"Polki są silnie zmotywowane, ale nadal potrzebują wzmocnienia, większej pewności siebie". Czy kobieta w biznesie to cały czas w Polsce egzotyka? [WYWIAD]

Damian Szymański
26.09.2014 17:08
A A A
Anna Rutkowska

Anna Rutkowska (Mat. prasowe)

- "Kłody pod nogi" rzucane przez urzędników to brzmi dla mnie jak legenda - mówi nam Anna Rutkowska, jedna z założycielek WeGirls, firmy produkującej zabawki dla dziewczynek. Businesswoman opowiada nam, jak wygląda kobiecy biznes w Polsce. Odpowiada, czy kobieta w fotelu szefa to cały czas u nas egzotyka, oraz tłumaczy, jak ważna dla każdego przedsiębiorcy powinna być lokalna społeczność.
Damian Szymański, pieniadze.gazeta.pl: Zauważa pani jakieś różnice w podejściu do kobiet w biznesie w Stanach Zjednoczonych i Polsce?

Anna Rutkowska: Widzę raczej różnice w tym, jak kobiety w biznesie podchodzą do samych siebie. Zarówno w Polsce, jak i w Stanach widzimy różnice zarobków zarówno między mężczyznami, jak i kobietami. Polki są silnie zmotywowane, ale nadal potrzebują wzmocnienia, większej pewności siebie. Amerykanki są może bardziej entuzjastyczne - czasami jest to wyraz siły, a czasami po prostu wypracowana strategia. Wiele kobiet, które nie decyduje się na niezależność, to osoby, które nigdy nie były nauczone wiary w swoje możliwości, motywacji, że wszyscy jesteśmy równi na starcie, i to od nas, od naszej pasji, determinacji i ciężkiej pracy zależy nasza przyszłość.

Ale czy pomimo tych równych szans na starcie nie widzi pani szklanego sufitu, na który natrafiają kobiety?

- Wierzę, że w Polsce, tak jak w każdym europejskim kraju, kobieta z dobrym planem i odpowiednim wykształceniem oraz adekwatnym nastawieniem może osiągnąć sukces. Natomiast niewykluczone jest to, że blokują ją struktury. Ostatnio słyszałam, że do ósmego roku życia zarówno dziewczynki, jak i chłopcy nie mają zróżnicowanych ambicji - tak samo chcą być inżynierami, śpiewakami czy prezydentami. Zróżnicowanie pojawia się później, kiedy faktycznie "marzenia" czy "ambicje" dziewcząt się zmieniają. Do czego powinniśmy dążyć zarówno jako społeczeństwo, jak i jako jednostki, to wyjść poza pewne bariery i zapewniać nasze dzieci bez względu na płeć, żeby podążały za swoją pasją, upewniać ich w poczuciu, że każde z nich może osiągnąć sukces czy stworzyć coś własnego.

Zarządza pani marką WeGirls, która tworzy zabawki dla dziewczynek. Miała pani jakieś przygody w związku ze swoim biznesem w naszym kraju?

Pewnie pana zaskoczę, bo napotkałam sporo pozytywnych przykładów i te "kłody pod nogi" rzucane przez urzędników - to brzmi dla mnie jak legenda. Trzeba dopełniać formalności - oczywiście, ale widzę niesamowitą zmianę w podejściu urzędników, i to różnego szczebla, do klienta.

Jest lepiej?

- Wydaje mi się, że spełniamy naprawdę wysokie standardy. Kiedy bierze się numerek w urzędzie, czeka się zaledwie 5 minut na pełną i satysfakcjonującą obsługę, albo dostaje się informację telefoniczną lub mailową zawiadamiającą o nadaniu numeru NIP. Z pewnością zawsze istnieją możliwości ulepszenia procesów, ale nastąpiła wyraźna zmiana ze starego systemu traktowania klienta jako "problemu" na nowoczesny system: "jak rozwiązać problem klienta".

A pani, oferując zabawki WeGirls, też chce coś rozwiązać? Jakiś problem?

- Chcę zbudować europejską markę wywodzącą się z Polski. Zbudowałyśmy firmę, która tworzy komplementarny świat dla dziewczynek, wspomagając ich rozwój. WeGirls to lalki z osobowością, które wyglądają jak małe dziewczynki i są bohaterkami naszych wspaniałych książek. To także rozwijające, przyjazne i edukacyjne gry komputerowe, które zachęcają do logicznego myślenia i do czytania książek. To także fundacja Przyjaźni, która rozpoczęła akcję zbierania włosów na peruki dla dzieci po chemioterapii i operacjach. Wszystkie akcje aktywizują dziewczynki do pomagania innym dzieciom, nawet przez taki pozornie prosty gest, jak obcięcie włosów.

Chce pani nauczyć dziewczynki pomagać. Kieruje się pani tylko założoną misją czy jednak pieniądze też odgrywają ważną rolę?

- Nie wierzę w sukces żadnego biznesu, jeśli dyktowany jest jedynie chęcią zysku. Początki każdego biznesu są naprawdę trudne i tylko autentyczna pasja broni przed spadkiem motywacji.

Czym w takim razie dla pani jest pasja?

- Pasja to wytrwałość i wizja, a każdy nowy biznes potrzebuje wizji! Na tym polega innowacyjność. Na etapie życia, jakim jestem, motywuje mnie chęć wpłynięcia na lepszą jakość życia, na wypracowanie recepty dla naszych dzieci, które będą skazane na inną rzeczywistość. Przekazanie wartości, które świeciły wielu pokoleniom - przyjaźń, dobroczynność, poznawanie świata i innych kultur czy szacunek dla drugiego człowieka.

Czy uważa pani, że określenie "biznes kobiecy", "kobieta w biznesie" jest już kategorią nieaktualną?

- Ta kategoria funkcjonuje - funkcjonuje chociażby na licznych "konferencjach dla kobiet biznesu" - w praktyce są to często spotkania przeznaczone raczej dla kobiet, które dopiero noszą się z myślą o rozpoczęciu działalności biznesowej, spotkania o charakterze edukacyjnym i motywacyjnym. Kobiet, które faktycznie zajmują się biznesem, nie jest może wiele, ale te, które są aktywne i działają z sukcesem, prawdopodobnie nie potrzebują kategoryzacji.

To jest kategoryzacja czy pewna egzotyka?

- Chciałabym, żeby w przyszłości bizneswoman nie była egzotyką. Kobiety mają umiejętności zarządcze nie gorsze niż mężczyźni, ale co jest ważne, to ich własne przekonanie o tym. Wiele kobiet wykazuje nieśmiałość wyrażania swoich opinii - to jest absolutnie niedopuszczalne. Nie mówię, że każda kobieta ma rację i powinna dążyć ślepo do realizacji swoich zamierzeń, ale powinna czuć się pewna swojej opinii i potrafić wyrazić swoje zdanie. Wiele razy byłam jedyną kobietą w pokoju narad, wiele razy byłam jedyną kobietą - Polką uczestniczącą w dyskusjach najwrażliwszych tematów strategii firmy - ta myśl nigdy nie była paraliżująca dla mnie i ta myśl nigdy nie powinna być paraliżująca dla nikogo!

Co zadecydowało, że postanowiła pani wrócić do kraju i tutaj rozpocząć własny biznes?

- Od dawna wiedziałam, że chcę wrócić do Polski i tutaj rozpocząć tworzenie nowej marki dla dzieci. Polska wydaje mi się krajem z perspektywami i dobrą energią. Razem z moimi partnerkami Aliną Groblicka i Mirą DeMartino chciałyśmy stworzyć zabawki, które niosą ze sobą wartości i pomagają rodzicom w wychowaniu dzieci. Marka ta zbudowana jest na wartościach i równocześnie atrakcyjna, tworzy ona cały świat dla dziewczynek.

Opowiada pani z pasją o swojej firmie. To jest autentyczne oddanie sprawie?

- Jedną z najistotniejszych inwestycji, jakie firma może poczynić, jest to, żeby związać ze sobą ludzi i móc poświęcić się dla wartościowej misji. Dotyczy to zarówno pracowników, jak i klientów. My robimy to również poprzez działalność Fundacji Przyjaźni WeGirls, która pomaga dzieciom chorym i wykluczonym, dostarczając peruki dla dzieci, głównie po intensywnej chemioterapii.

Chce pani pomagać.

- Sama trzy razy w moim życiu dotowałam włosy na podobną akcję i jest misją mojego życia, żeby pomagać dzieciom. Teraz moja córka będzie ścinała włosy na rzecz fundacji. Chcę zarazić tym całą Polskę. Poza tym współpracujemy ze szpitalami jako firma, dotujemy lalki, żeby dzieci na hematologii i oddziałach onkologicznych miały wartościową terapię. Nasze lalki na oddziale onkologicznym są obklejone plastrami i mają dziury od strzykawek. Mamy nadzieję, że to pomaga, tłumaczy i pozwala przejść przez ciężkie chwile.

I tak chce pani uwrażliwiać nasze pociechy na problemy innych?

- Zachęcam pana do zapoznania się z naszymi seriami literackimi, szczególnie z seriami "Klub Dziewczyn Świata" oraz "To całkiem łatwe" autorstwa Joanny Charms. Te książki niosą ze sobą emocje i wartości, uczą odróżniać wartości prawdziwe od fałszywych, kształtują wrażliwość i tolerancję. Lalki WeGirls żyją w tych książkach i wnoszą do dziecięcego pokoju ich pozytywne przesłanie. Jesteśmy częścią olbrzymiego świata, ale tak naprawdę to nasze działania lokalne są najważniejsze. Nie jesteśmy w stanie uratować w jeden dzień lasów Amazonii, ale wpływ na naszą lokalną społeczność dziś może mieć niewyobrażalny efekt w przyszłości. Miejmy tego świadomość.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>



Komentarze (1)
Zaloguj się
  • zum.zum.zone

    0

    "Zabawki dla dziewczynek"? lalki, ubranka dla lalek, moda? wmacnianie stereotypow, ktore i tak maja sie swietnie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najważniejsze informacje