Pierwsza kobieta na czele KE. Ursula von der Leyen - trzy języki, trzy resorty, siedmioro dzieci

Ursula von der Leyen została nową szefową Komisji Europejskiej. Jej kandydaturę zatwierdził Europarlament - 383 europosłów było za, 327 przeciw, 22 wstrzymało się od głosu. Była niemiecka minister jest pierwszą kobietą na tym stanowisku, odkąd zostało ustanowione, czyli od 1958 roku.

Ursula von der Leyen urodziła się 60 lat temu na przedmieściach Brukseli. Teraz, za sprawą nominacji chadeków i wyboru europarlamentarzystów, Niemka wraca do stolicy Belgii i UE. Jej kandydatura na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej pojawiła się niespodziewanie w czasie brukselskich przetargów o obsadzenie czołowych unijnych stanowisk.

Polityczka CDU, którą na wielką scenę polityczną wprowadziła w 2005 roku kanclerz Angela Merkel i która swojego czasu uchodziła za kandydatkę na jej następczynię, została pierwszą kobietą na czele Komisji Europejskiej. 

Zna języki

Pierwszych 13 lat von der Leyen spędziła w Brukseli. Jej ojciec, późniejszy premier Dolnej Saksonii Ernst Albrecht, pracował na kierowniczym stanowisku w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej i Wspólnocie Europejskiej, instytucjach poprzedzających UE. W przeciwieństwie do większości swoich kolegów w rządzie Ursula von der Leyen mówi płynnie po angielsku i francusku i porusza się pewnie na międzynarodowej scenie politycznej.

W gabinetach Angeli Merkel Ursula von der Leyen piastowała różne stanowiska i zawsze podchodziła do nowego zadania z wielką werwą, kwestionując zastane struktury.

Różne ministerstwa

Najpierw Ursula von der Leyen - matka siedmiorga dzieci - była w latach 2005-2009 minister ds. rodziny. Od razu wprowadziła w życie zasiłek dla rodziców i dzięki silnemu wsparciu finansowemu ze strony rządu postarała się o stworzenie dodatkowych miejsc opieki nad dziećmi.

W 2009 roku - w drugim gabinecie Merkel - von der Leyen, z wykształcenia lekarka, została minister zdrowia. Cztery lata później, w grudniu 2013 r., przeniosła się do ministerstwa obrony, którym kieruje dalej nawet po skomplikowanych rozmowach koalicyjnych po wyborach w 2017 r. Prawie żaden z jej 17 poprzedników na tym stanowisku nie sprawował tego urzędu tak długo jak ona: przez sześć lat. 

Do czasu zmiany na czele MON kariera ambitnej polityk przebiegała niemal bez zarzutu. Von der Leyen uchodzi za lojalną wobec Angeli Merkel, dla której jest niezawodnym wsparciem w rządzie i na kongresach CDU (choć jest od niej bardziej progresywna - w 2017 roku poparła równość małżeńską wbrew większości parlamentarzystów swojej partii).

Jako minister obrony von der Leyen szybko zaczęła zaprowadzać porządki w Bundeswehrze, której problemami były przestarzały i wadliwy sprzęt, źle zaplanowane projekty zbrojeniowe i poważny brak specjalistów. I tak postarała się przez silną - również medialną - presję o zwiększenie budżetu na obronę.

Bundeswehra stała się również liczebniejsza. Szefowa MON zniosła sztywny górny limit 185 tys. żołnierzy. Pod jej rządami polityka obronna stała się rozpoznawalnym elementem niemieckiej polityki zagranicznej. Odpowiadało to również międzynarodowej walce z organizacją terrorystyczną "Państwo Islamskie", w której Bundeswehra jest zaangażowana na kilku obszarach.

- Sytuacja bezpieczeństwa zmieniła się tak bardzo, że wiele zadań powierzono Bundeswehrze - powiedziała von der Leyen w 2017 r. - Od Syrii, Iraku, po Mali, przez całą misję na Morzu Śródziemnym, do pomocy dla uchodźców i ochronę wschodniej granicy. Jednocześnie zmieniłam kurs tego ociężałego tankowca, dokonując zmian materiałowych, personalnych i finansowych - wyjaśniła.

Kobieta czynu

A jednak jej reputacja "kobiety czynu" osłabła w ostatnich latach. Wynika to z niektórych decyzji personalnych, ale i różnych skandali. Także podczas jej kadencji ważne projekty obronne dalej się opóźniały. Na jaw wyszła działalność prawicowych ekstremistów w Bundeswehrze i upokarzające praktyki w szkoleniach żołnierzy. Wyraźniej niż zrobiliby to wszyscy jej poprzednicy, minister zdystansowała się od tych wypaczeń w armii.

Kiedy stwierdziła, że Bundeswehra ma "problem z postawą", straciła zaufanie wielu żołnierzy. Szkodzi jej także afera finansowa z żaglowcem "Gorch Fock" i skandal z drogimi doradcami, opłacanymi przez ministerstwo obrony. Sprawę bada obecnie komisja śledcza Bundestagu.

Plusy w Brukseli

Na wizerunku von der Leyen pojawiło się wiele rys. Mimo wszystko długoletni obserwatorzy widzą różne korzyści dla Ursuli von der Leyen na międzynarodowej scenie politycznej w Brukseli. To nie tylko znajomość miejsca i języków. Von der Leyen z powodzeniem pracowała nad strukturą wspólnej polityki obronnej UE. W 2016 r. starała się o szybkie powołanie misji NATO, która na Morzu Egejskim wsparłaby grecką i turecką straż przybrzeżną oraz europejską agencję graniczną Frontex w walce z przemytnikami ludzi.

Von der Leyen, która już w przeszłości była postrzegana jako następczyni Angeli Merkel, z pewnością podejmie każde zadanie. Kiedy w 2010 roku, po nagłej rezygnacji prezydenta RFN Christiana Wulffa, CDU musiała szybko wystawić następcę, jej kandydatura pojawiła się nagle w wyścigu. Teraz jej kariera poszła w jeszcze zupełnie innym kierunku.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o:
Komentarze (132)
Pierwsza kobieta na czele KE. Kim jest Ursula von der Leyen?
Zaloguj się
  • raddy

    Oceniono 21 razy 17

    Ursula Von Der Leyen – bliska współpracowniczka znienawidzonej Angeli Merkel (sic!), optująca za ewolucją UE w kierunku federacji na wzór USA (sic!), popierająca małżeństwa jednopłciowe (sic!) – zostanie przewodniczącą KE z błogosławieństwem PiS. Morawiecki odtrąbił sukces, a Czarnecki zachwyca się polską "mocą sprawczą"...
    Kto zrozumie pisiora...? 😂🤣

  • ochujek

    Oceniono 27 razy 17

    - Skład nowych władz KE wzmocni ją w staraniach o przestrzeganie zasad rządów prawa we wszystkich krajach członkowskich, także w Polsce. To wypowiedź Tuska. Pisiory będą zachwycone.

  • damtek

    Oceniono 22 razy 16

    Trzeba przyznać, że PiS ma niebywałą wręcz zdolność łamania kręgosłupów swoim akolitom. Ten wysyp euforycznych wpisów, z powodu nominacji Ursuli von der Leyen, której kandydaturę przedstawił Donald Tusk, to mogli zrobić tylko pisowcy, zahartowani wynikiem 27:1.
    Profesor Lewak ale Prawak Wyklęty/twitter

  • salsolo.4

    Oceniono 17 razy 15

    Można by powiedzieć, że po zablokowaniu Fransa Ursula to takie z deszczu pod rynnę, ale biorąc pod uwagę kim jest ta pani i to, że Frans jednak nadal wice, to dla pisoli to jest w deszczu pod rynną.

  • damtek

    Oceniono 16 razy 14

    Pisowcy obszczekują nogawki przyjaciela Polski, Timmermansa i wpadają w euforię w reakcji na kandydaturę Niemki. Tuskowi zarzucają natomiast uległość wobec Niemiec. Pogratulować logiki i konsekwencji. Dzbanusze.
    Genezyp Kapen/twitter

  • single_malt

    Oceniono 12 razy 12

    Euforia wsrod wyznawcow PISlamu minie gdy zastepca Ursuli v.d. L zostanie znienawidzony "lewak" Timmermans i bedze nadal grillowal prezesa.
    Stara lisica Merkel jak zwykle wyr-olowa-la naszych wolskich ekspertow od Europy miedzy morzami

  • damtek

    Oceniono 12 razy 12

    "Słowa Ursuli von der Leyen o potrzebie wspierania zdrowego demokratycznego oporu młodego pokolenia w Polsce to próba ingerencji w wewnętrzne sprawy naszego kraju” - Witold Waszczykowski.
    I od wczoraj swoim baranom wmawiają, że wybór von der Leyen jest sukcesem rządu PiS.
    Jack Underhill/twitter

  • damtek

    Oceniono 11 razy 11

    PiS stanął na głowie, żeby szefem Komisji Europejskiej została Niemka. Trzeba w tym momencie zapytać czy - parafrazując Karnowskich - prawdziwym celem PiS - u nie jest przyłączenie Polski do Niemiec.
    Tomasz Lis/twitter

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 12 razy 10

    "Niemiecka" UE jest jeszcze bardziej "niemiecka", a Pisiory się cieszą.

    To jest nic innego jak 27:1.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX