Nawet z polisą OC możesz zostać bankrutem

Spowodowałeś wypadek? Jesteś przekonany, że mając obowiązkowe ubezpieczenie OC w kieszeni, za spowodowane przez ciebie szkody zapłaci ubezpieczyciel? Jeśli będzie to tzw. szkoda środowiskowa, straty będziesz musiał pokryć z własnej kieszeni.
Obowiązkowe ubezpieczenie OC musi mieć każdy kierowca. Taka polisa chroni, kiedy to my spowodujemy wypadek. Wtedy odszkodowanie za zniszczony samochód, ewentualne zadośćuczynienie za szkody osobowe i renty wypłaci towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym mamy wykupioną polisę OC.

Nieubezpieczony płaci z własnej kieszeni

Takiej ochrony nie mają ci, którzy jeżdżą bez polisy OC. Z ostatnich danych wynika, że bez obowiązkowego ubezpieczenia jeździ ok. 250 tys. kierowców. Ci, którzy jeżdżą bez obowiązkowej polisy od odpowiedzialności cywilnej (OC), zapłacą 3,2 tys. zł kary. Jednak mandat może być najmniej dotkliwą konsekwencją jazdy bez OC.

Jeżeli nieubezpieczony kierowca spowoduje wypadek, odszkodowanie musi pokryć z własnej kieszeni. Prawdziwy problem pojawia się w przypadku zdarzeń groźniejszych niż stłuczka na parkingu. Wtedy oprócz odszkodowania za naprawę zniszczonego auta sprawca musi z własnej kieszeni pokryć też koszty leczenia ofiar wypadku, odszkodowania, zadośćuczynienia czy dożywotniej renty.

Jednak nawet polisa OC nie zapewni nam całkowitej ochrony

Wyobraźmy sobie sytuację, w której powodujemy wypadek drogowy, w który zaangażowana jest cysterna przewożąca paliwo. W efekcie uszkodzenia cysterny do środowiska przedostaje się szkodliwa substancja, powodując zanieczyszczenie pobliskich gruntów rolnych, a jednocześnie kanałem przedostaje się do zbiornika wodnego, zatruwając żyjące tam ryby.

Co wtedy? - Zgodnie z zasadą "zanieczyszczający płaci" odpowiedzialność za usunięcie konsekwencji środowiskowych ponosi powodujący szkodę, w tym wypadku kierujący samochodem osobowym, czyli my. Oczywiście nie będziemy zobowiązani do zorganizowania usunięcia tych szkód samodzielnie, zostanie nam jednak za to wystawiony rachunek - tłumaczy Wojciech Hartung z zarządu STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Co wtedy? - Jeśli samochód, którym podróżowaliśmy, był samochodem służbowym, a przedsiębiorstwo, w którym pracujemy, posiada polisę środowiskową, usunięcie szkód zostanie z niej pokryte, pod warunkiem że takie rozszerzenie znajduje się w polisie OC działalności, co nie jest regułą. Jeśli jednak firma takiej polisy w ogóle nie posiada, pokrycie kosztów spadnie na nią albo, jeśli był to nasz prywatny samochód, będzie leżał po naszej stronie - mówi Wojciech Hartung. Dojść może więc do sytuacji, kiedy firma albo osoba fizyczna zostanie niespodziewanie obciążona kwotą, której nie będzie w stanie spłacić.

Maksymalnie 5 mln euro z polisy OC

Pamiętajmy, że nawet w obowiązkowych polisach OC istnieje górny limit odpowiedzialności ubezpieczyciela. - Obecnie wynoszą one w Polsce 5 mln euro w przypadku szkód osobowych oraz 1 mln przy szkodach na mieniu. Są to co prawda dość wysokie progi, lecz można wyobrazić sobie sytuacje, w których nawet te sumy mogą nie wystarczyć do pokrycia wszystkich strat. Jest to charakterystyczne dla każdego towarzystwa ubezpieczeniowego, bowiem zakres OC określa odpowiednia ustawa - mówi Przemysław Grabowski, ekspert multiagencji CUK Ubezpieczenia.

Jazda po pijanemu? Ucieczka z miejsca zdarzenia?

W tych sytuacjach również to nie ubezpieczyciel, tylko sprawca płaci za wyrządzone szkody.

Przykład? Wybuch gazu w kamienicy w Słupsku. Zawinił pijany kierowca

Nikt nie zginął w wybuchu gazu, który zniszczył kamienicę w Słupsku. Trzy osoby zostały ranne, ale ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Około drugiej w nocy pijany kierowca uderzył samochodem w przyłącze gazu w budynku przy ulicy Krasińskiego 14.

Chwilę później gaz eksplodował, niszcząc kamienicę. - Był huk i krzyki ludzi. Potem policja zaczęła walić do drzwi, żeby uciekać, bo budynek się pali i może się zawalić - opowiadali mieszkańcy naszemu reporterowi Przemysławowi Wosiowi.

Frontowa ściana budynku się zawaliła, całkowicie zniszczonych jest dziesięć mieszkań. Wiceprezydent Słupska Andrzej Kaczmarczyk poinformował, że wszystkich lokatorów objęto pomocą. Na razie zostali umieszczeni w szkolnej bursie. Później zostaną im przydzielone mieszkania. 

- Przedwojenna kamienica nadaje się tylko do rozbiórki. Policja zatrzymała pijanego kierowcę, który spowodował tragedię. 32-latek miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu - potwierdził rzecznik słupskiej policji podkomisarz Robert Czerwiński.

Odszkodowanie za zniszczony budynek wypłaci Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który później zwróci się po pieniądze do sprawcy. W tym przypadku mogą to być nawet miliony złotych.

Więcej o: