Kulisy kontroli tygrysów. Białoruś zawróciła transport trzy razy. Zwierzęta w podróży przez 5 dni

Robert Kędzierski
Uratowane tygrysy, które przebywają w poznańskim zoo, dochodzą do siebie. Emocje wciąż budzi jednak kwestia transportu zwierząt - jedno z nich bowiem padło. Redakcja Next Gazeta.pl dotarła do kulisów kontroli weterynaryjnej przeprowadzonej przez inspektorów na przejściu w Koroszczynie. Jak wyglądał transport zwierząt w ostatnich dniach?

Transport tygrysów z Włoch do Rosji przez Polskę, który zakończył się śmiercią jednego ze zwierząt, wciąż budzi emocje. Część komentatorów podnosi bowiem wątpliwości dotyczącego tego jak wyglądały warunki, w których podróżowały zwierzęta i w jakich okolicznościach jedno z nich padło.

Redakcja Next Gazeta.pl poznała kulisy kontroli przeprowadzonej na przejściu w Koroszczynie.  Przeprowadzili ją pracownicy Granicznego Inspektoratu Weterynarii.

Transport z tygrysami pojawił się na granicy w nocy z czwartku na piątek

Jarosław Nestorowicz z GIW wyjaśnił, że transport z tygrysami pojawił się na granicy po północy z czwartku na piątek. Przewoźnik miał odpowiedni certyfikat, podobnie jak pojazd, który według dokumentacji spełniał normy pojazdu do przewożenia zwierząt w klatkach.

W dokumentacji, którą przedstawili opiekunowie zwierząt brakowało oryginału certyfikatu INTRA, który jest standardowym dokumentem potwierdzającym stan zdrowia zwierząt.

Obywatel Rosji, zajmujący się zwierzętami, wrócił o godz. 10.30 w piątek z kopią świadectw INTRA. Wtedy zwierzęta zostały poddane kontroli.

Wówczas tygrysy były w dobrej kondycji i mogły kontynuować podróż

- stwierdził Nestorowicz.

Białorusini zawrócili transport dwa razy

W piątek wieczorem okazało się, że transport z tygrysami został zawrócony. Problemem miał być brak wiz - włoscy opiekunowie zwierząt ich nie posiadali.

Przedstawiciele firmy przewożącej zwierzęta uzgodnili, że z ładunkiem pojedzie Rosjanin, który wizy nie potrzebował. Obywatel Rosji w podróż wyruszył ok. godz. 1 w nocy w sobotę.

Również w sobotę, ok. godz. 22, samochód z tygrysami wrócił do Koroszczyna. Kierowca był na Białorusi 21 godzin, w zasadzie całą sobotę

- wyjaśnił przedstawiciel GIW.

Problemem był prawdopodobnie brak oryginalnego świadectwa weterynaryjnego i inne braki w dokumentacji.

Przedstawiciel GIW dodał też, że samochód ze zwierzętami pod rampę inspektoratu podjechał w niedzielę ok. 6 rano. Wtedy opiekunowie zwierząt poprosili o pomoc w napojeniu i nakarmieniu zwierząt oraz posprzątaniu klatek. "Udzieliliśmy wszelkiej pomocy" - zapewnił Inspektor.

W niedzielę wieczorem, ok. godz. 18.35, otrzymaliśmy telefon z ambasady Włoch z informacją, że jeden z tygrysów padł. Potwierdzili to opiekunowie zwierząt

W poniedziałek rano pracownicy przewożący zwierzęta zapewniali, że oryginał włoskiego certyfikatu jest w drodze, wyrazili chęć kontynuowania podróży.

Opiekunowie zwierząt zostali poinformowani przez Białorusinów, że transport zostanie wpuszczony tylko z oryginałem włoskiego  dokumentu weterynaryjnego oraz protokołem sekcji padłego tygrysa. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że transport trzeba koniecznie przerwać, tygrysy znajdowały się bowiem w transporcie pięć dób

Można więc powiedzieć, że stanowisko białoruskich weterynarzy było trzecim zawróceniem transportu - tym razem on jednak nawet nie wyjechał.

Przewoźnik musi zapewnić wyładunek zwierząt przynajmniej raz na dobę

Nestorowicz wyjaśnił też, że prawo nie reguluje warunków, w jakich przewożone są zwierzęta dzikie. Musi to określić weterynarz, który wydaje zgodę na transport. Zwierzęta gospodarskie mogą spędzić w pojeździe dobę - wedle przepisów po tym czasie muszą zostać rozładowane i odpocząć.

Jednocześnie inspektorzy szukali miejsca, które zgodziłoby się przyjąć zwierzęta, jednak nie chciał się zgodzić na to żaden ogród zoologiczny. A zoo w Poznaniu miało pytać o gwarancje finansowe.

Chętnych przyjęcia zwierząt nie było cały poniedziałek, sprawę udało się załatwić dopiero we wtorek - po potwierdzeniu kwestii finansowych.

Czytaj też: Tygrysy z transportu. "W Polsce ludzie potrafią trzymać pumy i gepardy. To też napędza przemyt dzikich zwierząt"

Przedstawiciel Inspektoratu wyjaśnił też, że o sprawie poinformował policję. Dziś wiemy, że Rosjanin opiekujący się zwierzętami usłyszał zarzuty.

Więcej o:
Komentarze (110)
Kulisy kontroli tygrysów. Białoruś zawróciła transport trzy razy. Zwierzęta w podróży przez 5 dni
Zaloguj się
  • marymania

    Oceniono 63 razy 55

    Białoruska praworządność wygrała z polskim państwem z dykty i smrodu.
    Aż się wierzyć nie chce. Polska to już mafijna enklawa a nie unijne państwo prawa.

  • nukula4

    Oceniono 33 razy 27

    Ja ponawiam pytanie - Co na tę sytuację NARODOWY MIŁOŚNIK KOTÓW prezes Kaczyński? Co na to człowiek honoru - on może kotami się nie interesuje ale on żyje praworządnością. Więc co? W każdej dziedzinie fałsz i liczy się tylko kasa?

  • sprzedam_sie

    Oceniono 32 razy 26

    Dziadoskie panstwo PiS.sdecji z dykty i papieru.
    TFU!!!

  • kms2x

    Oceniono 32 razy 26

    Czyli wygląda na to, że Banasiowe służby (przypominam Pancerny Kryształ w swoim czasie był szefem służby celnej) dały d... stój, wróć... prezydenta, przynajmniej dwa, pewnie trzy, razy podczas odprawiania transportu na Białoruś, a białoruscy celnicy trzykrotnie nie zgodzili sie na przyjęcie transportu i zwierząt wbrew międzynarodowym przepisom dotyczącym transportu i handlu zwierzętami.

  • 2mals

    Oceniono 23 razy 21

    Jechali przez Białoruś, a nie wiedzieli, że będą potrzebne wizy?? Poza tym nie mieli wyznaczonych przystanków aby zwierzęta odpoczęły. Dziwne to. Chyba nie bardzo chcieli zawieść tygrysy żywe na miejsce. Ciekawe co dalej będzie się z nimi działo jak dojdą do siebie. Dalej w drogę i przerób na części??
    Tylko człowiek jest zdolny do takiego traktowania innych stworzeń. Mam nadzieję, że całą sprawą zajmie się jakaś organizacja pro-zwierzęca aby nie stała się im więcej żadna krzywda. Takie piękne zwierzęta...

  • hefajstos1

    Oceniono 14 razy 14

    Zwierzęta jechały w ciasnych klatkach, w których nie mogły zmienić pozycji, obrócić się.
    Nie miały także stałego dostępu do wody.
    Raz na dobę miały zostać napojone, nie mówiąc o nakarmieniu? Gdzie miały dostać pić, skoro nawet podczas postoju w Polsce nie znaleziono takiego miejsca, dopiero po przewiezieniu do ogrodu zoologicznego zrobiono to.

  • cy.nick

    Oceniono 14 razy 12

    Napisałem pod artykułem o ekstra kontroli w zoo, że GIW jest do wywalenia na zbitą twarz z powodu braku kompetencji.
    Podejrzewałem go też o głoszenie nieprawdy, a dokładniej - o prostackie kłamstwa.
    Nie sądziłem, że tak szybko uzyskam potwierdzenie swojej opinii nt tego c...piiiii !!!

  • el.pistolero

    Oceniono 19 razy 11

    Polska w ruinie! Służby podległe państwu w całkowitym rozkładzie.

  • kzet69

    Oceniono 16 razy 10

    Te tygrysy jechały w klatkach tak małych, że nie były w stanie stanąć w nich na nogach, pierwsze spojrzenie profesjonalnego weterynarza na te klatki powinno być ostatnią chwilą transportu. GIW nie broni nic, kolejny pisowski nominat z kiślem zamiast mózgu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX