Czarny tydzień banku Inteligo. Klienci wściekli po kolejnych awariach

Dla Inteligo, jednego z głównych banków internetowych w Polsce (oprócz mBanku i Alior Sync), to był czarny tydzień. W zeszły weekend bank przeniósł 600 tys. swoich klientów do nowego systemu informatycznego. Operacja zakończyła się gigantyczną awanturą.
Choć informatycy Inteligo i PKO BP (do tej grupy kapitałowej należy internetowy bank) mieli ponad dwie doby na przeniesienie baz danych o klientach (bank zamknął swe podwoje jeszcze w piątek, nie można było zalogować się do konta, działały tylko karty płatnicze), po zakończeniu całej operacji, w poniedziałkowy poranek, system najpierw nie ruszył wcale, a potem zaczął wariować. Klienci Inteligo donosili o znikających z ich kont pieniądzach. Ubywało nawet po kilkaset złotych.

Bank najpierw zapewniał, że system ruszył planowo, a kłopoty z zalogowaniem wynikają z tego, że wszyscy klienci rzucili się jednocześnie, by sprawdzać stan konta. Potem przyznał, że transakcje z weekendu mogą być księgowane z opóźnieniem. W tym nie byłoby jeszcze nic dziwnego, bo niektóre terminale w sklepach z natury wysyłają rozliczenia transakcji kilka dni po ich dokonaniu (zwykle dotyczy to transakcji zbliżeniowych o niskiej wartości).

Pieniądze znikają z kont

We wtorek i w środę klienci Inteligo zaczęli informować, że bank ściąga z ich kont pieniądze, choć wcale nie płacili w sobotę i niedzielę kartami ani nie wypłacali pieniędzy z bankomatu. Niektórzy narzekali, że bank pobrał prowizję za wypłaty z bankomatów, mimo że miały być bezpłatne. Pracownicy Inteligo od poniedziałku uspokajali za pośrednictwem mediów społecznościowych, że żadnemu klientowi nie znikną z kont pieniądze.

Ale klienci są wściekli: - Wyparował mi rachunek kredytu odnawialnego. Nie widzę go ani na stronie startowej, ani w sekcji "Rachunki". Zakładka "Kredyty", nie działa w ogóle. Czekam więc. Wróci? Nie wróci? A jak wróci, to z jakim saldem? - pytał pan Mariusz na stronie blogu "Subiektywnie o finansach" na Facebooku. Były też fatamorgany korzystniejsze dla klientów. Pan Marian donosi: - W systemie Inteligo oprocentowanie lokat skoczyło mi do 10 proc. Wow! - Wczoraj, siedząc w pracy, "zrobiłam" 13 transakcji płatniczych na kwotę ponad 1000 zł... Oczywiście wiszenie na infolinii przez godzinę i wysłuchiwanie mocno wkurzającej muzyczki nie przeniosło się na sukces połączenia z jakimkolwiek "żywym" pracownikiem - opowiada pani Agata.

Zapytaliśmy Elżbietę Anders, rzeczniczkę PKO BP, dlaczego system nalicza błędne opłaty oraz księguje przelewy, których klienci nie wykonali. - Wszystkie niesłusznie pobrane opłaty są klientom zwracane, karty są odblokowywane lub wysyłane nowe kurierem na koszt banku, przelewy wychodzące i przychodzące są realizowane na bieżąco. Problemy dotyczą niewielkiej części klientów. Jednocześnie zmienił się sposób prezentacji danych w systemie, co może być interpretowane jako błędy w historii transakcji. Wynikające z przerwy technicznej opóźnienie w księgowaniu transakcji i otrzymywanie zaległych powiadomień może być odczytane jako nieautoryzowane transakcje. W związku z migracją nie miały miejsca nieautoryzowane transakcje - zapewnia rzeczniczka PKO BP.

Jak długo klienci Inteligo będą odczuwali konsekwencje tej wpadki informatycznej banku? Jak wielu klientów odwróci się od banku? Na razie nie ma odpowiedzi na te pytania. Czytelnik "Gazety" pan Maciej pisze wprost: "Klienci banku naprawdę wiele mogą wybaczyć, ale ginących pieniędzy - nigdy".

Więcej o: