Display żyje, a automaty marnują pieniądze?

Możliwość precyzyjnego dotarcia do konsumenta, który potencjalnie jest zainteresowany naszym produktem, to podstawowa zaleta reklamy w internecie. Tylko że niewłaściwie stosowany remarketing może obrócić się przeciwko nam. Jak zadbać o to, by internautów zainteresować, a nie zirytować? Na te i inne pytania odpowiadamy w najnowszym raporcie Interaktywnie.com.
POBIERZ BEZPŁATNIE RAPORT INTERAKTYWNIE.COM "REKLAMA W INTERNECIE"

Zwolennicy automatyzacji w reklamie przekonywali, że nowe technologie wyczyszczą sieć z denerwujących banerów. Reklamy oparte na RTB miały zagwarantować, że dotrze do nas odpowiednio sprofilowany przekaz, dotyczący produktów, którymi faktycznie jesteśmy zainteresowani. Tymczasem... Ile razy "prześladowała" was tygodniami reklama produktu, który już kupiliście? Jak często byliście bombardowani przekazem dla płci przeciwnej? I co najważniejsze - dlaczego reklamodawcy, którzy każdą wydaną złotówkę oglądają dwa razy, płacą za takie marnotrawstwo?

- Automaty nie są doskonałe - przyznaje Robert Sosnowski, dyrektor zarządzający agencji Biuro Podróży Reklamy. - Ale i tak są znacznie bardziej doskonałe niż billboardy, reklamy TV czy reklamy prasowe. Mogłyby być doskonalsze i będą. Tylko trzeba poczekać.

Czy to jednak na pewno wina technologii? Marcin Olszewski, dyrektor sprzedaży programatycznej w Media Impact Polska ma na ten temat inne zdanie. - Ktoś nie odrobił swojej lekcji lub po prostu z punktu technicznego czy legalnego nie mógł jej dokończyć - twierdzi. - Jeśli użytkownik skazany jest na reklamy produktu, który już nabył, to oznacza, że kody remarketingowe zostały wpięte do sklepu tylko w zakładce, gdzie się ogląda produkt czy wkłada do koszyka, ale nie został wpięty kod w ostatniej pozycji tzw. TYP (Thank You Page). W zakładce, w której to sklep potwierdza i dziękuje za zakupienie produktu.

Tak czy inaczej, z automatów nie da się już nie korzystać. A - żeby ich działanie było idealne, musiałyby mieć znacznie większy dostęp do danych użytkowników. Dzisiaj, kiedy niechęć do dzielenia się informacjami na swój temat rośnie, jest to właściwie nie do zrobienia.

KLIKNIJ I POBIERZ PEŁNY RAPORT

Można jednak wiele zrobić jeszcze z kreacją. Można, ale zwykle się nie robi. "Powielanie utartych schematów, nuda i banalność" z jednej strony, z drugiej silenie się na oryginalność - opinie o polskich kampaniach online nie są najlepsze. Ale i jednej recepty na sukces nie ma, warto więc wiedzieć, czego unikać.

- Na pewno odradzałbym stosowanie sposobu Marilyn Monroe, która twierdziła, że "nieważne, jak o tobie mówią, ważne by mówili". W internecie to tak nie działa, bo społeczność internetowa nigdy nie zapomina poważnych błędów - ostrzega Dariusz Szpak z OX Media.

- Czasami mam wrażenie, że osobom odpowiedzialnym za marketing wydaje się, że ludzie czekają na ich reklamy. A to nieprawda. Reklama ma trzy, może cztery sekundy, aby przyciągnąć uwagę i przekazać najistotniejszą cześć informacji - dodaje Mariusz Majewski, dyrektor zarządzający z agencji Point of View.

Nie zmienia to faktu, że poprzedni rok dla reklamy online był świetny, a poprzedni zapowiada się tak samo. Eksperci, z którymi rozmawiało Interaktywnie.com prognozują dalszy rozwój segmentu wideo, mobile i social mediów, a i z wieszczeniem końca reklamy display są ostrożni.