"Jesteś idiotą, wynoś się stąd!". Premier Australii przegnany przez mieszkańców ze spalonego Cobargo

Premier Australii Scott Morrison spotkał się ze wściekłością mieszkańców podczas odwiedzin spalonego miasta Cobargo i był zmuszony do skrócenia wizyty. - Jesteś idiotą. Naprawdę jesteś. Wynoś się stąd, nie jesteś tu mile widziany! - krzyczeli mieszkańcy. W pożarach buszu i lasów, które pustoszą Australię, zginęło co najmniej 18 osób i ponad pół miliarda zwierząt. Tysiące ludzi traciły dach nad głową, a sytuacja wciąż nie jest opanowana.

W czwartek premier Australii Scott Morrison wraz z ministrem ds. katastrof naturalnych Davidem Littleproudem odwiedził Cobargo w Nowej Południowej Walii. To jedno z miejsc najbardziej dotkniętych przez niszczycielskie pożary - dotychczas spłonęło tam 1,3 tys. domów, a sytuacja wciąż się pogarsza. Podczas spotkania z mieszkańcami emocje sięgnęły zenitu - premier musiał skrócić wizytę po tym, jak został do nich dosłownie zwyzywany.

>>> Tragiczne pożary w Australii. Strażacy pokazują "przejazd przez piekło":

Australia. Premier zwyzywany przez mieszkańców. "Nie wracaj tu!"

Mieszkańcy Cobargo krzyczeli do premiera, że australijski rząd robi za mało, by opanować żywioł. Domagali się też od niego, by natychmiast opuścił miasto. Wszystko zarejestrowały kamery "the Guardian". - Jesteś idiotą, naprawdę, jesteś idiotą! Nie dostaniesz więcej naszych głosów! - krzyczał jeden z mężczyzn. - Wynoś się i nie wracaj, nie jesteś tu mile widziany! - dodał, pokazując premierowi środkowy palec.

Inna z kobiet dopytywała, dlaczego Nowa Południowa Walia nie dostała wystarczająco pieniędzy do walki z żywiołem. - Jesteśmy zapomniani! Za każdym razem, gdy dotyka nas powódź albo pożar, niczego nie dostajemy. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się w Sydney, zostalibyśmy zasypani pomocą - krzyczała. - Co z ludźmi, którzy zginęli?! Co z ludźmi, którzy nie mają gdzie mieszkać? Jesteś skończony, synu, wynoś się - słyszymy na nagraniu.

Pożary pustoszą Australię. Stan wyjątkowy i ludzie koczujący na plażach. Kończą się zapasy paliwa

W pożarach buszu w stanach Nowa Południowa Walia i Wiktoria zginęło od września 18 osób, a 17 uważa się za zaginione. Ogień zniszczył przeszło 1200 domów. Od piątku w Nowej Południowej Walii obowiązuje 7-dniowy stan wyjątkowy. Tysiące mieszkańców koczuje z całym swoim dobytkiem na plażach, by schronić się przed ogniem. W mediach społecznościowych zamieszczają zdjęcia, na których widać czerwone od ognia niebo i kłęby pyłu. "Przerażające. Nie robi się jasno. Jak w piekle" - relacjonują.

Sytuacja jest ekstremalnie zła. W wielu miastach Nowej Południowej Walii kończą się zapasy m. in. paliw, które do stanu są dowożone. Po nie na stacjach benzynowych tworzą się kolejki, na autostradach stoją ogromne korki. Wiele dróg już jest zamkniętych z powodu powalonych drzew. Minister transportu Nowej Południowej Walii wezwał kierowców do wolnego poruszania się w gęstym dymie. Tworzące się nad okolicą chmury dymu osiągają wielkość Unii Europejskiej i generują własną pogodę.

Dym jest tak ogromny, że zabarwia lodowce w Nowej Zelandii na żółto. Na weekend w Australii prognozowane są wysokie temperatury i silny wiatr, w związku z czym zapowiadane jest "powszechne, ekstremalne zagrożenie pożarowe".

Więcej o:
Komentarze (136)
"Jesteś idiotą, wynoś się stąd!". Premier Australii przegnany przez mieszkańców ze spalonego Cobargo
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 61 razy 51

    Przynajmniej Australijczycy potrafią w twarz powiedzieć swojemu Premierowi że jest idiotą ...

  • elak2013

    Oceniono 28 razy 20

    Widziałam to w tv. Rozpacz tych ludzi, osmolonych dymem i zrozpaczonych zrobiła na mnie wstrząsające wrażenie. O pogarda w stosunku do premiera bezcenna. U nas byłby już wyrok za lekceważenie prezydenta lub premiera.

  • mar.rod81

    Oceniono 20 razy 20

    Powiedzieli co myśleli. Maja do tego prawo.

  • macagulowie

    Oceniono 27 razy 19

    I na tym właśnie polega różnica pomiędzy cywilizacją i "Azją" czyli nami. U nas jak by ktoś wprost powiedział to, co myśli o premierze czy szeregowym pośle, od razu wzięłaby się za niego prokuratura i miałby proces o naruszenie dóbr osobistych co najmniej. Widzicie tą różnicę czy dalej macie to w głębokim poważaniu, bo Internet jeszcze działa .... ?

  • wicipinski

    Oceniono 24 razy 16

    Ja też naszemu powiedziałem w twarz, że jest patologicznym łgarzem. Tylko, że SOP trzymał wszystkich na bezpieczną odległość. Gnój słyszał, ale plwociny spływają po nim jak po kaczce. W Australii przynajmniej można podejść i nawiązać kontakt wzrokowy. U nas służby trzymają społeczeństwo w bezpiecznej odległości od miłościwie panujących. Taki model wschodni bratania się z ludem.

  • pogra55

    Oceniono 16 razy 12

    Witajcie w antropocenie -EPOCE CZŁOWIEKA .Tak sobie ten świat podporządkowaliśmy ,że właśnie widzimy jego koniec .A winni są wszyscy ,którzy pragną ciągłego wzrostu,rozwoju i zysku. W Australii mają teraz największe zmartwienie z wielkim turniejem tenisowym tzw. Australian Open ,bo zawodnicy i bogaci widzowie będą mieli zbyt ciepło ,no i mogą zrezygnować .I to jest tragedia tych biednych milionerów jeżdżących luksusowymi jachtami z imprezy na imprezę ,a nie pożar milionów hektarów lasów .Pan premier jest tylko osobą do rozładowywania frustracji społecznych ,żeby przypadkiem uwaga ludzi nie skupiła się na obłędnym systemie ,który do tragedii prowadzi .

  • kawa79

    Oceniono 13 razy 11

    "Jesteś idiotą, naprawdę, jesteś idiotą! Nie dostaniesz więcej naszych głosów!" - to w Australii.

    U nas PiS miał tupet, by w wyborach do Senatu na Kaszubach wystawić kandydaturę wojewody, który po katastrofalnym huraganie w 2017 roku (i to w tamtym regionie) mówił, że "do zamiatania liści wojska kierować nie będzie". Facet przegrał, ale niewielką różnicą głosów.

  • j21p

    Oceniono 14 razy 10

    SAMI sobie takiego wybrali - bylo nie wybierac PONOWNIE prawicowych przyglupow, ktorymi rzadza firmy naftowe i weglowe.

    Australia to pierwszy kraj na świecie, który odwrócił się od walki ze zmianami klimatycznymi i zniosla podatek od co2
    ta międzynarodowa kompromitacja miala miejsce 5 lat temu w 2014 roku. mamy juz 2020. mieli czas zeby sie ogarnac,.

    i to wlasnie TA parta wciaz rzadzi!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX