Jak się jeździ elektryczną teslą w Polsce? "To iPhone na kółkach. Nie ma żadnych wad. No, może cena i czas ładowania"

Na jednej baterii można przejechać nawet 400 kilometrów, tesla przyspiesza do setki w 4,6 sekundy, a aktualizuje się przez internet. - Ma same zalety - mówi Paweł Piwowar, właściciel elektrycznego auta. Czy faktycznie to samochód bez wad?
Zobacz, jak wygląda elektryczna tesla model S>>>

Damian Szymański, Pieniądze.gazeta.pl: Co panu przyszło do głowy, żeby jeździć teslą?!

Paweł Piwowar, właściciel tesli: Ktoś mógłby mi zarzucić naprawdę ostre objawy kryzysu wieku średniego, a ja po prostu kocham gadżety. Od dziecka mnie do nich ciągnęło. Pojechałem teslą do znajomych do Czech. Mój kolega powiedział: Piękne auto, dobre na baby! (śmiech). Ale po drodze zaczepiali mnie jedynie faceci...

A na poważnie: wybrałem teslę, bo to auto na prąd. Jest to też pierwsze auto na świecie, do którego mam zdalny dostęp np. z komórki. Jeździliście sobie po okolicy, testowaliście samochód, a ja, siedząc w biurze, obserwowałem, gdzie jedziecie i z jaką prędkością.

Tesla model S to pierwszy masowo produkowany elektryczny sedan klasy premium. Kosztuje ok. 420 tys. zł

Pełna inwigilacja. Nie przeraża to pana?

- Ludzie się boją, że jak samochód się aktualizuje, to ktoś może wpływać na jego zachowanie. Może widzieć, dokąd podróżuję, wie, czy kogoś potrącę itd. To są bzdury. Jest to dosyć prosta i bezpieczna budowa. Pomiędzy systemem, który "obsługuje" samochód, a tym, który nim "zarządza" (czyli na przykład kierownicą), jest firewall. Tylko kierowca ma wpływ na zachowanie auta.

Trudno ją było dostać w Polsce?

- W naszym kraju w ogóle nie ma dystrybutorów tesli. Taki samochód zamawia się przez internet. Można skonfigurować go według własnych potrzeb. W Stanach teslę dostaniesz w miesiąc. W naszym przypadku trwało to znacznie dłużej. Asseco - firma, w której pracuję - zamówiła ją w grudniu 2013 r., samochód stał w garażu na początku maja 2014 r.

Łatwo ją było zarejestrować?

- Auto budzi grozę wśród naszych urzędników, ponieważ nie posiada parametru pojemności silnika. A wiadomo, że jak czegoś nie można wypełnić w druku, to dla urzędu to w ogóle nie istnieje.

Natrafiliście na mur.

- Łatwo nie było. Przez trzy tygodnie nie chciano nam zarejestrować auta. Musieliśmy podsunąć naczelnikowi telefon do osoby z Suchej Beskidzkiej, która wcześniej już kupiła sobie takie auto, i jakoś udało nam się popchnąć sprawę do przodu. Zamieszanie z urzędami ma podobno też swoje zalety. Niektórzy użytkownicy tesli mówią, że niestraszne im fotoradary, bo te samochody nie istnieją w CEPiK-u (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców). Brak pewnych rubryczek ma dobre i złe strony. Jednak mimo wszystko uważam, że tesla ma same zalety.

Same zalety?

- Wygląda pięknie, ma 4,6 s do setki. Jest w pełni zinformatyzowana. Kiedy wpisze pan sobie miejsce docelowej jazdy na GPS-ie, komputer powie panu, czy dojedzie pan tam na tej baterii i gdzie są najbliższe stacje ładowania. Co więcej, jeśli jedzie pan 150 km/godz., komputer od razu powie: zwolnij do 120 km/godz., bo nie dojedziesz. To naprawdę nie jest tak, że stanie pan zaskoczony w środku lasu bez ładowania.

Auto wyposażone jest w 17-calowy dotykowy tablet z dostępem do internetu

Nadal same zalety? A dojedzie nim pan nad morze? Na polskich drogach nie ma wielu takich samochodów. Może auto na prąd to wciąż tylko fanaberia bogatych gadżeciarzy?

- No dobrze. Ma dwie wady (ale wszystkie samochody elektryczne je mają). Po pierwsze, cena - z VAT-em i podatkami za model S zapłacimy od 350 tys. do 420 tys. zł. W tej cenie mamy bardzo dobrze wyposażone bmw X6, audi A8 czy mercedesa klasy E. Z lepszym radiem, z lepszymi dodatkami. Cena jest niesprawiedliwie wysoka.

Druga wada to czas ładowania. Dzisiaj teslę można najszybciej załadować w 50 minut na specjalnych urządzeniach firmy, których na świecie jest 388, z czego mniej więcej połowa jest w Europie. Tyle że żadne nie stoi w Polsce.

Do końca roku ma ich jednak powstać pięć, przy dużych trasach, między miastami. I będą darmowe! Nie zapominajmy, że są jeszcze stacje dla innych samochodów elektrycznych. W Warszawie jest ich 18. Tam ładowanie trwa od 4,5 do 9 godzin. Tyle samo czasu wyniesie nas podłączenie samochodu do tzw. gniazdka siłowego, które każdy ma w swoim domu. Jeśli ktoś uparłby się na ładowanie do gniazdka od golarki w łazience, to też da radę. Tylko wtedy czas wydłuża się do 23 godzin.

Ładowanie tesli trwa od 4,5 do 9 godzin na stacji dokującej dla samochodów elektrycznych

Przecież to nierealne - czekać 9 godzin w połowie drogi, żeby dojechać znad morza w góry. Opłaca się to chociaż?

- Nawet bardzo. Na jednym ładowaniu można przejechać od 360 km w zimie, do ponad 400 km w lecie. Koszt pełnego załadowania w najdroższej taryfie to około 40 zł.

Generalnie przy jeżdżeniu po mieście warto doładowywać baterie, gdzie się da. Dłuższy wyjazd może na razie rodzić pewne problemy. W Europie Zachodniej superchargery są rozlokowane co ok. 200-300 km. Na razie pomocy na dłuższych trasach trzeba szukać u ludzi. Jechałem ostatnio do Katowic. W recepcji hotelu siedziała młoda dziewczyna, było już bardzo późno. - O Boże - pomyślałem - pewnie nie będzie miała pojęcia, jak mi pomóc. A ona od razu podała mi kabel, wtyczkę do siły, podłączyłem bez problemu.

Zamieniłby się pan teraz na jakiegoś benzyniaka?

- Nie ma szans. Kilka lat będę jeździł, dopóki prezes nie zmieni mi samochodu. Ale nawet później będę go przekonywał, że warto dalej jeździć elektrykiem. Ta zmiana - benzynowych na elektryczne - jest piekielnie interesująca.

A co z zapachem benzyny, rykiem silnika. Tym, czym zawsze był samochód.

- Nie potrzebuję tego. Nie jestem samochodziarzem. Nie interesuje mnie moc, siwy dym z rury wydechowej. Dla mnie istnieje to, co jest na prąd. A tesla to jest taki duży iPhone na kółkach. Naszpikowana elektroniką. Bardzo chciałem mieć to auto. Ale jeśli ktoś się uprze, to Tesla znalazła na to rozwiązanie. Może pan sobie wgrać dźwięki np. forda mustanga rocznik '67. Podczas jazdy ma pan ryk silnika jak z bajki.

Auto można wyposażyć w aerodynamiczne koła pozwalające na przejechanie 32 km więcej na jednym ładowaniu, 21-calowe felgi oraz panoramiczny dach

Nie ma chyba nic bardziej smutnego niż sztuczny dźwięk silnika.

- Tak czy owak, on w przyszłości będzie niezbędny. Bo tesla jest cicha. Nie ma odgłosu pracującego silnika, bo ona nie ma silnika spalinowego. Mój pies przez półtora miesiąca mnie nie poznawał, kiedy przyjeżdżałem do domu, bo po prostu tego samochodu nie słyszał. Było też dużo wypadków spowodowanych tym, że ludzie wchodzili pod koła, myśląc, że nic nie jedzie.

Przed wejściem do auta uprzedzono nas, żeby bardzo wolno jechać po dziurach, bo może się uszkodzić podwozie samochodu z bateriami.

- To jest kolejny mit. Skoro ten samochód jest na prąd, to znaczy, że przy najmniejszej stłuczce się w nim usmażę. Bzdura. W Stanach działa bardzo mocno lobby paliwowe, które nagłaśnia takie przypadki. Pamiętam, jak czytałem niedawno o gościu, który najechał na wielki betonowy kozioł i rozrył sobie cały samochód. Akumulator z tesli jest w kształcie takiego dużego wafla. Kiedy się go zniszczy, zachodzi reakcja chemiczna i w ciągu pół godziny trzeba się wydostać z auta, bo się ono spali. Ale o żadnym usmażeniu nie ma mowy.

Tesla jest o wiele bezpieczniejsza, w zwykłych samochodach, nawet przy małej stłuczce może dojść do wybuchu.



POLUB NAS




Więcej o:
Komentarze (178)
Jak się jeździ elektryczną teslą w Polsce? "To iPhone na kółkach. Nie ma żadnych wad. No, może cena i czas ładowania"
Zaloguj się
  • mannoroth

    Oceniono 561 razy 329

    Czy jestem jedynym tutaj który uważa że porównywanie czegokolwiek do iPhone'a bynajmniej komplementem nie jest?

  • pzgr

    Oceniono 229 razy 225

    Ulubione auto niewiernych mężów.
    -Kochanie gdzie byłeś przez ostatnie 23 godziny.
    -Pojechałem zatankować.

  • sebastianz1

    Oceniono 226 razy 184

    Nie napisano tu o wielu istotnych zaletach tego samochodu. A jest ich sporo:
    1. Bardzo nisko umieszony srodek cięzkości - baterie rozlokowane są na podłodze. Auto na zakrętach prawie sie nie przechyla i ma znakomite właściwosci jezdne
    2. Pełny moment obrotowy dostępny praktycznie od 0 obr/min. (dla purystów: od 1obr/min :) )
    3. Auto nie rdzewieje-nadwozie wykonane z aluminium
    4. Dwa bagazniki - z przodu i z tyłu (wcale nie małe)
    5. Silnik wielkości arbuza
    6. W zasadzie brak jakichkolwiek płynów eksploatacyjnych - auto naprawiamy w białych rękawiczkach. Brak paliwa, oleju, płynu hamulcowego, chłodzącego, adblue i innych dziadostw. Prawie nic sie nie zużywa bo nie ma części pracujących na ścieranie. Ograniczamy się jedynie do wymiany łożysk w silniku i piastach. Dziekuję dobranoc.
    7. Hamulce sa prawie wieczne, bo hamowanie odbywa się silnikiem (na zasadzie elektromagnesu) z wykorzystaniem odzysku energii. Taki elektromagnes jest w stanie bez problemu zblokowac wsystkie 4 koła.
    8. Napęd na 4 koła, gdzie półosie i wał napędowy zastąpione są jedynie wiązką przewodów.
    9. Rekordzista na 1 ładowaniu przejechał ponad 600km
    10. Auto dziś ma 691KM (model P85D) a za rok moze miec 750KM bo zaktualizujemy oprogramowanie na wydajniejsze.
    11. Stacje szybkiego ładowania dla posiadaczy Tesli są DOŻYWOTNIO za free. U nas z tym słabo, ale na zachodzie takim autem jeździ sie po prostu za darmo.
    12. Jak już chcesz poniesc koszty prądu, to ładowane raz na 2tyg. za 20zł (druga taryfa) budżetu nie zrujnuje. Ten samochód sukcesywnie się zwraca. Policzcie sobie ile placicie przez 10 lat za paliwo.
    13.i pewnie dziesiatki innych

  • v.prl.pisiorow

    Oceniono 180 razy 170

    czyli nie własciciel Tesli ale uzytkownik, skoro to firma Asseco:

    Asseco - firma, w której pracuję - zamówiła ją w grudniu 2013 r., samochód stał w garażu na początku maja 2014 r.

  • niezalany

    Oceniono 119 razy 63

    widzę że jak zwykle sami czepialscy, niby każdy poświecił te kilka minut, przeczytał ale chyba tylko po to żeby potem pomóżdżyć jak by tu tej tesli i właścicielowi przypierd.lić... polska to jednak prowincja, peryferia cywilizowanego świata i ciągły (bezsensowny) wysiłek umysłowy jak by tu zdyskredytować "odmieńca"

  • radek_sziwa

    Oceniono 86 razy 58

    W Norwegii, gdzie auta elektryczne są dotowane w sensie nie płaci się podatków drogowych, za bramki, za promy a wielu pracodawców ma darmowe stacje ładowania na firmowych parkingach, sprzedano już ponad 2 tys. Tesli. Kosztuje około 600 tysięcy koron (nie wiem skąd cena 420tys pln). Łatwo policzyć, że w samej Norwegii, gdzie nawet taksówki jeżdżą Teslami, sprzedano aut za ponad 600 milionów złotych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX