mBank chce się rozwijać w Czechach i na Słowacji

W tym celu wysyła do Pragi jednego ze swoich najlepszych ludzi. Do tej pory Czesi traktowali mBank jako dodatkową instytucję, w której można trzymać oszczędności. Wbrew oczekiwaniom banku nasi południowy sąsiedzi nie chcą się też zapożyczać.
W listopadzie przypieczętowany został los MultiBanku i BRE Banku - wszelkie nazwy i marki łącznie z wpisami w KRS zostały zmienione na mBank.

Tak ujednolicona grupa chce ponownie otworzyć sobie okno na świat. Jak pisze "Puls Biznesu", lada chwila do Pragi wyjedzie Paweł Kucharski, jedna z kluczowych postaci w grupie. To jeden z ojców sukcesu mBanku w Polsce. Według gazety do Czech jedzie na własne życzenie po to, żeby tchnąć nowe życie w tamtejszy oddział banku. mBank w Czechach i na Słowacji po sześciu latach działalności ma 600 tys. klientów, jednak nie są oni szczególnie aktywni. Dla naszych południowych sąsiadów konto w mBanku to najczęściej dodatek do głównego rachunku, rzadko używają wydanych przez mBank kart i niechętnie się zadłużają.

Między innymi z tego powodu - jak poinformował bank w swoim raporcie rocznym - dopiero w 2012 r. po raz pierwszy w historii operacje w Czechach i na Słowacji miały pozytywny wpływ na wyniki całej Grupy.

Na koniec ubiegłego roku mBank miał 26 placówek w Czechach (17 mKiosków i 9 centrów finansowych) i 9 na Słowacji (5 mKiosków i 4 centra finansowe).

Skąd te zmiany?

Dlaczego w ogóle należąca do Commerzbanku grupa BRE zmieniła się w mBank? Powody decyzji są dwa - pisał Maciej Samcik. Pierwszy to oczywiście koszty marketingu - znacznie łatwiej jest zarządzać i promować jedną markę niż trzy.

- Z badań, które przeprowadziliśmy, wynika, że największy potencjał rozwojowy ma mBank, stąd pozostałe marki zostaną zastąpione tą właśnie marką - tłumaczył na jednej z konferencji prasowej prezes banku Cezary Stypułkowski.

Druga przyczyna to chęć lepszego wykorzystania potencjału tkwiącego w tak dużej grupie bankowej.

Więcej o: