Niższe opłaty za korzystanie z kart coraz bliżej

Sejmowa komisja ustawodawcza pozytywnie zaopiniowała senacki projekt nowelizacji ustawy o usługach płatniczych, który zakłada urzędowe obniżenie opłat ponoszonych przez sklepy na rzecz banków
Gra idzie o tzw. interchange fee, czyli wysokość prowizji, którą właściciele sklepów płacą bankom od każdej transakcji przy użyciu kartą debetową lub kredytową. Stawki prowizji ustalają organizacje kartowe - Visa i MasterCard. Dzisiaj to średnio 1,5 proc.

Na obniżenie opłat od lat naciskają handlowcy. Twierdzą, że są za wysokie. Jakiś czas temu ich argumenty częściowo podzielił Narodowy Bank Polski, który zaproponował kompromis: stopniowy spadek prowizji. Kompromis nie wypalił, bo prace zespołu roboczego przy NBP zbojkotował MasterCard, twierdząc, że mogą być uznane przez UOKiK za antykonkurencyjne.

Zespół roboczy przy NBP miał jednak plan B: jeśli nie uda się dogadać, problem opłat interchange powinni rozwiązać politycy.

Kto bardziej ulży handlowcom?

Długo nie trzeba było czekać. Politycy zaczęli się licytować, kto bardziej ulży handlowcom. Największe szanse na wejście w życie ma zaakceptowany wczoraj przez komisję ustawodawczą projekt senacki, czyli autorstwa Platformy Obywatelskiej. Projekt ustawy przewiduje, że opłata interchange nie może przekroczyć 0,5 proc., ale dopiero od 2016 r. Do tego czasu stawki mają spadać stopniowo.

Wydawało się, że sprawa ustawowego uregulowania stawek interchange jest już przesądzona. Z wypowiedzi bankowców można było wywnioskować, że pogodzili się już z utratą części dochodów.

Ale czy na pewno? Wczorajszy "Puls Biznesu" podał zaskakującą informację: MasterCard, do tej pory niechętny porozumieniu, zmienia front i sprawę interchange chce załatwić poza parlamentem. Dziennik donosi, że MasterCard zaproponował Visie podpisanie dwustronnego porozumienia zakładającego stopniowe obniżanie prowizji kartowych, które docelowo miałyby osiągnąć średni poziom europejski 0,5-0,6 proc. Pomysł w pewnym stopniu pokrywa się z kompromisem wypracowanym przez zespół roboczy przy NBP, z tym że chodzi o stawki uśrednione. Obniżając opłaty od niektórych typów kart, MasterCard mógłby utrzymać wyższe prowizje dla kart z wyższej półki, którymi konkuruje z Visą - zaznacza dziennik.

Zmiana intercharge wynikiem porozumienia

Michał Skowronek kierujący polskim oddziałem MasterCard potwierdza, że firma chce szukać rozwiązania problemu interchange w drodze porozumienia uczestników rynku, a nie regulacji ustawowej.

- Stworzyliśmy coś na kształt kodeksu postępowania w sprawie opłat interchange, który uwzględnia część dobrych - naszym zdaniem - rozwiązań wypracowanych przez zespół roboczy przy NBP - mówi.

Jego zdaniem propozycje dotyczące m.in. ustalenia górnej wysokości opłat interchange są nierynkowe. - Dlatego proponujemy uśrednienie maksymalnych poziomów interchange. W najbliższych dniach wyjdziemy z konkretnymi propozycjami do banków i polityków - mówi Michał Skowronek.

Do swojego pomysłu chce najpierw przekonać banki i Visę. "Kodeks" nie obejmuje jednak firm akceptujących karty. Ale ich przedstawiciele nie są tym zainteresowani. Czekają na ustawę. "Jesteśmy zaskoczeni, że MasterCard tak diametralnie zmienia swoje stanowisko w sprawie samoregulacji na temat obniżki opłat interchange. To właśnie przez MasterCard nie doszło do zawarcia porozumienia pod egidą NBP (...) Nie rozumiemy, dlaczego ewentualne porozumienie ma dotyczyć tylko i wyłącznie organizacji płatniczych, a nie wszystkich uczestników rynku płatności bezgotówkowych, tak jak proponował NBP" - napisała Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji.

Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego: - Działanie MasterCard należy odczytywać jako kolejną próbę zatrzymania przez tę organizację pozytywnych zmian na rynku płatności bezgotówkowych w Polsce. Nie ma żadnych podstaw do tego, by sądzić, że w wypadku np. przerwania prac parlamentarnych nad ustawą do porozumienia by doszło. Nie wiadomo również, kto miałby gwarantować, że stopniowe redukcje będą przez MasterCard i Visę realizowane oraz że nie wycofają się ze złożonego zobowiązania, powołując się np. na czynniki, których wcześniej nie udało się przewidzieć - mówi Łaniewski.

Więcej o: