Zarządca komisaryczny w SKOK Wspólnota

Od wczoraj w SKOK Wspólnota szefem jest zarządca komisaryczny. Kilkuletnie próby uzdrowienia finansów Kasy przez dotychczasowe władze zakończyły się fiaskiem.
SKOK Wspólnota jest jedną z największych działających w Polsce Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo - Kredytowych. Powstała w 2000 r. przy jednej z wrocławskich parafii - jako Południowo - Zachodnia SKOK. Dziś ma blisko setkę oddziałów w różnych miastach i ponad 70 tys. członków. Należy do Kas Stefczyka - porozumienia kilku Kas pod egidą SKOK Stefczyka, oferujących takie same usługi i prowadzących wspólne kampanie reklamowe. Kasy należące do tej grupy miały być swego rodzaju elitą w systemie SKOK.

Wspólnota boryka się jednak od kilku lat z problemami. Jesienią 2008 r., gdy wyłączny nadzór nad Kasami sprawowała Krajowa SKOK, a jej szefem był Grzegorz Bierecki (dziś senator PiS) - władzę we Wspólnocie przejęło grono jego bliskich współpracowników. Mieli wyprowadzić Kasę na prostą.

W 2009 r. Krajowa SKOK przyznała Wspólnocie 52 mln zł kredytu z funduszu stabilizacyjnego, na który składają się wszystkie Kasy. Udzieliła jej też "promesy kredytu stabilizacyjnego" do 50 mln zł - czyli zagwarantowała, że pożyczy tę kwotę, jeśli udzielone przez Kasę pożyczki i kredyty okażą się nieściągalne.

Nie poprawiło to jednak sytuacji SKOK Wspólnota. Jej wyniki były coraz gorsze.

W 2011 r. "Krajówka" umorzyła Wspólnocie 52-milionowy kredyt i udzieliła jej kolejnej promesy kredytu - do 120 mln zł - na pokrycie strat związanych z udzielonymi przez Kasę nieściągalnymi "wysokokwotowymi" pożyczkami.

Jak zauważył rewident badający sprawozdanie finansowe Wspólnoty za 2011 r. - promesy "Krajówki" na łączną kwotę 170 mln zł równoważyły w bilansie ujemny kapitał własny kasy. Ten zaś wynikał głównie ze strat poniesionych przez Kasę we wcześniejszych latach (łącznie 171 mln zł). Gdyby Krajowa SKOK nie udzieliła Wspólnocie gwarancji - musiałaby ona ogłosić bankructwo.

- Na walnym zgromadzeniu Krajowej SKOK pytaliśmy, dlaczego na siłę ratuje się Wspólnotę z naszych wspólnych pieniędzy. Bierecki odpowiedział, że jej upadek byłby zagrożeniem dla wizerunku całego systemu SKOK, i pieniądze musieli dać - mówi członek władz jednej z Kas.

Dziś już wiadomo, że nie na wiele się to zdało. 1 sierpnia Komisja Nadzoru Finansowego podjęła jednogłośnie decyzję o wprowadzeniu do Wspólnoty zarządcy komisarycznego. W komunikacie KNF napisała, że "do tej pory SKOK Wspólnota nie podjął efektywnych działań zmierzających do dokapitalizowania i przeprowadzenia procesów sanacji". Teraz ma je podjąć komisarz - Małgorzata Żymierska. Według KNF ma ona doświadczenie "w zakresie prowadzenia procesów restrukturyzacji banków o trudnej sytuacji ekonomiczno-finansowej".

To już druga decyzja o wprowadzeniu komisarza, podjęta przez KNF od czasu, gdy jesienią ub. roku przejęła ona nadzór nad Kasami. Kilka dni temu taką samą uchwałę podjęto w stosunku do SKOK im. św Jana z Kęt. Wcześniej wszystkie Kasy musiały poddać się badaniu przeprowadzonemu przez zewnętrznych audytorów. Aż 44 z 55 działających w Polsce Kas zobowiązano do przeprowadzenia programów naprawczych. Do tych, które takich programów nie opracują lub nie będą ich wdrażać, KNF może zgodnie z prawem wprowadzić zarządców komisarycznych.

Kilka dni temu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Grzegorz Bierecki bagatelizował decyzję o wprowadzenia komisarza w SKOK im. św. Jana z Kęt. "W ciągu kilkunastu lat, kiedy pełniłem funkcję szefa nadzoru, wprowadziłem ponad 40 zarządów komisarycznych. W paru kasach KNF będzie miała okazję dokończyć sanację, której ja nie zdążyłem dokończyć. Życzę powodzenia" - mówił.

Więcej o: