Kradzież bezdotykowa. Czy karty zbliżeniowe są dobrze zabezpieczone?

Maciej Samcik
18.02.2013 00:40
A A A
Czy nowoczesne karty płatnicze umożliwiające płacenie niskich rachunków bez podania kodu PIN są w niektórych bankach zbyt słabo zabezpieczone? - W kilkudziesięciu małych transakcjach bez PIN ktoś wyczyścił mi konto! - alarmują "Gazetę" czytelnicy. A banki? Nie zawsze oddają pieniądze
Karty płatnicze z funkcją płatności zbliżeniowych to w większości banków ostatni krzyk mody. Zdecydowana większość kart, które właśnie tracą ważność, jest wymieniana na karty zbliżeniowe. Niektóre banki proponują klientom nawet przedterminową wymianę "plastików" na nowocześniejsze. Albo w ogóle wycofują z oferty karty bez funkcji płacenia przez zbliżenie. Organizacja kartowa Visa podaje, że w naszych portfelach jest już 8 mln nowoczesnych kart. Polska jest - po Wielkiej Brytanii i Turcji - największym poligonem doświadczalnym tej technologii na świecie.

Sen o końcu ery gotówki

Bankowcy mocno promują karty zbliżeniowe, bo uważają, że dzięki nim ziści się ich sen o końcu ery gotówki. Za małe zakupy, do 50 zł, można nią zapłacić, tylko zbliżając kartę do czytnika. Nie trzeba podawać PIN-u ani nic podpisywać. Płacenie trwa 5-6 sekund, krócej niż wyszukanie drobnych w portfelu. I o to chodzi: - Już co piąta transakcja kartami MasterCard to zakup zbliżeniowy - mówi Michał Skowronek z polskiego oddziału tej organizacji.

Bezpieczne pieniądze?

Ale czy ten wyścig nie odbywa się kosztem bezpieczeństwa naszych pieniędzy? W ostatnich tygodniach docierają do nas sygnały, że z niektórych kart zbliżeniowych łatwo ukraść pieniądze poza kontrolą banku. I to mimo wprowadzonych przez banki limitów - maksymalnie 200 zł i pięć transakcji bez PIN-u dziennie.

Pani Marcie skradziono kartę we wrześniu 2012 r. - Już kilka minut po kradzieży złodziej zaczął zakupy. Zanim się zorientowałam, że nie mam karty, w 24 transakcjach z mojego konta zniknęło ponad 500 zł. Złodziej kupował w Auchan, Empiku, Coffee Heaven... - opowiada pani Marta, klientka mBanku. Bank poinformował, że "w świetle obowiązujących przepisów nie może uznać reklamacji". Powód? "W momencie dokonywania transakcji karta znajdowała się fizycznie przy terminalu i otrzymała autoryzację". - Jaką autoryzację ma na myśli bank, skoro to były transakcje zbliżeniowe? - pyta pani Marta.

Zdaniem banku autoryzacją jest samo przyłożenie karty do czytnika, choć nie wiadomo, czy przyłożyła ją osoba uprawniona.

Pani Katarzynie, innej klientce mBanku, z konta wyparowało 3444 zł, choć miała na nim tylko 1250 zł. - Karta została skradziona razem z portfelem z torebki, pewnie w zatłoczonym tramwaju. Zaraz po kradzieży złodziej zaczął jej używać we wrocławskich automatach biletowych. W 78 transakcjach kupił doładowania telefonów pre-paid, które potem pewnie sprzedał. - W mBanku dowiedziałam się, że mam niedozwolony debet w kwocie 2190 zł. Po 44 dniach mBank odmówił uznania reklamacji. Zwrócił co prawda część pieniędzy, ale odjął "wkład własny" w wysokości ok. 650 zł, tłumacząc, że klientka nie miała wykupionego dodatkowego ubezpieczenia.

Dzienny limit transakcji

Dlaczego w opisanych przypadkach nie zadziałały dzienne limity transakcji? Jak przyznają nam same banki - czasem karta bywa tak skonfigurowana, że nikt przy kolejnych transakcjach nie sprawdza, czy limity nie zostały przekroczone! - Nasze karty umożliwiają płatności zbliżeniowe w tzw. trybie offline. Takie ustawienie po części wynika z decyzji banku, ale również z wymagań organizacji płatniczych - mówi Krzysztof Olszewski z mBanku. - W przypadku naszych kart istnieje możliwość wykonania transakcji zbliżeniowych bez konieczności kontaktu z bankiem - potwierdza Julian Krzyżanowski z Alior Banku.

A organizacja płatnicza Visa przyznaje, że "dokonanie transakcji zbliżeniowej do kwoty 50 zł odbywa się w trybie offline, czyli bez łączenia się z bankiem wydawcą karty". W przypadku kart działających w systemie MasterCard bank ma możliwość ustawienia procesów tak, by przy każdej transakcji zbliżeniowej terminal łączył się z bankiem i sprawdzał, czy nie doszło do przekroczenia limitu. Ale - jak dowiadujemy się nieoficjalnie - banki czasem same "wyłączają" autoryzację online, żeby... było szybciej.

- Transakcja zbliżeniowa offline trwa 5-6 sekund, a ta w trybie online już 12-14 sekund. Jeśli bank chce zachęcić klientów do płacenia kartą zamiast drobnymi, to dąży do tego, by płatność trwała znacznie krócej niż tradycyjna. Wybór jest prosty - mówi anonimowy przedstawiciel branży kartowej.

PYTANIE Czy korzystasz z kart zbliżeniowych?

  • Tak, to bardzo wygodny sposób płatności
  • Nie, nie ufam takim kartom
  • Nie, nie posiadam karty zbliżeniowej
  • Nie używam, ale mam taką kartę
  • Zawsze płacę gotówką
Zobacz także
  • Karta kredytowa Zbliżeniowy dyktat, czyli jak to jest z tymi nowymi kartami?
  • Karty zbliżeniowe są bezpieczne
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najważniejsze informacje