Stracił 3000 zł z powodu długu, którego nie miał. Zmienią przepisy

W ostatnich tygodniach w mediach było głośno o sytuacjach, w których komornik pomylił się i ściągał długi nie od tej osoby, od której powinien (np. blokował konta osobie o identycznym imieniu i nazwisku, jak prawdziwy dłużnik). W blogu Subiektywnie o Finansach opisujemy dziś podobny przypadek. Pojawia się jednak szansa, że pole do nadużyć zostanie znacząco ograniczone.
Czytelnik stracił w ten sposób 3000 zł. Sprawa ma początek 16 stycznia 2013 r. Pan Maciej zorientował się wtedy, że na należącym do niego rachunku bankowym pojawiło się zajęcie komornicze. Kwota niebagatelna, ponad 2700 zł. Tytuł: egzekucja prowadzona przez komornika działającego przy Sądzie Rejonowym w Wołominie. "Byłem pewien, że to pomyłka. Na pewno nie miałem aż tylu niezapłaconych mandatów" - pisze pan Maciej.

Od razu więc postanowił skontaktować się z komornikiem. Komornik nie robił wielkiej tajemnicy z tego, że wierzycielem, którego pieniądze mają być odzyskane w ramach zajęcia, jest fundusz Intrum Justitia Debt Fund 1 (takie fundusze odkupują długi od banków i innych instytucji finansowych za ułamek ich wartości, a potem wynajmują windykatorów, by ściągali pieniądze). Pan Maciej dowiedział się też, że zadłużenie jest wynikiem niezapłaconej polisy ubezpieczeniowej za 2008 r. Ubezpieczony samochód: Fiat Tipo. Firma ubezpieczeniowa, która sprzedała wierzytelność: MTU.

Dług z polisy której nigdy nie miał

Jest tu mała zagwozdka. Otóż pan Maciej... nigdy nie był właścicielem takiego auta. "Z firmy ubezpieczeniowej dowiedziałem się, że polisa ubezpieczeniowa została scedowana na mnie w wyniku informacji pochodzącej od ówczesnego właściciela pojazdu, że auto zostało mi sprzedane w grudniu 2007 r. W bazie danych MTU są nawet informacje na mój temat, jako kupującego - poprawne imię, nazwisko i PESEL. Błędny jest jednak adres zamieszkania. Moje zadłużenie jest wynikiem bezprawnego posłużenia się moimi danymi - nie ma wątpliwości pan Maciej.

- Z uwagi na niewłaściwy adres nie miałem szansy odebrać jakiejkolwiek informacji o czynnościach prowadzonych przeciwko mnie. Nie miałem szans odebrać też wyroku sądu z nakazem zapłaty. O całej sytuacji dowiedziałem się 20 stycznia 2013 r. na podstawie analizy przysłanego mi comiesięcznego wyciągu bankowego".

Pan Maciej oczywiście zgłosił sprawę do prawnika, poszedł do prokuratury, wystąpił do sądu o "przywrócenie terminu odwołania", co otwierałoby drogę do odkręcenia sytuacji. Pojechał do Starostwa Powiatowego w Sierpcu (samochód tam był zarejestrowany), gdzie uzyskał zaświadczenie, że Fiat Tipo ma tego samego właściciela od 2006 r. i nikt nie zgłaszał jego sprzedaży.

Zwrot pieniędzy po zakończeniu śledztwa

Udał się też do funduszu Intrum Justitia. Jego pracownik powiedział, że jakikolwiek zwrot pieniędzy jest możliwy dopiero po tym, gdy prokuratura zakończy śledztwo.

-Żadna instytucja - począwszy od firmy ubezpieczeniowej MTU, poprzez Intrum Justitia, a w końcu sąd - nie wykazała jakiegokolwiek zainteresowania tym, że nigdy nie odebrałem żadnej korespondencji i nikt nawet nie sprawdził, czy byłem zameldowany pod wymienionym adresem korespondencyjnym. Nikt nie sprawdził, czy kiedykolwiek byłem właścicielem tego samochodu! Co więcej, z akt sprawy wynika, że komornik otrzymał z urzędu skarbowego wiadomość, że jestem zameldowany pod innym adresem! Wydaje się, że taka postawa wszystkim była na rękę, ponieważ każdy na tym zarobił (firma ubezpieczeniowa sprzedała wierzytelność, firma windykacyjna wyegzekwowała całą należność z kosztami, a komornik pobrał swoje opłaty) - pisze czytelnik

Giełda wierzytelności: Kontrahenci nie płacą? Sprzedaj faktury i odzyskaj pieniądze.




Koniec takich sytuacji?

W Sejmie w trakcie obecnego posiedzenia (w czwartek 21.03) odbędzie się czytanie proponowanych zmian w kodeksie postępowania cywilnego. Zmiany mogą uporządkować patologie związane z błędnymi doręczeniami. Nowe przepisów zakładają bowiem, że w przypadku, gdy osoba wskazana jako dłużnik nie odebrała nakazu zapłaty z sądu, jej sprzeciw wobec działań komornika będzie oznaczał automatyczne wstrzymanie egzekucji oraz skierowanie sprawy do merytorycznego rozpoznania.

Posłowie zawarli też w projekcie zmian zapis, że do każdego pierwszego pisma procesowego w sprawie konieczne będzie dołączenie numeru pesel lub NIP dłużnika. Ma to zapobiegać pomyłkom lub wręcz celowym nadużyciom polegającym na błędnym wskazywaniu dłużnika przez wierzyciela. Nowe przepisy przewidują także, że wskazanie przez wierzyciela błędnego adresu dłużnika spowoduje ukaranie go przez sad.

Projekt zmian zgłosiła grupa posłów PO. - Projekt zmian nie ma charakteru politycznego, w trakcie rozmów na ten temat uzyskałem zapowiedzi od wszystkich klubów parlamentarnych, że poprą te zmiany - powiedział serwisowi wyborcza.biz Krzysztof Kwiatkowski, poseł PO kierujący pracami nad proponowaną zmianą.

Czytaj też: Kupił dom od komornika i... nie może do niego wejść! W ten sposób stał się bankrutem!

Czytaj też: Ogromne prowizje banków za obsługę zajęć komorniczych np. za niezapłacone mandaty. Jest na nie sposób!

Czytaj też: Co robić w takiej sytuacji? Jakie są szanse na odzyskanie pieniędzy?

Czytaj też: Jak za pomocą automatycznych e-pozwów wyłudzać od ludzi pieniądze?

Czy komornik powinien dołączać numer PESEL do pism procesowych?
Więcej o: