda. Dziś z wielu usług korzystamy bez wychodzenia z domu. Zakupy w sklepach internetowych stają się codziennością. Przez internet można dziś założyć konto w banku, zamówić abonament telefoniczny. Swego rodzaju puszkę Pandory kilka lat temu otworzyły tzw. przelewy weryfikacyjne, które miały ułatwić zdalne otwieranie kont bankowych.

Na czym to polega? Najpierw trzeba wypełnić wniosek o otwarcie konta na stronie banku. Podajemy w nim m.in. dane z dowodu osobistego. Ale we wniosku można przecież wpisać, co się chce, np. Jan Pinokio, ulica Bajkowa. Bank, żeby mieć pewność, że "my to my", prosi o wykonanie przelewu z innego banku na symboliczną złotówkę.

Nasz nowy bank wychodzi bowiem z założenia, że bank, z którego przelew został wysłany, już nas prześwietlił, a więc założyliśmy w nim konto stawiając się osobiście w oddziale. Musieliśmy więc pokazać dowód osobisty. Jeśli oszustom uda się założyć jedno "fejkowe" konto, będą mogli otworzyć kolejne w innych bankach, które akceptują taką metodę weryfikacji.

Banki mogą otwierać konta zdalnie (na podstawie przelewu weryfikacyjnego) tylko pod warunkiem, że rachunek, z którego poszedł przelew, został otwarty w sposób tradycyjny, a więc w oddziale banku.

Z kontem w garści po pieniądze

Ale to nie załatwia problemu w całości. Jeśli oszustom - na podstawie sfałszowanego dowodu - uda się założyć konto w sposób tradycyjny, mają bazę do kolejnych nadużyć. Ich celem są m.in. firmy pożyczkowe. Część tej branży postawiła na pożyczki udzielane przez internet. W jaki sposób potwierdzają tożsamość klientów? Przelewem weryfikacyjnym z banku.

Poszkodowani o tym, że padli ofiarą kradzieży tożsamości (i pieniędzy), dowiadują się zwykle po kilku miesiącach, a nawet latach, gdy dług próbują odzyskać firmy windykacyjne.

Większe kwoty oszuści próbują wyłudzać raczej w bankach, bowiem w firmach pożyczkowych dostępne kwoty pierwszej pożyczki są ograniczone. A gdy tej pierwszej się nie spłaci, fejkowe konto służące do weryfikacji klienta staje się spalone.

To tylko jeden ze sposobów wykorzystania naszych danych. Złodziej, klonując naszą tożsamość, może przecież na nasze dane brać towar na raty (których oczywiście nie spłaci), albo próbować "na krechę" (z odroczoną płatnością) kupować w sklepach internetowych.

W starciu z oszustami nie jesteśmy kompletnie bezbronni. Każdy z nas może wyposażyć się w dodatkowe "bezpieczniki", które mogą zminimalizować ryzyka związane z kradzieżą tożsamości.

Chodzi np. o oferowaną przez Biuro Informacji Kredytowej usługę "Alerty BIK", sygnalizujące, że ktoś właśnie próbował wziąć kredyt lub pożyczkę na nasze nazwisko. Można też "wrzucić" do systemu informację, że nie życzymy sobie żadnego kredytu. O tych bezpiecznikach opowiem w kolejnych odcinkach tego cyklu.

Zobacz też: Za 2 zł miesięcznie możesz mieć Alerty BIK, które ostrzegą cię przed próbą wyłudzenia kredytu na Twoje dane.

Partnerem akcji edukacyjnej "W obronie Twojej tożsamości" jest Biuro Informacji Kredytowej, które oferuje Alerty BIK, dzięki którym możemy dostać informację SMS-em o każdej próbie wyłudzenia pieniędzy na nasze dane.

BIKBIK fot. BIK

Komentarze (65)
Uwaga na dowody osobiste. Okazji do przejęcia tożsamości jest aż nadto
Zaloguj się
  • leslaw_m

    Oceniono 37 razy 33

    Nie rozumiem, banki stwarzają możliwość wyłudzenia kredytu, a odpowiedzialność ma być po stronie niewinnej osoby, której dane spisał np. policjant czy lekarz ?
    Coś tu trochę jest nie halo :-)

  • nieprawomyslny

    Oceniono 34 razy 26

    A może najlepszym bezpiecznikiem byłoby cywilizowane rozwiązanie jak na cywilizowane państwo przystało - jeśli bank dał się oszustom wpuścić w kredyt to niech sam za to odpowiada.
    Jednak w tym feudalnym tworze nad wisłą, musi być kozioł ofiarny w postaci nieświadomej osoby.

  • twzelnik

    Oceniono 16 razy 14

    Trzeba zmienić prawo.
    Dowód pokazujemy w urzędach, policji, w hotelu, w wielu miejscach. Wszystko co WIDAĆ nie może być uznane za sekret, którego trzeb strzec!
    Gdyby istniał PIN do dowodu, tak jak PIN do karty płatniczej, to inna sprawa.

  • maxwywar2

    Oceniono 15 razy 11

    Bo w tekturowo-słomianym bananowie - to nie są dowody pidrobione tylko "kolekcjonerskie" i zidiociały sąd to kupi.

  • maaac

    Oceniono 13 razy 9

    Powód możliwości kradzieży tożsamości jest jeden jedyny i fundamentalny. To nie wierzyciel ma obowiązek udowodnić że to ty jesteś mu coś winny. To ty musisz udowadniać że nie jesteś mu nic winny, a oszust się pod ciebie podszył. Gdyby ciężar dowodu twojej winy spoczywał na pożyczkodawcy/usługodawcy nagle okazało by się że oszust jest znacznie mniej bo w interesie firm było by prawidłowo i jednoznacznie identyfikować osoby którym udzieliły pożyczki/zaoferowały usługę. mniej było by też kredytów i trudniej było by o świadczenie usługi ale.... czy naprawdę byłby to problem? Może by ludzie bardziej się zastanawiali przed wydawaniem nie swoich pieniędzy i popadaniem w długi.

    Dziś kredyty i usługi rozdawane są na lewo i prawo bez odpowiedniej weryfikacji bo po co firmy mają się martwić? Zawsze ktoś zapłaci! Jak nie rzeczywisty dłużnik to frajer którego się wrobi w długi.

    Jest to jedna z wielu spraw którymi Sejm powinien się zająć zamiast ustawicznego mielenia czegoś dzięki lewackiej "prawicy" (dla niekumatych dziś to PiS) co kiedyś nazywano "trzema muszkieterami - "Etos, Pornos i Kompromis".

  • huragan70

    Oceniono 10 razy 8

    Problem polega na tym że usłagu Alert BIK nie działa! Mam ją włczoną, po jakimś czasie brałem pozyczkę, i żadnego alertu nie było. Zdaniem banku - oczywiście pytali sięBIK, a zdaniem BIK - żadnego zapytania nie dostali. Nie nalezy więc tej usłudze bezgranicznie ufać

  • year68

    Oceniono 3 razy 3

    Trzy lata rządzi PiS, miało być z prawem lepiej... a jak jest? Stołki obsadzone kumplami Ziobry i dalej jest patologia.
    Potrafią w jedną noc załatwić ustawy, które im pasują, a nie potrafią zmienić prawa, które skończą z mafijnymi instytucjami czy oszustami wyłudzającymi pieniądze.

    Kiedy w końcu panie KACZYŃSKI prezesie partii PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ zajmiecie się tym tematem?

  • dorsai68

    Oceniono 9 razy 3

    Kiedyś, w złych latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, wystarczyło zagubiony, zniszczony czy skradziony dokument zastrzec na milicji/policji, z wydanym tam zaświadczeniem pójść do urzędu i wyrobić nowe dokumenty.
    Dziś musisz człowieku zastrzec dokumenty nie tylko w rejestrach państwowych ale również bankowych i finansowych. Jak to jest, że w tamtych czasach państwo potrafiło i dawało radę powiadomić te instytucje o unieważnieniu dokumentów, a dziś jeśli sam zainteresowany tego nie zrobi, to banki tego nie wiedzą?

  • year68

    Oceniono 2 razy 2

    UWAGA na spamera Adrian F, reklamuje strony wyłudzające dane i pieniądze, gdzie jest Admin?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX