Przesada? Bank internetowy chce prowizji za korzystanie z wpłatomatów

Kończy się era banków, które dawały wszystko za free. Większość formalnie darmowych kont jest dziś obwarowana warunkami - jeśli klient nie ma systematycznych wpływów i nie używa na zakupach karty wydanej do konta, przeważnie nie ma co liczyć na zero prowizji. Nawet w mBanku - uznawanym do niedawna za ikonę darmowości - nie wykazując przynajmniej symbolicznej aktywności, trzeba się nastawić na 4 zł miesięcznej prowizji.
Na tym tle internetowa odnoga Alior Banku, czyli Sync, wciąż prezentuje się naprawdę nieźle. Konto, przelewy internetowe i korzystanie z karty są wciąż bezwarunkowo za darmo, do tego dochodzą wszystkie bankomaty w Polsce i na świecie za free. To już jest pakiet usług, za które w niejednym banku każą sobie płacić kilkanaście złotych miesięcznie. Poza tym w Syncu dają klientom w gratisie dziesięć przelewów natychmiastowych miesięcznie. W tym kontekście grzechem byłoby narzekać na ograniczony do minimum money back (mogą go dostać tylko niektórzy klienci i to najwyżej 200 zł rocznie, gdy wcześniej było 1250 zł miesięcznie).

O ile w "dużym" Aliorze mieliśmy już kilka fal podwyżek prowizji (nawet najbardziej aktywny klient zapłaci 6 zł za kartę, a część usług - np. darmowe bankomaty - jest dostępna tylko dla wybranych klientów), o tyle jego internetowy Sync na razie "tylko" odbierał klientom część bonusów. I dobrze na tym wychodził, bo przez pierwszy rok "uzbierał" tych klientów ćwierć miliona. Niestety, wszystko wskazuje na to, że i w Syncu powoli zaczyna się przykręcanie śruby.

"Szanowni Państwo, informujemy, że od 1 listopada 2013 r. zmienia się "Taryfa Opłat i Prowizji Alior Sync". Zgodnie z zapisami nowej taryfy pierwsze trzy wpłaty we wpłatomacie na rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe i oszczędnościowe Klienta w danym miesiącu są darmowe. Za kolejne wpłaty pobierana będzie prowizja w wysokości 0,5% wpłacanej kwoty, minimum 1 zł" - taki komunikat w ostatnich dniach otrzymali klienci Synca. To oznacza, że wpłacanie pieniędzy na własne konto w Alior Sync może być obłożone prowizją, jeśli w ciągu miesiąca wpłacamy pieniądze więcej niż trzy razy. Co więcej, 0,5 proc. od np. 1000 zł to 5 zł, czyli całkiem sporo.

Czytaj też: Alior Sync odbiera większość przywilejów klientom. Sprawdź czy jeszcze dostaniesz coś od Synca!

Czytaj też: Uwaga na mikrofony w oddziałach Alior Banku! Big Brother się kłania?

"Wydaje mi się to trochę nie fair z ich strony, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie ma innej drogi wpłacenia pieniędzy na konto w tym banku..." - pisze do mnie jeden z rozczarowanych klientów. Warto przypomnieć, że prowizję za korzystanie z wpłatomatów Alior Sync miał już na samym początku swojej działalności, ale po fali krytyki internautów szybko z niej zrezygnował. Wtedy, tak samo jak w planowanych zmianach, wynosiła ona 0,5 proc. wpłacanej na konto kwoty.

Co skłoniło szefów Synca do odkurzenia starej prowizji? Skoro bank nie dysponuje placówkami, stawia na kanały zdalne i odsyła klientów do samoobsługowych maszyn, to powinien zapewnić wygodną i darmową obsługę w zakresie zamiany klientowskiej gotówki na pieniądze bezgotówkowych i vice versa. To prosta konsekwencja zamknięcia klientom drogi do oddziałów - uważają niektórzy klienci. Łatwiej byłoby im przyjąć do wiadomości, że np. konto bez comiesięcznych wpływów będzie kosztować 2 zł miesięcznie albo nieużywana karta - 1 zł miesięcznie, niż czytać, że klienci mają płacić za wpłacanie pieniędzy na własne konto.

Czytaj też: Alior Sync i procenty "na gębę". Zakładasz lokatę i... nie wiesz ile zarobisz

Chcesz porozmawiać z autorem tekstu? Napisz! maciej.samcik@wyborcza.biz

h

Więcej o: