Tak umiera "australijskie Galapagos". "Widzimy kangury i koale z wypalonymi łapami. Bez szans"

Opisywana jako "australijskie Galapagos" Wyspa Kangura była schronieniem dla zagrożonych gatunków. Ten azyl właśnie obraca się w popiół. Przez pożary giną tam tysiące zwierząt. W Australii - wedle szacunków - może umrzeć nawet miliard.

Pracujący na Wyspie Kangura eksperci podają, że na skutek pożarów zginęły tysiące koali i kangurów. Nie jest znany los podobnych do myszy torbaczy - grubogoników. Zagrożona jest populacja żałobnic brunatnych. 

Płonie "australijskie Galapagos"

Położona u wybrzeży Australii Południowej Wyspa Kangura była domem dla 4,5 tys. osób i bogatej populacji zwierząt. Mieszkańcy trudnili się ekoturystyką. Teraz pożary, które szaleją w Australii, dotknęły również i tę oazę. Ogień spustoszył 1/3 Wyspy Kangura. Pożary są tragiczne w skutkach nie tylko dla ludzi, lecz także dla zwierząt.

- Widzimy kangury i koale z wypalonymi łapami - te nie mają szans - opisywał Sam Mitchell, współwłaściciel Parku Dzikich Zwierząt na Wyspie Kangura. Sam i jego żona Dana opiekują się obecnie 18 poparzonymi koalami. Niestety, znacznie więcej musieli uśpić. 

- Na każdego żywego koalę, którego znajdziemy, przypada 100 martwych - opisywał w rozmowie z telewizją Sky News.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z WYSPY KANGURA >>>

Heidi Groffen z partnerem badała życie drobnych torbaczy - grubogoników. Wszystkie stacje monitorowania, które zbudowali, spłonęły. Populacja grubogoników liczyła około 300 zwierząt. Nie wiadomo, czy przeżyły. Są zbyt małe, by uciec przed żywiołem. Groffen ma nadzieję, że część przetrwała w szczelinach skalnych. Jeśli tak, to podstawową kwestią będzie zapewnić im pożywienie. 

Niepewny jest także dalszy los żałobnic brunatnych. Ptaki znalazły schronienie na wyspie po tym, jak ludzie zniszczyli ich siedliska na kontynencie. 25 lat zajęło powiększenie populacji tych ptaków. Efekty zostały niweczone w tydzień. Po pożarach może brakować dla nich pożywienia - tłumaczy Daniella Teixeira z Uniwersytetu w Queensland. O sytuacji tych ptaków pisała pracę naukową. Właśnie miała ją kończyć, gdy nastał kataklizm. - Dziś nie wiem, co się z nimi dzieje - mówi zrozpaczona badaczka.

Australia. Mogło zginąć pół miliarda zwierząt, a to nie koniec

Dramatyczne nagrania i zdjęcia spływają także z innych rejonów Australii, gdzie wskutek pożarów mogło - wedle szacunków - zginąć już nawet pół miliarda zwierząt. W mediach już pojawiają się opinie, że liczba tych ofiar może wzrosnąć do miliarda.

Drastyczne nagranie - podawane dalej przez tysiące osób - pochodzi z Facebooka zajazdu Batlow Hotel w Nowej Południowej Walii. Na poboczu leży mnóstwo ciał - jak opisują media, to m.in. owce, które próbowały uciec przed pożarem.

>>> Kobieta ryzykowała życiem, by ocalić poparzonego koalę

Dowiedz się więcej na temat pożarów w Australii: 

Więcej o:
Komentarze (172)
Tak umiera "australijskie Galapagos". "Widzimy kangury i koale z wypalonymi łapami. Bez szans"
Zaloguj się
  • metaxo

    Oceniono 93 razy 61

    W tym kontekście morda Adriana bredzącego o węglu na 200 lat u normalnego człowieka powinna powodować nieodpartą chęć wyrzygania się.

  • emailme

    Oceniono 29 razy 21

    To raczej nie wina „ekologizmu”. Będę się za Pana modlił, Panie Jedraszewski.

  • oelefante

    Oceniono 23 razy 13

    W Inverel byki nie są zdolne do rozmnażania. Stają się bezpłodne z powodu przegrzania jąder. Przez upały klacze nie zachodzą w ciążę, a prosięta i cielęta są ofiarami poronień.

    Moja praca tak bardzo się zmieniła. W normalnych warunkach badałbym całe stada, ale już tego nie robię. Zwierzęta gospodarskie zostały sprzedane. Liczba samców rozpłodowych jednego z moich klientów zmniejszyła się z 2 000 do zera.

    Dawniej pomagałam rolnikom, którzy podporządkowali swoje dorosłe życie hodowlom kontynuowanym od 80 lat. Zatrzymali przy sobie garstkę zwierząt. Nie mieli serca się z nimi rozstać. Wydając duże kwoty na paszę, bankrutują. Bydło, które sprzedawano za tysiące, teraz wycenia się na 70 dolarów za sztukę. Likwidacja zbyt chudej krowy kosztuje ranczera 130 dolarów.

    Wszystko poszło na marne. Padoki są gołe, tamy suche, trawa krucha i brązowa. Region został pozbawiony życia. Od 22 lat jestem lekarzem weterynarii w niegdyś prężnie rozwijającym się mieście w północnej części Nowej Południowej Walii. Potęgowane przez zmianę klimatu upały, susze i pożary buszu zamieniły to miejsce w piekło na Ziemi.

    Skala ekstremalnych zdarzeń pogodowych nie ma precedensu. W 20 minut spada nawet 8 centymetrów deszczu. Te ulewy przypominają bomby. Są tak gwałtowne, że znajomy hodowca stracił wszystkie swoje ogrodzenia, a jego tamę zamuliło – musiał użyć koparki, by usunąć błoto.

    Na nieruchomościach większości tutejszych rolników nie pozostało nawet źdźbło trawy. Warstwę gleby uprawnej rozwiały wiosną i latem straszliwe wiatry. Właśnie doświadczyliśmy najgorętszych dni w historii. A teraz nie mogę otworzyć okien, bo od dymu pieką mnie oczy i krtań.

    Miasto jest zrujnowane. Moja praktyka lekarska skurczyła się o połowę. Co mam począć bez zwierząt, którym zapewniałam opiekę? Tyrałam dzień i noc, by zbudować przyszłość mojej rodziny. Kto zechce odkupić dom i placówkę weterynaryjną w regionie, gdzie bydło przestaje się rozmnażać wskutek 40-stopniowego skwaru? Dzieje się to na czarnej, upieczonej ziemi. Mam 53 lata. Czy potrafię zacząć od nowa?

    Zmiana klimatu to moja codzienność. Nie cierpię w tym samym stopniu, co moi przyjaciele, klienci i bezradne zwierzęta. Jako specjalista coraz bardziej martwię się stanem całego świata. Zdarzają się tygodnie, kiedy po prostu płaczę. To cholernie boli. Miewam też chwile, kiedy ogarnia mnie wściekłość i zaczynam przeklinać. Nigdy wcześniej tego nie robiłam.

    doktor Gundi Rhoades

  • Konto Fikcja

    Oceniono 21 razy 13

    A nasz rząd pisowski oraz ich prezydent wraz z czarną zarazą twierdzą że nie ma zmian klimatycznych i nie ma powodów do podpisywania umów w celu ograniczenia zanieczyszczenia gazami cieplaniarnymi. Oby ich rządy nie trwały długo tego życzę sobie i całej opozycji.

  • sirmegayoda

    Oceniono 13 razy 11

    PiS ośmielił lumpiarstwo

  • uthark

    Oceniono 20 razy 10

    A PiS mówi, że nasza gospodarka ma być oparta na węglu, a powinna być oparta na wysokich technologiach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX