Merkel jako "kulawa kaczka". Polityka zagraniczna Niemiec niemrawa i pozbawiona pomysłów

Dwa lata po wyborach niemiecka polityka zagraniczna jest niemrawa i pozbawiona pomysłów. Ta słabość przypada na dość niekorzystny moment.

Do krytyki płynącej z ust Donalda Trumpa politycy w Berlinie zdążyli się już przyzwyczaić. Amerykański prezydent skarży się zazwyczaj na to, że Niemcy wydają zbyt mało pieniędzy na armię. Teraz, w rozmowie telefonicznej z prezydentem Ukrainy, zaczął jeszcze skarżyć się na politykę zagraniczną Angeli Merkel. „Niemcy nic nie robią w waszej sprawie” – mówił Wołodymyrowi Zełenskiemu. Oczywiście niemiecki rząd widzi to zupełnie inaczej. Ale to, co mówi Trump, i w jaki sposób to mówi, wskazuje na inne problemy.

Bliska przyjaźń miedzy Niemcami a USA stanowi, od końca drugiej wojny światowej, jeden z dwóch filarów niemieckiej polityki zagranicznej. Ale odkąd do Białego Domu wprowadził się Trump, filar ten coraz bardziej się chwieje. Amerykański prezydent nie złożył jak dotąd oficjalnej wizyty w Niemczech, zamiast tego często jątrzy przeciwko Berlinowi. Zapis rozmowy z Zełenskim uświadamia, co może się dziać za kulisami. Relacje transatlantyckie zostały poważnie zakłócone.

Co prawda rząd RFN stara sie rozwijać kanały komunikacji z USA omijające Trumpa, ale na samych szczytach wciąż coś nie gra. Dla opozycji w niemieckim parlamencie polityka Merkel wobec Trumpa to przejaw bezradności. – Brakuje impulsów, aby poprawić relacje z USA – narzeka szef liberalnej FDP Christian Lindner, który dostrzega „pewne wyczerpanie” niemieckiej polityki zagranicznej.

Merkel jako „kulawa kaczka"

Dwa lata temu Angela Merkel wygrała ze swoją CDU wybory parlamentarne i po długich negocjacjach, w lutym 2018 roku, mogła w końcu stworzyć rząd z socjaldemokratami. I choć od początku było wiadomo, że to ostatnia kadencja Merkel na stanowisku, to jednak nie było wiadomo, że już po dwóch latach Merkel stanie się na arenie międzynarodowej „kulawą kaczką” (lame duck).

Zwrotu tego używa się w Stanach Zjednoczonych w odniesieniu do amerykańskich prezydentów, którzy pod koniec swojej drugiej kadencji zaczynają tracić na znaczeniu. Jana Puglierin z Niemieckiego Towarszystwa Polityki Zagranicznej DGAP uważa, że Merkel jest już tak postrzegana na świecie. Puglierin jest rozczarowana tym, że Merkel nie postawiła sprawy jasno i nie powiedziała czegoś w rodzaju „może w polityce wewnętrznej wiele już nie mogę zdziałać, ale w zagranicznej wciąż mam jeszcze wpływy”.

Odpowiedź na Macrona: Unijny przełom odwołany

Możliwość wpływu Niemcy miałyby choćby w Unii Europejskiej. Unia, czyli drugi filar niemieckiej polityki zagranicznej, znalazła się pod wielką presją z powodu brexitu czy nacjonalizmów. Angeli Merkel udało się, po raz pierwszy od 50 lat, obsadzić niemieckim kandydatem stanowisko szef Komisji Europejskiej, a tym samym zwiększyć wpływ Berlina w Brukseli. Ale obiecywano znacznie więcej.

W traktacie koalicyjnym pomiędzy CDU/CSU i SPD znajdziemy rozdział pod tytułem „Nowy przełom dla Europy”, ale – jak mówi Jana Puglierin – od razu po podpisaniu umowy koalicyjnej przełom ten został odwołany. Długo oczekiwana odpowiedź na propozycje reformy UE przedstawione przez prezydenta Francji nadeszła nie od Merkel, ale od nowej przewodniczącej CDU Anngeret Kramp-Karrenbauer. Nie tylko to było rozczarowujące dla francuskiego przywódcy. Także treść odpowiedzi. Od tej pory Macron bierze losy Europy we własne ręce.

Macron spotyka się z Putinem i naradza w sprawie kryzysu na Ukrainie, niespodziewanie zaprasza irańskiego szefa dyplomacji na spotkanie krajów G7, to Macron buduje sojusze poza UE. To dyplomatyczne fajerwerki wystrzeliwane z Paryża, tymczasem w Berlinie cisza – mówi Puglierin. Ten brak pomysłów na Europę, ekspertka tłumaczy „zmęczeniem urzędem”, jakie jej zdaniem przejawia Merkel.

Bo nawet jeśli kanclerz, przemawiając do studentów Harvardu czy na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, uchodzi nadal za liderkę wolnego świata, to w Unii Europejskiej jej gwiazda coraz bardziej blednie. – W Europie, Niemcy dawno już oddały rolę przywódczą Francji – uważa Christian Lindner. Także polityk partii Lewica Fabio De Masi ocenia, że jupitery skupione są teraz bardziej na Macronie.

Wina wielkiej koalicji

Zdaniem De Masiego, pasywność niemieckiej polityki zagranicznej to wina wielkiej koalicji (chadeków i socjaldemokratów), która rządzi Niemcami. - Wielka koalicja jest słaba i zmęczona – mówi. Christoph Arend z macronowskiej partii ‘'En Marche'' jest podobnego zdania. Jak mówi, we Francji wszyscy ciągle się boją, że ta koalicja się rozpadnie.

Rzeczywiście, wielka koalicja od pierwszych dni była skłócona, a zwłaszcza polityka zagraniczna stała się trudnym, toksycznym tematem – ocenia Jana Puglierin. Ekspertka zwraca uwagę choćby na różne pozycje chadeków i socjaldemokratów w sprawie wydatków na obronność czy eksportu uzbrojenia.

Ostatnio spierano się o przedłużenie niemieckiej operacji wojskowej przeciwko tak zwanemu Państwu Islamskiemu, osiągając raczej marny kompromis. – Przepychanki wewnątrz wielkiej koalicji ograniczają pole działania kanclerz – uważa Puglierin. Próba wyprofilowania się w polityce wewnętrznej odbywa się kosztem pozycji lidera dla Niemiec – dodaje.

Ale są też sprawy, w których koalicjanci się zgadzają. Są za międzynarodową kooperacją w ramach UE czy NATO. Podczas niedawnej debaty na forum ONZ szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas zaproponował utworzenie „sojuszu na rzecz mulitlateralizmu”.

W zasadzie to Niemcy mogłyby obecnie prezentować naprawdę wysoką formę w polityce zagranicznej. Kraj zasiada przez najbliższe dwa lata w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a od połowy 2020 będzie przewodniczył pracom Rady Unii Europejskiej. Jeśli koalicja wytrzyma, to Angela Merkel będzie rządzić Niemcami jeszcze do 2021 roku. W publikacjach na temat jej ostatniej kadencji, polityka zagraniczna nie będzie, jak na razie, odgrywać większej roli.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"

Więcej o:
Komentarze (12)
Merkel jako "kulawa kaczka". Polityka zagraniczna Niemiec niemrawa i pozbawiona pomysłów
Zaloguj się
  • kwantax

    Oceniono 6 razy 4

    Kto Wam układa tytuły? "Kulawa Kaczka" jest tylko jedna we wszechświecie. I nikt inny nie ma prawa nosić tego zaszczytnego miana.

  • zigzaur

    Oceniono 2 razy 2

    Jeśli nawet pani kanclerz Angela Merkel jest kulawą kaczką i to w dodatku zmęczoną urzędem, to pod tym względem nie jest osamotniona.

  • qawsedrftg

    Oceniono 4 razy 2

    Są pomysły przecież. Przekształcenie przemysłowej potęgi w rasowy failed state jak Somalia czy Afganistan to wielkie dzieło, ale idzie sprawnie.

    KEINE GRENZEN
    KEIN MENSCH IST ILLEGALL
    ALLE SIND WILLKOMMEN
    REFUGEES WELCOME

    Jak zwykle w Niemczech, wszystko bazuje na ideologii. Miała być rasa panów, teraz ma być 100% mieszanki.

  • cob22

    Oceniono 2 razy 2

    Nie tlumaczy sie idiomow. Kulawa kaczka to sformulowanie czysto amerykanskie. Kto na to wpadl ? czy uzywacie programu do tlumaczenia ? Po Polsku nazywa sie to zreszta bardzo ladnie " zmierzchem wladzy". Comprende ?

  • tomek_pb2

    Oceniono 3 razy 1

    Jakiś jest z tym problem dla Polski, Europy i świata ? Ktoś potrzebuje nowego holokaustu? Niemcy mają pracować, a nie politykować. W polityce nic dobrego nie wymyślą. W najlepszym razie to będzie polityka "dziel i rządź" , a najpewniej kolejna wojna, ludobójstwo i prace wyburzeniowe. Przypominam chronologicznie niektóre dotychczasowe "dokonania" :
    -Najazdy na Polskę w X i XIw
    -Wojny cesarstwa niemieckiego z papiestwem.
    -Holokaust zachodnich Słowian i części ludów Bałtyckich (np Prusów).
    -Zabór Pomorza przez Krzyżaków i Brandenburgię i kolejne wojny z Polską.
    -Rozłam w Chrześcijaństwie i wojny religijne XVI i XVII
    -Zabory Czech, Słowenii, Węgier, Chorwacji i pn Włoch przez cesarstwo niemieckie.
    -Holokaust powstańców czeskich i wojna 30-letnia.
    -Decydujący udział w "Potopie szwedzkim" w Polsce (holokaust ponad miliona ludzi z niemal całkowitym wyburzeniem zabudowy).
    -Dalsze zabory na Bałkanach (Siedmiogród, Wojwodina)
    -Zabór Śląska przez Prusy w połowie XVIIIw + intensywna germanizacja .
    -Decydujący udział w rozbiorach Polski + intensywna germanizacja.
    -Interwencja we Francji + wojny napoleońskie.
    -Kolejne wojny w XIXw + zabory w Danii i we Francji.
    -Zabór Bośni i Hercegowiny + prześladowania i skłócanie miejscowych Słowian.
    -Zabory kolonialne+ludobójstwa i skłócanie miejscowych plemion (Namibia, Ruanda, Burundi).
    -Napaść na Serbię, po zabójstwie austriackiego arcyksięcia przez obywateli Austrii w okupowanej Bośni. Wywołanie I wojny światowej (10 mln zabitych i zamordowanych) .
    -Wywołanie II wojny światowej -Ponad 50 mln zabitych, zamordowanych, zamęczonych w robotach przymusowych+ rabunek setek tysięcy cudzych dzieci, napuszczanie na siebie różnych narodów itd . Same polskie straty w ludziach to ok 4mln etnicznych Polaków. Rabunek majątku + wyburzenia i dewastacje na obszarze ponad połowy Europy.

  • lindhorst1

    0

    Choć kulawa ostatnio nasza kaczka,
    Do historii wjedzie. Na taczkach.

  • cwdj

    Oceniono 3 razy -1

    Co, nie podoba się te kilka słów prawdy, ale ona jest jeszcze gorsza, dzisiaj po prostu beznadziejna i czym prędzej ta trzęsąca się pani usunie w głęboki cień, tym lepiej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX