Pieniądze dla zakochanych. Czy warto iść razem po konto i kredyt?

Zaczynamy drugi sezon cyklu "Edukacja w finansach". Na początek zastanowimy się jak powinni się obchodzić z pieniędzmi zakochani. Czy warto założyć wspólne konto? Brać kredyt razem czy osobno? Zdradzimy wam też "patent (przed)małżeński".
W zeszłym roku na stronach "Biznes, Ludzie, Pieniądze" mogliście przeczytać cykl 37 poradników poświęconych domowemu budżetowi, lokatom, kredytom, ubezpieczeniom, oszczędzaniu na emeryturę i ochronie wartości pieniędzy. Owocem tych poradników była książka "Przewodnik po domowych finansach", którą dołączyliśmy do "Gazety" kilka tygodni temu. Książka jest dostępna w warszawskiej redakcji "Gazety" oraz w internetowym sklepie www.kulturalnysklep.pl

Dziś zaczynamy kolejny sezon "Edukacji w finansach". Znów będą porady dotyczące pieniędzy, ale podejdziemy do nich inaczej. Nie przez pryzmat poszczególnych usług finansowych, ale przyglądając się... wam, drodzy czytelnicy. Tym zabieganym i zmotoryzowanym. Ekologicznym i turystom. Nauczycielom i menedżerom. Singlom, zaobrączkowanym, rodzicom i studentom. Sprawdzimy co mają wam co zaoferowania banki, co możecie zrobić ze swoimi pieniędzmi lub jak je zdobyć.

Dziś Walentynki, więc przyjrzymy się finansom zakochanych. W omawianiu tego tematu pomogła nam firma pośrednictwa finansowego Aspiro, która przygotowała i udostępniła nam raport "Miłość na kredyt".

Majątek gromadź na kocią łapę

Wielu z was zapewne właśnie dziś wyznało sobie miłość i zaczęło roztaczać plany wspólnego życia. Z punktu widzenia waszych finansów i majątku to ważny krok. Ale liczy się przede wszystkim moment, w którym przestaniecie być singlami. Do tego momentu każde zobowiązanie finansowe podejmujecie wyłącznie na swój własny rachunek. Po ślubie - już na wasz wspólny.

Np. jeżeli kupisz przed ślubem mieszkanie, to po ślubie pozostanie ono nadal twoją wyłączną własnością. Jeżeli na zakup tego mieszkania zaciągnąłeś kredyt, to po ślubie nadal jest to tylko twoje zobowiązanie. Twój współmałżonek nie poniesie żadnych konsekwencji jeśli przestaniesz spłacać kredyt.

Jeśli dojdziecie do wniosku, że także po ślubie chcecie mieć jasny podział majątku, musicie spisać tzw. intercyzę, czyli zastrzec sobie rozdzielność majątkową. Inaczej każde zobowiązanie finansowe (np. kredyt, polisa ubezpieczeniowa), zaciągnięte przez jedno z was, będzie szło w ciężar obojga. Czyli będzie waszym wspólnym zobowiązaniem. Jeśli mąż weźmie na raty lodówkę i nie spłaci kredytu, bank może ściągnąć pieniądze z pensji żony.

Jeśli nie spiszecie intercyzy - od momentu ślubu wszystko, co wniesiecie do małżeństwa, jest wspólne. Według prawa wspólnota majątkowa jest nakładana na związek małżeński z automatu. Z kolei z zawartej intercyzy można się w każdej chwili wycofać. Jest do tego potrzebna umowa sporządzona u notariusza. Można tego dokonać w dowolnym momencie - zarówno przed ślubem (tzw. intercyza, w ramach której można nie tylko dzielić, ale i łączyć majątki), jak i po ślubie (tzw. umowa majątkowa małżeńska).

Konto wspólnie czy solo?

Czasem wygodniej jest zarządzać finansami wspólnie, zwłaszcza wtedy, kiedy już mieszkacie razem. Żeby założyć wspólne konto osobiste nie musicie być po ślubie. W większości banków wspólne konto mogą założyć dowolne dwie osoby. Nie jest wymagane żadne pokrewieństwo. Musicie tylko zdecydować, czy skorzystacie z oferty któregoś z banków, w których dotychczas któreś z was prowadziło rachunek osobisty, czy też przeniesiecie się do innej instytucji.

Jak wynika z raportu Aspiro, pozostanie w którymś z dotychczasowych banków może przynieść korzyści w postaci preferencyjnych warunków przy zaciąganiu kredytów, wynikających z historii prowadzenia rachunku. Na wspólne konto z reguły wpływa więcej pieniędzy (wynagrodzenia obojga partnerów), co może dawać preferencyjne przy korzystaniu z innych produktów finansowych (korzystniejsza taryfa konta, wyższy limit kredytowy w koncie, preferencyjne warunki zaciągania kredytów). Poza tym jeśli macie oboje karty kredytowe, to w koncie wspólnym będą miały niższy limit obrotów uprawniający do zwolnienia z rocznej opłaty.

Decydując się na otwarcie konta w banku, który dotychczas żadnego z was nie obsługiwał, zadbajcie o pobranie historii konta w poprzednim banku. Wspólne konto ma swoje zalety i wady. W razie nagłego wypadku któregoś z jego właścicieli, drugi z nich nie traci dostępu do pieniędzy. Z drugiej strony, w razie nieporozumień pomiędzy partnerami, jeden z nich może pozbawić drugiego dostępu do pieniędzy np. przelewając wszystkie na inne konto.

Posiadanie dwóch kont osobistych przez partnerów oznacza większą niezależność, ale też podwójne koszty prowadzenia tych rachunków. Jest też pośrednie rozwiązanie: posiadanie konta przez jednego z was i upoważnienie drugiego do korzystania z niego. Zakres pełnomocnictwa do konta określa jego właściciel. I to on decyduje, czy tej drugiej osobie bank ma wydać np. dodatkową kartę kredytową, czy nie.

Kredyt? Najlepiej na własny rachunek

To, czy do banku przychodzisz jako singiel (zakochany lub nie, bank nie ma prawa w to wnikać), czy też jako małżonek lub małżonka, może mieć znaczenie dla ceny kredytu. Może decydować o tym, czy kredyt w ogóle dostaniesz. Ale...przeważnie nie ma znaczenia. Owszem, jedno z pytań zadawanych na etapie wypełniania wniosku kredytowego dotyczy stanu cywilnego. Jednak z punktu widzenia banku liczą się głównie dochody osób wnioskujących o kredyt. Oczywiście liczą się też tzw. cechy socjalne, ale chodzi raczej np. o wiek, posiadanie dzieci itp.

Jeśli o kredyt wystąpicie razem, to możecie liczyć na wyższą kwotę. Przy wyliczaniu zdolności kredytowej większość banków uwzględni bowiem łączne dochody współmałżonków. Dla bankowców bowiem udzielenie im kredytu jest obciążone mniejszym ryzykiem - kredyt będą spłacali wspólnie, a w przypadku problemów ze spłatą bank będzie mógł sięgnąć do majątku każdego z nich w celu dochodzenia swoich praw. Z analizy Aspiro wynika, że stan cywilny nie wpływa na warunki (wysokość oprocentowania, maksymalny okres kredytowania).

Ale jest i druga strona medalu. Biorąc wspólnie np. 100 tys. zł kredytu, obciążacie solidarnie wasze kartoteki. W Biurze Informacji Kredytowej na koncie każdego z was wisi łączne zobowiązanie - 100 tys. zł, a nie tylko "wasza" połowa. Jeśli więc będziecie chcieli np. wziąć kolejny kredyt, może wam zabraknąć zdolności kredytowej. Z tego punktu widzenia lepiej jest jeśli duży kredyt (np. hipoteczny) weźmie na siebie jeden partner, a drugi - mając "czystą" kartotekę, będzie mógł później np. kupować na kredyt sprzęt RTV, czy AGD.

Albo jeszcze inny problem. Sytuacja, w której dwoje młodych ludzi bierze ślub, po pewnym czasie wybierają się do banku w celu zaciągnięcia kredytu na uwicie swojego gniazdka, a tam okazuje się, że jedno z nich ma tak złą historię kredytową, że oboje tracą szansę na kredyt. W takiej sytuacji bank będzie zapewne skłonny udzielić kredytu tylko jednemu ze współmałżonków.

Patent (przed)małżeński: kredyt "na wesele"

Na popularności zyskuje ostatnio zaciąganie kredytów gotówkowych "na wesele". Mechanizm takiego kredytu polega na zaciągnięciu kredytu konsumenckiego na kilka dni przed ślubem, sfinansowaniu tymi pieniędzmi kosztów ślubu i wesela, a potem odstąpieniu od kredytu... zaraz po ślubie. Spłata takiego kredytu następuje bez ponoszenia kosztów oprocentowania (oprócz ewentualnej opłaty wstępnej). Robią tak pary, które liczą na solidny zastrzyk gotówki ze ślubnych prezentów w kopertach.

Rozwiązanie jest ryzykowne, bo nigdy nie ma gwarancji, że pieniądze otrzymane od bliskich wystarczą na spłatę kredytu. Po wejściu w życie nowej ustawy o kredycie konsumenckim nowożeńcy korzystający z takiego rozwiązania będą mieli kilka dni więcej na zwrot pieniędzy (do 14 dni wobec 10 dni dzisiaj), ale poniosą większe koszty, ponieważ bank będzie mógł zażądać zapacania odsetek za czas korzystania z pieniędzy.

Papierowe małżeństwo, czy "Rodzina na swoim"?

Z informacji bankowców wynika, że "małżeństwo z rozsądku", zawierane głównie po to, żeby móc zaciągnąć kredyt na mieszkanie, nie ma większego sensu. Dwie niezwiązane ze sobą formalnie osoby mogą liczyć na zaciągnięcie kredytu na podobnych warunkach, jak małżeństwo. Istnieje jednak - jak pisze Aspiro w swoim raporcie - jedna poważna różnica, która przemawia na korzyść małżeństw.

Ta różnica nazywa się "Rodzina na swoim". W ramach tego programu budżet państwa przez osiem lat spłaca połowę odsetek od kredytu zaciągniętego na zakup pierwszego "M". Daje to co miesiąc oszczędności nawet ponad 700 zł. Z tego rozwiązania mogą korzystać tylko małżeństwa. Jeżeli zatem mieszkanie, które chcemy kupić kwalifikuje się do dofinansowania z "Rodziny na swoim" (do programu wchodzą tylko mieszkania relatywnie tanie), to lepsze warunki uzyskamy przedstawiając w banku akt ślubu.

Pomijając "Rodzinę na swoim" oferta banków dla osób po ślubie i osób żyjących w związkach nieformalnych nie różni się jeżeli chodzi o zdolność kredytowa. Bodaj jedynym bankiem, który jest skłonny więcej pożyczyć małżeństwu, niż dwóm osobom występującym oficjalnie jako single, jest PKO BP.



Dla "Gazety"

Małżeństwa są solidniejsze w spłacie kredytów

Krzysztof Olszewski, mBank

Przy wyliczaniu zdolności kredytowej, zarówno w przypadku kredytów hipotecznych, jak i niehipotecznych, największe znaczenie ma sytuacja i możliwości finansowe klienta, a więc jego zarobki oraz obciążenia. Może się więc zdarzyć sytuacja, w której singiel będzie mieć większą zdolność kredytową niż małżeństwo - ale pod warunkiem, iż poziom dochodów będzie identyczny w obu przypadkach (dla przykładu: singiel zarabia 6 tys. zł netto, a małżonkowie po 3 tys. zł netto - przy naturalnie większych obciążeniach pary, singiel będzie mieć większą zdolność kredytową).

Należy jednak pamiętać, że na ogół to małżeństwa bardziej systematycznie spłacają swoje kredyty długoterminowe i są uważane za mniej skłonne do ryzyka. Ponadto, do oceny banku podawane są skumulowane dochody dwóch osób, co może pozytywnie wpływać na maksymalną zdolność kredytową. Tym niemniej banki nie dyskryminują swoich klientów z uwagi na ich stan cywilny, ale dokonuje racjonalnej oceny ich możliwości finansowych, które są pierwszym i podstawowym czynnikiem wpływającym na posiadanie zdolności.

Walentynkowe zakupy okiem bankowca

Szymon Kuchciak, Deutsche Bank PBC Na walentynkowe zakupy dobrze jest zabrać kartę kredytową. Ci, którzy szukają ciekawych pomysłów na upominki, a przy okazji nie lubią przepłacać, powinni sprawdzić, czy ich karta kredytowa uprawnia do zniżek w wybranych sklepach i punktach usługowych. Dzięki takim właśnie programom rabatowym można często uzyskać spore obniżki przy zakupie biżuterii, książek, kwiatów, dzieł sztuki, czy nawet romantycznej wycieczki, wizyty w ekskluzywnych salonach SPA, biletów do kina lub kolacji w restauracji. Podczas planowania walentynkowej niespodzianki, można też skorzystać z pomocy profesjonalnego doradcy - asystenta concierge. Tego typu usługi zazwyczaj oferowane są posiadaczom kart prestiżowych, a więc złotych, platynowych lub czarnych. Dzwoniąc pod specjalny numer, możemy poprosić o rezerwację stolika w dowolnej restauracji, zakup biletów do teatru, czy wysłanie kwiatów pod podany adres. Zakres usług concierge jest praktycznie nieograniczony.

Co Polacy chcieliby dostać na Walentynki?

Magdalena Krukowska, Allegro.pl

Aż 44 proc. Polaków oczekuje prezentu na Walentynki - wynika z badań instytutu IPC przeprowadzonych na zlecenie serwisu aukcyjnego Allegro. Dla ponad połowy badanych najlepszym podarunkiem jest wspólne spędzenie czasu z ukochaną osobą np. na romantycznej kolacji. W cenie jest też bukiet czerwonych róż. Wśród materialnych prezentów największą popularnością cieszą się odzież, zabawki erotyczne, perfumy i biżuteria. Polacy częściej niż obywatele innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej wybierają prezenty związane z erotyką.

Ciekawe wnioski płyną także z analizy danych sprzedażowych serwisów aukcyjnych Grupy Allegro, które działają m.in. w Czechach i na Węgrzech. Czesi najchętniej kupują swoim ukochanym odzież i biżuterię. Węgrzy najczęściej decydują się na zakup zabiegów upiększających i kosmetyków. Średnia wartość podarunku zakupionego na Walentynki w Czechach to ok. 32-40 zł. Tymczasem w Polsce wynosi ona 60 zł, a na Węgrzech 60-90 zł. W badaniu wzięło udział 607 osób w wieku powyżej 18 lat z całej Polski, dobranych losowo. Wśród nich 46 proc. stanowiły kobiety.