Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie.

Czytaj także Podręcznik forex






Kasia i Michał wzięli kredyt hipoteczny w euro. Było to chwilę po tym, gdy Komisja Nadzoru Finansowego zmusiła banki do tego, by przyjmowały od klientów raty bezpośrednio w walucie kredytu. Wcześniej było tak, że klient musiał zapewnić środki na rachunku w złotych, a bank na poczet raty przeliczał je na euro czy franki po swoim wewnętrznym, często horrendalnie wysokim kursie. Oczywiście klient na wysokość tego kursu nie miał żadnego wpływu.

Kasia i Michał długo się nie zastanawiali. Już w umowie kredytowej zapisali, że sami będą przynosić do banku euro. Ich rata w euro się zmienia, ale generalnie miesięcznie muszą płacić ok. 1 tys. euro. - Czy kupowanie euro w kantorze nam się opłaca? Oczywiście! Na każdej racie zarabiamy średnio 150 zł - mówi Michał.

Taki sposób spłacania kredytu wszedł im w krew. Mają opracowany cały system. - Znaleźliśmy kantor, który znajduje się 100 metrów od banku. Na stronie internetowej kantoru sprawdzam kurs euro i jeśli mi się on podoba, dzwonię do kantoru, żeby zarezerwować gotówkę. Odbieram ją po pracy, a stamtąd zanoszę ją od razu do banku - opowiada Michał.

Ponadto jako stały klient kantoru może kupić euro jeszcze taniej niż tzw. klient z ulicy. I podpowiada: - Mimo że płatność raty przypada na początek miesiąca, euro staramy się kupować w środku miesiąca, bo wtedy zwykle jest taniej.

A co, jeśli rodzina jest np. na wakacjach? - Wtedy mogę przelać na konto złotówki, a bank przewalutuje je po swoim kursie. Jasne, że będzie drożej, ale ważne, że mamy taką możliwość. Spłacamy kredyt już jakiś czas, ale jak dotąd nie skorzystaliśmy z bankowego przelicznika - uśmiecha się.

Politycy: Niedrogim aneksom

Przykład Kasi i Michała pokazuje, że można wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast godzić się na zabójczy bankowy spread. Mieli jednak przywilej spłacania kredytu od razu bezpośrednio w walucie. Odpowiedni zapis znalazł się bowiem w umowie kredytowej.

A co z osobami, które wcześniej zaciągnęły kredyt? Rekomendacja KNF każdemu daje prawo do zmiany sposobu spłaty. Niestety, by to zmienić, trzeba podpisać aneks do umowy kredytu, który nie jest tani. Spłacając przez jakiś czas raty po niższym kantorowym kursie, opłata za aneks po pewnym czasie powinna się zwrócić. Jak szybko, to zależy od wysokości raty, różnicy kursowej w banku i kantorze, no i oczywiście od kosztu aneksu. Np. w mBanku opłata za aneks wynosi 200 zł, ale już Getin Noble Bank liczy inaczej. Jest to 0,8 proc. kwoty całkowitego zadłużenia, co oznacza, że np. przy zadłużeniu 300 tys. zł za aneks będzie trzeba zapłacić 2,4 tys. zł.

Cena może więc zniechęcać. Dlatego może warto chwilę poczekać, bo politycy chcą, by spłata raty w walucie kredytu była możliwa bez płacenia za aneks do umowy. - Banki żądają aneksów do umów, ale za taki aneks trzeba zapłacić. W efekcie z tego rozwiązania niemal nikt nie korzysta - mówił Sławomir Neumann, poseł PO, reklamując pomysł jego partii na spready.

Platforma chce, by klient zadłużony w obcej walucie mógł spłacać kredyt bezpośrednio w walucie kredytu, ale bez żadnych dodatkowych aneksów i opłat. PO proponuje też, żeby banki nie mogły żądać od klientów zakładania płatnych kont walutowych. Zmiany miałyby dotyczyć nowych i już uruchomionych kredytów.

Koalicjant PO - PSL chce iść jeszcze dalej. Ludowcy chcą nie tylko zabronić bankom pobierania opłat za aneksy, ale również wprowadzić sztywny kurs, po jakim przeliczane byłyby raty. Miałby to być średni kurs NBP.

Banki: Obniżamy spread

Co ciekawe, niektóre banki zaczęły promować możliwość tańszego zakupu franków. Np. Citi Handlowy sprzedaje franki szwajcarskie przy marży na poziomie 1,5 proc. (spread w banku to 3 proc.). - Zasada jest prosta - im niższa marża sprzedaży waluty, tym taniej można ją kupić. Im taniej kupimy walutę, tym niższą zapłacimy ratę kredytu - mówi Iwona Brzozowska, szef pionu zarządzania produktami detalicznymi i usługami maklerskimi w Citi Handlowym.

Bank oferuje ponadto nielimitowaną liczbę bezpłatnych przelewów walutowych we frankach z dowolnego konta osobistego w Citi Handlowym do innych banków w Polsce. Klienci nie muszą przelewać pieniędzy z konta walutowego. Wystarczy, że przy dokonywaniu przelewu z konta złotowego - zwykłego lub oszczędnościowego - wybiorą opcję "przelew zagraniczny lub walutowy", wskażą tzw. kod SWIFT banku odbiorcy oraz właściwą walutę przelewu, czyli franki. Citi Handlowy nie pobiera prowizji za realizację takiego przelewu, choć opłaty za przychodzący przelew zagraniczny lub walutowy mogą pobierać inne banki. Oferta "Tanie franki" dostępna jest dla wszystkich, którzy posiadają konto osobiste w Citi Handlowym.

Przelew za 5 zł

Alior Bank oferuje z kolei specjalne konto oszczędnościowe "Kantor". - Każda wpłata gotówkowa lub przelew na to konto zamieniana jest automatycznie na franki po preferencyjnym kursie. Posiadacz konta może dokonywać wielu wpłat w miesiącu. A za 5 zł może przelać pieniądze do innego banku, np. po to, żeby spłacić ratę kredytu - tłumaczy Julian Krzyżanowski z Alior Banku.

Jeszcze inny pomysł ma Raiffeisen Bank. Jego klienci mogą skorzystać z internetowej platformy transakcyjnej R-Dealer, dzięki której można kupować waluty, m.in. euro i franki szwajcarskie, a więc najpopularniejsze w kredytach hipotecznych, a potem bezpośrednio nimi spłacać raty w swoich bankach.

Spread, czyli różnica między kursem kupna a sprzedaży, dla obu walut wynosi na platformie R-Dealer ok. 1 proc., podczas gdy średni spread w kantorach wynosi prawie 3 proc., a w tabelach kursowych banków przekracza 6 proc., w niektórych zaś bankach jest nawet powyżej 10 proc. Oznacza to, że przy spłacie raty kredytu w wysokości 500 euro oszczędność w porównaniu z kupnem waluty w innym banku może wynieść ok. 50 zł. Przy 20-letnim kredycie to oszczędność rzędu 12 tys. zł.

Zakupiona kwota waluty trafia na prowadzone bezpłatnie konto osobiste a vista - rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy dostępny w euro, dolarach, funtach brytyjskich i we frankach. Żeby oszczędności były jak największe, należy z rachunku walutowego dokonać w oddziale bezpłatnej wypłaty środków i zanieść pieniądze do banku, w którym mamy kredyt walutowy. Należy się jednak upewnić, czy bank obsługujący kredyt przyjmuje wpłaty gotówkowe w walutach. Wygodniejszym rozwiązaniem będzie oczywiście przelew. Jeśli chodzi o transfer euro (w ramach tzw. przelewu SEPA), koszt w Raiffeisen Banku wynosi 4,99 zł.

- Nie należy dokonywać przelewu na konto osobiste prowadzone w banku, w którym mamy kredyt, ponieważ banki mogą pobrać opłatę za przelew walutowy przychodzący. Należy wykonać przelew na wskazany w umowie rachunek techniczny kredytu - wtedy bank nie ma prawa pobrać takiej opłaty. Opcja ta wymaga jednak często podpisania aneksu do umowy z kredytodawcą - mówi Rafał Czernik z departamentu bankowości transakcyjnej Raiffeisen Banku.

Więcej o: