18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

Trudno lepiej opisać przebieg rozmowy rekrutacyjnej. "Jeśli byłby Pan zwierzęciem, to jakim?" Czy ciebie też to spotkało?

Czasami są irytujące i głupie. Zawsze wywołują stres i ścisk w żołądku. Rozmowy rekrutacyjne są zmorą dla wielu osób. Pan Michał Michalski był jedną z nich. Zdołał jednak spisać kilka swoich przygód z niedoszłymi pracodawcami. "Każdy kiedyś to chyba przechodził. Przechodzę i ja" - zaczyna. Trudno o trafniejszy opis przebiegu rozmowy rekrutacyjnej. Czy was też to spotkało?
Sytuacja 1.

Każdy kiedyś to chyba przechodził. Przechodzę i ja.

Po telefonie od firmy X, której nazwa nie powiedziała mi absolutnie nic, bo i nie mogła, skoro rekrutacja przez nią przeprowadzana jest rekrutacją ukrytą, siedzę w jakimś klaustrofobicznym pokoiku, gdzie wgapiam się w szklany stolik i leżące na nim numery Art & Business. Artykuł z okładki to: "Sztuka a muzyka". Chce mi się płakać. Przede mną facet w różowym krawacie zadający idiotyczne pytania przeczytane w pierwszym rozdziale podręcznika "Podstawy HR".

- Czym jest dla Pana sukces?
Trafieniem stopą w Twoją arogancką dupę.
- Realizacją. Realizowanie siebie jest dla mnie tożsame z sukcesem.
- Co chciałby Pan robić za 5 lat?
Nie musieć cię oglądać nadęty dupku.
- Pracować u Państwa w firmie, oczywiście. Na kierowniczym stanowisku.
- Jeśli byłby Pan zwierzęciem, to jakim?
Słoniem. Stojącym na twojej głowie słoniem.
- Słoniem.
- Mhm. Jaką książkę ostatnio Pan czytał?
- "Higieniści. Z dziejów eugeniki"
Jego mina mówi, że nie ma pojęcia, czym jest eugenika, ale najwyraźniej go to bawi. Co jest trochę zabawne, a trochę przerażające.
- Wyglądasz na spiętego. Nie denerwuj się, ta rozmowa jest po to, abyśmy się poznali.
Uśmiecha się, ale jego uśmiech mówi, że nie jestem dla niego wart złamanego grosza. Mimo że przeszedł na ty, to nie jestem mu równy. Nie mam jak on paska od Gucciego, nie mam jak on butów od Wittchena ani wizytówki na grubym matowym papierze z elegancką grafiką. Nie przyjechałem też tym zaparkowanym pod biurem audi A8. Nie jestem wart jego splunięcia i facet wcale się jakoś specjalnie nie stara tego ukryć.
- Skoro mowa o poznawaniu się, chciałbym dowiedzieć się, czym właściwie państwo się zajmują, ponieważ...
- Finansami - przerywa mi.
- Aha. No dobrze. No ale co dokładnie...
- Otwieramy nowy oddział i szukamy ludzi, którzy mogliby w tym nowym oddziale pracować na najróżniejszych stanowiskach.
- Aha. No dobrze, ale gdzie ten nowy oddział?
- W Warszawie.
- A dokładnie?
- Ile zarabiałeś w ostatnie pracy?
Co za kpina. Chuj ci do tego panie kolego.
- Mało.
- A wie Pan, że w naszej branży zarabia się dużo, dużo, dużo... dużo więcej?
- Wyobrażam sobie.
Wcale sobie nie wyobrażam.
- Czy zna pan kogoś, kto pracuje w tej branży panie Michale?
- Czy firma X to ta branża?
- Nie... nie do końca.
- To nie. Nie znam.
- Rozumiem. Panie Michale, a proszę mi powiedzieć, czy Pana nazwisko i imię... to przypadek czy celowe działanie rodziców?
Moja stopa w twojej dupie nie będzie żadnym przypadkiem, zaufaj mi.
- Nie sądzę... i przepraszam, ale co to ma do rzeczy?
- Pytam z ciekawości. Bo to zabawne.
- Jak Pana różowy krawat?
- Słucham?
- Nie... nic nic. Kłaczek.
Jak myślicie? Zadzwoni?

Sytuacja 2.

Na dzisiejszej rozmowie o pracę, która miała miejsce w miejscu zupełnie innym niż poprzednio, dostałem do wypełnienia test. Na egzamin nie przyszedłem sam. Razem ze mną, z dziesięciu innych podobnych mnie desperatów, tylko że każden jeden wbity w garniak i pod krawatem. Ja, jakże by inaczej, w T-shircie.

Jednokartkowy test, którego zadaniem było, ogólnie rzecz ujmując, udzielenie prawidłowych odpowiedzi, miał trwać siedem minut. Skończyłem go jako pierwszy po czym rozsiadłem się wygodnie w fotelu, myśląc: "JESTEM ZWYCIĘZCĄ!", i zajmując się niezbyt angażującymi intelektualnie czynnościami takimi, jak: dłubanie w zębach, ziewanie czy mające na celu wzbudzenie ich dyskomfortu, intensywne wpatrywanie się w innych petentów.

Gdy Pani, która uprzednio kartki nam rozdała, po czym opuściła pomieszczenie, wróciła, by zebrać od nas testy, coś mnie tknęło i odwróciłem swoją kartkę. Druga strona zawierała dalszą część testu. Na głos wyrwał mi się jedyny możliwy komentarz.

Myślicie, że zadzwonią?

Sytuacja 3.

TYM RAZEM PAN MICHAŁ PODSŁUCHAŁ ROZMOWĘ W TRAMWAJU [RED]

Z Mordoru wieczorny tramwaj. Tramwaj zwany Asapem. Dwóch dżentelmenów po całym dniu zabiurkowej orki zmienia się w orki. Chodzi o relacje damsko-męskie.

- Co u mnie? Sam nie wiem, co mam z tym zrobić. Znowu zrobiło się trochę nazbyt complicated.
- Nie wiem, wiesz, czy nie jest too late.
- Może. No a u Ciebie jak?
- A wiesz, daj spokój. Wieczorami tylko siedzimy przed telewizorem, ona ogląda durnoty, a ja myślę o tym, jak bardzo mnie wkurwia.
- Chill, to tylko trzy-cztery godziny dziennie, a jutro z powrotem do robo.
- Jeszcze weekend, kurwa.
- Ano racja. Przejebane.

Linia 17 z Mordoru do Śródziemia, gdzie zastana rzeczywistość zabija marzenia.

********
Tekst pochodzi z wpisów pana Michała Michalskiego na Facebooku. Tytuł, lid i śródtytuły należą do redakcji.

POLUB NAS




Więcej o:
Komentarze (121)
Trudno lepiej opisać przebieg rozmowy rekrutacyjnej. "Jeśli byłby Pan zwierzęciem, to jakim?" Czy ciebie też to spotkało?
Zaloguj się
  • cenisz.dobre.dziennikarstwo

    Oceniono 326 razy 318

    - Jeśli byłby Pan zwierzęciem, to jakim?
    - Gepardem. Proszę patrzeć jak szybko wychodzę.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 352 razy 204

    Bo trzeba było iść do seminarium duchownego. Po nim zawsze jest praca, młode dziewczyny, młodzi chłopcy (co kto woli), gosposie, limuzyny, winko co niedzielę i generalnie luzik taki, że czwarty podbródek rośnie...

  • y.woodoo

    Oceniono 126 razy 80

    Mialem do wypelnienia test, ktory ostalem od "sekretarki". Przychodzi przychodzi wazna pani przeprowadzic rozmowe. Siada bierze kartki i zaczynamy rozmawiac po angielsku, poczatek to przedstawianie sie. Pani patrzy na kartki i mowi "ale test jest po francusku". Taki dostalem i taki zrobilem. Przechodze na francuski. Qoorwa yebana dostaje oczoplasu, ostra czerwien na ryju oznaczajaca zawal albo wyebanie sie w szambo na wlasne zyczenie. Po paru glupich zdaniach po angielsku, qooriewna paniusia mowi ze sie skomunikuja i poinformuja o wyniku testu i rozmowy. Czy ktos postawi 1PLN na to ze sie skomunikowali?

  • ciotka_ltd

    Oceniono 95 razy 69

    To pytanie o zwierzatka chodzilo z lat temu 30 wszedzie na Zachodzie, gdy jeszcze sie ludziom wydawalo, ze "Hamerykan" zna sie na ludziach i jego testy sa cokolwiek warte.
    I wowczas celowo odpowiadalam, ze chcialabym byc wadera. I konsternacja, i glupie miny i wyrazne speszenie, a nierzadko i panika HRa, i nerwowe przegladanie podrecznikow i kapownikow etc. etc.
    Radze nadal stosowac.

  • 2bogaty-wienc-mondry

    Oceniono 81 razy 65

    "Cenię dobre dziennikarstwo",naprawdę.
    Dajcie jeszcze więcej takich fajnych reportaży,jak ten z Pendolino.Jeszcze czuje w ustach smak tej białej kiełbasy,choc sam jej nie jadłem ;D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX