Jak wódka za 4 zł podbiła Polskę. "Przekąski" przetarły szlak

Jak grzyby po deszczu wyrastają w polskich miastach bary z przysłowiową wódką i zakąską. Przyciągają atrakcyjnymi cenami i nawiązują do PRL-owskiej, a nawet przedwojennej tradycji
Spółka Mex Polska w najbliższy weekend otwiera w Łodzi szósty lokal pod marką "Pijalnia wódki i piwa". Pierwszy otworzyła rok temu w Krakowie, od tego czasu uruchomiła bary w Zakopanem, Wrocławiu, Poznaniu, a w styczniu 2012 r. w Warszawie. W planach są kolejne otwarcia. To najlepszy przykład jak dynamicznie rozwija się ten segment rynku gastronomicznego.

Zaczęło się od "Przekąsek Zakąsek", które w 2006 roku otworzył na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie restaurator Adam Gessler. Formuła była prosta - alkohole po 4 zł (wódka, piwo, wino), skromny wybór zakąsek po 8 zł (kiełbaska, śledź, nóżki w galarecie). Zaledwie kilka stołków przy barze, większość klientów spożywa na stojąco. Lokal, otwarty non-stop, szybko stał stał się kultowym miejscem na gastronomicznej mapie Warszawy. Jego popularność nie mogła ujść uwadze konkurencji. W Warszawie, w podobnej formule, zaistniały "Między wódką a zakąską" (dwa adresy), "Meta", "Bar Warszawa", swoje bistro "Słony" otworzyła Magda Gessler. W Krakowie pojawiła się "BaniaLuka", "Ambasada Śledzia", we Wrocławiu "Setka", "Łubu Dubu".

Większość lokali nawiązuje otwarcie do PRL-owskich tradycji - albo samą nazwą ("Setka" reklamuje się jako "Bar Polski Ludowej") albo wystrojem. A do "Przekąsek Zakąsek" prostą strukturą menu - alkohol po 4 zł, zakąski po dwa razy więcej. Paweł Kowalewski, prezes Mex Polska (jego firma zarządza też lokalami "The Mexican" i browarami restauracyjnymi "Browar de Brasil") przyznaje, że pionierem nowej fali barów były "Przekąski Zakąski". - Ale to podobnie jak z pizzeriami czy spaghetteriami: ktoś musiał być pierwszy, ale koncept można rozwijać, modyfikować i opierać o nowe idee - podkreśla. Ideą "Pijalni wódki i piwa" jest przenieść klienta w lata 60. i 70. Ściany wyłożone są autentycznymi gazetami z czasów komunistycznych, eksponowane są butelki po wódce, oranżadzie czy mleku. We wszystkich lokalach mają się pojawić ekrany emitujące fragmenty PRL-owskich programów.

Kowalewski zaprzecza, jakoby za popularnością barów zakąskowych stała tylko i wyłącznie niska cena alkoholu (w porównaniu do tradycyjnych barów i restauracji). - Cena jest ważnym elementem, ale nie decydującym. Nie wystarczy nalać wódki za 4 zł i biznes będzie się kręcił. To nie jest takie proste, jakby się wydawało. Trzeba wieloma zabiegami wywołać taką atmosferę, by goście chcieli przyjść i dobrze się czuli - zaznacza Kowalewski.

Magda Gessler, która otworzyła lokal o nazwie "Słony", postawiła na atmosferę lat przedwojennych - wielkie lustra, tapety. W jej bistro są kelnerzy w białych koszulach, co znajduje odzwierciedlenie w wyższych cenach. Ale pojawiają się też miejsca skierowane do zupełnie innej klienteli, jak otwarta w jednej z bram przy warszawskim Nowym Świecie "Ulubiona", która stała się mekką imprezującej młodzieży - tu raczej trudno mówić o jakimkolwiek wystroju, ale czystą wódkę można dostać już po 2 zł (ale w kieliszkach 25 ml, a nie najczęściej używanych 40 ml), a wódki kolorowe po 3 zł.

Mex Polska nie zdradza, jakie są wyniki "Pijalni wódki i piwa" ani jakie ma plany rozwoju sieci. Analitycy DM IDMSA, oceniając ofertę publiczną spółki (weszła na giełdę w 2011 r.) założyli, że w 2012 r. otworzy ona cztery nowe "Pijalnie", a od 2013 r. będzie uruchamiać jedną rocznie, aż do uzyskania 17 lokali w 2020 roku. - Wydaje się, że w tym koncepcie jest miejsce na dalszy rozwój. Z uwagi na niższe koszty umożliwia on osiąganie atrakcyjnych poziomów marży netto - napisali analitycy.

W prospekcie emisyjnym Mex Polska napisano, że spółka widzi potencjał na 30 lokali sieci "Pijalnia wódki i piwa". Biorąc pod uwagę, że także konkurenci nie zasypiają gruszek w popiele, możemy się spodziewać prawdziwego boomu barów alkoholowo-przekąskowych w najbliższych latach.

Rosyjski oligarcha uratuje producenta polskiej wódki? >>


Więcej o: