Zaczynasz pracę za granicą? Oto siedem rad, które pomogą ci odnaleźć się w innym kraju

Szok kulturowy towarzyszy większości osób, które wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pracy. Jak się go wystrzegać? Co robić, żeby osiągnąć sukces poza Polską i nie zwariować? Oto siedem rad, które pomogą ci odnaleźć się w innym kraju.
Materiał powstał we współpracy z Magdaleną Łuźniak-Piechą, dr psychologii prowadzącą szkolenia z zakresu coachingu, negocjacji i zarządzania zespołami międzykulturowymi.

1. Czytaj! Najlepszym lekiem na szok kulturowy jest wiedza, więc zdobądź jak najwięcej informacji o danej kulturze jeszcze przed wyjazdem.

2. Pierwsze kroki po przybyciu warto skierować do stowarzyszeń polonijnych, które pomagają osobom szukającym pracy. Radzą, gdzie się udać i co załatwić, żeby zacząć pracę w danym kraju. To pomaga. Naprawdę.

3. Zacznij przynależeć do grupy, w której mieszkasz. Jeśli wyjeżdżasz do pracy np. do Chicago, poznaj to miasto, zacznij nim żyć, weź to, co ci oferuje. Chodź do galerii, do kin, poznawaj ludzi. Innymi słowy, stań się pełnoprawnym obywatelem miejsca, w którym mieszkasz. Zbudujesz dzięki temu swoją nową tożsamość, co pomoże ci lepiej odnaleźć się i w pracy, i w życiu prywatnym.

4. Tym samym postaraj się zamknąć za sobą wszystkie sprawy w kraju. Bagaż z Polski w niczym ci nie pomoże.

5. Pamiętaj, że oglądanie np. brytyjskich seriali nie oznacza, że znasz kulturę londyńskiego City! Uświadom sobie, że szok kulturowy jest całkiem normalną rzeczą. Może mieć on jednak sporo konsekwencji, także dla twojego zdrowia. Stres obniża twoją odporność.

6. Jeśli masz problem, proś o pomoc. Myślenie "ja sobie poradzę" w obcej kulturze nie działa. Musisz mieć osobę, która ci wytłumaczy zawiłości i reguły, którymi kieruje się nowy pracodawca lub dana kultura.

7. Nawiązuj kontakty z osobami z branży. Za granicą tzw. networking, czyli wymienianie się kontaktami między pracownikami z różnych firm, jest czymś zupełnie normalnym. Wymieniaj się więc wizytówkami, doświadczeniem itd. Mów, gdzie pracujesz i na co liczysz w przyszłości. Nigdy nie wiesz, kiedy może ci się to przydać albo kiedy dana osoba okaże się pomocna w szukaniu pracy. Networking działa!



Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas





Więcej o:
Komentarze (16)
Zaczynasz pracę za granicą? Oto siedem rad, które pomogą ci odnaleźć się w innym kraju
Zaloguj się
  • Ala Alek

    0

    Prawda jest taka, ze łątwo nie jest. Ja mam to już za sobą i właśnie zdecydowałam się na powrót, trochę zaoszczędzonych pieniędzy mam, resztę dobiorę w getin banku i ruszam z własnym biznesem.

  • cracken001

    0

    JEDYNA RADA....UNIKAJ ZA GRANICA ,"KOCHANYCH RODAKUF',NICZYM ZARAZY !!!!

  • wujek_extrema

    Oceniono 1 raz 1

    rada #8) rwij z tego Polskiego raju gdzie sie da i jak najszybciej!

  • adam.2x

    Oceniono 1 raz 1

    Najlepiej wyjeżdżaj na studia od razu po maturze albo później na doktoranckie. To najłatwiejszy sposób na aklimatyzację w nowym kraju i zabezpieczenie sobie przyszłości.

  • maxthebrindle

    0

    Jako emigrant z ilkunastoletnim doświadczeniem, który 'zaliczył' dwa kraje (w tym jeden w Azji) zanim osiadł na stałe w Irlandii napisze tak:
    1. Nie działa, niestety. To znaczy - im bardziej obca kultura, tym czytanie słabiej działa. Przed wyjazdem do pracy na Dalekim Wschodzie (a wiec w kulturze zdecydownie obcej) przykładnie spedziłem 6 miesięcy ucząc się ze wszelkich dostępnych źrodeł o kraju przeznaczenia i tamtejszym szeroko pojętym kręgu kulturowym. Do samolotu wsiadałem pewien, ze wiem dużo - nie wiedzialem nic, zaś rozbudzone lekturami oczekiwania tylko utrudniły proces aklimatyzacji. Powód? Autorzy uogólniają często swoje osobiste, z natury rzeczy subiektywne odczucia. To, co ich spotkalo oraz to, jak się do tych sytuacji dostosowali przekladają na język zasad uniwersalnych. Do toego dochodzi kwestia różnic między odwiedzaniem danego kraju, nawet wielokrotnym i na dłuzsze okresy, a ŻYCIEM tam.
    2. Nie warto, w większości wypadków. Jak długo nie miałem do czynienia z instytucjami polonijnymi, tak dlugo nie wiedziałem, w jak strasznej jestem sytuacji i jak nieciekawy kraj wybrałem do zycia. Na szczęście gdy sobie kontakty z polonusami zorganizowanymi odpusciłem, wszystko wrócilo do normy :-)
    3. Tak, tak i jeszcze raz TAK. To jest najlepsze, co mozesz zrobić: zyć życiem swojego nowego miejsca, uczyc się języka ulicy, poznawać ludzi.
    4. Nic bardziej prawdziwego. Ludzie żyjący i tu, i tam wcześniej czy później idealizują Polskę i wyolbrzymiają różnice, oczywiście na niekorzyść tego miejsca, w którym obecnie mieszkają. To jest samowpędzanie się w depresję, hodowanie tęsknoty rozdzierajacej serce i zamulającej umysł. Wszyscy, ktorzy 'mieszkali tu, ale żyli tam' byli chodzacą kupą nieszczęścia po kilku latach na emigracji. A najgorsze, że ewentualny powrót do kraju - nie na wakacje, ale na stałe, by wyleczyć tęsknotę - to z reguły wielkie rozczarowanie, bo wyidealizoana Polska okazuje się złudzeniem a realia zycia są często gorsze do zniesienia, niz przed wyjazdem.
    Ale największy błąd, jaki możesz popełnić w kwestii 'bagażu' w Polsce, to wyjazd na 'dwa, trzy lata, żeby zarobic na mieszkanie' i zostawienie w Polsce żony, męża, partnerki, dzieci... To smierć dla waszego związku, niezaleznie od tego, czy ostateczniw wrocisz, albo oni do ciebie dołaczą. Wyjazd albo na okresony, stosunkowo krótki okres 'od - do', traktowany jako delegacja do innego kraju, albo wyjazd całą rodziną. Naprawdę, dobrze radzę.
    5, 6, 7 - oczywiste oczywistosci.
    Od siebie dodam jeszcze jedną radę - ucz się języka od chwili przyjazdu. Nie jest istotne, że skończyłeś/aś anglistyke na wiodącym polskim uniwerku - żywy angielski w Londynie czy Cork albo Vancouver, żywy niemiecki w Berlinie czy Dreźnie to są INNE języi, niz znasz przy wszystkich swoich certyfikatach i dyplomach. Pamiętaj, że doskonały język w korpo nie jest tym samym językiem, ktorym będa mówić twoi sąsiedzi, koledzy dzieciaka ze szkoły, listonosz albo policjant - a z tymi ludźmi w sumie będziesz teraz spedzac więcej czasu, niż ze swoimi miedzynarodowymi kolegami z pracy, bo MIESZKASZ, nie tylko pracujesz. Pewnie nigdy nie pozbędziesz się dziwnego akcentu, ale z tym dziwnym akcentem mozesz mowić jak SWÓJ, a nie jak OBCY. To ważne. No i jeszcze ważniejsze - jeśli masz te swoje certyfikaty i dyplomy, NIE OPRAWIAJ do cholery miejscowych, choc jesteś pewien/pewna, że na twoich testach uzywana przez nich powszechnie forma byłaby uznana za niezbyt optymalny wybor. Pomyśl, jak ty bys sie czuł, gdyby jakiś NIemiec po polonistyce w Berlinie poprawiał cię podczas rozmwy tylko z tego powodu, ze jesteś z okolic KIelc albo Leszna w Wilkopolsce?!

  • calto

    0

    Matko co za trywializmy

  • maly_obibok

    0

    Wszystkie te rady zbyt dużo warte nie są, a już niech was ręka boska chroni od stosowania się do drugiej. Chyba, że chcecie zostać tylko w skarpetkach.

  • carolina_reaper

    Oceniono 1 raz 1

    Zgadzam sie z boo-boo - z dala od Polakow tudziez calej dziczy z demoludow ale zwlaszcza Polakow

  • boo-boo

    Oceniono 4 razy 4

    Punkt 2 odradzam - należy się trzymać od Polaków z daleka jak się tylko da.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX