Mniej kupujemy, nie lubimy się zadłużać, nie chcemy euro

To wnioski z najnowszego badania sytuacji finansowej gospodarstw domowych przeprowadzonego przez Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej (IRG SGH) i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych (KPF).
W badaniu co kwartał bierze udział reprezentatywna grupa respondentów (blisko tysiąc gospodarstw domowych). Polacy oceniają w nim swoją bieżącą i przyszłą sytuację finansową, skłonność do zakupów i zaciągania kredytów. Co mówią wyniki badania przeprowadzonego w drugim kwartale?

W porównaniu z pierwszym kwartałem wzrosła liczba gospodarstw domowych, które negatywne oceniają ogólną sytuację gospodarczą. Coraz więcej Polaków wierzy jednak, że w ciągu roku ta sytuacja się poprawi. Oceniając przyszłą sytuację na rynku pracy, też rośnie grupa optymistów - więcej z nas przewiduje, że sytuacja będzie się poprawiać.

Eksperci studzą jednak ten optymizm. Na podstawie tych wyników, choć optymistycznych, nie można jeszcze wskazać stałego trendu.

Mniej na kredyt

Skłonność do zakupów? Od przełomu lat 2008/09 spada liczba gospodarstw domowych deklarujących chęć zrobienia poważniejszych zakupów. Dotyczy to zakupu samochodu oraz domu lub mieszkania. Do poważnego zakupu autorzy badania zaliczają też remont domu lub mieszkania. Wydatki na ten cel też systematycznie malały w ostatnich latach, ale w drugim kwartale widać niewielkie odbicie.

Systematycznie od 2010 r. spada również skłonność Polaków do zaciągania kredytów samochodowych, ratalnych (np. na zakup sprzętu RTV/AGD) oraz na remont. Rośnie, ale nieznacznie, zainteresowanie kredytami hipotecznymi.

- Wyniki pokazują, że w najbliższym czasie instytucje finansowe nie powinny spodziewać się wzrostu popytu na kredyty konsumpcyjne - mówi dr Sławomir Dudek z IRG SGH. Zaznacza jednak, że w ostatnich wynikach nie widać jeszcze efektu spadających stóp procentowych oraz rozluźnienia rekomendacji T regulującej zasady udzielania kredytów konsumpcyjnych. Niższe oprocentowanie i łatwiejszy dostęp do kredytów mogą ten popyt pobudzić.

Nie chcemy euro

Jak spłacamy zobowiązania? Tu wyniki nie napawają optymizmem. Spada liczba tych, którzy terminowo spłacają kredyty, rośnie tych, którzy mają z tym mniejsze lub większe problemy.

W pierwszym kwartale z dużymi problemami (ale z opóźnieniem nie większym niż pół roku) kredyty spłacało 3,3 proc. gospodarstw, kwartał później już 7,6 proc. Grupa tych, którzy spóźniają się z płatnościami powyżej sześciu miesięcy, wzrosła z blisko 3 do 5 proc.

Czy to się zmieni? Na pytanie o to, jak w przyszłości gospodarstwa domowe będą spłacać kredyty, co trzeci ankietowany odpowiada, że bezproblemowo, co piąty: "z niewielkimi problemami", a co dziesiąty: "z dużymi problemami". 1,3 proc. uważa, że przestanie w ogóle regulować zobowiązania. Reszcie - blisko 33 proc. - trudno to dzisiaj ocenić.

Ankieterzy zadają też pytania specjalne, związane z ważnymi bieżącymi wydarzeniami. Jednym z nich jest kwestia wejścia Polski do strefy euro. W drugim kwartale przeważają przeciwnicy przyjęcia euro - 61,5 proc. Co piąty Polak jest za przyjęciem wspólnej waluty, ale w perspektywie kilku lat. Tylko nieco ponad 5 proc. chce jak najszybszego wprowadzenia euro. Reszta nie ma zdania.

Najwięcej zwolenników euro było w 2009 r. - ponad 55 proc. chciało wprowadzenia euro od razu lub w najbliższych latach. Przeciw euro było wtedy 27 proc. Polaków.

Podczas konferencji prasowej eksperci z KPF przedstawili też wyniki cyklicznego badania "Portfel należności polskich przedsiębiorstw".

Więcej o: