Becikowe do pełnoletności? Absurd, który może kosztować 90 mld zł rocznie

1 tys. zł miesięcznie na każde dziecko aż do pełnoletności - zaproponował PiS. Jak policzyliśmy, może to kosztować 90 mld zł rocznie, czyli prawie jedną czwartą budżetu Polski. - Takie długoterminowe becikowe to niesamowicie niedorzeczny i nieodpowiedzialny pomysł - komentują ekonomiści.
Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, jako nowy ekspert kandydata PiS na premiera prof. Piotra Glińskiego wystrzelił w środę z dziwnym pomysłem. Chce, aby rodzice otrzymywali "stypendium demograficzne" w wysokości 1 tys. zł miesięcznie na dziecko. Miałoby ono być wypłacane przez rząd od momentu urodzenia do ukończenia 18. roku życia i uzyskania pełnoletności.

Chociaż pomysł jest całkowicie oderwany od rzeczywistości i w praktyce nierealny, postanowiliśmy obliczyć, ile kosztowałoby wdrożenie go w życie i co na ten temat sądzą ekonomiści.

Z prostego rachunku wynika, że roczny koszt takiego comiesięcznego becikowego to ok. 90 mld zł. Jak to policzyliśmy? Według danych GUS na koniec 2010 roku w Polsce żyło 7,5 mln osób do 18. roku życia. Oznacza to, że jeżeli każde z nich co miesiąc dostawałoby 1 tys. zł, to koszt dla budżetu wyniósłby 7,5 mld zł miesięcznie. W skali roku ta kwota rośnie aż do 90 mld zł. To prawie jedna czwarta zaplanowanych na ten rok wszystkich wydatków budżetowych Polski. W sumie ustawa budżetowa zakłada dochody w wysokości 299 mld zł i wydatki na poziomie 335 mld zł.

Czytaj raport ZUS, str. 44

Oczywiście to tylko szacunki, bo liczba osób w wieku 0-18 jest zmienna i będzie w najbliższych latach spadać. Dowiedz się więcej na ten temat i obejrzyj animację pokazującą strukturę wiekową ludności Polski.

Skąd pieniądze? Rybiński odpowiada

Skąd wziąć na to pieniądze? W projekcie do każdej ustawy należy wpisać źródło jej finansowania. Z czego prof. Rybiński chce sfinansować tak duży wydatek? W czwartek nie udało nam się z nim skontaktować, ale mechanizm finansowania dokładnie opisał on na swoim blogu. Pisze w nim m.in., że pieniądze można wziąć choćby poprzez ograniczenie bardzo wysokich emerytur otrzymywanych przez część osób oraz likwidację niektórych ulg podatkowych.

W praktyce najciekawsza i najbardziej kontrowersyjna jest trzecia propozycja, czyli przesunięcie pieniędzy, które zgromadzili Polacy w Otwartych Funduszy Emerytalnych na wypłaty nowego becikowego. W sumie Polacy na kontach w OFE mają już 270 mld zł. Szczegóły na stronie rybinski.eu

- Wtedy emerytury obecnego pokolenia pracujących będą niższe (mniejszy drugi filar), ale jednocześnie zmaleje ryzyko bankructwa pierwszego filara, bo będzie więcej dzieci i potem więcej płatników składek ZUS - napisał Rybiński na swoim blogu.

- Propozycja jest zdumiewająca. Pieniądze w OFE - jak pan Rybiński musi wiedzieć - służą do pomnażania oszczędności przyszłych emerytów, a nie do wydawania na jakiekolwiek stypendia - komentuje osoba związana z branżą emerytalną. - To są przecież pieniądze ludzi, nie można ich tak po prostu zabrać.

W praktyce, gdy posłowie przedstawiają nowe kontrowersyjne pomysły, przeważnie jako źródło finansowania wpisują "poprawę ściągalności podatków".

Premier Donald Tusk pytany na czwartkowej konferencji prasowej o "stypendium demograficzne" odparł, że takie rozwiązanie jest oczywiście mało realne. Zdaniem premiera doprowadziłoby to do kataklizmu finansów publicznych.

Krzysztof Rybiński jest byłym wiceprezesem NBP i rektorem uczelni Vistula. To doświadczony ekonomista, który w ostatnich latach zasłynął z kontrowersyjnych pomysłów. Jest między innymi zarządzającym funduszem inwestycyjnym Eurogeddon, który ma zarobić na krachu gospodarczym Europy.

Czytaj też: Eurogeddon Rybińskiego. Można na tym zarobić?

To absurd

- Proponowanie oderwanych od rzeczywistości pomysłów jest bez sensu. Bardzo łatwo jest wydać pieniądze, ale przecież nie o to chodzi. Potrzebujemy spójnej i wielowątkowej polityki rodzinnej. Naszym wspólnym celem jest zwiększenie dzietności i wszyscy się z tym zgadzają. Ale ostatnią rzeczą, jaką możemy zrobić, jest proponowanie niedorzecznych pomysłów - komentuje ekonomistka Małgorzata Krzysztoszek z Lewiatana. - Ja też mogę z rękawa rzucić kilka pomysłów, które będą wyłącznie rozdawnictwem pieniędzy. To wielka nieodpowiedzialność.

- To pomysł polityczny, a nie ekonomiczny. Doskonale wpisuje się w polską tradycję składania deklaracji tylko po to, żeby zrobić szum, a nie żeby cokolwiek realizować - mówi Witold Orłowski, ekspert firmy doradczej PwC.

I dodaje: - Ale jeśli naprawdę ktoś przymierza się do realizacji tego nieszczęśliwego pomysłu, to powinien wskazać, skąd te pieniądze trzeba wziąć. Rozdawnictwo pieniędzy w formie gotówki na "przejedzenie" jest bardzo nieefektywne. Z samą ideą się zgadzam - trzeba zachęcać do zwiększania dzietności, ale pomysł jest bardzo nietrafiony.

Co działoby się, gdyby jednak jakimś cudem pomysł wszedł w życie? - Szybko narastający dług publiczny i deficyt budżetowy wywołany radosną twórczością PiS wymusiłby gwałtowną podwyżkę podatków, a co za tym idzie - obniżenie tempa wzrostu gospodarczego, mniej miejsc pracy - tłumaczy Krzysztoszek. - Co z tego, że rodzic dostawałby 1 tys. zł miesięcznie, skoro byłby bez pracy? - zastanawia się Krzysztoszek.

Prawdziwe zasiłki i nowe becikowe

Zamiast rozważać fantasmagorie, warto przyjrzeć się obecnym sposobom pomagania najbardziej potrzebującym rodzinom. Jednym z nich jest becikowe, czyli jednorazowa dotacja wypłacana z okazji narodzin dziecka w wysokości 1 tys. zł.

Od nowego roku zmieniły się kryteria dochodowe decydujące o przyznaniu becikowego. Od 1 stycznia zapomogi dostają tylko te rodziny, w których dochód na osobę nie przekracza 1922 zł netto. Kto zarabia więcej, zapomogi nie dostanie. W ten sposób nawet co dziesiąta rodzina może stracić prawo do becikowego. W praktyce pomoc powinna trafić do tych najbardziej potrzebujących, a nie tych, którzy zarabiają kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. W sumie koszty becikowego dla budżetu spadną o kilkanaście milionów złotych i mogą wynieść mniej niż 300 mln zł.

Dowiedz się więcej o zmianie kryteriów becikowego

Innym bezpośrednim finansowym wsparciem są stałe zasiłki rodzinne, które po ostatniej podwyżce wynoszą: 77 zł na dziecko do 5 lat, 106 zł na dziecko w wieku 6-18 lat i 115 zł na dziecko w wieku 19-24 lata.

Kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń rodzinnych mają docelowo wynieść 574 zł na osobę i 664 zł na osobę dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym (obecnie 504 zł i 583 zł). Dochodzenie do tego poziomu następowałoby w dwóch etapach: od 1 listopada br. - odpowiednio 539 zł i 623 zł, a od 1 listopada 2014 r. 574 zł i 664 zł.

Giełda wierzytelności: Kontrahenci nie płacą na czas? Spróbuj sprzedać faktury! Odzyskaj pieniądze.




Więcej o: