Stworzył grę komputerową za miliony złotych. Tymiński: "Zrobiliśmy grę, o której jest głośno na świecie. Możemy być dumni. Nie tylko jako firma, ale jako Polacy"

- Gdyby gracze naprawdę uważali, że ceny gier są zawyżone, to gry albo byłyby tańsze, albo by się w ogóle nie sprzedawały - mówi nam Marek Tymiński, prezes CI Games. Jego najnowsza gra "Lords of the Fallen" właśnie szturmuje zagraniczne sklepy, a nam prezes odpowiada, czy gry w Polsce są za drogie, jakie nachodzą go myśli, gdy widzi sukces Wiedźmina i czy robienie gier komputerowych to naprawdę fajna fucha.
POLUB NAS


Damian Szymański, pieniadze.gazeta.pl: Tworzenie i zarabianie na grach komputerowych. Tej pracy może pozazdrościć panu sporo osób.

Marek Tymiński, prezes CI Games: Mam bardzo fajną robotę. Jestem z niej zadowolony, przynosi mi dużo satysfakcji, choć czasami jest też dość stresująco. Ciężko było jednak dojść do tego miejsca, w którym teraz się znajduję.

Rzucali kłody pod nogi?

Pojawiały się zawiść i zazdrość. To jest jak w sporcie. Pewnie mielibyśmy dużo lepsze wyniki, gdyby nie ta typowa "polska przychylność". Ja zacząłem dość wcześnie. Już w liceum zawsze chciałem robić gry wideo. To był mój życiowy cel. Parałem się na początku dystrybucją, później zająłem się samą produkcją gier.

Polski rynek był przychylny?

Zacząłem swój biznes pod koniec lat 90. Wiadomo, że było ciężko. Dostosowałem swój model biznesowy do oczekiwań rynku. Byliśmy firmą, która w największym stopniu przyczyniła się do obniżenia cen gier wideo w tamtym czasie. Jako pierwsi testowaliśmy wszystkie najniższe progi. Dopiero za nami zaczęły podążać inne firmy np. CD Projekt. To my pierwsi na początku lat 2000. wprowadziliśmy gry po 10 zł. Pamiętam nawet, że były i takie po 5 zł.

Opłacało się?

To nie były wielkie marże. Wiadomo, że z tych gier nie było kopalni pieniędzy. Ale proszę zobaczyć, do czego nas to doprowadziło. Czy się opłacało? To pytanie retoryczne.

No właśnie, w pierwszym tygodniu nakład waszej najnowszej gry "Lords of the Fallen" przekroczył 700 tysięcy egzemplarzy. To więcej niż przewidywaliście? Jesteście zadowoleni z takiego wyniku?

Tak, jest to dla nas potwierdzenie, że warto było zainwestować naszą ciężką pracę i znaczne nakłady finansowe w tytuł, który odnosi obecnie sukces zarówno artystyczny, jak i komercyjny.

Dostaliśmy bardzo dobre recenzje na najważniejszych i największych portalach na świecie. Gra na wczesnym etapie produkcji cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony dystrybutorów i graczy, co przełożyło się na ilość preorderów, w ramach których sprzedaliśmy kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. "Lords of the Fallen" jest dystrybuowany globalnie. Pudełka z grą pojawiły się w dniu premiery na sklepowych półkach w ponad 72 państwach. Gra pojawiła się także w dniu premiery w ok. 4000 sklepów sieci Walmart - największego na świecie sprzedawcy detalicznego. Fizycznie w ciągu kilku pierwszych dni w rękach graczy znalazło się już ponad 200 tys. egzemplarzy.

Stworzyliście - według recenzentów - jedną z ciekawszych propozycji gier wideo na świecie.

Zrobiliśmy grę, o której jest głośno na świecie, z której możemy być dumni. Nie tylko jako firma, ale jako Polacy. Produkcja kosztowała ok. 42 miliony złotych. Przy kluczowych zadaniach pracowało przy niej ok. 170 osób. To był olbrzymi wysiłek. Stworzyliśmy w końcu grę, która nie jest masówką, ma swój walor artystyczny i jest wymagająca dla graczy. Nie da się jej przejść, tylko klikając od początku do końca. Porównałbym to do kina artystycznego, które wymaga od widza dużo więcej niż zwykła popkultura.

Warto jednak podkreślić, że "Lords of the Fallen" nie jest w 100 proc. polska. My ją wymyśliliśmy, wizja w większości pochodzi z Polski, ale była realizowana również przez partnerów w Niemczech i Azji.

I rzeczywiście jest taka wyjątkowa?

Ta gra wymaga pełnego zaangażowania gracza. Od początku do końca musimy przemyśleć całą strategię działania.

Co więcej, została wyprodukowana na najnowszą generację konsoli oraz na PC. Dlatego od strony artystycznej mogliśmy z niej wycisnąć maksymalnie, ile się da, i wygląda świetnie. Nie jest też krótka. Z samej kampanii będziemy mieli ok. 15-20 godzin rozrywki.

Ile chcecie na niej zarobić?

To jest jak z filmem. W Hollywood nikt nie powie, że film okazał się sukcesem, jeśli nie zarabia pieniędzy. Takie same kryteria rządzą w naszej organizacji. Pamiętajmy, że jesteśmy spółką giełdową i inwestorzy oczekują tego, żeby spółka zarabiała. Z tego samego powodu - obecności na GPW - nie mogę zdradzić, jakie są nasze prognozy przychodowe.

Nie obawiał się pan ryzyka? Sporo zainwestowaliście w nowy tytuł, a premiera waszej wcześniejszej gry "Enemy Front" okazała się klapą.

To prawda. Sprzedaż nas zawiodła. Oczekiwania były wyższe niż to, co pokazała rzeczywistość, ale porażki nas wzmacniają. Uczymy się, co można zrobić lepiej, jak uniknąć niedociągnięć. Jakaś niepewność jest zawsze, ale już wiemy, że "Lords of the Fallen" jest sukcesem.

A jak myśli pan o "Wiedźminie" CD Projektu to odzywa się w panu duma, że to kolejny polski produkt -marka, czy chęć zwalczenia konkurencji?

Szczerze, to nie myślę o "Wiedźminie" jak o konkurencji. Gra jest konkurencyjna tylko wtedy, gdy ma premierę w podobnym czasie. A CD Projekt wypuści swój produkt dopiero w przyszłym roku. To, że polskie gry zdobywają świat, może tylko cieszyć.

W trochę inny sposób budujemy też naszą firmę i jej model działania. CI Games, odpowiadając na warunki ekonomiczne XXI wieku, odchodzi od modelu "fabryki gier", czyli firmy, która realizuje własnymi siłami cały proces produkcji gier (pomysł + realizacja). Nasze studio jest przykładem firmy opierającej swój model biznesowy na wiedzy przechodzącej do modelu "firmy designerskiej", która jest twórcą koncepcji oraz projektu gry, zlecając część wykonawczą wybranym przez siebie podmiotom. Na całym etapie produkcji to oczywiście my czuwamy na realizacją i jakością wykonania, zarządzamy procesem produkcyjnym oraz wydawniczym tytułu.

I nie ma żadnego wyścigu między wami? To kurtuazja?

Nie. Patrzymy na inne firmy, ich działania i staramy się być coraz lepsi. Nie ma znaczenia, gdzie znajduje się dana firma. Jeśli ktoś zrobi fajną, nową cechę w grze, myślimy, jak można to zrobić lepiej, bo trudno stworzyć grę zupełnie od podstaw. Wiadomo, że bazuje się na pomysłach już funkcjonujących, ulepsza się je, wymyśla się coś świeżego, łączy się wszystkie pomysły w taki miks, którym można zaskoczyć graczy.

I tę strategię określiłby pan jako podstęp, ukojenie czy burdę?

Nie wiem, czy którekolwiek słowo tutaj pasuje. Nie myślimy w ogóle tymi kategoriami. Wiadomo, że inspirujemy się innymi tego typu grami, ale czy to jest łotrzykowate?

A czy za łotrzykowate uważa pan podejście np. dyskontów, które sprzedają gry po 10, 20 zł?

To normalne, że gry w miarę czasu tanieją i trafiają do różnych sklepów. Gracz o tym wie. I nie uderza to w żaden sposób w wizerunek firmy. Pytaniem jest, czy gry w ogóle są drogie? Czy "Lords of the Fallen", które kosztuje w Polsce ok. 200 zł w wersji konsolowej, a oferuje kilkadziesiąt godzin rozrywki to jest dużo czy mało? Moim zdaniem mało.

Obawiam się, że jest pan osamotniony w tym myśleniu.

Dlaczego? Obecnie ceny gier nie są wygórowane. W Stanach za "Lords..." zapłacimy ok. 60 dol. Policzmy, ile zapłacimy za dwie godziny filmu? Gdyby gracze naprawdę uważali, że są one zawyżone, to gry albo byłyby w niższych cenach, albo by się w ogóle nie sprzedawały. A widać, że świat wirtualny cały czas ich pociąga. I będzie pociągał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

POLUB NAS




Więcej o:
Komentarze (131)
Stworzył grę komputerową za miliony złotych. Tymiński: "Zrobiliśmy grę, o której jest głośno na świecie. Możemy być dumni. Nie tylko jako firma, ale jako Polacy"
Zaloguj się
  • haibane

    Oceniono 407 razy 197

    Wszystko fajnie tylko.. odniosę się do końca wypowiedzi:

    Panie Tymiński, w Stanach te 60 dolarów to około 6 godzin pracy w najmniej płatnych zawodach. W Polsce natomiast 200 złotych to około 22 godziny pracy. Czy szanowny Pan Prezes widzi różnicę? No ale... 200 złotych to dziennie na waciki Pan wydaje, to co to jest.. śmieszna kwota...

  • rekkoon

    Oceniono 217 razy 131

    Żadna gra nie "szturmuje" zagranicznych sklepów. To znaczy są takie - GTA 5 albo SIMS 4 - te można określić jako "szturmujące". Wymieniona gra co najwyżej zebrała pozytywny odzew i jest chętnie kupowana. W co i tak nie do końca wierzę. Przeglądam sobie właśnie listy najlepszych gier roku 2014 (na zachodnich stronach) i nie widzę żadnego "szturmu" polskich gier. Co najwyżej nieśmiałe podchody, gdzieś na dalekich pozycjach. Polska megalomania niech żyje.

  • drzazga78

    Oceniono 83 razy 71

    trochę Pan przesadził że 200zł to mało... jak Pan w latach 90 uczył się, pracował i grał to pewnie nie przeszłoby Panu przez gardło słowo "mało"... ale jak wiemy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... hipokryzja

  • slowik1988

    Oceniono 72 razy 68

    "Lords of the Fallen received mixed reviews. Aggregating review websites GameRankings and Metacritic gave the Xbox One version 72.40% based on 10 reviews and 73/100 based on 12 reviews,[5][6] the PlayStation 4 version 70.10% based on 29 reviews and 69/100 based on 40 reviews[7][8] and the Microsoft Windows version 68.95% based on 19 reviews and 72/100 based on 32 reviews.[9][10]" (Wikipedia)

  • pipopapo

    Oceniono 76 razy 66

    Gra kosztuje 60 dolarów w USA. Gdyby Polak miał odczuć po kieszenie to samo co Amerykanin, to w Polsce ta gra musiałaby kosztować 60 złotych, bo dla Amerykanina wydatek 60 dolarów, to to samo co dla Polaka 60 złotych.

  • nitsche

    Oceniono 78 razy 56

    Fajnie, ze robimy coraz lepsze gry. Ta opisywana gra to jeszcze nic z porownaniu z "This war of mine" od 11 bit studios, ktora sprzedaje sie jeszcze duzo lepiej. Od 3 tygodni sprzedaje sie w scislej czolowce na swiecie i recenzje, ktore zbiera sa jeszcze lepsze. Gratsy :)

  • tosas

    Oceniono 52 razy 46

    Porównanie do filmów dowodzi tylko tego że gry są drogie, a filmy bardzo drogie.

  • corepl

    Oceniono 43 razy 39

    taaa kupiłem parę dni po premierze i nadal nie mogę jej uruchomić tzn. uruchamia się jest menu itd. ale podczas próby zaczęcia rozgrywki wywala na pulpit. Obecnie czekam po prostu na kolejnego patcha, bo wyczerpałem już inne możliwości...
    A niestety lektura róznych forów tylko potwierdza że gra jest okropnie zabugowana i nie tylko ja nie mogę jej uruchomić od premiery, która była ponad miesiac temu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX