"Problemy Ubera biorą się z przestarzałego prawa. 20-30 lat temu nikt nie myślał jeszcze o smartfonach"

- Możliwości, jakie daje Uber, są bardzo interesujące dla państw w całej Europie. Zwiększenie mobilności i wydajności ruchu drogowego, obniżenie kosztów transportu czy też po prostu nowe miejsca pracy. To wszystko są podstawowe wyzwania, z którymi próbuje teraz zmierzyć się Europa - mówi w rozmowie z Pieniadze.gazeta.pl dyrektor generalny Ubera na Europę Środkowo-Wschodnią Jambu Palaniappana.
Krzysztof Miecugow, Pieniadze.gazeta.pl: Czy jest miejsce na rynku zarówno dla Ubera i podobnie działających firm, jak i dla tradycyjnych korporacji taksówkarskich?

Jambu Palaniappana, dyrektor generalny Ubera na region Europy Środkowo- Wschodniej oraz Bliski Wschód i Azję: Jestem absolutnie przekonany, że jest miejsce dla wielu różnych opcji. We wszystkich miastach, w których mieszkałem, i we wszystkich miastach na świecie - w tym w Warszawie - potrzeba różnych opcji. Czasami człowiek chce pojechać pociągiem, czasem się przespacerować, a innym razem wziąć taksówkę, pojechać Uberem czy też własnym samochodem.

Na większości rynków, na których jesteśmy obecni, Uber konkuruje raczej z posiadaniem własnego samochodu, a nie z taksówkami. Niskie koszty podróżowania z Uberem powodują, że część ludzi decyduje się sprzedać swój samochód albo nie kupować drugiego, ponieważ dzięki Uberowi mogą dużo wygodniej i taniej poruszać się po mieście. To właśnie jest ta nowa jakość i wielka zmiana, jaką stworzyliśmy.

Na rynkach, na których działamy, stworzyliśmy tort, a nie odcięliśmy kawałek od już istniejącego. W San Francisco, gdzie zaczynaliśmy, biznes taksówkarski ma ten sam rozmiar co pięć-sześć lat temu, kiedy Uber ruszał. Na tym rynku pojawiły się po prostu dodatkowe opcje, dlatego uważam, że jest mnóstwo miejsca dla wszystkich, i to klienci zdecydują, co bardziej im pasuje.

Kierowcy taksówek oskarżają waszych kierowców o brak umiejętności, a was samych o to, że nie macie zielonego pojęcia, kim tak naprawdę są ci kierowcy, co zagraża klientom.

- Uważam, że nasz proces sprawdzania kierowców jest bardzo surowy. Po pierwsze, sprawdzamy, czy nie mają przeszłości kryminalnej - muszą mieć czystą kartotekę. Jako jedyni sprawdzamy wykroczenia w ruchu drogowym naszych kierowców. Jeśli zdarzyło się im prowadzić pod wpływem alkoholu czy brali udział w wielu wypadkach samochodowych, wtedy nie mogą z nami współpracować. Nawet od kierowców wożących dzieci nie wymaga się takich dokumentów. Ponadto przeprowadzamy wywiady ze wszystkimi kierowcami, a następnie ich szkolimy.

Z drugiej strony nasza platforma pozwala wprowadzać bardzo dużo innowacji i nowinek technicznych, dzięki czemu możemy zapewnić dodatkowe bezpieczeństwo naszym pasażerom. Mamy takie rozwiązanie - "share my ETA" (udostępnianie czasu dojazdu) - które pozwala wysłać SMS z informacją, w którym miejscu znajduje się klient, kto jest kierowcą i w jakim samochodzie się znajduje. To pozwala wielu osobom czuć się bezpieczniej w czasie podróży.

Zarówno ze strony technicznej, jak i samego procesu sprawdzania kierowców robimy znacznie więcej niż którykolwiek z naszych konkurentów.

Wasi kierowcy mają wiele problemów w Europie, w Belgii jednemu z nich zarekwirowano nawet samochód. Co robicie w takich sytuacjach?

- Uber w pełni wspiera współpracujących z nami kierowców. Mogą liczyć na naszą pomoc w przypadku takich problemów. Podstawą naszego biznesu jest stanie za ludźmi, z którymi pracujemy - kierowcami i naszymi pracownikami. Zawsze wspieramy naszych kierowców, i to się nie zmieni. Zapewniamy im wszystko, czego potrzebują, aby przejść przez te trudne sytuacje.

Czy te problemy się kiedyś skończą, czy do końca swojego istnienia Uber będzie się z tym zmagał?

- Naturą tego biznesu jest to, że działamy w świecie pełnym nowości, który cały czas gna do przodu. Proszę spojrzeć choćby na telefony: jeszcze dziesięć lat temu nie można było sobie nawet wyobrazić, jakie będą dawały możliwości. Obecnie - szczególnie w Europie - przepisy, które nas dotyczą, są po prostu przestarzałe. Te prawa zostały napisane 20, a czasem nawet 50 lat temu, kiedy nikt nie był w stanie wyobrazić sobie świata, w którym teraz żyjemy.

W bardzo podobnej sytuacji byliśmy jeszcze dwa lat temu w USA. A teraz bardzo wiele miast i stanów wprowadziło przepisy regulujące pracę i wyznaczające przestrzeń do działania Ubera i podobnych firm. Dzieje się tak, ponieważ tak bardzo zakorzeniliśmy się w społeczeństwie i tego chcą konsumenci. Mamy jeszcze bardzo wiele pracy do zrobienia.

Mamy bardzo pozytywny model regulacji np. w Wielkiej Brytanii i innych krajach na całym świecie. Jestem przekonany, że kiedy ludzie zaczną dyskutować o tym, jakie korzyści przynoszą takie rozwiązania, to prawo zacznie się zmieniać i takie firmy jak Uber będą mogły działać bez żadnych przeszkód.

Naszym głównym celem jest teraz pokazanie, jakie korzyści może wnieść Uber do różnych miast, że przepisy sprzed lat nijak się mają do obecnej sytuacji - do coraz większej liczby innowacji i zmian.

Zwróciliście się o pomoc do Komisji Europejskiej. Myślicie, że to coś da?

- Możliwości, jakie daje Uber, są bardzo interesujące dla państw w całej Europie. Zwiększenie mobilności i wydajności ruchu drogowego, obniżenie kosztów transportu czy też po prostu nowe miejsca pracy. To wszystko są podstawowe wyzwania, z którymi próbuje teraz zmierzyć się Europa. Dlatego myślę, że w interesie Komisji jest teraz promowanie konkurencyjności i promowanie nowych możliwości biznesowych.

Komisja Europejska ogłosiła ostatnio strategię jednolitego rynku cyfrowego i uważam, że jest ona absolutnie zgodna z istotą działania Ubera. Liczę, że dzięki współpracy z tymi organizacjami uda nam się znaleźć jakieś rozwiązanie tych problemów.

Czy był jakiś kraj, w którym nie mieliście problemów?

- W bardzo wielu krajach przywitano nas z otwartymi rękoma. W wielu miejscach udało nam się stworzyć silne relacje, ludzie zaczynają rozumieć potencjał Ubera. W Bostonie np. współpracujemy z władzami miasta przy planowaniu infrastruktury, ponieważ bardzo dobrze wiemy i rozumiemy, gdzie i o jakich porach przemieszczają się ludzie. To niesamowicie cenne informacje z punktu widzenia miasta.

Mamy także produkt, który nazywa się Uber Pool, a służy do łączenia zamówień - klienci dzielą się jednym samochodem, zamiast jechać różnymi. Kierowca dostaje tyle samo pieniędzy, za to klienci płacą mniej. To niesamowicie użyteczny produkt dla wszystkich miast, ponieważ stają się coraz bardziej zatłoczone, a to daje możliwość usunięcia części samochodów z dróg. Uber Pool jest doskonałym narzędziem, żeby to zrobić.

Jest wiele rynków, na których nas przyjęto bez żadnych problemów, i ich liczba cały czas rośnie. Coraz więcej miast wprowadza przepisy, które pozwalają działać Uberowi i innym podobnym firmom.

Czyli Uber może pomóc odblokować miasta?

- Tak, mamy ogromny potencjał, już teraz w wielu miejscach ludzie rezygnują z posiadania samochodu, ponieważ bardziej im się to opłaca. Rozwijając nasz biznes, poprawiając jego wydajność i koszty, przy okazji przyczyniamy się do zmniejszenia liczby samochodów. Interes naszej firmy pokrywa się z interesem miasta. Budowa wydajnej i dużej sieci zarówno kierowców, jak i klientów pozwoli odciążyć ruch uliczny w miastach.

Trafiłem ostatnio na artykuł w Stanach, że dawniej po ukończeniu 16. roku życia najważniejszą rzeczą było zdobycie prawa jazdy, a teraz jest to założenie konta na Uberze. To całkiem spora zmiana jak na kraj, w którym ruch samochodowy jest tak ważny.

Pojawia się coraz więcej firm działających w podobnym segmencie co Uber i cały czas będzie ich przybywać. Jak zamierzacie nie dać się konkurencji?

- Uważam, że konkurencja to bardzo dobra rzecz, ponieważ zmusza nas do ciągłego skupiania się na tym, aby zapewnić klientowi obsługę na najwyższym poziomie. Bez tego daleko się nie zajedzie. Przy takim modelu biznesowym w świecie, który nas otacza, musimy być cały czas świadomi tego, co się wokół nas dzieje. Zawsze będzie coś do poprawienia i ulepszenia, zawsze będą dla nas jakieś nowe rynki czy jakieś nowe usługi poza transportem, o które będzie można rozszerzyć naszą działalność.

W tej chwili strategia Ubera to dostarczyć naszym klientom samochód - jak najszybciej i tak tanio, jak to tylko możliwe. I myślę, że będziemy kontynuować tę filozofię, ewentualnie dodawać do tego jakieś nowe elementy wraz ze wzrostem naszego potencjału.

Z amerykańskiego małego, lokalnego start-upu Uber stał się globalnym graczem. Dlaczego?

- Chodzi o zbudowanie takiego modelu, który przynosi korzyści każdej ze stron biorących w tym udział. Nasz biznes to sieć użytkowników i kierowców - obie te grupy muszą być bardzo zadowolone z naszego produktu. Żeby potem mówiły swoim przyjaciołom o nas czy też żeby mówili o nas na Facebooku i Twitterze. Żeby z jednej strony nasi klienci mogli podróżować szybciej, bezpieczniej i taniej, a nasi kierowcy mieli więcej okazji do zarobku. Myślę, że osiągnięcie równowagi pomiędzy tymi dwiema rzeczami to bardzo ważna i potężna rzecz.

Poza tym mieliśmy też dużo szczęścia, że pojawiliśmy się we właściwym czasie. Kilka lat wcześniej zabrakłoby wystarczającej i odpowiedniej technologii dla naszej aplikacji - GPS-u, mobilnych płatności. Ludzie zareagowali na nas pozytywnie, ponieważ pojawiliśmy się we właściwym czasie, kiedy różne aplikacje stawały się coraz popularniejsze i coraz więcej ludzi zaczynało mieć smartfony.

Poza tym myślę, że bardzo ważne jest to, że chcieliśmy, aby nasza aplikacja była prosta i łatwa w obsłudze. Cały czas przybywa nam klientów w niemal każdym wieku z różnych środowisk.

W jakim następnym mieście w Polsce uruchomicie swoją usługę?

- Jest wiele ciekawych miast w Polsce. Widzimy spore zainteresowanie w Gdańsku i w ogóle całym Trójmieście, i to jest kierunek, który bardzo mocno rozważamy. Mamy tam już kilka tysięcy użytkowników, a nawet jeszcze nie zaczęliśmy tam działać - to bardzo dobry znak.

Jakim rynkiem jest Polska i w ogóle ta część Europy? Czy to dobre miejsce dla takiego biznesu jak Uber?

- Polska jest jednym z najszybciej rosnących rynków w całej Europie. Zresztą cały region jest jednym z najlepiej się rozwijających. Dzieje się tak z dwóch powodów: po pierwsze, z powodu zainteresowania potencjalnych kierowców. Uber jest pewnego rodzaju platformą, która daje im większą elastyczność i możliwość zdobycia dodatkowych środków. Mamy wiele przykładów studentów, emerytów i innych ludzi, którym współpraca z nami pomogła w życiu i w osiągnięciu jakichś celów.

Drugim powodem są sami klienci - ludzie zaczynają coraz częściej korzystać z naszych usług. Na początku głównie zamawiali Ubera w weekendy, a teraz coraz więcej ludzi korzysta przez cały tydzień. Dojeżdżają do pracy i wracają z niej z Uberem, ponieważ to tańszy i bardziej wydajny sposób.

Podoba się panu Polska?

- To już moja czwarta albo piąta wizyta. To wspaniały kraj. To, co mi się tu najbardziej podoba, to postawa ludzi. To bardzo przedsiębiorczy kraj, w którym mamy naprawdę silną ekipę. To jest główny powód naszego sukcesu. Poza tym jesteście bardzo otwarci na nowe pomysły i innowacje. Widzę bardzo wiele podobieństw między Warszawą a San Francisco, z którego pochodzę, jeśli chodzi o próbowanie nowych rzeczy i podejmowania wyzwań.

Uber w Polsce

Uber obecny jest w Warszawie od lipca ubiegłego roku. Miesiąc temu usługę przewozu UberPOP uruchomił także w Krakowie. W Polsce firma jest tylko pośrednikiem pomiędzy pasażerem a kierowcą. Jak zaznaczała od samego początku Swathy Prithivi, odpowiedzialna za rozwój jej działalności w naszym kraju, firma nie jest przewoźnikiem, ale jedynie dostawcą aplikacji.

Od początku swej działalności Uber znalazł się pod ostrzałem konkurencji, czyli licencjonowanych taksówkarzy. Niezadowolenie z powodu ekspansji w europejskich miastach tańszego konkurenta szoferzy wyrażali w ubiegłym roku, strajkując m.in. w Anglii, Francji, Niemczech i Hiszpanii.

W Belgii, Francji, Niemczech, Holandii i Hiszpanii firma miała sądowe zakazy prowadzenia działalności w związku z naruszaniem przepisów o licencjonowanych przewozach. Falę krytyki wywołała również kwestia możliwości zapewnienia przez Ubera odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa jego pasażerom.

We wrześniu 2014 r. w Niemczech zakazano firmie świadczenia usługi UberPOP. Naruszenie zakazu groziło sankcją 250 tys. euro, a w ostateczności nawet karą więzienia dla kierowcy. Frankfurcki sąd stwierdził w orzeczeniu, że kierowcy Ubera nie mają wymaganych pozwoleń ani wykupionych ubezpieczeń, które umożliwiałyby im świadczenie usług przewozu osób.

Czym jest Uber?

To aplikacja mobilna, dzięki której zamówimy transport osobowy za pomocą smartfona, czyli w prostych słowach - konkurencja dla korporacji taksówkowych. Na podstawie naszej lokalizacji program proponuje kierowców znajdujących się w naszej okolicy, a my wybieramy, który z nich zawiezie nas do celu.

Aplikacja Uber dostępna jest w sklepach App Store (dla urządzeń z systemem iOS), Google Play (Android) oraz Windows Phone Store. Po jej zainstalowaniu należy zarejestrować się i podać numer karty płatniczej, z której pobierane będą opłaty za przejazdy. Gdy konto zostanie założone, będziemy już mogli zamawiać przewozy na dowolny adres w Warszawie i Krakowie.

Uber to typowy start-up założony w 2009 r. w San Francisco przez Garretta Campa i Travisa Kalanicka. Panowie zaczynali od oferowania klientom przewozów luksusowymi autami Lincoln, Cadillac czy BMW serii 7. W 2010 r. firmę dofinansowała grupa aniołów biznesu z Doliny Krzemowej, a rok później kilku inwestorów (m.in. Goldman Sachs i Menlo Ventures) zainwestowało w start-up ponad 40 mln dolarów. W 2012 r. ofertę firmy rozszerzono o UberX - usługę dla przeciętnego Smitha, czyli wygodny transport typowymi autami miejskimi. Od niedawna w cenniku znalazły się również usługi kurierskie na Manhattanie. Z ciekawszych przedsięwzięć warto również wspomnieć eksperymentalną ofertę UberChopper, czyli przelot helikopterem z Nowego Jorku do The Hamptons w cenie 3 tys. dolarów.

Plusy aktualnej oferty Uber to przede wszystkim prostota obsługi, płatności bezpośrednio w aplikacji, czyli brak jakichkolwiek rozliczeń z kierowcą, oraz możliwość wystawienia indywidualnej oceny konkretnemu szoferowi.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas





Więcej o:
Komentarze (47)
"Problemy Ubera biorą się z przestarzałego prawa. 20-30 lat temu nikt nie myślał jeszcze o smartfonach"
Zaloguj się
  • my_kroolik

    Oceniono 194 razy 166

    Problemem Ubera nie jest przestarzałem prawo ale to, że ich model biznesowy jest oparty na nieuczciwej konkurencji podatkowej. Obniżenie kosztów - super, tylko że znieśmy też wszystkie opłaty dla taksówek i zwolnijmy je z podatków, to wtedy dopiero będzie równo i zobaczymy czy model Ubera ma dalej przewagi. Jak firma zatrudnia pracownika na czarno i ma z tego tytułu niższe koszty, to się mówi o nieuczciwej konkurencji. Jak firma nie płaci podatków, to się mówi o zwykłym oszustwie. Tutaj się mówi o nowej, innowacyjnej gospodarcy. No proszę bardzo, czym te sytuacje się różnią?

  • bartoszcze

    Oceniono 119 razy 85

    Problemem Ubera jest założenie, że można wszystkich oszukać, byle zarobić.
    Kierowców, bo ponoszą całość ryzyka.
    Uczciwych taksówkarzy, którzy uczciwie przestrzegają prawa i przez to przegrywają (tak samo jak przegrywaliby z kimś jeżdżącym na kradzionym paliwie).
    Klientów, bo nie mają pojęcia, że nie są w żaden sposób chronieni.
    Społeczeństwo, które następnie będzie musiało wspomagać wszystkich wydymanych przez Ubera.

  • bobik57

    Oceniono 92 razy 78

    Przepraszam Gazeto, a ile kosztuje taki wywiad sponsorowany?

    Niby jesteście wydawnictwem propaństwowym ale za pieniądze jesteście w stanie napisać każdą bzdurę na zamówienie każdego gangstera podatkowego? Przecież działalność tej firmy niczym się nie różni od cwaniaków wyprowadzających kasę do rajów podatkowych, a oni jeszcze dodatkowo żerują na Polakach narażając ich na sankcje karne za nieprzestrzeganie prawa.

    Smartfony i "nowoczesność" naprawdę nie mają tu nic do rzeczy. Bądźmy nowocześni i nie przestrzegajmy prawa, o to chodzi?

  • tom_aszek

    Oceniono 54 razy 54

    "Jak zaznaczała od samego początku Swathy Prithivi, odpowiedzialna za rozwój jej działalności w naszym kraju, firma nie jest przewoźnikiem, ale jedynie dostawcą aplikacji."

    To jest chyba najważniejsze zdanie w tej całej reklamie (bo wywiadem tego nazwać nie można). W przypadku jakiegoś, (tfu tfu przez lewe ramię) nieszczęścia Uber nie odpowiada kompletnie za nic.

    Czyli - gdy kurier przywiezie ci nieświeżą pizzę, którą się zatrujesz, to pizzowa firma stwierdza: "nam nic do tego, my tylko napisaliśmy program umożliwiający zamówienie pizzy przez internet"?

  • magwol2

    Oceniono 34 razy 32

    Takie tam pleple o niedostosowaniu przepisów.
    Przepisy nie ingerują w to w jaki sposób organizujemy sobie transport. Ani jak za to płacimy - gotówka, kartą, paypalem czy co kto sobie wymyśli. Ani ile prowizji zapłacimy pośrednikowi i gdzie on ma siedzibę.

    Co co się w Uberze kłóci z prawem nie ma nic wspólnego z internetem, aplikacjami mobilnymi itp wynalazkami za to wiele ze zwykłym omijaniem przepisów dotyczących przewozu osób i podatków. I nieuczciwą konkurencją.

  • zalogopeda

    Oceniono 36 razy 30

    Dziwnym trafem ten bogaty, jakze kwiecisty "wywiad" nie konczy sie, urwany w polowie pierwszego akapitu z dopiskiem "wyczerpales juz miesieczny limit bezplatn...". I dziwnym trafem nie zostal opatrzony odpowiednim naglowkiem:
    "TEKST SPONSOROWANY".

  • guestowiec1

    Oceniono 28 razy 24

    Problemem ubera jest próba obejścia prawa i łamanie prawa.

  • brytnej

    Oceniono 32 razy 22

    Nie ma problemów Ubera - to Uber jest problemem.

  • slbm

    Oceniono 23 razy 21

    > Czy był jakiś kraj, w którym nie mieliście problemów?

    - W bardzo wielu krajach przywitano nas z otwartymi rękoma. W wielu miejscach udało nam się stworzyć silne relacje, ludzie zaczynają rozumieć potencjał Ubera. W Bostonie np. współpracujemy...

    Boston ogłosił niepodległość? ZNOWU?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX