Myśleliście, że oszuści pracujący u "Wilka z Wall Street" zostali ukarani? Nic z tych rzeczy. Mają się świetnie

80-letni Amerykanin zainwestował ponad 800 tys. dolarów, a przez ukryte opłaty stracił 320 tys. Gdyby nie ta historia, nie dowiedzielibyśmy się, że 166 byłych maklerów "Wilka z Wall Street" nadal pracuje, zarabia i oszukuje klientów.
Byli pracownicy "Wilka z Wall Street" wciąż nie zniknęli z branży finansowej i mają się nadzwyczaj dobrze. Niektórzy z nich przez ostatnich 19 lat zmieniali miejsce zatrudnienia częściej niż raz na rok, niejednokrotnie lądując w firmach uwikłanych w przekręty finansowe. Pomimo wielu grzechów na koncie, regulator amerykańskiego rynku nie widzi w tym problemu.

Jordan Belfort, czyli tytułowy "Wilk z Wall Street", dzięki oszustwom i manipulowaniu kursem akcji dorobił się milionów. I jak nikt inny potrafił wydawać te pieniądze. Alkohol lał się strumieniami, a ścieżki kokainy liczone były w kilometrach. Huczne imprezy wyprawiane przez maklera przeradzały się w orgie, których nie powstydziliby się członkowie Led Zeppelin czy Freddie Mercury. Sam Belfort jeździł ferrari, latał prywatnymi helikopterami i posiadał 50-metrowy jacht zbudowany dla samej Coco Chanel.

Upadek "Wilka"

Jednak nic, co dobre, nie trwa wiecznie, tym bardziej jeśli życie godne gwiazdy rocka oparte jest na zwykłej kradzieży. Belfortem zajęło się FBI i pod koniec lat 90. zakończyło jego karierę na Wall Street. "Wilk" oszukał ponad 1500 inwestorów na łączną sumę 200 mln dolarów. Udało mu się to m.in. dzięki wciskaniu swoim klientom akcji śmieciowych spółek i windowaniu kursów ich akcji. Belfortowi groziło 30 lat więzienia, jednak w zamian za zeznania przeciwko innym oszustom został skazany tylko na 4 lata i 110 mln dolarów grzywny. Koniec końców za kratkami spędził niecałe 2 lata.

Nieuczciwy makler

Sprawą Jordana Belforta i ludzi przez niego zatrudnionych zainteresował się ostatnio "The Wall Street Journal" z powodu skandalu, który wywołał jeden z nich. Christopher Veale, który pracował dla Belforta od 1995 do 1996 roku, został oskarżony o nieetyczne zachowanie i oszukanie 80-letniego klienta, który przelał mu 870 tys. dolarów, po czym, z powodu różnych kruczków prawnych i ukrytych prowizji, stracił około 320 tys. dolarów.

Dziennikarze "WSJ" postanowili sprawdzić, co działo się z byłym pracownikiem Jordana Belforta, po tym jak jego szef został aresztowany, a jego biura maklerskie zamknięte. Okazało się, że pomimo pracy w Stratton Oakmont i sześciu innych firmach usuniętych z branży finansowej z powodu oszustw, Veale nigdy nie znalazł się pośród maklerów, którym regulator rynku odebrał licencje. Dziennikarze ustalili także, że w momencie zamknięcia Stratton Oakmont w firmie pracowało 904 maklerów, zaś do końca ubiegłego roku 166 z nich nadal pozostawało w branży.

Dziurawy nadzór finansowy

Co więcej, dawni pracownicy Belforta dużo częściej niż przeciętny makler byli obiektami śledztw prowadzonych przez FINRA (amerykańska agencja kontroli rynku finansowego) z powodu skarg klientów i zarzutów kryminalnych. Także ich historia pracy pokazuje, że dużo częściej niż inni brokerzy zmieniali pracodawców. Rekordzista w ciągu 18 lat od odejścia ze Stratton Oakmont zaliczył 21 firm.

Byli pracownicy "Wilka z Wall Street" to tylko wierzchołek góry lodowej. Według danych "The Wall Street Journal" w branży nadal pracuje ponad 5 tys. brokerów zamieszanych w tzw. cockroaching (od angielskiego słowa cockroach - karaluch), czyli przenoszenie się z jednej nieuczciwej firmy do drugiej. Wszyscy oni pracowali przynajmniej w jednym biurze maklerskim usuniętym z branży przez FINRA z powodu zabronionych praktyk.

Coraz więcej nieuczciwych

Nieuczciwe postępowanie w amerykańskiej branży finansowej jest coraz większym problemem. Liczba spraw, którymi zajmuje się FINRA, wzrosła o 30 proc. od 2008 r. W samym 2014 r. agencja musiała interweniować niemal 1400 razy, a kary nałożone przez nią wyniosły łącznie 135 mln dolarów. Dlatego tak ważną rzeczą jest skuteczna i rzetelna walka z nieuczciwymi maklerami. Wszakże w tej branży nie obowiązuje zasada do trzech razy sztuka i uwikłanie w jakiekolwiek malwersacje czy niejasne interesy, powinno od razu się kończyć odebraniem licencji. W końcu jak często historie nieuczciwych biur maklerskich trafiają na duży ekran i zajmują się nimi dziennikarze "The Wall Street Journal"?

Książki "Wilk z Wall Street" i "Polowanie na Wilka z Wall Street" w formie elektronicznej są dostępne tutaj>>

POLUB NAS


Reklama



Więcej o:
Komentarze (63)
Myśleliście, że oszuści pracujący u "Wilka z Wall Street" zostali ukarani? Nic z tych rzeczy. Mają się świetnie
Zaloguj się
  • saves

    Oceniono 146 razy 136

    I tak wygląda prawda o tych finansowych szujach. Są bezkarni. Sztandarowym przykładem jest Greenspan. Teraz uchodzi za wielkiego eksperta, ale gdy był szefem FED, to już rok wcześniej wiedział o walących się derywatach. I co? I nic. Na przesłuchaniu powiedział "przepraszam" i sprawę zakończono.

  • wolny.kan.gur

    Oceniono 97 razy 87

    Tak zarabiają szanowane przez wszystkich elity.
    Uczciwi ludzie to dla nich skończeni frajerzy.
    Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości - nie inaczej jest w Polsce.

  • fajny_zajety

    Oceniono 78 razy 68

    Myśleliście, że oszuści pracujący w Polskim sejmie którzy brali pieniądze za podróże prywatnym samochodem , a latali samolotem i to najtańszymi liniami zostali ukarani? Nic z tych rzeczy. Mają się świetnie

  • brajanu

    Oceniono 48 razy 48

    "Myśleliście, że oszuści pracujący u "Wilka z Wall Street" zostali ukarani? Nic z tych rzeczy. Mają się świetnie"

    nie, wcale tak nie myśleliśmy. przecież wiadomo, że ludzie biznesu, polityki są kryci. tak samo jak dziennikarze nie ponoszą odpowiedzialności za kłamstwa i manipulowanie widzami.

  • leonleonidas

    Oceniono 51 razy 35

    Pisanie zle o oszustach z Wall Street jest jawnym antysemityzmem.

  • badziewiak66

    Oceniono 31 razy 27

    To dziwne , tysiące książek o ofiarach i ani jednej o bezkarności. A gdyby tak sporządzić ranking państw najlepiej chroniących ludobójców, gwałcicieli , potworów, oszustów i złodziei ? Czyż to nie powód do dumy że można tak skutecznie się zorganizować , posiąść takie środki i narzędzia żeby uczynić bezkarnym w zasadzie każdego ? My tu cały czas rozprawiamy o postępie w medycynie, technice, a nic tak dobrze ludziom nie wyszło jak narzędzia do zabijania. Tu jest największy progres. On nie byłby możliwy gdyby istniała sprawiedliwość , bo czyn okrutny zostałby napiętnowany, bo wojna nie mogłaby się już nigdy powtórzyć. Czy słusznie zatem nazywamy dzieje człowieka cywilizacją ? Belforta i jego wspólników nie ukarano , odsunięto ich od "interesu". Zawłaszczali naiwnych, przejmowali "interes" innym. Rozbici nie stanowili już zagrożenia, ale ich umiejętności mogły być spożytkowane. Trzeba wyrzucić do kosza całą filozofię , nauki społeczne, etykę i moralność. Nie ma też komunistów , socjalistów, kapitalistów czy randystów. Ludzie są albo dobrzy albo źli. Niestety, dobrzy ludzie nie są w stanie się zorganizować tak jak źli i dlatego zło zdominowało świat. Czy ktoś pyta społeczeństwa o zdanie ? Czy nie przeraża was to że na świecie toczą się wojny , a w Europie grają ligi sportowe jak gdyby nic się nie stało ? Przełączamy kanał i mamy mecz ligi angielskiej , w przerwie obrazki z wojny na Ukrainie. Wszyscy jesteśmy w grzechu, wszyscy staliśmy się wspólnikami zbrodni. Uciekamy od odpowiedzialności , szukamy alibi dla naszej pasywności. Wszyscy siebie okłamują nawzajem.

  • miroslawialina

    Oceniono 36 razy 24

    n to teraz już wiecie gdzie studiował Balcerowicz i czego tam go uczyli .

  • radek_sziwa

    Oceniono 46 razy 24

    Głupich nie sieją.....kto przelewa 800tys na "akcje"? Tak jak mówił Di Caprio w tej roli: "Ich pieniądze są lepiej zarządzane będąc w mojej kieszeni. Ja wiem jak je wydać lepiej"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX