Pamiętacie "Interstellar"? Naukowiec NASA tłumaczy, czy można żyć tuż obok czarnej dziury

Bartłomiej Pawlak
Koncepcja zamieszkania planety obiegającej czarną dziurę pojawiła się m.in. w filmie "Interstellar" w 2014 roku. Teraz naukowiec z NASA tłumaczy, czy życie w takim miejscu w ogóle byłoby możliwe. Znów mamy do czynienia z kompletną filmową bzdurą?

"Interstellar", który do kin wszedł w 2014 roku, był mieszanką genialnie odwzorowanych zdjęć kosmosu, części naukowych faktów i kompletnej fantastyki niezwiązanej z nauką. Pomimo abstrakcyjnych wydarzeń przedstawionych w samej końcówce, film był szczególnie chwalony (również przez świat nauki) za genialną wizualizację czarnej dziury Gargantuan, otoczonej przez dysk akrecyjny. Do pomocy w pracach nad tymi zdjęciami zatrudniono nawet znanego fizyka Kipa Thorne'a, laureata Nagrody Nobla.

Głównym motywem filmu była koncepcja zamieszkania jednej z egzoplanet obiegających czarną dziurę. Czy (gdyby już udało się tam dotrzeć), w ogóle byłoby to możliwe? Wyjaśnić to postanowił Jeremy Schnittman z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt.

>>> Czarna dziura pożarła gwiazdę wielkości Słońca:

Czy życie w sąsiedztwie czarnej dziury byłoby możliwe?

Jeremy Schnittman w swojej pracy twierdzi, że teoretycznie zamieszkiwanie planety obiegającej czarną dziurę byłoby możliwe, jednak jest też bardzo mało prawdopodobne. Głównym problemem jest energia potrzebna do ogrzania planety, którą na Ziemi zapewnia Słońce. - Gdyby zabrakło naszej gwiazdy, ziemskie oceany prawdopodobnie zamarzłyby w ciągu kilku dni - tłumaczy Schnittman.

Czarne dziury nie są jednak do końca czarne. Mogą emitować spore ilości energii dostarczanej m.in. przez dysk akrecyjny składający się z silnie rozgrzanej materii. Zdaniem Schnittmana, energia ta mogłaby teoretycznie wystarczyć, aby zapewnić planecie odpowiedni bilans energetyczny, ogrzewając ją.

Większość tego, co wiemy o czarnych dziurach, wynika z obserwacji promieniowania elektromagnetycznego dochodzącego z gazu, który kumuluje się wokół czarnej dziury. Można sobie oczywiście wyobrazić, że zastąpienie Słońca akrecyjną czarną dziurą mogłoby wcale nie być końcem życia na Ziemi

- mówi Schnittman cytowany na stronie magazynu naukowego MIT Technology Review.

Schnittman dodaje, że planeta, aby mieć przyjazną temperaturę i odpowiednie warunki do rozwoju życia musiałaby znajdować się w odległości stukrotności promienia Schwarzschilda (promienia grawitacyjnego), czyli w przypadku czarnej dziury w odległości 100 razy większej niż promień horyzontu zdarzeń.

Mimo wszystko Schnittman twierdzi, że promieniowanie (zwłaszcza w zakresie ultrafioletu) obok czarnej dziury byłyby zbyt ekstremalne, aby złożone formy życia mogły się rozwinąć. Prawdopodobnie przeżyłyby najprostsze organizmy.

Kolejnym problemem jest niestabilność dysku akcyjnego. Jego wielkość, a zarazem ilość dostarczanej do planety energii, może zmieniać się w zależności od dostępności materii w pobliżu czarnej dziury, a to sprawia, że i warunki na planecie zmieniałyby się dynamicznie. W przypadku jego zmniejszenia jedyną szansą na przetrwanie życia mogłoby być kosmiczne promieniowanie mikrofalowe tła pozostałe po Wielkim Wybuchu.

Czytaj też: NASA pokazuje, jak wygląda czarna dziura. Tłumaczymy, co widać na wizualizacji

Więcej o: