OFE pod kreską w 2011 roku

Otwarte fundusze emerytalne zakończyły 2011 r. na prawie 5-proc. minusie. To drugi rok w dwunastoletniej historii OFE, który zakończyły stratą.
Pierwszy raz stało się tak w 2008 r., kiedy przez kryzys finansowy fundusze straciły średnio 14 proc. W zeszłym roku jeszcze na początku grudnia część zarządzających funduszami liczyła, że rajd św. Mikołaja pozwoli im wyjść na zero. Mianem rajdu inwestorzy nazywają przedświąteczny czas, kiedy giełdy rosną jak na drożdżach. Gracze kupują akcje, licząc, że na początku nowego roku odsprzedają je z zyskiem. Tym razem tak się nie stało.

W samym grudniu warszawska giełda straciła prawie 5 proc. Dwadzieścia największych spółek (WIG20) potaniało jeszcze mocniej - o6,3 proc. W całym roku strata sięgnęła niemal 22 proc. Jeszcze mocniej traciły na wartości papiery małych i średnich spółek - ich indeksy spadły odpowiednio o 22 i 30 proc.

Jeszcze rok temu zarządzający funduszami spodziewali się zupełnie innego scenariusza. W prognozach na 2011 r. liczyli, że giełda będzie rosnąć. - Oczekujemy wzrostu polskiego rynku akcji o kilkanaście procent - prognozował przed rokiem Piotr Bień, straszy zarządzający portfelem akcji w OFE ING. Wczoraj zarządzający tym funduszem byli nieuchwytni.

- Jeszcze w pierwszym kwartale sytuacja była dość optymistyczna, akcje giełdowych spółek drożały. Późniejsze gwałtowne spadki, zwłaszcza po groźbie obniżenia ratingu USA, były zaskoczeniem dla wszystkich - tłumaczy Robert Garnczarek, prezes AXA.

Spadki na giełdzie odbiły się na wynikach funduszy emerytalnych. OFE mogą inwestować w akcje do 42,5 proc. aktywów. Do wyboru mają też obligacje, ale zysk nie jest duży. - W tym roku na obligacjach skarbowych można było zarobić od 4 do 6 proc. Niedużo, ale biorąc pod uwagę sytuację na świecie, to był dobry zarobek - mówi Garnczarek.

Efekt? Grudzień OFE zakończyły na 0,4-proc. minusie. O tyle zmniejszyła się wartość jednostek rozrachunkowych, na które przeliczane są składki wpłacane przez członków funduszy. Był to siódmy miesiąc w 2011 r. zakończony pod kreską.

W sumie cały rok OFE zamknęły z 4,8-proc. stratą. - Trudno oczekiwać, że jeżeli giełda spada o 22 proc., to my będziemy mieć wyniki na plusie - mówi Marcin Żółtek, zarządzający OFE Aviva.

Najlepiej ze spadkami poradziła sobie AXA - straciła 3,3 proc. Zdecydowało o tym przede wszystkim niższe od średniej dla rynku zaangażowanie na rynku akcyjnym. - Założyliśmy konserwatywny scenariusz i postawiliśmy na defensywne sektory: telekomunikację i energetykę, w mniejszym stopniu na banki. Więcej inwestowaliśmy też w spółki dywidendowe - tłumaczy Garnczarek.

Dużo akcji w portfelu pociągnęło za to w dół wyniki Polsatu. Rok zakończył z największą stratą na rynku - 7,2 proc. Jest i dobra wiadomość. - OFE wykorzystały dekoniunkturę na rynku na zakup tanich akcji. Dzięki temu, kiedy giełda pójdzie w górę, więcej zyskają też przyszli emeryci - tłumaczy Garnczarek.

W sumie na koniec roku Polacy w funduszach emerytalnych odłożyli 225 mld zł, o 4 mld zł więcej niż przed rokiem. Wzrost bierze się z napływu nowych składek - przez rok przekazaliśmy do funduszy 15 mld zł. To o jedną trzecią mniej niż w 2010 r. Skąd ten spadek?

Rząd od maja zmniejszył składkę przekazywaną do OFE. Spadła ona z 7 do 2,3 proc. naszej pensji. Pozostałe 5 proc. jest zapisywane na nowym subkoncie w ZUS i od razu wydawane na obecnych emerytów. Dzięki temu rząd mniej dopłaca do ich świadczeń. W tym roku zaoszczędził w ten sposób ponad 8 mld zł. O tyle mniej wpłynęło na nasze konta w OFE.

Więcej o: