BRE Bank wyemituje listy zastawne dla klientów indywidualnych

Grupa BRE Banku będzie finansować akcję kredytową nie tylko z lokat terminowych, ale również z emisji listów zastawnych.
Co to oznacza dla klientów mBanku i MultiBanku? Dla części z nich to, że formalnie zaciągną kredyt na mieszkanie nie w BRE Banku, ale w BRE Banku Hipotecznym. Bo dzisiaj tylko specjalistyczne banki hipoteczne mogą emitować tzw. listy zastawne. Oprócz BRE BH w Polsce działają jeszcze Pekao Bank Hipoteczny, Śląski Bank Hipoteczny, a ich stworzenie rozważają PKO BP i BZ WBK.

Finansowanie akcji kredytowej listami zastawnymi nie jest w Polsce niczym nowym. Do tej pory środki z ich emisji szły jednak tylko na rynek nieruchomości komercyjnych, a więc biur czy centrów handlowych. Natomiast BRE środki z ich emisji przeznaczy również na akcję kredytową dla klientów indywidualnych. To nowość na polskim rynku.

Czym są listy zastawne? To rodzaj wartościowego papieru dłużnego. Emitent, czyli bank hipoteczny, z pozyskanych w ten sposób środków udziela następnie kredytów hipotecznych. Takie papiery kupują dzisiaj m.in. fundusze emerytalne, inwestycyjne, towarzystwa ubezpieczeniowe czy banki. Zwykle okres zapadalności, czyli okres, na jaki trzeba zamrozić pieniądze, nie przekracza 5-7 lat, choć można sprzedać te papiery wcześniej na rynku wtórnym. Inwestor po określonym czasie otrzymuje zainwestowany kapitał wraz z odsetkami.

Ten rodzaj obligacji uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych, porównywalny z obligacjami skarbowymi. Dlaczego? Objęty jest przywilejem upadłościowym, który w przypadku ogłoszenia upadłości banku hipotecznego daje nabywcom listów zastawnych pierwszeństwo zaspokajania roszczeń.

Poza tym banki hipoteczne muszą przeznaczać środki z emisji listów zastawnych tylko na działalność kredytową, nie mogą dokonywać transakcji o charakterze spekulacyjnym, muszą konserwatywnie podchodzić do wyceny nieruchomości, która będzie zabezpieczeniem (np. kredyt może zostać udzielony na maksymalnie 90 proc. wartości rynkowej nieruchomości) - to dodatkowe elementy ograniczające ryzyko.

Dla inwestorów jest lokata kapitału, dla banków - dodatkowe źródło finansowania, dla systemu finansowego - większa stabilność. Dzisiaj 30-letnie kredyty hipoteczne finansowane są głównie z krótkoterminowych depozytów. Z tą nierównowagą walczy - na razie bezskutecznie - Komisja Nadzoru Finansowego. Kilka miesięcy temu w specjalnym dokumencie zalecała bankom, by szukały długoterminowych źródeł finansowania. Podpowiadała, by były to listy zastawne. Ich wartość w obrocie to dzisiaj zaledwie 3,5 mld zł. Na tle innych krajów Polska wypada więc blado.

- Finansowanie akcji kredytowej listami zastawnymi od lat świetnie sprawdza się w krajach Unii. Np. w Niemczech wolumen wyemitowanych listów zastawnych jest większy niż kwota obligacji rządowych, a jego wartość jest blisko tysiąc razy wyższa niż w Polsce - mówi Piotr Cyburt, prezes BRE Banku Hipotecznego.

Jego zdaniem, gdyby banki hipoteczne połączyły swoje siły z bankami detalicznymi, w ciągu 3-5 lat mogłyby wspólnie finansować co najmniej 25 proc. nowej sprzedaży kredytów hipotecznych. Obecnie rynek hipoteczny osób fizycznych to około 35 mld zł rocznie.

Dlaczego banki hipoteczne dopiero teraz wchodzą na rynek kredytów detalicznych?

- Bo to wymaga opracowania procedur, procesów, raportów, sieci sprzedaży - wylicza Anna Miler, która w BRE Banku Hipotecznym odpowiada za sprzedaż kredytów detalicznych. - Klienci traktują kredyt hipoteczny jako część oferty banku. Dla wielu z nich decyzja o wzięciu takiego kredytu jest jedną z najistotniejszych na pewnym etapie życia, chcą ją mieć sprawnie połączoną z innymi produktami. Tymczasem banki hipoteczne obsługujące klientów instytucjonalnych nie posiadały do tej pory pełnej oferty detalicznej. Stworzenie takiej oferty daje tylko współpraca z bankiem detalicznym - dodaje.

Więcej o: