E-pożyczka dla klienta z ulicy. mBank podnosi limit do 100 tys. zł

Do tej pory klient bez konta w mBanku mógł przez internet pożyczyć najwyżej 20 tys. zł. Bank zmienia też sposób przekazywania przez klientów informacji potrzebnych do uzyskania kredytu.
Udzielanie pożyczek przez internet tzw. klientom wewnętrznym to od kilku lat już standard w części banków. Bank może zdalnie, bez konieczności przychodzenia do oddziału, udzielić kredytu osobie, która ma konto lub wcześniej coś w banku kupiła. Dlaczego? Bo bank zna klienta, widzi np., ile ten zarabia. Nie musi więc czekać, aż zapyta on o kredyt, sam może zaproponować mu limit kredytowy, pożyczkę lub kartę kredytową.

Oferta bankowych pożyczek online dla klientów z ulicy dopiero raczkuje. Taką ofertę mają od niedawna Alior Sync, Idea Bank (dla drobnych przedsiębiorców) oraz mBank.

mBank udziela przez internet kredytów dla zewnętrznych klientów od blisko roku. Jak dowiedziała się Wyborcza.biz, w najbliższych dniach wprowadzi do oferty pewne modyfikacje.

Do tej pory w tym trybie klient z ulicy mógł pożyczyć maksymalnie 20 tys. zł. Ten limit zwiększy się pięciokrotnie.

Wiadomo, że pożyczanie "obcym" na odległość wiąże się z dużo większym ryzykiem. Dlatego bank mógł podwyższyć limit dzięki wprowadzeniu pewnych zmian technologicznych. Przygotował nową aplikację, która umożliwia przesyłanie informacji na temat historii operacji klienta z banku, w którym posiada on rachunek główny. To m.in. na podstawie tej historii bank podejmuje decyzję, czy i ile pożyczyć.

Jak działa aplikacja? Trzeba ją najpierw zainstalować na komputerze. Za pośrednictwem aplikacji klient loguje się do swojego banku, a następnie program pobiera potrzebne informacje (m.in. historię operacji) i wysyła do mBanku, gdzie dane są analizowane.

Czy to bezpieczne? - Login i hasło klienta nie są zapamiętywane, przetwarzane oraz przechowywane przez aplikację ani mBank. Aplikacja działa podobnie jak przeglądarki internetowe, za pośrednictwem których logujemy się do różnych serwisów, w tym do banków. Aplikacja nie wykonuje operacji w imieniu klienta ani nie modyfikuje żadnych ustawień konta - mówi Dariusz Solski, dyrektor departamentu produktów kredytowych mBanku i MultiBanku.

Bank zapewnia, że aplikacja cyklicznie będzie poddawana audytom bezpieczeństwa przez bank i specjalistyczne firmy zewnętrzne. Ponadto aplikacja podpisana jest certyfikatami gwarantującymi, że pochodzi ze sprawdzonego źródła i nie została podmieniona przez strony trzecie, co ma chronić klienta przed ewentualnymi próbami tzw. phishingu. Komunikacja między aplikacją i bankiem odbywa się za pośrednictwem szyfrowanego kanału komunikacji pozwalającego na bezpieczny przepływ informacji.

Aplikacja to niejedyny sposób na wzięcie kredytu na odległość. Klienci mogą przekazać do banku dane w klasyczny sposób. Jeśli chcą pożyczyć nie więcej niż 20 tys. zł (czyli tak jak do tej pory), mogą wysłać e-mailem historię rachunku w wersji PDF. A jeśli chcą wziąć większy kredyt, a nie ufają aplikacji, mogą dostarczyć do banku dokumenty w formie papierowej.

Jest jednak pewne ograniczenie. Nowa aplikacja pozwala "wyciągnąć" historię operacji tylko z siedmiu banków: PKO BP, ING Banku, Banku Zachodniego WBK, Pekao, Millennium, Alior Banku i Inteligo. Bank przekonuje, że są to banki, których klienci najczęściej składają wnioski o kredyty w mBanku.

Więcej o: