Tymbark z owocami jagód acai? Bloger: "Soku jest tylko 0,015 proc.". Firma się tłumaczy

Idę o zakład, że słyszeliście o fugu, nawet jeśli na pierwszy rzut ucha wydaje Wam się, że tak nie jest. Fugu to ryba z tej samej rodziny, z której pochodzą nadymki. Nadymki z kolei swoją nazwę zawdzięczają szczególnej reakcji na niebezpieczeństwo: nadymaniu się. Ryby te zwiększają swoją objętość, gwałtownie nabierając wody w usta - trochę jak działy PR.
Fugu też to potrafi, ale to nie PR-owskie zwyczaje przesądzają o jej wyjątkowości. Fugu znana jest przede wszystkim z tego, że w jej wątrobie, jajnikach i skórze znajdziemy jedną z bardziej toksycznych substancji znanych przyrodzie (jeśli ktoś lubi traktować Wikipedię jako wiarygodne źródło informacji, to uprzejmie donoszę, że angielska Wiki twierdzi, że toksyna ta jest 12 razy bardziej zabójcza od cyjanku potasu, natomiast polska - że 1200 razy).

"Nadymki", "wydymki" i fugu

Odpowiednio przygotowana, ostrożnie pozbawiona swoich zabójczych narządów fugu jest jednak jadalna, ba - stała się przysmakiem japońskiej kuchni, cenionym głównie przez amatorów silnych wrażeń. Dobry kucharz potrafi przygotować fugu tak, aby nie pozostał w niej choćby ślad trucizny, bardzo dobry kucharz przygotuje ją tak, by właśnie ślad pozostał. Ślad zbyt ulotny, by zabić, ale wystarczająco silny, by spowodować chwilowe odrętwienie języka smakosza i wywołać dreszczyk emocji wynikający ze świadomości otarcia się o kwestie ostateczne podczas obiadu.

Maspex, właściciel marki Tymbark, z pewnością słyszał o wydymkach i fugu, bo wygląda na to, że niektóre składniki swoich produktów dozował z tak aptekarską dokładnością, z jaką najlepsi japońscy kucharze odmierzają zabójczą toksynę egzotycznej ryby.

Napisałem "wydymkach"?! O rany, przepraszam! Oczywiście miałem na myśli "nadymki"! Nikt tu przecież nie mówi o wydymaniu kogokolwiek!

W każdym razie, jeśli myślicie, że o marketingu homeopatycznym wiecie już wszystko, to musicie zajrzeć do chłopaków z Tymbarku. Nauczą Was pokory.

Tymbarku dokonania różne. W zasadzie niespecjalnie godne uwagi.

"Słoneczny Meksyk" z burakami

Jednak by w lekcji pokory wziąć udział, należy wykazać się pewnym poświęceniem i samozaparciem, gdyż pierwsze tropy prowadzą po bardzo już wydeptanych ścieżkach homeopatii. Możecie trafić na przykład na oznaczony etykietką "wiem, co piję" sok (albo właściwie napój, ale gęsty) z linii Vega w wariancie "Słoneczny Meksyk". Nazwa napoju może sugerować, że znajdziecie w nim wybuchową mieszankę papryczek chili, czerwonej fasoli, kukurydzy, tortilli, robaków z tequili, pancerników i odciętych głów ofiar porachunków gangów narkotykowych, ale nic z tych rzeczy: w składzie znajdziecie przede wszystkim sok z pomidorów, marchwi, jabłek, buraków, pietruszki, papryki, cebuli i porów.

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to normalny Meksyk.

Etykietka "Wiem, co piję" zdobi również drugi z soków z linii Vega, czyli "Śródziemnomorski ogród". Śródziemnomorskiego charakteru bronią w nim jedynie oliwki w zatrważającej ilości 0,5% całości, bazylia i ekstrakt z ziół włoskich. Aby znaleźć resztę składników, nie trzeba wybierać się do ogrodu śródziemnomorskiego - wystarczy wizyta w najzwyklejszym, swojskim pracowniczym ogródku działkowym, bo wśród zasadniczych składników soku znajdziecie z grubsza to samo, co w "Słonecznym Meksyku".

1 proc. granatu w Grecji

Możecie trafić na napój "Malina i Mięta", którego lista składników została - w majestacie prawa - ułożona tak, by laikowi mogło się wydawać, że jabłko i malina są ważniejszymi składnikami napoju niż na przykład kukurydza - gdy tymczasem to ona odpowiada za znakomitą większość zawartości cukrów w napoju i jest jej (a właściwie produkowanego z niej syropu glukozowo-fruktozowego), jeśli dobrze liczę, jakieś 6-7 razy więcej niż soku z maliny.

Możecie wreszcie trafić na "inspirowany Grecją" napój z granatów, w którym zamiast granatu należałoby się spodziewać co najwyżej zawleczki, bo sok z tego dumnie eksponowanego na etykiecie owocu stanowi raptem 1 proc. produktu.

Jednak, jako się rzekło, produkty te to nic szczególnego w świecie homeopatycznego marketingu. To w zasadzie jego utrwalony kanon. Żeby poznać prawdziwą awangardę tego nurtu, trzeba się wybrać do Biedronki.

Zapraszam więc - oglądamy:



(Oglądamy, naprawdę - to nie reklama Tymbarku, tylko produkcja własna: dalsza część tego tekstu z obiecanym szczytowym osiągnięciem marketingu homeopatycznego)* WPIS POCHODZI Z BLOGA MALTRETING.PL >>>

Redakcja postawiła poprosić o komentarz w tej sprawie firmę Tymbark. Na zarzuty Maltretingu.pl odpowiedziała Dorota Liszka, rzeczniczka firmy Maspex, producenta Tymbarku:

"Zgodnie z prawem, gdy dany składnik jest podkreślony w oznakowaniu środka spożywczego, należy na opakowaniu podać jego ilościową zawartość, co też czynimy. Podkreślamy, że świadomy konsument zapoznaje się ze wszystkimi informacjami na opakowaniu, a nie traktuje ich wybiórczo.

W przypadku soków Vita Complex - wyraźnie na opakowaniu zaznaczamy, że jest to "Sok z owoców i marchwi, częściowo z soków zagęszczonych", natomiast informacja na froncie "100% soku z maliną i acai" mówi, że sok zawiera między innymi także malinę i acai.

Pragnę podkreślić, że nie z każdego owocu można uzyskać pojedynczy sok 100 proc. nadający się do bezpośredniego spożycia. Do tej grupy należą między innymi czarna porzeczka, wiśnia, acai, cytryna, malina itd., dlatego też z ich udziałem opracowywane są produkty wieloskładnikowe, na bazie słodszych soków, np. soku jabłkowego, winogronowego czy gruszkowego, aby smak był akceptowalny przez konsumentów. Tym bardziej, że do soków owocowych 100% nie dodaje się cukru, co jest zabronione prawem".

* Tytuł i śródtytuły należą do redakcji


Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o:
Komentarze (194)
Tymbark z owocami jagód acai? Bloger: "Soku jest tylko 0,015 proc.". Firma się tłumaczy
Zaloguj się
  • marian5cm

    Oceniono 444 razy 416

    Ja już od dawna staram się nie kupować szeroko reklamowanych produktów, zwłaszcza piwa, czekolad, soków... i innego g... wytwarzanego przez wielkie koncerny którym zależy przede wszystkim na zarobku i optymalizacji kosztów...

    Pozdrawiam innych świadomych konsumentów...

  • rspct

    Oceniono 341 razy 329

    Cała ta lektura mnie bawiła do momentu jak przeczytałem komentarz rzeczniczki Maspeksu, który to wyprowadził mnie z równowagi.

    Już po pierwszych słowach ("Zgodnie z prawem...") widać jaka będzie strategia.

    Na opakowaniu zdjęcia samych malin i acai, ani śladu pozostałych 99% składników. I takie WYBIÓRCZE zilustrowanie składników nie jest naganne. Ba! Przecież jest zgodne z prawem. Dla pani rzecznik wszystko jest w porządku, bo "świadomy konsument zapoznaje się ze wszystkimi informacjami na opakowaniu, a nie traktuje ich WYBIÓRCZO".

    Ja dla świętego spokoju będę się od opakowań Tymbarku trzymał z daleka.

  • asior34

    Oceniono 242 razy 184

    No przepraszam, to coś nowego? Wszystko przetworzone i chemiczne, wszędzie marketing... dziwić się, że ludzie chorują na jakieś raki i inne syfy.

  • bruthal

    Oceniono 240 razy 166

    Przecież jest użyta liczba pojedyncza a nie mnoga (z maliną i akai a nie z malinami i akaii). Ja rozumiem to tak iż do wyprodukowania soku użyto jednej maliny i jednej akai. A że autor nie umie czytać ze zrozumieniem. Afera z dupy.

  • zapiski_dziada

    Oceniono 171 razy 153

    Mądrzy ludzie piją wodę mineralna z wyciśniętym sokiem ze świeżej cytryny bez cukru. Albo kupują sokowirówkę i piją to czego Tymbark nie potrafi zrobić. Maliny i czarne porzeczki jedzą w całości.
    Wychodzi kilka razy taniej i kilka razy zdrowiej niż Tymbarki.
    Substancja trująca z ryb fugu to tetrodotoksyna nie wiadomo dlaczego nie wymieniona z nazwy w artykule.

  • ggargi

    Oceniono 157 razy 137

    A rozwiązanie jest dość proste: Wystarczy prawem określić jak ma wyglądać opis i skład.
    Np. Szynka wieprzowa - ma prawo używać takiej nazwy jeśli zawiera co najmniej 80% naturalnie pozyskanego mięsa w innym przypadku producent ma obowiązek na opakowaniu W NAZWIE napisać PRODUKT MIĘSNY i nie w opisie ale w nazwie i tak jak z papierosami ten napis ma być największy na opakowaniu (nie słowo PROMOCJA, NATURALNY, czy jakiś skład).
    To samo dotyczy się soków. Sokiem można nazwać coś co zawiera co najmniej 50% naturalnie pozyskanego produktu (drugie 50% to może być np. woda jak przy soku pomidorowym) i w nazwie powinno być sok MALINOWY to sok który ma 50% soku z malin + reszta składników, jeśli coś zawiera mniej niż 50% składnika z nazwy to napis powinien gość NAPÓJ O SMAKU !!!! malinowym. Proste?
    Klienci świadomie wybierali by odpowiednie produkty, oczywiście branże będą się bronić mówiąc że spadną im przychody i że będą zwolnienia :). Przypomnę że jakieś 25 lat temu nie mieliśmy rozwiniętych technologii nastrzykiwania mięsa, rozcieńczania i "chemikalizowania" soków a przetwórstwo i uprawa działały całkiem nieźle.
    Pamiętam że uwielbiałem napój miętowo-jabłkowy z Milejowa i co z tego że w asortymencie mieli 3-4 pozycje skoro były naturalne

  • wegrzyn6

    Oceniono 92 razy 92

    już od dawna o tym wiedziałem można tu przytoczyć wiele przykładów na przykład margarynę z "masłem" a zawartość tego masła wynosi w 95 % przypadkach od 0.5% do 1% a patrząc na temat przewodni czyli soki tymbark to oni są specjalistami od tego typu przekrętów np. napój kaktus z zawartością 1% tegoż soku. Według powinno wprowadzić przepis który nakazywał by dopisać na opakowaniu "śladowe ilości ..."

  • darmen987

    Oceniono 83 razy 49

    Dopóki na świecie będzie obowiązywał system monetarny, tak długo będą na nim oszuści.

  • bamapo

    Oceniono 54 razy 32

    Portugalscy z bożej łaski byznesmeni dymają was na każdym kroku. Zapłać mniej więcej tyle samo co w innych marketach a dostaniesz sok z acai zawierający kroplę tego soku, lub też dostaniesz sok w opakowaniu 900 ml, 1750 itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX