Getin zaskoczył, naliczając opłaty za cały rok hurtem. Klienci wściekli

Getin Bank kilkanaście dni temu postanowił zrobić swoim najbardziej zapominalskim klientom prezent na Boże Narodzenie. I naliczył tym, którzy nie spełnili warunku bezpłatności konta, opłaty za cały rok hurtem. Nawet po kilkaset złotych. Klienci są oburzeni, że bank dopiero teraz "przypomniał sobie" o zaległościach. A gdyby przypominał o nich na bieżąco, może byłyby znacznie mniejsze. Czy protestujący mają rację?
Nie jest dobrze, kiedy w banku ktoś sobie przypomni tuż przed końcem roku, że trzeba wykonać plan. Wiadomo, w budżecie ważne osoby zapisały, że przychody prowizyjne mają wzrosnąć, a my się spinamy, na uszach stajemy i wciąż jesteśmy, jak to mówią w branży, "undeperformed". Wtedy robi się przegląd wszystkich pomysłów na wyciskanie klientów. Ze szczególnym uwzględnieniem tych pomysłów, które nie zostały jeszcze wykorzystane w poprzednich miesiącach .

Na początku grudnia burzę mózgów zrobili menedżerowie Getin Banku. Wpadli na pomysł w sumie nie najgorszy. Opisuje go pan Paweł, który jakiś czas temu wziął w Getinie kredyt hipoteczny. W zamian za możliwość obniżenia oprocentowania (marży banku) mój czytelnik zgodził się, by założyć mu w Getinie konto. Zadeklarował też, że przeniesie wpływy z wynagrodzenia na ów ROR. W umowie rachunku wpisano minimalną kwotę zasilenia ROR-u ustaloną na ok. 120 proc. wysokości najwyższej raty kredytu.

Bank nie ściągał opłaty. Do czasu

Opłata za niewywiązanie się z obowiązku zapewnienia wpływów na ROR to 29,99 zł miesięcznie. Pan Paweł przez pewien czas wpłacał na konto tyle, ile trzeba, ale potem nieco mu brakowało. Raz był nad kreską, w innym miesiącu pod nią. Ale 29,99 zł opłaty za konto bank nie ściągał. Do czasu. "Pobrał ją dopiero wtedy, gdy skumulowała się duża ilość miesięcy. Nagle, zamiast co jakiś czas zapłacić 29,99 zł, bank wystawił mi ponad 300 zł. Zakładam, że więcej niż połowa osób, które znalazłyby się w tej sytuacji, po poniesieniu pierwszej opłaty w wysokości 29,99 zł poczyniłaby kroki, aby takiej opłaty w kolejnych miesiącach nie ponosić. Uważam też, że większość nie wiedziała, że w ogóle ma takie zapisy w umowie ROR. Ja nie wiedziałem, co mnie nie usprawiedliwia, ale gdyby bank mi o tym przypomniał, to w kolejnych miesiącach na pewno bym nie poniósł tego kosztu".

Czy czytelnik ma rację? Więcej opinii na ten temat w blogu samcik.blox.pl

Cóż, z drugiej strony bank ma prawo egzekwować umowę, choćby z opóźnieniem. W tej samej sprawie napisał do mnie pan Piotr. "Jak wiele osób mam problem z Getin Bankiem. We wrześniu zeszłego roku wziąłem kredyt hipoteczny we wspomnianym banku. W pakiecie dostałem konto osobiste darmowe pod warunkiem utrzymywania określonego poziomu wpływów. W całym zamieszaniu związanym z kredytem pomyliłem kwotę, jaka jest niezbędna do darmowego prowadzenia konta i przez cały rok przelewałem o kilkadziesiąt złotych za mało. Nie było żadnych prowizji, więc wszystko wydawało mi się w porządku" - pisze pan Piotr.

Czytaj też: Bank nasyła windykatora i wszczyna procedury karne. Wysokość zaległości? Zgadnijcie!

Czy klienci mają rację?

Klient wykazał się optymizmem i wiarą w to, że bank po prostu przymyka oko na niewielki deficyt wpływów, widząc, że klient ogólnie dobrze rokuje, a współpraca z nim rozwija się kwitnąco. Niestety, optymizm mojego czytelnika był na wyrost: "Z końcem listopada bank naliczył mi jednocześnie dziewięć prowizji za zbyt niskie wpływy. I stąd moje pytanie: czy bank może tak postąpić? Czy może naliczać prowizję z takim opóźnieniem?". Mam jeszcze sygnał od pana Arkadiusza: "Bardzo proszę o zainteresowanie się sytuacją klientów Getinu, którym bank po kilku lub kilkunastu miesiącach pobiera opłaty z tytułu braku odpowiedniej miesięcznej wpłaty na konto" - pisze pan Arkadiusz. Jemu z kolei bank z końcem listopada naliczył i pobrał dwukrotnie z rachunku kwotę 29,99 zł tytułem "opłaty i prowizje za 10.2012" oraz "opłaty i prowizje za 11.2012".

Koszty zapominalstwa klientów mogą być jeszcze wyższe. "Co gorsza, jak można wyczytać z regulaminu promocji, brak minimalnych wpływów na rachunek przez okres kolejnych dwóch miesięcy lub przez dwa dowolne miesiące w okresie kolejnych sześciu miesięcy skutkuje utratą prawa do promocyjnego oprocentowania kredytu hipotecznego. W przypadku, gdyby bank pobrał karę bezpośrednio po stwierdzeniu braku odpowiedniego wpływu na rachunek, klient mógłby zauważyć swój błąd i uniknąć podwyższenia kredytu o 0,5 p.p." - pisze pan Arkadiusz. A mówimy o banku, w którym właśnie zmienia się DNA.

Więcej o: