Fundusze inwestycyjne dla opornych

Jak zabrać się do samodzielnego inwestowania w fundusze? Jak wybrać najlepszy dla siebie fundusz? Ile pieniędzy do niego wpłacić? Na jak wysokie zyski się nastawić? Dziś w cyklu "Edukacja w finansach" szukamy odpowiedzi na te pytania.
Od dwóch tygodni w ramach naszego cyklu przygotowujemy się do tego, by zabrać część swoich oszczędności z banku lub - jeśli ich w ogóle nie mamy - zbudować taką strategię oszczędzania i inwestowania, w której byłoby miejsce nie tylko na lokaty bankowe, konta oszczędnościowe i obligacje.

Przed dwoma tygodniami zastanawialiśmy się wspólnie, jakie warunki trzeba spełnić, by myśleć o oszczędzaniu pieniędzy poza bankiem. Nie są zbyt wymagające: inwestowaniem na rynku kapitałowym powinien zająć się każdy, kto ma trochę grosza przy duszy, dzieci na wychowaniu, kredyt do spłacenia bądź długoterminowy cel do osiągnięcia.

W zeszłym tygodniu przyjrzeliśmy się programom inwestycyjnym oferowanym przez firmy ubezpieczeniowe. Takie programy zbierają pod jednym parasolem różne fundusze inwestycyjne i - w zamian za dodatkową prowizję - proponują wkładanie do nich pieniędzy. Parasol firmy ubezpieczeniowej działa w taki sposób, że klient może przenosić pieniądze między różnymi funduszami, nie płacąc po drodze podatku od zysków. Ceną za to udogodnienie jest zobowiązanie do wpłacania składek przez wiele lat (najczęściej co najmniej przez dekadę).

Przyznam, że nie jestem wielkim fanem tego typu programów, znanych głównie z oferty takich firm, jak: Aegon, Skandia, Axa czy Generali. Mogą się one opłacić życiowym utracjuszom, którzy bez bata nad głową nie potrafiliby zmusić się do oszczędzania pieniędzy. W programach Aegona czy Axy osoby o niskiej skłonności do oszczędzania nie będą miały innego wyjścia - jeśli systematycznie nie zgromadzą odpowiedniego kapitału w ramach comiesięcznych składek, mogą nawet stracić część wpłaconych pieniędzy.

1. Fundusz tańszy od polisy inwestycyjnej

Jednak nie ma co kryć - programy inwestycyjne schowane pod parasolem firm ubezpieczeniowych nie są tanie. Swoje muszą zarobić nie tylko fundusze inwestycyjne, do których ostatecznie trafiają pieniądze, ale i firma ubezpieczeniowa dostarczająca "parasol", nie mówiąc już o agencie ubezpieczeniowym, który zwykle dostaje swoją działkę ze składek klienta wpłacanych w pierwszym roku.

Dużo taniej jest samemu wkładać pieniądze do funduszy inwestycyjnych. Po prostu wybrać sobie dwa lub trzy fundusze i co jakiś czas przelewać do nich po kilkaset złotych. Po kilkunastu latach takiego inwestowania część pieniędzy zgromadzona w funduszach powinna urosnąć znacznie bardziej niż ta trzymana w bankach. Ale w finansach nic nie wiadomo na pewno, więc cały czas aktualna pozostaje moja rada: część pieniędzy powinna zostać w banku lub w obligacjach. W fundusze inwestycyjne wkładajmy tylko drugą ich część (np. połowę).

2. Czym różnią się od siebie fundusze?

Fundusze generalnie dzielą się na te bezpieczne, inwestujące głównie w obligacje i nieprzynoszące zysków dużo wyższych niż lokaty bankowe, oraz na te, które inwestują w akcje giełdowych spółek. Jedne fundusze wkładają pieniądze w spółki notowane na polskiej giełdzie, inne szukają najlepszych spółek w Europie Środkowej, jeszcze inne w Azji lub w Ameryce Łacińskiej. Są też fundusze obstawiające poszczególne branże - np. lokujące w akcje światowych spółek farmaceutycznych, banków albo kupujące udziały w kopalniach złota.

Są też fundusze hybrydowe, zwane też zrównoważonymi. One połowę pieniędzy trzymają w bezpiecznych obligacjach, a drugą połowę w akcjach spółek. Tych funduszy nie polecam - pobierają podobnie wysokie opłaty za zarządzanie pieniędzmi jak fundusze inwestujące tylko w akcje spółek, a perspektywy zysków mają dużo mniejsze.

Fundusze inwestujące tylko w akcje różnią się od siebie przede wszystkim skutecznością inwestowania naszych pieniędzy. Jeden fundusz ma lepszego zarządzającego, drugi gorszego. Jeden myli się częściej, drugi rzadziej. Oczywiście nikt nie jest zawsze na szczycie i nawet najlepszemu funduszowi czasem powinie się noga, ale cała rzecz w tym, by wybrać fundusz, który w długim terminie najczęściej jest w czołówkach rankingów.

3. W jednym funduszu zarobisz krocie, w innym grosze

Niedawno przeprowadziłem w "Gazecie Wyborczej" długoterminowy ranking funduszy inwestujących w polskie spółki. W zestawieniu obejmującym skuteczność inwestowania pieniędzy klientów przez ostatnie dziesięć lat wzięło udział zaledwie 11 funduszy, bo tylko tyle miało wystarczającą historię swej działalności.

Patrząc przez pryzmat średniego zysku z 250 różnych dziesięcioletnich inwestycji w fundusz - zwycięzców było dwóch. To fundusze Arka Akcji oraz UniKorona Akcji. Oba fundusze osiągnęły średni zysk w wysokości 198 proc. Przeliczając to na roczny zysk, okazuje się, że najlepsze fundusze inwestujące w akcje dały zarobić w ostatnich dziesięciu latach prawie 20 proc. rocznie!

Na trzecim miejscu uplasował się, ze sporą już stratą do liderów, fundusz Skarbiec Akcji, zaś czwarte zajął fundusz Legg Mason Akcji. Te dwa fundusze osiągnęły 140-160 proc. zysku w dziesięć lat. To również więcej, niż w tym czasie można było zyskać na lokacie bankowej. Ale są też fundusze, którym się nie udało. Gdy liderzy dali zarobić średnio prawie 200 proc., a solidni średniacy - 140-160 proc., to maruderzy, czyli fundusze PKO Akcji oraz Pioneer Akcji Polskich, mogą pochwalić się zarobkiem rzędu 40 proc. To tylko 4 proc. w skali roku!

4. Podstawowe zasady inwestowania w fundusze

Rozkładaj pieniądze na dwa-trzy fundusze. Wybierając na dłuższy termin dobry fundusz, można zyskać znacznie więcej niż na lokacie. Wybierając słaby, osiągniemy zysk znacznie niższy od dochodu z depozytu bankowego. Oczywiście, nikt nie ma monopolu na sukces. Nawet fundusz, który przez dziesięć ostatnich lat pokazał się z dobrej strony, może w kolejnych dziesięciu zawieść. Dlatego zawsze wybieraj dwa lub trzy fundusze z różnych rodzin i w nich odkładaj pieniądze. Ograniczysz ryzyko, że trafisz na fundusz, który słabo sobie radzi.

Inwestuj pieniądze systematycznie. Ceny akcji zależą nie tylko od tego, czy dana spółka osiąga wysokie czy niskie zyski. Liczą się także nastroje na całej giełdzie. Jeśli przejściowo są złe, nawet akcje dobrych spółek spadają (tyle że wolniej niż akcje spółek złych). To odbija się na wynikach funduszy. Nie ma sensu bawić się w rosyjską ruletkę i próbować trafić w moment, kiedy ceny akcji są najniższe. Udziały w funduszach kupuj systematycznie, raz na miesiąc, kwartał lub pół roku. Dzięki temu ograniczysz ryzyko wejścia na rynek w niekorzystnym momencie.

Obstawiaj różne rynki. Im więcej masz pieniędzy do dyspozycji, tym łatwiej możesz sobie pozwolić na rozłożenie pieniędzy między fundusze inwestujące w różnych częściach świata. To ważne, bo może się okazać, że np. w Polsce ceny akcji stoją przez pół roku w miejscu, a w Azji w tym czasie zyskają 50 proc. Tak właśnie zdarzyło się w zeszłym roku. Jeśli więc możesz sobie pozwolić np. na inwestowanie w fundusze tylko 200-300 zł miesięcznie, to wybierz dwa fundusze inwestujące w Polsce. Jeśli możesz poświęcić jeszcze stówkę lub dwie, dołóż do tego jakiś fundusz inwestujący w całej Europie Środkowej. A potem dołóż do palety jakiś fundusz inwestujący w Azji. Takie fundusze są dostępne w większości banków i u pośredników finansowych.

5. Jak kupić fundusz?

Jednostki uczestnictwa są sprzedawane w bankach, biurach maklerskich, u pośredników finansowych oraz w internecie. Aby stać się klientem funduszu, wystarczy podpisać umowę o otwarciu tzw. rejestru (czyli konta, na którym będą przechowywane inwestycje), a potem wpłacić pieniądze na wskazany rachunek bankowy (na przelewie trzeba podać numer rejestru lub swój PESEL). Po kilku dniach na adres korespondencyjny fundusz przyśle zawiadomienie o zawarciu transakcji. Wpłacona kwota jest dzielona na tzw. jednostki uczestnictwa. Ich wartości podaje prasa. Gdy zdecydujesz się zakończyć inwestycję, fundusz prześle pieniądze na wskazane w umowie konto.

Prawie wszystkie fundusze dają możliwość inwestowania systematycznego, czyli wpłacania po 100-200 zł miesięcznie (lub więcej). W zamian za to fundusz daje zwolnienie lub znacznie obniża opłatę dystrybucyjną, czyli tę, którą pobiera przy zakupie jednostek uczestnictwa. Plany systematycznego oszczędzania rozbierzemy na czynniki pierwsze w kolejnym odcinku "Edukacji w finansach".



Dla "Gazety"

Łukasz Pachoń, Deutsche Bank PBC

W Polsce wciąż jeszcze pokutuje przekonanie, że fundusze inwestycyjne są wyłącznie dla tych, którzy znają się na inwestycjach i w dodatku dysponują dużymi pieniędzmi. Tymczasem na Zachodzie inwestycje w jednostki uczestnictwa są traktowane jako niezwykle popularny, dodatkowy sposób pomnażania oszczędności.

Nie musimy być ekspertami w zakresie funduszy. Podstawą jest określenie naszego apetytu na ryzyko i na potencjalne zyski. Jeśli nie czujemy się na siłach, aby zrobić to samodzielnie, możemy skorzystać z porady fachowca w banku lub w biurze maklerskim albo u doradcy finansowego. Sposób inwestowania pieniędzy przez dany fundusz i jego wyniki historyczne dostępne są na stronach internetowych poszczególnych towarzystw funduszy inwestycyjnych oraz banków oraz w portalach finansowych.

Oczywiście, najlepiej inwestować regularnie, bo wtedy zwiększa się kapitał, od którego wypracowywane są zyski. Zmniejsza się przy okazji ryzyko inwestycyjne, ponieważ uśrednia się cena jednostek (część kupimy taniej, część drożej). Polecam inwestowanie w fundusze przez internet. Przy internetowym nabywaniu jednostek uczestnictwa często można skorzystać z niższych opłat manipulacyjnych.