Open'er bez gotówki. Karta zbliżeniowa - do 50 zł bez PIN-u.

Rusza Open'er Festival, największa impreza muzyczna w Polsce. Oprócz muzycznych wrażeń na uczestników czekają setki stoisk z gastronomią czy festiwalowymi gadżetami. Najwygodniej płacić za nie kartą zbliżeniową.
Na dużych imprezach, takich jak Open'er, nie można płacić gotówką. Pieniądze trzeba najpierw wymienić w kasie na specjalne bony festiwalowe i dopiero nimi możemy zapłacić za coś do zjedzenia, napoje, płyty czy koszulki. Choć dla organizatorów to wygodne rozwiązanie, niekoniecznie cieszą się z niego uczestnicy. Bony trzeba najpierw kupić, a więc w kolejce do kasy często odstać swoje. Jeżeli skończą nam się "festiwalowe pieniądze", musimy po raz kolejny udać się do kasy. Co ważne, jeżeli wymienimy za dużo bonów i wszystkich nie wykorzystamy, nie można ich zwrócić.

Ale bony to niejedyny festiwalowy środek płatniczy. Za wszystko można płacić kartami zbliżeniowymi. Na gdyńskim Open'erze wszystkie punkty handlowe i stoiska gastronomiczne wyposażone będą w terminale akceptujące takie karty. Co to jest karta zbliżeniowa?

Na karcie, breloku albo w zegarku

Żeby być precyzyjnym, należy powiedzieć nie o karcie, ale o technologii zbliżeniowej. Może być ona bowiem zaszyta na karcie debetowej, kredytowej, przedpłaconej, ale również w zegarku czy breloku. Zbliżeniówka może mieć formę minikarty, którą można przykleić np. do telefonu komórkowego. Banki testują też rozwiązanie, które pozwala zaszyć tę technologię w karcie SIM telefonu komórkowego.

Jak sama nazwa wskazuje, kartę - lub inny nośnik - wystarczy zbliżyć na odległość kilku centymetrów do specjalnego czytnika. Dane między kartą a terminalem przesyłane są drogą radiową. Nie musimy wypuszczać karty z rąk, przekazywać jej sprzedawcy. Kartę wystarczy przyłożyć do czytnika dosłownie na kilka sekund. Krótki sygnał dźwiękowy poinformuje nas o tym, że autoryzacja została zakończona. Sprzedawca powinien wręczyć nam jeszcze potwierdzenie transakcji i... gotowe.

Do 50 zł bez PIN-u

Czy opisując przebieg transakcji zbliżeniowej, o czymś nie zapomnieliśmy, np. o podaniu kodu PIN karty? Otóż nie. To kolejna cecha charakterystyczna technologii bezstykowej. Jeżeli za zakupy płacimy mniej niż 50 zł, akceptowanie transakcji nie wymaga podania kodu PIN ani składania podpisu na wydruku. Jeżeli kwota będzie wyższa, wówczas sprzedawca poprosi nas o podanie PIN-u lub podpisu.

Skąd wziąć kartę zbliżeniową? Wydają je banki, i to od nich zależy, w jakiej formie. Niektóre wyposażają w technologię zbliżeniową karty debetowe (standardowo dołączane do konta osobistego), inne karty kredytowe lub przedpłacone (to rodzaj karty, którą przed użyciem trzeba zasilić, przelewając na jej rachunek pieniądze), a jeszcze inne zegarki czy breloki. W każdym razie nośnik tej technologii musi być powiązany z rachunkiem, z którego pobrana będzie płatność: z kontem osobistym, rachunkiem karty kredytowej lub przedpłaconej.

Karty zbliżeniowe wydawane są przez organizacje płatnicze MasterCard i Visa. Te w systemie MasterCard noszą logo PayPass, w Visa - Visa PayWave. Może się zdarzyć, że dany sklep wyposażony będzie w terminal akceptujący karty zbliżeniowe tylko jednego systemu, ale na rynku są już terminale akceptujące karty obydwu systemów. Jak zapewniają bankowcy, docelowo każdy sklep, który zdecyduje się akceptować karty zbliżeniowe, będzie przyjmował karty PayPass i Visa PayWave.

Karta festiwalowa na próbę

Na Open'er Festival punkty handlowe wyposażone będą tylko w terminale akceptujące karty w technologii PayPass (MasterCard). Trudno liczyć na to, by w ekspresowym tempie otrzymać kartę bezstykową w banku i pojechać z nią na festiwal do Gdyni. Ale na terenie festiwalu będzie można wyrobić sobie kartę zbliżeniową wydawaną przez MasterCard i Alter Art., organizatora imprezy. Będzie to karta przedpłacona. Nazywa się Alter kArt i będzie można nią płacić również na innych imprezach muzycznych organizowanych przez tego organizatora, choćby na Coke Live Festival, który odbędzie się już w sierpniu w Krakowie. Ale nie tylko. Będzie można zapłacić nią w każdym innym sklepie akceptującym karty z logo PayPass.

Karta wydawana będzie bezpłatnie w oznaczonych punktach na terenie miasteczka festiwalowego. Do karty dołączony będzie numer PIN, który będzie trzeba podać, jeśli wartość transakcji przekroczy 50 zł. Przed użyciem kartę trzeba doładować. Można będzie to zrobić na dwa sposoby. Każda karta ma swój numer rachunku. Można więc pieniądze przelać na ten rachunek ze swojego konta osobistego. Ale uwaga! Kartę można doładować tylko kwotami 50, 100 lub 150 zł. Drugi sposób to doładowanie karty w kasach festiwalu

Taki sposób płacenia na festiwalu może okazać się wygodniejszy niż obracanie papierowymi bonami. Ale jej ograniczeniem jest to, że ważna będzie tylko do końca września 2010 r. W każdym razie jest to dobra okazja, żeby przetestować technologię zbliżeniową. Jeśli się nam spodoba, po powrocie możemy "zakręcić" się wokół karty zbliżeniowej lub innego nośnika, który będziemy mieć na co dzień przy sobie. Może się przydać do robienia szybkich zakupów w różnych miejscach. Sieć punktów akceptujących transakcje zbliżeniowe stale się powiększa. Są to m.in. kawiarnie, restauracje, sklepy spożywcze, stacje benzynowe, księgarnie, saloniki prasowe. Aktualna lista takich punktów znajduje się na stronach internetowych MasterCard i Visa.

Z dostępem do takiej karty też nie powinno być problemu. Coraz więcej banków stawia na technologię zbliżeniową.

Czy to bezpieczne?

Istnieje oczywiście ryzyko, że kartą zbliżeniową zapłaci osoba do tego niepowołana. To, co ma zachęcać do korzystania z takich kart, a więc brak konieczności podawania kodu PIN, a tym samym szybkość transakcji, jest jednocześnie ich słabym punktem. Bankowcy tłumaczą jednak, że to ryzyko ogranicza ustawiona na poziomie 50 zł maksymalna kwota transakcji, która nie wymaga podawania PIN-u.

Banki stosują też inne zabezpieczenia. Waldemar Jarek, dyrektor departamentu zarządzania obszarem kart kredytowych w Deutsche Banku PBC, w rozmowie z Wyborczą.biz przekonywał, że korzystanie z kart zbliżeniowych jest bezpieczne. - Wszystkie banki monitorują transakcje wykonywane kartami klientów, nieważne, jaką kartą płacili: z chipem, paskiem magnetycznym czy kartą zbliżeniową. Jeżeli bank zauważy podejrzane, nietypowe transakcje, np. kilka w niedługich odstępach czasu o wartości blisko 50 zł, taka karta zostanie zablokowana. Bank skontaktuje się z posiadaczem karty i zapyta, czy to on dokonywał tych transakcji. W przypadku natomiast, gdy klient zauważy brak karty lub nie może jej znaleźć, na wszelki wypadek do czasu wyjaśnienia powinien zablokować kartę - radził ekspert Deutsche Banku PBC.

Rozmowa z ekspertem DB PBC: Karty zbliżeniowe są bezpieczne

Więcej o: