Jeremy Rifkin: "cywilizacja oparta na paliwach kopalnych prawdopodobnie załamie się około 2028"

Obrońcy środowiska zarzucają politykom brak odwagi w ich polityce klimatycznej. Amerykański ekonomista Jeremy Rifkin wie, co trzeba zrobić.

Ten mężczyzna jest takim optymistą, jakimi mogą być chyba tylko Amerykanie, i jest tak przejęty problemami ekologii i ochrony środowiska jak młoda Szwedka Greta Thunberg. Ekonomista Jeremy Rifkin ma 74 lata i ponownie zmierzył się z podstawowym problemem naszego stulecia, wysuwając przy tym propozycję jego rozwiązania.

Realizacja ambitnych posunięć, by zapobiec zmianom klimatu uchodziła do tej pory za bezpośredni atak na rozsądek ekonomiczny, ale Rifkin mówi dziś, że "cywilizacja oparta na paliwach kopalnych i tak prawdopodobnie załamie się około roku 2028". Wyjaśnia w rozmowie z Deutsche Welle, dlaczego tak się stanie: "Ponieważ teraz o wszystkim decyduje rynek". To wszystko, co rynek ma do powiedzenia o tym, gdzie nastąpi koniec dotychczasowego systemu zaopatrzenia w energię, Rifkin zawarł w książce "Nowy globalny zielony ład", którą prezentuje obecnie w Niemczech.

Jego opinie i propozycje są brane pod uwagę na całym świecie. Rifkin wyrobił sobie mocną pozycję jako wzięty doradca polityczny i futurolog specjalizujący się w problematyce ekonomicznej. Trzeba jednak pamiętać, że jego przełomowa książka "Koniec pracy", poświęcona skutkom postępującej stale digitalizacji, powstała w 1995 roku i ma już dziś ponad dwadzieścia lat.

>>>Zobacz też: Atom alternatywą dla węgla? "Nowa generacja miliarderów nie myśli w kategorii paliw kopalnych":

Zmiany, które kształtują rynek

Rifkin dobrze rozumie, że ludziom trudno jest się pogodzić z nadchodzącym upadkiem cywilizacji opartej na paliwach kopalnych, która kształtowała ich życie przez ostatnie 200 lat. Ale, jak dodaje w rozmowie z Deutsche Welle, "w tym roku koszty energii energii słonecznej i wiatrowej nie przekroczą kosztów energii atomowej oraz tej, uzyskanej ze spalania ropy naftowej, węgla i gazu ziemnego". Już dziś, dodaje, jesteśmy świadkami tworzenia się kolejnej, wielkiej bańki powstałej wskutek "fiaska inwestycji kapitałowych i energetyki opartej na paliwach kopalnych".

Na poparcie tej tezy Rifkin prezentuje w swojej najnowszej książce dane liczbowe, chociaż te często zmieniają się tak szybko, że nie mogą służyć jako argument. W roku 2017 udział energii odnawialnych w produkcji energii elektrycznej na świecie wyniósł tylko 3 procent. Ale Rifkin stawia tu na stopę wzrostu, która w jego przekonaniu ma decydujące znaczenie i twierdzi, że gdy energie odnawialne uzyskają udział na rynku w wysokości 14 procent, nastąpi przełom. Co więcej, twierdzi, że załamanie się gospodarki opartej na energii ze źródeł kopalnych wpłynie korzystnie na rynek.

Czytaj też: Sondaż. Polacy boją się kryzysu klimatycznego nawet bardziej niż wojny. Dołącza do listy głównych lęków

Rynek to dla Rifkina także duże, amerykańskie fundusze emerytalne. W roku 2017 dysponowały one sumą ponad 41 mld dolarów, które można przeznaczyć na inwestycje. Oznacza to z jego punktu widzenia, że mogą one wpłynąć na wielce obiecującą transformację energetyczną, polegającą na odejściu od paliw kopalnych, które przestały się już opłacać i przejście na energię uzyskaną ze źródeł odnawialnych.

Czas nam ucieka, mówi Rifkin w rozmowie z Deutsche Welle, podobnie jak uczestnicy piątkowych demonstracji "Fridays for Future". - Mamy 12 lat na przebudowanie naszej cywilizacji albo znajdziemy się w obliczu nie poddającej się już żadnej kontroli zmianie klimatu - mówi autor publikacji na tematy klimatyczne, który zgadza się z wynikami badań na temat na ten temat. Rifkin uważa także, że "jest to chwila, która może napawać nas niepokojem, ale stanowi także dla nas szansę". Nie przypadkiem tytuł jego książki "Green New Deal" ("Nowy globalny zielony ład") nawiązuje do programu reform gospodarczo-społecznych wprowadzonych w latach 30. XX wieku przez prezydenta USA Franklina D. Roosevelta - "New Deal", czyli Nowy Ład, który okazał się skutecznym wyjściem ze światowego kryzysu gospodarczego dzięki zainwestowaniu w duże programy w sektorze energetyki i infrastruktury.

"W grę włączają się miasta“

Obecnym prezydentem USA jest Donald Trump, który może mieć na uwadze inne cele niż ratowanie klimatu na Ziemi. Dlatego Jeremy Rifkin stawia na innych. W rozmowie z Deutsche Welle powiedział, że "na rynku jest wiele innych wpływowych postaci, ale to nie wystarczy". W nowych czasach potrzeba nam także nowej infrastruktury i wsparcia ze strony państwa. - Do gry powinny włączyć się miasta i regiony - dodał. Rifkin stosunkowo rzadko wspomina o państwach narodowych. O wiele bardziej liczą się dla niego duże regiony, takie jak USA, UE czy Chiny. Mówi także o zjawiskach zachodzących na platformie komunalnej.

- Rządy muszą dostarczyć plany nowej infrastruktury i muszą wciągnąć władze komunalne w proces zmian - twierdzi. Być może jest tak, jak mówi kanclerz Merkel o niemieckim pakcie klimatycznym, że "polityka polega na uzyskaniu tego, co w danych warunkach jest możliwe do uzyskania". W języku polityki oznacza to także starania o uzyskanie społecznego poparcia dla prezentowanych przez polityków planów przyszłych działań.

Z drugiej strony, Rifkin jest przekonany, że społeczeństwo powinno wpływać, a czasem nawet wymuszać określone działania ze strony polityków. Uważa za zasadne piątkowe protesty uliczne w obronie klimatu. - Młodzi ludzie mają prawo zadawać pytanie swoim rodzicom, czy mogą żyć na tej planecie, która jest dziś w takim stanie, w jakim jest? Czy naprawdę uda się na niej przeżyć? - pyta. Ale Rifkin pozostaje optymistą. - Mamy wystarczające środki do przeprowadzenia trzeciej rewolucji przemysłowej, mamy wymagane przez nią technologie, mamy też właściwe sygnały ze strony rynku, potwierdzane stale przez poziom cen na nim.

Jednym słowem - mamy się na czym oprzeć w przyszłych modelach biznesowych.

Wywiad z ekonomistą i autorem książek Jeremy’m Rifkinem przeprowadził reporter DW Malte Rohwer-Kahlmann.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o:
Komentarze (23)
Jeremy Rifkin: "cywilizacja oparta na paliwach kopalnych prawdopodobnie załamie się około 2028"
Zaloguj się
  • sabaton128

    Oceniono 4 razy 4

    Wszystkie zapowiedziane niby "końce świata" są tak za około 10 lat, może nieco więcej. To na tyle blisko, że każdy poczuje, że jego też to dotyczy i jest to dająca się przewidzieć przyszłość, ale z drugiej strony na tyle daleko, że daje poczucie, że jeszcze można coś zmienić, że nie jest za późno.

  • w11mil

    Oceniono 7 razy 1

    W środowisku naukowym pan Rifkin uważany jest za hochsztaplera.

  • tumaxer

    Oceniono 1 raz 1

    E, to całe dwie kadencje PiSu, nie ma się co spieszyć...

  • mr_gm

    Oceniono 5 razy 1

    Lepiej niech pan Rifkin skonsultuje się z panem Jackowskim w celu uściślenia prognoz.

  • melamed

    Oceniono 6 razy 0

    Eskimosi to maja we krwi.Jak nie moze zaszkodzić,to chociaz postraszy.

  • siwywaldi

    Oceniono 10 razy 0

    "cywilizacja oparta na paliwach kopalnych i tak prawdopodobnie załamie się około roku 2028"
    =====================================
    Tiaaaa..... Zwłaszcza w USA, gdzie wszyscy masowo zaczną przesiadać się do elektrycznych samochodów i zamiast Boeingami, zaczną latać szybowcami. A gigawaty potrzebne do zasilania klimatyzacji w stanach takich jak Arizona, pozyskiwać będą z rowerowego dynama.... :-)

  • marcinmarcin12

    0

    Nie mamy jeszcze narzedzi . Trzecia rewolucja technologiczna to energia oparta na fuzji jadrowej. (niektorzy juz maja dobre dzialo)

  • bratjolki

    Oceniono 3 razy -1

    Zezowata Greta powiedziała ze wcześniej, sieć macie problem.
    Nie liczyć się z Rifkinem to świętokradztwo, a podważać Gretę to już bluźnierstwo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX