Sześć banków zbuduje jednolity system płatności mobilnych

Sześć banków będzie budowało jednolitą platformę do płatności telefonami komórkowymi. Silnikiem projektu będzie działający od kilku miesięcy system IKO należący do PKO BP.
Sześciu prezesów banków na wspólnej konferencji prasowej? To rzadki widok. Wystąpili dziś (w czwartek) razem szefowie PKO BP, BRE Banku, Banku Zachodniego WBK, ING Banku, Millennium i Alior Banku.

Po co? By ogłosić, że razem będą budować platformę do płatności mobilnych.

Który system spodoba się Polakom?

W tym doborowym towarzystwie gwiazdą był niewątpliwie Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, bo to on jest ojcem i motorem nowego przedsięwzięcia. Wspólna platforma będzie bowiem bazować na wprowadzonym w marcu przez PKO systemie płatności IKO.

Czym jest IKO? Na razie jednym z wielu testowanych systemów do płacenia telefonem. Wizjonerzy nowych technologii są bowiem przekonani, że w niedalekiej przyszłości smartfony zastąpią gotówkę i karty płatnicze. By zapłacić za zakupy, wystarczy telefon z wgraną aplikacją.

Nawet jeśli tak się stanie, trudno wyobrazić sobie kilka czy kilkanaście funkcjonujących obok siebie systemów płatności. Nikt nie ma wątpliwości, że musi to być system prosty w obsłudze, bezpieczny, a przede wszystkim powszechny.

Dziś trwa walka właśnie o to, które rozwiązanie stanie się standardem - które polubią polscy konsumenci oraz właściciele sklepów.

A mają w czym wybierać. Jeden z pomysłów zamiany telefonu w portfel opiera się na połączeniu karty SIM telefonu z chipem karty płatniczej. Takie rozwiązanie testowały w ubiegłym roku mBank, Raiffeisen Polbank i Getin Bank we współpracy z T-Mobile i MasterCard. Podobne rozwiązanie oferuje też Visa.

Kod z telefonu ważny 2 minuty

IKO pomija udział operatora telekomunikacyjnego i organizacje płatnicze. Jak to działa? Klient musi ściągnąć ze strony PKO BP i zainstalować w telefonie specjalną aplikację, a następnie aktywować ją w systemie bankowości internetowej banku (musi mieć więc jakiś rachunek w PKO BP). Chcąc zapłacić za pomocą IKO, klient musi uruchomić aplikację i powiedzieć sprzedawcy, że zamierza skorzystać z tej formy płatności. Telefon automatycznie podaje jednorazowy kod złożony z sześciu cyfr, który jest ważny tylko przez dwie minuty. Klient wklepuje kod do terminalu (tak samo jak podaje PIN, gdy płaci kartą). W identyczny sposób IKO pozwala wypłacić pieniądze z bankomatu oraz płacić w internecie.

Działanie IKO ograniczone jest na razie do tych sklepów, w których terminalami sklepowymi zarządza należąca do banku firma eService, oraz do bankomatów PKO BP i sieci Euronet.

Wejście do projektu pięciu banków jest więc milowym krokiem w kierunku budowy powszechnego systemu płatności mobilnych.

Jego sercem będzie specjalnie utworzona spółka, która będzie zajmować się infrastrukturą technologiczną, m.in. rozliczaniem płatności. Od strony technicznej platforma będzie bazować na silniku IKO. Niezależnie od tego, w którym banku mamy konto, niektóre operacje wykonywać będziemy w ten sam sposób. Elementami wspólnymi będzie wykorzystanie kodów jednorazowych do autoryzacji płatności, standardy bezpieczeństwa (zabezpieczenie aplikacji kodem PIN), dostęp do tej samej sieci bankomatów i serwisów e-commerce (płatności internetowe) czy możliwość przesyłania przelewów na numer telefonu.

Każdy bank podłączony do systemu będzie mógł natomiast przykleić do platformy usługi dodatkowe i w ten sposób konkurować z innymi bankami.

Gotowe na święta?

Kiedy system ruszy? Ile będzie kosztował? Szefowie banków niechętnie odpowiadali na te pytania. - Jeśli za rok spotkamy się w tym samym gronie, będziemy mogli mówić o porażce projektu - stwierdził Zbigniew Jagiełło. Wojciech Sobieraj, szef Alior Banku, był mniej enigmatyczny: - Klienci sześciu banków będą mogli zapłacić w nowym systemie za świąteczne zakupy - zapewnił.

Do platformy, która jeszcze nie ma nazwy (nie będzie to IKO), będą mogły przyłączać się inne banki oraz agenci rozliczeniowi, a więc firmy, które bezpośrednio w sklepach instalują terminale płatnicze. Dzięki temu nowy system będą mogły zaproponować współpracującym z nimi sklepom.

Co z PeoPay od Pekao

Czy zaproszenie przyjmie bank numer dwa - Pekao? To największa niewiadoma, zwłaszcza że kilka tygodni temu Pekao przedstawił swoją wizję płacenia smartfonami - system PeoPay. I mocno wierzy, że to jego wizję polubią Polacy.

PeoPay eliminuje nie tylko organizacje płatnicze, lecz także sieć agentów rozliczeniowych. Telefon służy bowiem zarówno do płacenia, jak i pełni funkcję terminalu płatniczego. Płacąc w PeoPay, środki pobierane są z rachunku prepaid, który może założyć prawie każdy, a więc korzystanie z systemu nie jest ograniczone tylko do klientów Pekao.

Bank liczy przede wszystkim na blisko 750 tys. detalistów, którzy dzisiaj akceptują tylko gotówkę. Do PeoPay ma ich zachęcić łatwa i szybka instalacja programu, brak opłat za dzierżawę terminalu (bo jest nim telefon) i niższe prowizje niż za akceptowanie kart.

Więcej o: