Komórka zamiast karty. PKO BP rzuca wyzwanie organizacjom kartowym

Klienci PKO BP mogą od dziś telefonem płacić rachunki w sklepach, wypłacać pieniądze z bankomatu i przesyłać je za pomocą wirtualnych czeków. Do systemu bank zaprasza konkurentów
Największy polski bank, w którym ma konto co piąty Polak, rzuca wyzwanie potężnym organizacjom kartowym. Sposobem na złamanie duopolu Visy i MasterCarda ma być system płatności bezgotówkowych, do którego klienci w ogóle nie będą potrzebowali kart płatniczych. Projekt nazywa się IKO i zakłada przesyłanie pieniędzy za pomocą telefonu komórkowego.

Płatności przez komórkę to pozornie nic nowego, podobne projekty już istnieją. Np. operator komórkowy T-Mobile, wspólnie z MasterCardem i trzema bankami - mBankiem, Raiffeisen-Polbankiem oraz Getin Bankiem - uruchomił możliwość "włożenia" karty płatniczej do smartfona. Na czipie znajduje się odpowiednie oprogramowanie, które pozwala płacić komórką wszędzie tam, gdzie terminale mają możliwość przyjmowania płatności zbliżeniowych.

Projekt PKO BP ma jednak o wiele większe możliwości. Pozwala za pomocą telefonu zarówno płacić w sklepach, jak i wypłacać pieniądze z bankomatu, przesyłać je na zasadzie SMS-ów, a nawet wystawiać wirtualne czeki, czyli coś w rodzaju polecenia wypłaty, które można wykorzystać w bankomacie, by podjąć pieniądze. Pomysł IKO opiera się na systemie kodów jednorazowych, które są wyświetlane na ekranie telefonu i którymi zatwierdza się transakcje w bankomatach lub terminalach kartowych.

Żeby korzystać z dobrodziejstw IKO, klient musi ściągnąć ze strony PKO BP i zainstalować w telefonie specjalną aplikację, a następnie aktywować ją w systemie bankowości internetowej banku (tak samo, jak aktywuje się nową kartę płatniczą). A potem już z górki. Chcąc wykorzystać telefon jako kartę płatniczą, klient musi uruchomić aplikację (podając specjalny PIN zdefiniowany przy rejestracji IKO), a następnie powiedzieć sprzedawcy, że zamierza skorzystać z płatności IKO. Telefon automatycznie podaje jednorazowy kod złożony z sześciu cyfr, który jest ważny tylko przez dwie minuty. Klient musi wklepać kod do terminalu (tak samo jak podaje PIN, gdy płaci kartą).

Jeszcze prościej system działa przy bankomacie - zamiast wkładać kartę do urządzenia, klient wybiera opcję "płacę z IKO", uruchamia aplikację i wklepuje do bankomatu sześciocyfrowy kod. Analogicznie system działa przy płatnościach internetowych. Na stronie sklepu internetowego trzeba zaznaczyć opcję "płacę z IKO", a potem podać wygenerowany przez telefon kod. Przy płatnościach powyżej 20 zł system prosi o potwierdzenie transakcji, zaś powyżej 100 zł trzeba potwierdzić transakcję PIN-em do aplikacji IKO. Klient ma możliwość zmieniania limitów, a nawet czasowego wyłączenia funkcji płatności IKO.

Podstawową wadą "wynalazku" PKO BP jest to, że - przynajmniej na razie - jest on ograniczony tylko do tych sklepów, w których terminalami sklepowymi zarządza należąca do banku firma eService oraz do bankomatów PKO BP. To oznacza, że dziś IKO jest dostępne w co czwartym sklepie obsługującym transakcje kartowe oraz w co szóstym polskim bankomacie (bo taki udział rynkowy ma bankomatowa sieć PKO BP). W przypadku płatności internetowych system działa w sklepach obsługiwanych przez spółkę Dotpay.

Prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło zapowiedział, że IKO ma być platformą otwartą, do której mogą się "podpiąć" wszystkie firmy obsługujące płatności kartowe. - Zachętą dla zewnętrznych partnerów mają być radykalnie niższe prowizje od transakcji zawartych za pomocą IKO niż prowizje interchange od transakcji kartowych - oświadczył Jagiełło. Bank prowadzi już negocjacje z niezależnymi sieciami bankomatowymi, by wprowadzić IKO do ich urządzeń (chodzi głównie o sieć Euronet). Docelowo IKO ma być tak samo powszechnym systemem płatności, jak dziś płatności kartami MasterCard czy Visa.

Jagiełło ma nadzieję, że nowy system płatności w ciągu trzech lat przyciągnie nawet milion klientów. Do końca tego roku ma z niego korzystać kilkadziesiąt tysięcy posiadaczy rachunków osobistych w PKO BP. To może się udać, bo w odróżnieniu od projektu T-Mobile i MasterCarda, aplikacja IKO nie wymaga zaawansowanego telefonu, obsługującego płatności zbliżeniowe. Nie trzeba też mieć abonamentu w konkretnej sieci telekomunikacyjnej (w tym przypadku T-Mobile). Jedyną wadą IKO jest to, że dziś system obsługuje tylko telefony z systemami operacyjnymi Android i iOS. Ale - jak zapowiedział Wojciech Bolanowski, odpowiedzialny w PKO BP za ten projekt - w najbliższej przyszłości oprogramowanie ma zostać dostosowane także do BlackBerry, Symbian, Java i Windows Phone. - Już dziś 85 proc. naszych klientów ma telefony, które mogą obsłużyć oprogramowanie IKO.

W ramach IKO klient może nie tylko płacić bezgotówkowo za zakupy i wypłacać pieniądze z bankomatu, ale też sprawdzać saldo oraz historię rachunku. Absolutnym novum jest możliwość wystawiania wirtualnego czeku. W aplikacji jest funkcja, która pozwala przesłać komuś rodzaj wiadomości (podobnej do SMS-u), w której klient definiuje, ile pieniędzy odbiorca może wypłacić w bankomacie i jak długo ta "oferta" jest aktualna. W czasie ważności takiego czeku odbiorca musi znaleźć bankomat PKO BP i - podając dziewięciocyfrowy numer czeku - wypłacić pieniądze.

PKO BP nie jest jedyną instytucją, która przygotowuje ofensywę mającą na celu "ominięcie" kart płatniczych w transakcjach bezgotówkowych. Podobny projekt przygotowuje sieć sklepów spożywczych Biedronka. Jej pomysł opiera się również na wykorzystaniu telefonów komórkowych klientów, które uprzednio zarejestrowane w systemie płatności mogą służyć jako "portmonetka" klienta. Szczegóły pomysłu Biedronki są na razie owiane mgłą tajemnicy.

Zarząd PKO BP zapowiedział, że poza zwiększeniem liczby punktów, w których będzie można płacić i wypłacać gotówkę, używając IKO, planuje też wprowadzenie nowych funkcji. Wśród nich ma być możliwość płacenia zbliżeniowego (jeśli telefon klienta i terminal sprzedawcy będą obsługiwały technologię zbliżeniową, to terminal sam będzie "wyczytywał" kod, klient nie będzie musiał go wpisywać na klawiaturze terminalu. Bank chce też udostępnić IKO osobom, które nie mają w nim konta - aplikacja będzie działała na identycznej zasadzie, jak karta pre-paid.

- Nasze rozwiązanie ma szansę stać się lokalnym standardem płatności na rynku europejskim - mówi Jagiełło. - W zależności od pojawiania się nowych rozwiązań technologicznych i potrzeb naszych klientów możemy tworzyć i dodawać do aplikacji nowe funkcje, takie jak możliwość płacenia za parkingi, bilety komunikacji miejskiej, kupony, programy lojalnościowe czy nawet usługi maklerskie i inwestycyjne - mówi dyr. Bolanowski. PKO BP wspomina nawet o dołączeniu do projektu... innych banków. Gdyby to się udało - a nieoficjalnie przedstawiciele PKO BP mówią, że rozmawiają już z konkurencyjnymi bankami na temat ich udziału w IKO - supremacja Visy i MasterCarda byłaby poważnie zagrożona.



Giełda wierzytelności: Kontrahenci nie płacą? Sprzedaj faktury i odzyskaj pieniądze.




Więcej o: