Przymiarki do drugiego cięcia składki na OFE. Mało kto protestuje [OPINIE]

- Nie można dopuścić, aby atak na oszczędności Polaków w otwartych funduszach emerytalnych i na prawdę w debacie publicznej okazał się skuteczny - apeluje prof. Leszek Balcerowicz w rozmowie z ?Gazetą?.
We wtorek opisałyśmy, jakie zmiany rozważa rząd w systemie OFE. Według naszych nieoficjalnych informacji chodzi o obniżkę naszej składki do OFE. Rząd zastanawia się też nad przeniesieniem do ZUS ponad 120 mld zł, które OFE zainwestowały w obligacje skarbowe.

Czytaj: Co z naszymi emeryturami? Kasa w OFE znowu kusi

W środę rano w TVN 24 minister finansów Jacek Rostowski unikał odpowiedzi, czy rząd wprowadzi takie rozwiązania. Mówił tylko, że to "spekulacje" i że trwają prace nad przeglądem funkcjonowania OFE. Wcześniej ani resort finansów, ani resort pracy i polityki społecznej nie zdementowały naszych informacji, lecz jedynie odmówiły komentarza.

- Na Łotwie, która była w najgłębszej recesji, obcięto składkę emerytalną do prywatnych funduszy emerytalnych z 8 do 2 proc. wynagrodzenia, a teraz stopniowo wraca się do poziomu 6 proc. A w Polsce, która była zieloną wyspą, planuje się kolejny skok na oszczędności Polaków w OFE - mówił nam wczoraj prof. Balcerowicz. - Narastająca debata w sprawie OFE dotyczy nie tylko finansów publicznych, ale też podstawowych wartości, takich jak prawda i rzetelność w debacie publicznej - dodał.

Czytaj także: Cięcie OFE jeszcze większe niż dotychczas

Posłowie nie bronią OFE

W Sejmie zdeklarowanych obrońców OFE już nie ma, co nie znaczy, że propozycje rządu są przyjmowane entuzjastycznie. - My chcemy, by ludzie mieli wybór między OFE a ZUS, to Polacy powinni zdecydować, gdzie chcą odkładać na emeryturę - powiedział nam poseł Przemysław Wipler (PiS). - Gdy Homo Homini na nasze zlecenie zapytało Polaków, czy chcą mieć oszczędności w OFE, 75 proc. odpowiedziało, że woli przenieść je do ZUS - dodaje Beata Szydło z PiS.

Zdaniem Wiplera rząd chce zrobić skok na pieniądze z OFE: przejąć składki, które zostaną zaksięgowane w ZUS (ale ZUS od razu wyda je na wypłatę bieżących emerytur), oraz obniżyć skokowo dług o ponad 120 mld zł, umarzając obligacje skarbu państwa będące w posiadaniu OFE.

- W ten sposób rząd spełni warunki z Maastricht niezbędne do przyjęcia euro oraz wygeneruje środki potrzebne na nasz wkład własny, by można było wykorzystać środki z nowej perspektywy unijnej - uważa Wipler.

Czy PiS może poprzeć dalszą obniżkę składki do OFE i przejęcie części ich aktywów przez państwo? - Gdyby doszło do obniżenia tej składki, to o tyle samo Polacy powinni płacić mniejszą składkę emerytalną. To zmniejszy koszty pracy, co przy obecnym bezrobociu jest bardzo potrzebne - mówi poseł Wipler.

Bardziej radykalna jest prof. Józefa Hrynkiewicza z PiS: - OFE to jedno wielkie oszustwo. Tam nie ma oszczędności, tak jak nie było ich w Amber Gold. Tam jest jedynie dług publiczny, bo tym są obligacje oraz akcje, które jutro mogą być warte tyle, ile papier - mówi. Jej zdaniem aktywa OFE powinny zostać znacjonalizowane, tak jak wcześniej w Argentynie, Chile i na Węgrzech. - Jednak rząd Donalda Tuska tego nie zrobi, bo boi się narazić wielkim korporacjom finansowym, które prowadzą OFE - mówi posłanka PiS.

- OFE miały gwarantować wyższe emerytury oraz większe bezpieczeństwo tych świadczeń. To nie wyszło, okazuje się, że generują tylko dług publiczny. Coś z tym trzeba zrobić - mówi poseł Ryszard Kalisz z SLD.

Rzecznik klubu SLD i członek sejmowej komisji finansów publicznych Dariusz Joński uważa, że jeśli doszłoby do głosowania nad ścięciem składki to OFE, to SLD raczej by to poparło. - Czekamy jednak na kompleksowe propozycje dotyczące także sposobów wypłacania emerytur z OFE i wtedy podejmiemy ostateczną decyzję. Generalnie jesteśmy za tym, aby Polacy mogli sami decydować, czy chcą być w OFE, czy nie - mówi.

Palikot zmienia zdanie, PSL nie kwapi się wspierać rząd

- Chcemy najpierw poznać analizy rządu, a potem podejmiemy decyzję - odpowiada rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek. A jeszcze dwa lata temu Janusz Palikot w rozmowie z "Gazetą" był bardzo jednoznaczny: "Będę robił demonstracje w obronie OFE. Rząd Tuska zrobił numer stulecia: gwizdnął nam 5 proc. pensji".

Teraz Ruch Palikota złożył wniosek, by premier przedstawił informację o kondycji systemu emerytalnego. "Obecni emeryci nie mogą spać spokojnie. Z roku na rok narasta deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są bieżące świadczenia dla emerytów - pisze w uzasadnieniu wniosku partia Palikota. - Nie byłoby to tak groźne, gdyby nie to, że część składek ubezpieczeniowych transferowana jest do OFE. W efekcie rząd, aby zapewnić wypłacalność FUS, zaciąga kolejne pożyczki".

- Problem OFE trzeba przedyskutować. Ja myślę, że rząd je chce całkowicie zlikwidować - powiedział nam Artur Dębski (minister finansów temu zaprzecza).

Stanisław Żelichowski (PSL) zwraca uwagę, że opinię publiczną bulwersują wydatki na finansowanie zarządów PTE, które tymi funduszami zarządzają. - Zarabiają kokosy nawet wtedy, gdy ich wyniki inwestycje są słabe - mówi Żelichowski.

Ale PSL nie kwapi się do wspierania planów rządu w sprawie OFE. - Tę pierwszą batalię w sprawie OFE rozpoczęła minister pracy Jolanta Fedak z PSL, i to ona wzięła na siebie pierwszy atak krytyków rządu, ale dziś ludowcy nie rwą się do walki na pierwszej linii frontu i uważają, że Rostowski sam powinien stawić czoła krytyce - powiedział nam polityk koalicji.

Więcej o: