Lubicie wyprzedaże? "Kupując i sprzedając, można na nich zarobić nawet tysiąc złotych". Ale nie w Polsce. "Jedźcie za granicę"

- Latam specjalnie "posejlować" na kilka dni. Chodzę po różnych wyprzedażach i wybieram - mówi nam Marlena z Łodzi, jak sama siebie nazywa, zawodowa szperaczka. Na wyprzedażach może zarobić nawet 1000 zł. - Najlepiej zarabia się na ubrankach dla dzieci - tłumaczy i wyjaśnia, dlaczego w Polsce nie ma prawdziwych zniżek oraz jak dobrze zarobić na obniżkach cen.
Damian Szymański, pieniadze.gazeta.pl: Mamy w Polsce wyprzedaże, czy tylko tak nam wmawiają?

Marzena, "zawodowa szperaczka": W Polsce wyprzedaże są udawane. Jeśli czytam, że producent np. zaraz przed ścięciem ceny na chwilę ją podniósł, żeby pomimo magicznego słowa "sale", ciuch pozostał w cenie wyjściowej, to mi ręce opadają. Kilkakrotnie sama się nabrałem na ich triki. Często na wieszakach sklepy mieszają ciuchy przecenione i nieprzecenione, żeby ktoś je wziął do koszyka, a później przy kasie machnął ręką i je kupił.

Za granicą jest lepiej?

- Jest zupełnie inaczej. Latam od kilku lat do Irlandii, do Dublina, na wyprzedaże. Celuję w takie marki, które u nas coś mówią i są znane, typu: Next, Primark, albo z wyższej półki, jak Calvin Klein, Lee czy Wrangler.

Czym się różnią przeceny w naszych sklepach od tych zagranicznych?

- Powiem ci na jednym przykładzie. W Nexcie przecenione ciuchy z danego rodzaju, np. koszule, są zazwyczaj w jednej cenie. Jeśli za fajną koszulę w kratę z dobrej bawełny musiałabym zapłacić ok. 50 euro, tam podczas wyprzedaży wszystkie kosztują po 15 euro. Nie ma wyjątków, a ubrania są posegregowane według rozmiarów. I uwierz mi - ludzie z przyszykowanymi torbami ustawiają się w kolejkach pod sklepem już od późnych godzin nocnych. Pierwszy dzień po świętach jest zawsze najbardziej zwariowany. Specjalnie wynajęta ochrona wpuszcza klientów od 6 rano partiami, żeby nie było przepychanek. I nie ma się czemu dziwić.

Dlaczego?

- Bo sporo osób przychodzi do sklepu wcześniej, przymierza spodnie i wychodzi. Mają upatrzone ubrania, które jeśli im zwiną sprzed nosa, będzie pozamiatane, a chodzi przecież o to, żeby kupić taniej. Olbrzymią popularnością cieszą się ubranka dla dzieci. Wiadomo, że dziecko szybko z nich wyrasta, a kosztują tyle samo, a czasem nawet więcej niż ubrania dla dorosłych. Na nich też się najwięcej zarabia.

No właśnie, ty przeceny traktujesz jak czysty biznes.

- Latam specjalnie posejlować [z ang. sale - wyprzedaż - red.] na kilka dni. Wiesz, takie zawodowe szperactwo. Chodzę po różnych sklepach i wybieram. Traktuję to jak hobby, a że później przy tym zarabiam, to już inna sprawa.

Naprawdę opłaca się lecieć w obie strony do Irlandii, żeby później sprzedać kilka rzeczy w Polsce?

- Zależy, co rozumiesz przez słowo "kilka". Zazwyczaj latam Ryanairem i rezerwuję bilet kilka miesięcy wcześniej. Wtedy można trafić zaraz po świętach Bożego Narodzenia bilety nawet za 200-300 zł. Nigdy nie biorę bagażu, bo to strata kasy. W obie strony za pakunek 20 kg musiałabym zapłacić równowartość biletu, czyli 240 zł. Bez sensu. O wiele bardziej opłaca się wysłać paczkę. Z Irlandii to koszt maks. 20 euro za 20 kg. Od drzwi do drzwi.

Ok. Wchodzisz do sklepu i co? Bierzesz, co popadnie?

- Nie. Zazwyczaj wybieram lepsze ciuchy: dżiny, koszule, jakieś męskie swetry albo damskie sukienki jednoczęściowe, które wiem, że się u nas spodobają. Po dwie sztuki z każdego rodzaju. Ale jak wspomniałam, najlepiej zarabia się na ciuchach dziecięcych. One kosztują w standardowej cenie ok. 20-40 euro, w zależności od wieku dziecka. Po przecenie ogrodniczki, ściągane spodenki, kubraczki itd. można kupić za 10-20 euro, a później sprzedać dwa, nawet czasami trzy razy drożej. Jest jedna zasada. Zawsze ubrania sprzedaję pojedynczo. Ci, co sprzedają w worach kilkadziesiąt sztuk za 170 zł, nie wiedzą, ile tracą przez to pieniędzy.

Liczy się tylko kasa?

- Oczywiście, że nie. Ale to jest prosty układ. Ja na tym zarabiam, a osoba kupująca ma szansę zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Pamiętam, kiedyś w TK Maxx była poświąteczna wyprzedaż i kupiłam dżinsy Kleina po 10 euro. Miały co prawda dziurę na kolanie, ale po przyjeździe do Polski wystawiłam je na Allegro. Zgadnij, po ile poszły? 180 zł. Ktoś uznał, że z dziurą są jeszcze modniejsze. Gdyby ktoś chciał je dostać w sklepie, musiałby wydać dwa razy więcej. Uważam, że to jest uczciwa transakcja. A takie strzały mam co wyjazd. Zawsze coś się trafi.

Jest w Irlandii taki znany sklep. Nazywa się Penneys. Można w nim dostać ciuchy firmy Primark, która jest u nas bardzo lubiana. Podczas obniżek sklep zamienia się w wielki nowoczesny lumpeks. Rzeczy leżą na podłogach, a ludzie niemal wyrywają je sobie z rąk. A jest na co polować. Koszulki kosztują po 1-2 euro. Puchate kurtki na zimę po 10 euro itd. Później taki ciuch ludzie kupują w Polsce za 100 zł z pocałowaniem ręki.

Masz jakiś specjalny sposób sprzedaży?

- Jeśli będę wydziwiać albo specjalnie udawać profesjonalny sklep internetowy, to nie sprzedam nic. Ludzie nie znoszą, jak się ich robi w konia. Wystarczą zwykłe zdjęcia, tylko zawsze musi być metka, krótki opis, co to jest i skąd, oraz cena. Nie ograniczam się do jednego portalu. Te same ubrania wystawiam i na Allegro, i na Gumtree, i na OLX, starej Tablicy.pl. Korzystam z dobrodziejstwa sieci.

I naprawdę na tym zarabiasz?

- Szczerze? Jest różnie, ale nigdy jeszcze na tym nie straciłam. Średnio z jednej 20-kg paczki zarabiam od 600 do 1000 zł. Dla mnie to jest mnóstwo pieniędzy, ale i świetna zabawa. Czasami sama pochodzę z kilka dni w czymś, co mi się podoba. Piorę, prasuję i wystawiam na sprzedaż z dopiskiem, że sukienka była noszona kilka razy, ale jest nowa, i wtedy muszę zejść z ceny kilka złotych. Ale wciąż jestem na tym do przodu.



POLUB NAS


Reklama



Więcej o:
Komentarze (176)
Lubicie wyprzedaże? "Kupując i sprzedając, można na nich zarobić nawet tysiąc złotych". Ale nie w Polsce. "Jedźcie za granicę"
Zaloguj się
  • matriksa

    Oceniono 1 raz 1

    I jeszce bardzo prosto można uzyskac faktury, np. w e-fakturomat.pl !!!

  • onefoks

    0

    Polska wyprzedaż : coś kosztuje 200 z piszesz 250 przekreślasz i piszesz 200z

  • spa2007

    Oceniono 1 raz 1

    Ciuch dziecięcy za 10eur sprzedaje 3-4razy drożej? Kto to kupi?

  • k.l.o.c.e.k.l.e.g.o

    Oceniono 4 razy 4

    "Latam specjalnie posejlować"

    ja sejluję moim drogim jachtem

  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 1 raz 1

    KOCHANI, CZY WY NAPRAWDĘ NIE WIDZICIE, że to ŁARTYKÓŁ ło guanie-specjalnie na głównej gazeta.pl żeby nabić komentarzy, ruchu na stronie i klików. Dzięki temu mamy popularność i kasiorkę za nadmiar reklamowy;P

  • madziek4

    Oceniono 1 raz 1

    Gdzie w Dublinie ustawiają się kolejki o 6 rano??? Żyję tu już kilka lat i takowych nie widziałam, chyba, że ktoś przylecial i nie ma noclegu... A nazwać primark znaną marką śmiech na sali tu nawet tescowe F&F jest bardziej cenione :D ale fakt jak jest wyprzedaż perlke można ustrzelić tylko polecam drugą połowę stycznia, kiedy spódnicę CK można kupić za 5 E a nie 150,

  • sztucznamgla

    Oceniono 1 raz 1

    to prawda, że u nas ogólnie obnizki sa jeszcze mało efektowne, ale prawda jest także, że:

    - w ostatnich latach sa coraz powazniejsze
    - ceny w TKMaxx w Polsce i GB sa podobne
    - mozna znaleć znaczace przeceny w róznych sklepach w Polsce

    Ja wiem, że wiekszość emigrantów twierdzi, że w GB jest taniej, jest to kompletnym idiotyzmem, jesli uczciwie porównuje się ceny. Nie jest takze prawda jakoby w GB był wiekszy wybór, albo jakiś szczególny.

    Jesli nie jest się tam przez przypadek, turystycznie, to jechanie specjalnie na wyprzedaż wydaje mnie się kompletnie poronionym pomysłem.

  • kosmaty_patriota

    Oceniono 3 razy 1

    To takie polskie, że aż mdli.

  • zydgejmasoncyklista

    0

    Słowo TKMaxx nie przechodzi jako słowo zabronione ;-D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX