Amerykanie oszaleli na punkcie kefiru. Mają jeden problem. Nie potrafią wymówić jego nazwy

Popularny od Europy Wschodniej po Mongolię napój mleczny podbija właśnie rynek Stanów Zjednoczonych. Amerykanie oszaleli na punkcie kefiru dostarczającego organizmowi białko, witaminy i wspomagającego jego pracę dzięki dużej zawartości kultur bakterii. Problem jest jeden - wiele osób za oceanem nie potrafi prawidłowo wymówić jego nazwy.
Do tej pory w Stanach Zjednoczonych kefir sprzedawany był głównie w sklepach dla imigrantów i w punktach ze zdrową żywnością. Jednak za sprawą międzynarodowej obsesji na punkcie dbania o zdrowie i mody na zdrowe odżywianie orzeźwiający napój mleczny zaczął pojawiać się na półkach największych amerykańskich supermarketów.

Jak podaje Lucas Isakowitz, analityk rynku z IBISWorld, w ubiegłym roku sprzedaż Lifeway Foods, największego dostawcy kefiru w Stanach Zjednoczonych, wzrosła do 130 mln dol. z 58 mln dol. w 2009 r. Według Euromonitor, amerykański rynek kefiru i maślanki wzrósł w ub. roku o 8 proc. W listopadowym raporcie informowano, że sprzedaż maślanki w 2014 r. nie zmieniła się, co oznacza, że za wzrost całego segmentu odpowiada właśnie kefir.

Jak to wymówić?

Jak pisze "Huffington Post", największym problemem kefiru w Stanach jest to, że wiele osób do końca nie wie, jak poprawnie wymówić jego nazwę. "Kuh-FEER? KEFF-eer? KEE-fur?" - pyta "HP". - Ludzie wciąż pytają, jak to wymówić. To prawdopodobnie jedno z największych wyzwań - przyznaje Julie Smolyansky, szefowa Lifeway Foods, posiadającego 97-proc. udział w amerykańskim rynku kefiru.

Amerykanie polubili kefir i jest duża szansa, że zagości on na stałe na ich stołach. Jak zgodnie przyznają obserwatorzy rynku, największą przeszkodą w zwiększeniu sprzedaży są jednak wspomniane problemy z wymówieniem nazwy. Dlatego niektórzy producenci starają się zastępować słowo "kefir" innymi, łatwiejszymi do wymówienia. Między innymi wskazują na jego podobieństwa do jogurtu (z wymową tego słowa Amerykanie problemów nie mają).

Kefir jak jogurt

Latta USA, niewielki producent z New Jersey, sprzedawał dotychczas swoje produkty głównie w sklepach spożywczych dla Rosjan, dla których nazwa "kefir" nie była niczym niezwykłym. Jednak wersję dla Amerykanów postanowił nazwać "Live probiotic yogurt". W nadziei na zwiększenie sprzedaży, Latta została w 2012 r. sponsorem federacji bobsleja i saneczkarstwa. Lifeway natomiast jest stale obecny ze swoim produktem podczas różnego rodzaju maratonów, a dziś podczas rozdania Złotych Globów premierę miała pierwsza w historii reklama telewizyjna firmy.

- Ludzie szukają nowego trendu zdrowotnego, czegoś, co zastąpi popularny jogurt grecki. I tym czymś zdecydowanie będzie kefir - uważa Julie Smolyansky.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

POLUB NAS




Więcej o:
Komentarze (222)
Amerykanie oszaleli na punkcie kefiru. Mają jeden problem. Nie potrafią wymówić jego nazwy
Zaloguj się
  • birdy-niam-niam

    Oceniono 542 razy 516

    luzik.......
    my po '89 daliśmy radę ze wszelkimi "hed end szolders","widal sasun", "forlajf dajrekt", "saski pojnt", "metlajf ampliko", "krezji łoter akłapark", czy "kofi hewen", więc jankesi tez niech się wysilą jak chcą dbać o zdrowie.
    a najlepiej im powiedzieć jak zimny kefir działa na kaca - nauczą się wymawiać błyskawicznie :)

  • brys46

    Oceniono 262 razy 252

    no dobra , z kefirem jakoś dadzą radę. Teraz będzie trudniej : M A Ś L A N K A ! . No jazda!.

  • brajanu

    Oceniono 245 razy 241

    " Ludzie wciąż pytają, jak to wymówić. To prawdopodobnie jedno z największych wyzwań"

    naprawdę?? licze, że uda się rozwiązać ten wielki problem.

  • pawlaka12

    Oceniono 94 razy 76

    Problemem dla Amerykanów nie jest nazwa, a raczej, dla nieprzyzwyczajonych przewodów pokarmowych, natychmiastowy efekt przeczyszczający.

  • vald

    Oceniono 89 razy 67

    Maślanka lepsza. chociaż zarówno kefir , maślanka, mleko, to dziś nafaszerowane chemią i pasteryzowane. Z nostalgią wielu wspomni czasy, kiedy mleko kupione w sklepie można było bez problemu zrobić na kwaśne, a po mleko chodziło się do mleczarni z tzw kankami (Wielkopolska), gdzie sprzedawczyni nalewała do nich nabierką z ...dużej kanki - nie ważne czy zima czy lato. Nie pamiętam by ktoś zachorował, lub miał problemy żołądkowe. Później weszły butelki ze srebrnym kapslem - mleko chude i ze złotym mleko tzw. pełne.
    Dzisiaj nawet z twarogu nie można zrobić sera na smażony, bo zwyczajnie jedzie chemią.
    O tempora!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX