Nowy właściciel TVN: "Bez zwolnień i zamykania kanałów. To świetna spółka". Pytamy też o Durczoka

Nie planują zwolnień, nie będą zamykać kanałów, nie mają problemu z umową z Polsatem i zrobią wszystko, by prezes TVN nie odchodził ze stanowiska. Brzmi jak bajka, ale to słowa nowego właściciela grupy TVN. Czy pracownicy mogą spać spokojnie? I co czeka widzów? O tym rozmawiamy z Joe NeCastrem, dyrektorem rozwoju Scripps Networks Interactive.
Grupa TVN w rękach Amerykanów. Niespodziewanie wyścig o kontrolę nad jednym z liderów polskiej branży telewizyjnej wygrał koncern Scripps Networks Interactive. Wprawdzie jeszcze tydzień przed sfinalizowaniem transakcji media obiegły doniesienia, że to właśnie oni są liderem w walce o TVN, jednak niemal nikt nie brał tego na poważnie, traktując tę informację jako element nacisku na pozostałe firmy biorące udział w negocjacjach. Zaskoczenie było tym większe, że SNI w swojej ofercie ma przede wszystkim kanały lifestyle'owe - głównie kulinarne i podróżnicze.

Krzysztof Miecugow, Pieniadze.gazeta.pl: To kogo zwolnicie w pierwszej kolejności?

Joe NeCastro, dyrektor ds. rozwoju Scripps Networks Interactive: Nie planujemy zwolnień, jesteśmy zadowoleni z tego, w jaki sposób zarządzana jest grupa TVN. Pracownicy i kadra zarządzająca nie muszą się obawiać.

Prezes Markus Tellenbach także?

- Oczywiście! Bardzo chcemy, żeby Markus z nami został. Robimy wszystko, by był zadowolony. Mamy bardzo dobre stosunki i liczę na to, że zostanie tak długo, jak tylko będzie chciał.

Zwolnień nie będzie, a co z kanałami tematycznymi? Które będziecie chcieli zamknąć?

- Nie chcemy zamykać kanałów. Kierujemy się zasadą, że jeśli coś nie działa tak, jak powinno, trzeba sprawdzić, co to jest, i próbować to naprawić, a w razie problemów zacząć budować biznes od początku, ewentualnie zmienić jego profil. Tak jednak nie będzie w tym przypadku. Zostawiamy te sprawy zarządzającym TVN, to bardzo rozsądni ludzie znający się na swojej pracy i wiedzący, co robią. Mamy do nich zaufanie.

Czy afera wokół szefa "Faktów" TVN Kamila Durczoka miała jakiś wpływ na waszą decyzję o kupnie grupy? Pojawiły się wątpliwości?

- Nie, zupełnie nie. Uważamy, że zarząd TVN zareagował we właściwy sposób i najszybciej, jak to było możliwe. Gdyby tego nie zrobił - wtedy mielibyśmy problem. Jesteśmy firmą ceniącą wartości rodzinne, o bardzo wysokich standardach moralnych. Zależy nam, aby ludzie dobrze i bezpiecznie czuli się w swoim miejscu pracy. Sądzimy, że TVN podziela nasze wartości. Wszystko, co trzeba było zrobić, zostało zrobione.

O kupno TVN rywalizowaliście z największymi graczami branży mediowej, jak udało wam się z nimi wygrać?

- Udało nam się niepostrzeżenie pod nich wszystkich podkraść, konkurenci zupełnie się nas nie spodziewali. Podczas licytacji musieliśmy z nimi mocno rywalizować, ponieważ TVN to świetna spółka. Myślę, że na końcu wszyscy wiedzieli już, czego oczekuje sprzedający. Było też kilka spraw bardzo ważnych dla polskiej stacji, choćby wybór odpowiedniej jakości miejsca, które stanie się nowym "domem" dla TVN. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby przekonać akcjonariuszy, że to właśnie my możemy im to zapewnić.

Co do konkurentów - to ogromne firmy, ale mają wiele słabych punktów. Mieliśmy świetne kontakty z zarządem TVN i akcjonariuszami, jednocześnie nie byliśmy brani pod uwagę jako realny konkurent o zakup grupy. To pozwoliło nam pracować w spokoju zarówno tu, w Polsce, jak i w USA.

Wasz dotychczasowy profil marek znacznie różni się od tego, co oferuje grupa TVN. Nie boicie się wejścia na nowe tereny?

- Rzeczywiście to dość duża zmiana dla naszej spółki. Bardzo dobrze czujemy się w tematyce lifestyle'owej, jednak kiedy widzi się fajną telewizję, która w dodatku jest dobrze zarządzana, to daje poczucie bezpieczeństwa.

Z naszego punktu widzenia mamy w TVN trzy segmenty biznesowe: ogólnie pojętą rozrywkę, newsy i lifestyle. Jeżeli chodzi o rozrywkę i newsy, to nie sądzę, żebyśmy mogli coś dodać. Te biznesy są dobrze kierowane, podobają nam się też plany wobec nich. W biznesie dotyczącym stylu życia stawiamy na ewolucję. Natychmiastowej zmiany nie będzie widać, ale liczymy na to, że nasze doświadczenia i formaty znajdą drogę do ramówki. Nie zamierzamy jednak zmieniać poszczególnych kanałów na nasze marki. Mamy nadzieję, że nasze oryginalne treści dobrze się sprawdzą i będą wartością dodaną dla widzów oglądających TVN.

Macie obecnie w Polsce dwa kanały - Travel Planet i Polsat Food. Jednocześnie Polsat to główny konkurent TVN na naszym rynku. Co dalej z tymi biznesami?

- To nasze wspólne projekty stworzone kilka lat temu. My jesteśmy z nich zadowoleni i nie chcemy z nich rezygnować. Jeżeli jednak Polsat patrzy na to inaczej - będziemy musieli usiąść do stołu i rozmawiać. Przypominam, że kupując grupę TVN, stajemy się współwłaścicielami NC+, chcielibyśmy, by Travel Planet i Polsat Food znalazły się na tej platformie.

Planujecie jakieś inwestycje w TVN?

- Na razie o tym nie myślimy, poza tym formalnie nie jesteśmy jeszcze właścicielami grupy. Gdy tylko uda nam się domknąć formalności - a liczę, że stanie się to na początku trzeciego kwartału - usiądziemy do stołu i na spokojnie przejrzymy plany. Jeśli będą tam inwestycje, na których będziemy mogli coś zyskać - z najwyższą przyjemnością wyłożymy pieniądze.

A co z długiem TVN - to całkiem spora suma, około 840 mln euro?

- Zarówno wartość długu, jak i wartość akcji braliśmy pod uwagę, oceniając TVN. Z długiem problemu nie widzimy, jesteśmy przekonani, że z czasem więcej na tym zyskamy, że potencjalna wartość TVN przewyższa wartość długu i akcji. To nas nie przeraża, ponieważ jesteśmy bardzo zdrową i zbilansowaną firmą, z dużym przepływem pieniędzy. Obsługa tego długu nie jest dla nas żadnym kłopotem. Możliwe też, że za jakiś czas zdecydujemy się na spłatę tego długu, by TVN było lżej, podkreślam jednak, że na razie nie podjęliśmy takich decyzji.

A dlaczego w ogóle wybraliście Polskę i TVN?

- Szukaliśmy celu do zagranicznej akwizycji już od jakichś pięciu-sześciu lat, dlatego bardzo się ucieszyliśmy, kiedy na rynku pojawił się TVN. To bardzo dobrze zarządzana firma, ze świetną pozycją, biznesplanem i kadrą kierowniczą, a do tego ulokowana na dobrym rynku.

Dwie rzeczy: po pierwsze, relacje z widzami, związane z jakością prezentowaną przez produkcje Grupy TVN. A po drugie, zarząd i kadra kierownicza. Nie potrafię jednak powiedzieć, które jest ważniejsze, ale to są najważniejsze dwie rzeczy.

Kiedy zaczęliśmy myśleć nad tą inwestycją, zaczęliśmy przyglądać się bliżej Polsce. Okazało się, że to bardzo atrakcyjny rynek do prowadzenia biznesu: przyjazne otoczenie dla interesów - szczególnie dla firm amerykańskich - bardzo dobra, stabilna gospodarka, dobry rynek mediowy, świetny rynek reklamowy - jeden z największych w Europie. Do tego wszystkiego macie mocno rosnącą w siłę klasę średnią. Idealne warunki dla nas.

Czy Polska jest celem, czy ma to być punkt wyjścia na cały region Europy Środkowo-Wschodniej?

- W tym regionie jest sporo możliwości, ale na razie zamierzamy skupiać się na dalszych sukcesach i rozwoju TVN. Jeśli kiedyś pojawią się okazje w regionie, bardzo pomoże nam obecność w Polsce, ale w planach tego nie mamy.

A po co wy jesteście potrzebni TVN? Co grupa zyska po transakcji?

- Po pierwsze, możemy dać grupie stabilność i wsparcie dla jej biznesu. Przez ostatnich kilka lat sytuacja wokół struktury własnościowej nie była pewna. A nam zależy, by ta telewizja mogła się dalej rozwijać.

Ponadto TVN może liczyć na nasze wsparcie w osiągnięciu swoich strategicznych celów. No i - jak wspominałem - możemy pomóc w doborze programów lifestyle'owych, jednak tylko wtedy, gdy będzie to miało sens dla polskiego rynku i TVN.

A jeśli nie będzie miało sensu?

- Wtedy postaramy się stworzyć własne kanały, ale dużo mniejsze.

Planujecie większy rozwój TVN w internecie?

- Stacja ma plan rozwoju dla platformy TVN Player, która radzi sobie coraz lepiej, choćby w kwestii zdobywania nowych użytkowników. Wierzę w sukces tego projektu. Do tego dochodzi jeszcze wspólny projekt TVN i T-Mobile, który bardzo mocno wspieramy, ponieważ ekspansja na kolejne platformy jest bardzo ważna.

Kluczem jest treść, a TVN jest właścicielem swoich treści, co zresztą łączy obie nasze firmy. I to jest właśnie klucz do sukcesu, ponieważ kiedy jest się właścicielem treści i programów, można wykorzystać je na innych platformach. Bardzo zresztą na to liczymy. W ogóle bardzo mocno wierzę w sukces z TVN. Co więcej, trzymam za to kciuki, ponieważ tu chodzi o moją reputację. To ja przepchnąłem ten pomysł.

POLUB NAS


Więcej o:
Komentarze (128)
Nowy właściciel TVN: "Bez zwolnień i zamykania kanałów. To świetna spółka". Pytamy też o Durczoka
Zaloguj się
  • harpaga

    Oceniono 222 razy 154

    "Wszystko co trzeba było zrobić, zostało zrobione. "

    Teraz musicie podziękować tygodnikowi "Wprost", że odwalił za was brudną robotę, do której przez lata nie byliście zdolni.

  • zalep

    Oceniono 187 razy 111

    Tandeta, której nie warto oglądać. Szkoda oczu. Książkę lepiej poczytać, na spacer się udać...
    Wstajesz i .... wszystko jasne.

  • luketjorself

    Oceniono 80 razy 56

    "Jesteśmy firmą ceniącą wartości rodzinne, o bardzo wysokich standardach moralnych. "
    Zaraz się okaże, że TVN zmieni swoje preferencje polityczne a Fakty TVN staną się obiektywne. Dziennikarzom to chyba wszystko jedno, ważne kto płaci.

  • gulaga7

    Oceniono 83 razy 51

    Ha,ha,ha TVN i wysokie standardy moralne.....Beda te Amerykance mialy niezla kwadrature kola.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX